Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Groza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Groza. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 13 października 2026

Pokój na wieży

Drugie pudełko czekoladek

Artykuł należy do cyklu „XX lat Biblioteki grozy wydawnictwa C&T”. Odcinek trzydziesty piąty.

Trzynaście kolejnych opowiadań Edwarda Fredericka Bensona to nowe „pudełko czekoladek”. Tak właśnie zatytułowałem recenzję zbioru „Widzialne i niewidzialne”, złożonego – ciekawostka – również z trzynastu tekstów. Różnorodność i brak jednego wiodącego motywu jest cechą charakterystyczną twórczości autora. Nigdy nie wiesz, co ci się trafi. Minusem to oczywiście nie jest.

Edward Frederick Benson ma chyba najliczniejszy dorobek z wszystkich autorów cyklu „Biblioteka Grozy” wydawnictwa C&T. Spójrzcie do Wikipedii – końca nie widać. Nic dziwnego zatem, że mamy wrażenie obcowania z całym kalejdoskopem pomysłów. Wszystkie opowiadania pochodzą z początku XX wieku – w tym to najsłynniejsze, najlepsze, tytułowe. „Pokój na wieży” to przerażająca relacja pewnego człowieka, który po latach doświadczania pewnego koszmarnego snu musi zmierzyć się z nim na jawie. Widzieliście może „Mulholland Drive” Davida Lyncha i słynną przerażającą scenę w restauracji? To jest ten sam rodzaj strachu – „slow burning” na bardzo krótkim dystansie i nagła eksplozja przerażenia.

wtorek, 1 września 2026

Nawiedzenia

Jedyne prawdziwe duchy

Artykuł należy do cyklu „XX lat Biblioteki grozy wydawnictwa C&T”. Odcinek trzydziesty czwarty.

We wstępie do „Nawiedzeń”, zbioru czterech opowiadań o duchach, autor(ka) Vernon Lee pisze, kim/czym są dla niej „prawdziwe duchy”. Za jej czasów, czyli pod koniec XIX wieku, ludzie nie boją się już zamczysk spowitych mgłą lub białych zjaw potrząsających łańcuchami. To, co nadprzyrodzone, musi pozostać spowite tajemnicą, być niedopowiedziane, niezbyt mocno zdefiniowane ontologicznie. Prawdziwe duchy pochodzą z umysłów opowiadających. Powoływane są do życia przez przeszłość, doświadczenia i przeżycia narratorów – nie przez jakąś obiektywną rzeczywistość. „To są jedyne prawdziwe duchy” – jak pisze autorka.

Vernon Lee to tak naprawdę Violet Paget, brytyjska pisarka urodzona w połowie XIX wieku. Powiedzieć, że była kobietą ekscentryczną, niepokorną i wyzwoloną jak na tamte czasy – to nic nie powiedzieć. Violet Paget nosiła męskie ciuchy, była feministką, pacyfistką i najprawdopodobniej zamiast mężczyzn wolała inne kobiety – zdecydowanie nie była wzorem do naśladowania dla „dobrze wychowanych dziewcząt” epoki wiktoriańskiej. Była gruntownie wykształcona humanistycznie i muzycznie – wszystko to ma swoje odbicie w treści jej opowiadań. A tych w „Nawiedzeniach” znajdziemy cztery.

czwartek, 27 sierpnia 2026

Pieśń bogini Kali

Piekło ma adres

„Są na świecie miejsca zbyt nikczemne, aby pozwolić im istnieć. Są miasta zbyt niegodne, aby je tolerować”. Narrator i główny bohater pierwszej powieści Dana Simmonsa protestował swego czasu przeciwko używaniu broni nuklearnej. Teraz chciałby, aby Kalkutę pochłonął grzyb atomowy.

„Song of Kali” to debiut Dana Simmonsa z 1985 roku. Akcja powieści toczy się w roku 1977. Robert Luczak, poeta, pisarz i pracownik amerykańskiego czasopisma literackiego, musi udać się do Kalkuty. Jako zagraniczny korespondent musi nawiązać kontakt z tamtejszym środowiskiem literackim, aby uzyskać prawa do nowego manuskryptu słynnego indyjskiego twórcy M. Dasa, ucznia samego Rabindrabnatha Tagore’a. Sprawa jest bardzo dziwna – przecież Das popełnił samobójstwo osiem lat wcześniej, a teraz powraca w glorii, choć nikt go oficjalnie nie widział. Luczak zabiera do Indii swą rodzinę – żonę Amritę i kilkumiesięczną córkę.

To, co uderza czytelnika najmocniej już od samego początku lektury, to sposób, w jaki Simmons przedstawia Kalkutę. To gigantyczne, wielomilionowe miasto jest dosłownie wyjęte z koszmaru, zalegają w nim „miazmaty” – zarówno w znaczeniu dosłownym i metaforycznym. Kalkuta pełna jest niebezpiecznych ludzi, mroczna, gorąca jak dno piekieł, pełna zatrutego powietrza i niewypowiedzianego niebezpieczeństwa. Tak jakby zło w najczystszej postaci zalęgło się w jej trzewiach. Robert zaczyna schodzić w głąb koszmaru, jaki mu się nigdy nie śnił. Spotykane osoby rzadko są tym za kogo się podają, rzeczywistość się odkształca, a bliżej nieokreślony kult bogini Kali, zaczyna pojawiać się w zasłyszanych, makabrycznych opowieściach.

wtorek, 21 lipca 2026

Wędrowne duchy

Gotyk odrestaurowany

Artykuł należy do cyklu „XX lat Biblioteki grozy wydawnictwa C&T”. Odcinek trzydziesty trzeci.

Francis Marion Crawford jest kolejnym dziewiętnastowiecznym autorem, którego twórczość znajdziemy w „Bibliotece grozy” wydawnictwa C&T. Siedem jego opowiadań grozy z przełomu XIX i XX wieku znajdziemy w „Wędrownych duchach” – zbiorze, którego fan klasycznej grozy nie powinien pominąć. Jest w nim bowiem wszystko co taki fan lubi.

Oto siedem opowiadań, z których dwa uznawane są za jedne z najlepszych w swej konwencji. „Upiorny uśmiech” jest opowieścią gotycką napisaną kilkadziesiąt lat po czasach największej świetności tego typu literatury. Syn umierającego bogacza próbuje odkryć tajemnicę przerażającego uśmiechu pojawiającego się na twarzy swego ojca, gdy ten odchodzi na tamten świat. Mamy rodzinną tajemnicę, podłego nestora rodu, odziedziczone poczucie winy, grobowce, ciała w całunach – Edgar Alan Poe i Nathaniel Hawthorne jako kontynuatorzy literatury gotyckiej byli inspiracjami autora. Plot twist tego opowiadania wielce zaskakujący nie jest, łatwo się go domyślić – ale i tak działa.

czwartek, 9 lipca 2026

Mity kościanego sadu. Siedziba

Właśnie tam czeka on


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

„Siedmioro. Jest ich siedmioro. Tylko tyle wiem na pewno. Czy byli tam od zawsze? A może przybywali stopniowo, każdy z własnego, cienistego zakątka? (…) A może połączyło ich to miejsce?” – tak zaczyna się „Siedziba”, trzeci komiks z cyklu „Mity kościanego sadu”. Najdłuższy, najlepszy i odsłaniający najwięcej tajemnic świata przedstawionego.

Dwa pierwsze tomy „Bone Orchard Mythos” wyszły w 2022 roku. Enigmatyczna, mocno impresjonistyczna powieść graficzna „Przejście” oraz pięcioczęściowa, bardziej klarowna fabularnie opowieść pod tytułem „Dziesięć tysięcy czarnych piór”. Pomysłodawcami i autorami projektu są Jeff Lemire i Andrea Sorrentino znani z wielu niezwykle udanych kooperacji – wspomnijmy chociażby „Gideon Falls”. Ten tytuł przywołuję nieprzypadkowo – to horror, podobnie jak „Mity…”. Założeniem autorów był stworzenie całego uniwersum z wewnętrzną mitologią, kosmogonią i historią. Wszystkie te elementy miały być stopniowo odkrywane przez czytelników, którzy – uwaga – mogliby czytać poszczególne komiksy niezależnie od pozostałych, bez konieczności trzymania się chronologii wydawniczej. „Siedziba” dokładnie taka jest – znajdziemy w niej nawiązania do dwóch poprzednich komiksów, ale do satysfakcji z lektury nie musimy ich wyłapywać.

wtorek, 7 lipca 2026

Universal Monsters. Potwór z Czarnej Laguny

Anoksyczne uszkodzenie mózgu


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

W drugim komiksie z cyklu „Universal Monsters” udajemy się na Czarną Lagunę, gdzie grasuje podobno straszliwy Potwór. Wydawnictwo Lost in Time kontynuuje wydawanie komiksowych adaptacji pulpowej filmowej grozy z pierwszej połowy XX wieku.

Amerykańska kompania filmowa „Universal Studios” zasłynęła chociażby z „Frankensteina”, „Mumii”, czy „Draculi”. To właśnie komiksowa wersja tego ostatniego filmu otworzyła cykl „Universal Monsters” w naszym kraju. W drugim tomie, napisanym przez Dana Wattersa i Rama V, spotkamy Potwora z Czarnej Laguny bohatera jednego z późniejszych filmów „Universal Studios”. „Creature from the Black Lagoon” wszedł do kin w 1954 roku i opowiedział historię grupy naukowców przemierzających amazońską dżunglę. Tam właśnie spotykają prastarą istotę, zagubione ogniwo ewolucji – humanoidalnego stwora wyposażonego w skrzela i żyjącego w lesie na brzegu Amazonki.

czwartek, 25 czerwca 2026

Znaki niesamowite

 

Odgadywacz zaświatów

Artykuł należy do cyklu „XX lat Biblioteki grozy wydawnictwa C&T”. Odcinek trzydziesty drugi.

Ta pozycja „Biblioteki grozy” jest dla mnie szczególna. Redaktor naczelny C&T, Paweł Marszałek, zapytał mnie w 2018 roku, czy nie zechciałbym pomóc w doborze opowiadań i napisać przedmowy do całego zbioru. I tak się właśnie stało – przerobiłem / poprawiłem nieco swój stary tekst o Stefanie Grabińskim i tak powstał wstęp do „Znaków niesamowitych”. Zamieszczam go tu w całości, zachęcając jednocześnie do lektury całego zbioru.

Stefan Grabiński urodził się 26 lutego 1887 roku w Kamionce Strumiłowej nad Bugiem. Ojciec Stefana, Dionizy, galicyjski inteligent i naczelnik sądu powiatowego umiera na gruźlicę około 1898 roku. Dwunastoletni Stefan wraz z matką Eugenią przeprowadza się po tym wydarzeniu do Lwowa, gdzie z powodzeniem kończy tamtejsze liceum bernardynów w 1905 roku. Zaraz potem zaczyna studia na Uniwersytecie Lwowskim, gdzie zgłębia literaturę polską i filologię klasyczną. To właśnie w tym okresie mają miejsce dwa bardzo ważne wydarzenia w życiu Stefana Grabińskiego. Debiutuje pod pseudonimem „Stefan Żalny”, wydając zbiór opowiadań „Z wyjątków. W pomrokach wiary”. Debiut ten przeszedł bez echa, na to trzeba będzie poczekać do okresu międzywojnia. Drugim wydarzeniem jest atak choroby – tej samej gruźlicy, która odebrała mu ojca. Straszliwa, nieuleczalna przypadłość pozostanie ze Stefanem aż do śmierci.Autorpozostał związany z Lwowem już do końca życia, gruźlica ostatecznie pokonuje go w 1936 roku. Co pisał? Co chciał pozostawić kolejnym pokoleniom? Jaką wartość ma jego twórczość?

wtorek, 19 maja 2026

Universal Monsters. Dracula

Czerń, biel i czerwień


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

James Tynion IV i Martin Simmonds są twórcami, którzy w duecie dają więcej niż osobno. To nie pierwsza taka synergia w świecie komiksu – patrz: Jeph Loeb i Tim Sale lub Jeff Lemire i Andrea Sorrentino. Ich najnowsza kooperacja nie jest może tak genialna jak poprzednia, ale dajmy im trochę czasu – na pewno się rozkręcą.

Genialny był i jest „Departament prawdy”. Pokręcona groza Tyniona i fantasmagoryczna grafika Simmondsa to jest to, co naprawdę się sprawdza. W 2023 roku, po odcinku dwudziestym drugim, prace nad „Departamentem Prawdy” zostały wstrzymane i autorzy zastanawiali się co dalej. I wtedy padła propozycja: „A może weźmiecie się za potwory z filmowego uniwersum sprzed niemal stu lat?”. James Tynion IV podkreśla w wywiadach, że było to spełnienie marzeń. Martin Simmonds mówi, że nie mógł się doczekać pracy nad projektem.

wtorek, 21 kwietnia 2026

Zagadka Cloomber

Nieunikniony rachunek sumienia

Artykuł należy do cyklu „XX lat Biblioteki grozy wydawnictwa C&T”. Odcinek dwudziesty dziewiąty.

„Dziwne zjawiska”, pierwszy zbiór opowiadań Arthura Conana Doyle’a w cyklu „Biblioteka grozy”, był w mojej ocenie dość nierówny. Najlepsze opowiadania były na samym końcu – teozofia, okultyzm, mesmeryzm, tajemne nauki, ezoteryka, hipnoza. Autor przygód Sherlocka Holmesa fascynował się parapsychologią i innym pokrewnymi pseudonaukami – w omawianej dziś „Zagadce Cloomber” zdecydowanie daje temu świadectwo.

„The Mystery of Cloomber”, nowela napisana w latach osiemdziesiątych XIX wieku, jest spisaną relacją młodego, dwudziestokilkuletniego studenta, Johna Fothergilla Westa. Razem ze swoim ojcem, specjalistą od sanskrytu i starożytnej literatury orientalnej sięgającej czasów początku buddyzmu, oraz młodszą siostrą Esther wprowadza się do majątku Branksome w Wigtownshire w południowej Szkocji. Uciekają od zgiełku wielkiego miasta nie zdając sobie sprawy, że w tym cichym i odludnym miejscu doświadczą czegoś zgoła bardziej niepożądanego.

wtorek, 24 marca 2026

Osobliwe zdarzenia

Pamięć przeszłości

Artykuł należy do cyklu „XX lat Biblioteki grozy wydawnictwa C&T”. Odcinek dwudziesty ósmy.

„Osobliwe zdarzenia” to drugi i na razie ostatni zbiór opowiadań Josepha Sheridana le Fanu w „Bibliotece grozy” wydawnictwa C & T (pierwszym był „Duch pani Crowl”). Siedem tekstów z pierwszej połowy dziewiętnastego wieku nie będzie zapewne prostą lekturą dla wszystkich miłośników grozy, wszak pochodzą one niemal z tego samego okresu co dokonania Edgara Alana Poego. Mimo wszystko warto spróbować.

Pierwsze, króciutkie opowiadanie pod tytułem „Duch i nastawiacz kości” to w gruncie rzeczy anegdota z kilkoma odniesieniami do irlandzkiego folkloru sprzed dwustu lat. Proste, niezbyt zapadające w pamięć i jedno z najstarszych opowiadań Le Fanu jest „gotykiem po irlandzku”. Może wydawać się głupiutkie i mocno archaiczne – i oczywiście takie jest, lecz wydaje się konieczne, jako wprowadzenie do ważniejszych tekstów.

wtorek, 3 marca 2026

Mity kościanego sadu. Dziesięć tysięcy czarnych piór

Dziecięce marzenia, dorosłe koszmary


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

„The Bone Orchard Mythos”, czyli „Mity kościanego sadu” po polsku, jest wspólnym projektem Jeffa Lemire’a i Andrei Sorrentino – autorów, którzy już nie raz udowodnili, że zdecydowanie potrafią ze sobą współpracować. „Dziesięć tysięcy czarnych piór” to kolejny udany produkt ich kooperacji.

„Mity kościanego sadu” zostały zainicjowane pojedynczą powieścią graficzną. Wydane w zeszłym roku w Polsce „Przejście” pokazało, jakimi zasadami kierować się będą autorzy w swoim nowym projekcie – niedopowiedzenie, impresja, niestandardowa narracja graficzna i gra z czytelniczymi przyzwyczajeniami. Czyli to, co już znamy chociażby z „Gideon Falls”. „Dziesięć tysięcy czarnych piór” osadzone jest w tym samym uniwersum co „Przejście” – jest jednak nieco bardziej klarowne fabularnie. Trish, dwudziestokilkuletnia pisarka i projektantka gier role-playing, wraca do swego małego, rodzinnego miasteczka. Zmierzy się tam z przeszłością – dziesięć lat temu zaginęła jej najlepsza przyjaciółka Jackie, a trauma z tym związana nadal dręczy główną bohaterkę.

niedziela, 22 lutego 2026

John Constantine. Hellblazer. Tom 3. Trup w Ameryce

Route 666


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Przygody Johna Constantine’a są jednymi z najmocniejszych punktów inicjatywy „Sandman Uniwersum”. Egmont wydał właśnie największy objętościowo komiks wspomnianego imprintu – „John Constantine. Hellblazer. Trup w Ameryce”. I nadal mamy do czynienia z bardzo dobrym komiksem, ale przeznaczonym raczej dla osób naprawdę dobrze orientujących się w uniwersum. Reszta może przez tę lekturę nie przebrnąć.

Nową wersję Johna Constantine’a powołał do życia Simon Spurrier w „Znaku cierpienia”. John wyszedł z zakładu psychiatrycznego Ravenscar i rozpoczął poszukiwania „najlepszej wersji siebie”. Spurrier nawiązał od samego początku do pierwszych zeszytów „Hellblazera” autorstwa Jamiego Delano, choć po tak wielu latach miał do dyspozycji już o wiele bogatsze uniwersum. I zdecydowanie nie bał się wykorzystywać jego wszelkich elementów. Drugi tom, zatytułowany – niespodzianka – „Najlepsza wersja ciebie”, jest zbiorem opowieści bardzo mocno osadzonych w realiach starego DC Vertigo oraz jednoznacznie nawiązujących do tych z „Sandman Uniwersum”. Simon Spurrier zrobił sobie krótką przerwę i po czterech latach wpadł na pomysł kontynuacji. Tak właśnie w 2024 roku powstała jedenastoodcinkowa miniseria „Dead in America”.

piątek, 9 stycznia 2026

Lód


Anna Kavan
to tak naprawdę Helen Emily Woods, brytyjska pisarka i malarka urodzona w 1901 roku. Najpierw pisała jako Helen Ferguson, a w 1940 roku przybrała pseudonim Anna Kavan (nazywała się tak bohaterka jednej z jej wcześniejszych powieści). „Lód”jest ostatnią powieścią, która była wydana za życia pisarki, Anna Kavan umarła rok po jej publikacji. Kavan była mocno doświadczona przez życie, jej dwa małżeństwa się rozpadły, ona sama zmagała się z załamaniem nerwowym i długoletnim uzależnieniem od heroiny, podejmowała nawet próby samobójcze. Napisała kiedyś, że w jej głowie kotłuje się tak wiele snów, że jest ledwo w stanie odróżnić prawdę od fikcji. Nie wiem jak w poprzednich powieściach, ale w „Lodzie”widać to wyraźnie.

Bezimienny narrator wraca do ojczystego kraju, wiedziony pogłoskami o „tajemniczym niebezpieczeństwie grożącym tym stronom”. Świat, chyba w wyniku wojny nuklearnej bądź innej bliżej nieokreślonej ogólnoświatowej katastrofy, stoi w obliczu nowej epoki lodowcowej. Z północy, w bardzo szybkim tempie, nadciąga gigantyczna ściana lodu niszcząca wszystko na swej drodze. Narrator jednak, gdy już przybywa na miejsce, zostaje opętany jedną, uporczywie powracającą myślą. Chce odnaleźć dziewczynę, z którą był kiedyś związany, a która obecnie ma już męża i żyje gdzieś w zagrożonej okolicy. I ta gonitwa, poszukiwania z rozpadającym się światem w tle, stanowią sedno powieści. 

wtorek, 23 grudnia 2025

Koszmary

Stężenia przedśmiertne

Artykuł należy do cyklu „XX lat Biblioteki grozy wydawnictwa C&T”. Odcinek dwudziesty czwarty.

Dziś poznamy efekty kolejnej korespondencyjnej współpracy Howarda Philipsa Lovecrafta. W omawianym niedawno „Kopcu” znaleźliśmy opowiadania pisane przez niego do pomysłów niejakiej Zealii Bishop (choć Cthulhu tylko wie, ile było w nich Lovecrafta, a ile wspomnianej, początkującej autorki). Teraz przyszła pora na „Koszmary” – pięć opowiadań pisanych do spółki z Hazel Heald, inną korespondencyjną „petentką” Samotnika z Providence.

Wszystkie teksty wydano pierwotnie na początku lat trzydziestych w magazynie „Wonder Stories” („Człowiek z kamienia”) oraz słynnym „Weird Tales” (pozostałe). Współpracę z Hazel Heald, kolejną niespełnioną pisarką, Lovecraft rozpoczął w 1932 roku – badacze jego twórczości, w tym S.T. Joshi, (któremu raczej można wierzyć) uważają, że Heald proponowała tylko ogólny zarys fabuły, a całe teksty pisał Lovecraft, ingerując mocno w pierwotny projekt. Jak dokładnie było – trudno orzec. Można tylko szacować stężenie „Lovecrafta w Lovecrafcie” – najwyższe jest w opowiadaniach drugim i czwartym, czyli w tych moim zdaniem najlepszych.

wtorek, 11 listopada 2025

Nadprzyrodzone

Anegdoty grozy

Artykuł należy do cyklu „XX lat Biblioteki grozy wydawnictwa C&T”. Odcinek dwudziesty trzeci.

Ambrose Bierce był obiektem moich czytelniczych zainteresowań. Gdy po raz kolejny wróciłem do genialnego serialu „Detektyw”, przeczytałem „Mieszkańca Carcosy” – bardzo nastrojowe, niepokojące opowiadanie będące zalążkiem swego rodzaju uniwersum, do którego możemy zaliczyć również „Króla w żółci”. Teraz pora na powrót do Bierce’a, choć w nieco innym wydaniu.

„Mieszkaniec Carcosy” był poetyckim, onirycznym weird fiction – takich opowiadań nie znajdziecie w omawianym dziś zbiorze. „Nadprzyrodzone” z „Biblioteki grozy” wydawnictwa C&T składa się aż z dwudziestu czterech opowiadań z powodzeniem mieszczących się na stu czterdziestu stronach książki. Łatwo się domyślić, że mamy do czynienia z króciutkimi, kilkustronicowymi tekstami – bardziej „anegdotami grozy”, niż opowiadaniami do jakich przyzwyczaiły nas poprzednie tomy cyklu.

Wikipedia mówi, że Ambrose Bierce tworzy w swej literaturze światy pełne beznamiętnego okrucieństwa, bardzo przyziemne i makabryczne. Tych cech również nie ma w zbiorze „Nadprzyrodzone” – mamy tu do czynienia z krótkimi widokówkami, takimi miejskimi/wiejskimi legendami opowiadanymi przy ognisku. Tak, ognisku, a nie kominku w londyńskim klubie dla dżentelmenów. Bierce był Amerykaninem, walczył w Wojnie Secesyjnej, widział niezliczone przykłady śmierci i okrucieństwa a bohaterami jego opowiadań są zazwyczaj zwykli, szarzy ludzie, Amerykanie na dorobku, Amerykanie drugiej połowy dziewiętnastego wieku.

wtorek, 30 września 2025

Mity kościanego sadu. Przejście

Początek kolejnego uniwersum


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Jeff Lemire lubi tworzyć światy rozpisane nie tylko na jedną, długą serię (na przykład „Łasuch”), lecz również takie, które możemy nazwać uniwersami zaplanowanymi na wiele (pozornie) niezależnych od siebie tytułów. Takim właśnie uniwersum był zakończony niedawno „Czarny Młot”. Są nim również „Mity kościanego sadu” debiutujące pojedynczą minipowieścią graficzną pod tytułem „Przejścia”.

Jeff Lemire zaprosił do kooperacji grafika, z którym w ostatnich latach pracował najczęściej. To właśnie Andrea Sorrentino ilustrował takie scenariusze Lemire’a jak „Green Arrow”, „Joker. Zabójczy uśmiech”, czy te najbardziej zbliżone do „Przejścia” tytuły jak „Gideon Falls” i „Pierwotny”. Ten pierwszy łączy z „Przejściem” konwencja – groza głęboko oddziałująca na poziomie percepcyjnym i niemal podprogowym; drugi z kolei był niemal niezrozumiałym eksperymentem formalnym, w którym trudno było dopatrzeć się jakiejś konkretnej treści. Pierwszy album „Mitów kościanego sadu” (nie nazwę tego komiksu „pierwszym tomem”, o czym za chwilę) nosi cechy obydwu swych poprzedników.

wtorek, 23 września 2025

Dziwne zjawiska

Głębie oceanów i ludzkich umysłów

Artykuł należy do cyklu „XX lat Biblioteki grozy wydawnictwa C&T”. Odcinek dwudziesty pierwszy.

Sir Arthur Conan Doyle był chyba najbardziej płodnym autorem spośród wszystkich, którzy pojawili się jak do tej pory w „Bibliotece grozy” wydawnictwa C&T (nie licząc oczywiście Lovecrafta – chociaż w sumie nie byłbym taki pewien). Nazwisko Doyle’a większość z nas kojarzy oczywiście poprzez postać niesamowitego wiktoriańskiego detektywa i jego wiernego asystenta – ale w omawianych dziś „Dziwnych zjawiskach” tej pary nie znajdziemy.

Oto siedem opowiadań (nie „grozy”, może raczej „z dreszczykiem”) z lat 1883-1894, czyli dokładnie z czasów, kiedy Sherlock Holmes pojawił się w literaturze angielskiej („Study in Scarlet” wydano w roku 1887). „Kapitan Gwiazdy Polarnej” jest opowiadaniem o traumie, obsesji i pogoni za utraconą miłością – niestety kosztem innych. Narrator, młody lekarz medycyny, jest świadkiem szaleństwa kapitana statku wielorybniczego, który zapędził się zbyt daleko na północ. Szaleństwo? A może obiektywna groza? Scenografia przypomina trochę „Terror” Dana Simmonsa, prawda? Doyle nawiązuje w tym (i kolejnym) opowiadaniu do swoich własnych doświadczeń, kiedy to pływał na grenlandzkim wielorybniku „Hope in the Arctic Circle”. Drugi tekst, „Sprawozdanie J. Habakuka Jephsona” znów zabiera nas na morze, ale o wiele cieplejsze. Autor utworzył własną literacką teorię na temat losów słynnego statku-widma o nazwie „Mary Celeste”. Narrator, znów medyk, relacjonuje dramatyczne wydarzenia na statku oraz poczynania pewnego groźnego i wielce podejrzanego pasażera.

czwartek, 4 września 2025

Czarna skrzynka

Wydaje ci się, że kim niby jesteś?


Takim właśnie zdaniem rozpoczyna się kolejna powieść Dawida Kaina. Kain ma chyba wielką wenę – dopiero co były „Niejasne spektakle” i „Zaplecza” a już mamy „Czarną skrzynkę”. Każda z tych pozycji jest nieco inna – „Czarna skrzynka” to Kain-retro, Kain sprzed pandemii, Kain serwujący nam ciężki psychologiczny dramat pełen ciemności zalegających w ludzkich duszach.

O tym, że „każdy ma swoje otchłanie” pisałem już na początku 2019 roku, przy okazji „Ostatniego proroka” Dawida Kaina. Wróć – Marcina Kiszeli, bo tę książkę autor podpisał nie pseudonimem, lecz swoim prawdziwym imieniem i nazwiskiem. I to właśnie z nią moim zdaniem „Czarna skrzynka” ma najwięcej wspólnego. W „Ostatnim proroku” poznaliśmy trójkę poharatanych przez życie bohaterów, żyjących w futurystycznym Krakowie roku 2023 (tak, futurystycznym – technologia wręcz eksplodowała). Damian, Ksawery i Agata, aby przeżyć muszą uciekać od życia – ich eskapizmy są jednak tylko protezami prawdziwej egzystencji.

wtorek, 26 sierpnia 2025

Opowieści upiorne

Mocny punkt

Artykuł należy do cyklu „XX lat Biblioteki grozy wydawnictwa C&T”. Odcinek dwudziesty.

Dwudziesta pozycja w cyklu „Biblioteka grozy” toruńskiego wydawnictwa C&T jest jedną z najlepszych jakie do tej pory w nim się ukazały. Zamieszczone w niej opowiadania grozy autorki, która zupełnie w niej się nie specjalizowała, czyta się rewelacyjnie, płynnie i bez uczucia obcowania z reliktem literackiego horroru, jakie towarzyszyło lekturze tekstów chociażby Elizabeth Gaskell. No cóż, prawdopodobnie dzieje się tak dlatego, że Edith Nesbit była po prostu świetną pisarką.

„Opowieści upiornych” jest trzynaście – wszystkie pochodzą z końca dziewiętnastego wieku. Edith Nesbit urodziła się w 1858 roku w Londynie i pochodzi praktycznie z tego samego pokolenia co Edith Wharton i Mary E. Wilkins Freeman, których opowiadania już czytaliśmy w poprzednich zbiorach „Biblioteki grozy”. Jest jednak od nich bardziej znana, choć zdecydowanie nie z opowiadań grozy. Nesbit pisała powieści i opowiadania dla dorosłych, ale przede wszystkim dla dzieci – „Pięcioro dzieci i coś” oraz „Feniks i dywan” niech będą najlepszymi przykładami. Wydawnictwo C&T samodzielnie wybrało trzynaście tekstów i znowu trafiło w dziesiątkę.

wtorek, 29 lipca 2025

Pięć flakoników

Mała ciekawostka

Artykuł należy do cyklu „XX lat Biblioteki grozy wydawnictwa C&T”. Odcinek dziewiętnasty.

A to już trzecia pozycja autorstwa M. R. Jamesa w cyklu „Biblioteka grozy”. Tym razem nie zbiór opowiadań, lecz pojedyncza nowelka. Grozy tu nie ma – mamy do czynienia raczej z baśniową historyjką przeznaczoną dla młodszego czytelnika. 

„The Five Jars” pochodzi z późniejszego okresu niż zbiory opowiadań – nowelka ukazała się dopiero w 1922 roku. Młody mężczyzna idzie na spacer do lasu i zaczyna dostrzegać rzeczy niedostępne zwykłym śmiertelnikom. Wiedziony niewytłumaczalnymi odgłosami i wrażeniami wzrokowymi znajduje starą skrzynkę zakopaną w ziemi. W środku – pięć tytułowych flakoników opisanych trochę jak w „Alicji w Krainie Czarów”. Pierwszy na uszy, drugi na oczy, trzeci na język, czwarty na czoło, piąty na tors – magiczne płyny ukryte w buteleczkach, używane w odpowiednich odstępach czasu poszerzają percepcję rzeczywistości. Narrator zaczyna rozumieć mowę zwierząt, dostrzega społeczeństwo Małych Ludzi (zapewne faerie z celtyckich podań), widzi przeszłe zdarzenia, i tak dalej. Jakieś dziwne istoty utkane z dymu próbują jednak ukraść skrzynkę z flakonikami – nasz bohater staje do walki u boku Małych Ludzi.