Pokazywanie postów oznaczonych etykietą John Nyberg. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą John Nyberg. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 26 stycznia 2020

Doom Patrol. Tom 2

Dziwowiska część druga

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

„Doom Patrol” z czasów Granta Morrisona sprowadzono wreszcie do Polski. Pierwszy tom opowieści o bohaterach „najdziwniejszych z dziwnych” okazał się komiksem z najwyższej półki, zarówno pod względem rysunku jak i scenariusza. Tom drugi to po prostu dalszy ciąg – lektura obowiązkowa dla osób zachwyconych pierwszym.

Bohaterowie komiksu to tacy „X-Meni” w krzywym zwierciadle (obie grupy wymyślono w tym samym czasie – na początku lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku). Dowódcą i założycielem grupy jest (choć nie łysy, lecz mocno owłosiony) Niles Caulder – trochę szalony naukowiec jeżdżący na wózku inwalidzkim i używający „hiperczapki, łączącej jego świadomość z każdym możliwym punktem w znanym wszechświecie”. Mają swoją zaawansowaną technicznie siedzibę i wielkie sale treningowe. Podobnie jak mutanci Marvela są społecznymi wyrzutkami – powody są jednak różne. Krótko mówiąc, podopieczni Cauldera są ekstremalnie dziwni. W skład drużyny wchodzą między innymi: ludzki mózg z depresją zawiadujący mechanicznym ciałem – Robotman; trzy istoty w jednym, czyli kobieta, mężczyzna i „duch negatywny” – Rebis; dziewczyna z kilkudziesięcioma osobowościami – Szalona Jane; nastolatka z twarzą szympansa, która urealnia swoje lęki – Dorothy Spinner; oraz kilkoro innych nie mniej pokręconych indywiduów. Wydawać by się mogło, że w pierwszym tomie grupa walczyła już z najbardziej szalonymi i groteskowymi zagrożeniami jakie mogły przyjść Morrisonowi do głowy – Nożycoludzie, Bractwo Dada, fikcyjne miasto Orqwith przenikające do rzeczywistości, Kult Nienapisanej Księgi, Dekreator czy Piąty Jeździec Apokalipsy. No to zajrzyjcie do tomu drugiego.

sobota, 28 września 2019

Doom Patrol. Tom 1

Najdziwniejsi z dziwnych

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Dziś przyjrzymy się grupie superbohaterów, do których idealnie pasuje określenie z tytułu recenzji. Pierwszy z trzech zapowiedzianych tomów „Doom Patrol” zawiera historie, które zaczynamy czytać z konsternacją i niedowierzaniem, a kończymy z zapartym tchem i wypiekami na twarzy. Autor scenariusza, Grant Morrison, zrobił tą serią dla komiksu superbohaterskiego to, co André Breton dla sztuki w 1924 roku. Dokładnie tak.

Autor „Azylu Arkham” wniósł nową jakość do serii, której początki sięgają 1963 roku. W osiemdziesiątym numerze komiksu–antologii o nazwie „My Greatest Adventure” pojawiła się grupa ekscentrycznych bohaterów, wzorowana nieco na marvelowskiej Fantastycznej Czwórce. Ich przygody tak spodobały się czytelnikom, że sześć numerów później seria została przemianowana po prostu na „Doom Patrol” – od nazwy drużyny. Herosi–dziwacy kończą swój żywot (dosłownie – nigdy wcześniej twórcy Detective Comics nie zabili wszystkich bohaterów przy okazji zakończenia serii) pięć lat po swoim debiucie. Ale, gdy w latach osiemdziesiątych przez uniwersum DC przetoczył się „Kryzys na nieskończonych ziemiach”, pojawiła się szansa na reaktywację komiksu.