Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lucyfer. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lucyfer. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 9 czerwca 2024

Lucyfer. Diabeł w głębi serca. Tom 4

Sztuka istnienia


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Kolejna seria inicjatywy „Uniwersum Sandmana” dobiega końca. Lucyfer wyrusza na czwartą, ostatnią przygodę – jak zwykle pełną symboli, metafor i specyficznej artystycznej metody. Duch Neila Gaimana krąży nad kartami komiksu – nie mogło być przecież inaczej.

„Lucyfer” wychodził w odcinkach aż do numeru osiemnastego, do maja 2020 roku. Potem wybuchła pandemia i ostatnie odcinki postanowiono wydać zbiorczo. Składający się z nich „Diabeł w głębi serca” ukazał się w lutym 2021 i zakończył serię. Inne serie rozpoczynające w 2018 roku razem z „Lucyferem” inicjatywę „Uniwersum Sandmana”, dobiegły końca wcześniej – wszystkie po trzech albumach zbiorczych. Czy cztery tomy „Lucyfera” potwierdzają jego najwyższą jakość, czy może tylko wyjątkową wenę twórczą autora, Dana Wattersa? Jedno i drugie.

niedziela, 11 grudnia 2022

Lucyfer. Dziki gon. Tom 3

Sztuka przemocy


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

„Lucyfer” Dana Wattersa był i nadal jest najlepszą serią inicjatywy „Sandman Uniwersum”. Zobaczymy dziś co porabiał były władca Piekieł zaraz po wielkiej awanturze z poprzedniego albumu.

Drugi tom „Lucyfera” opowiadał o tym, jak Gwiazda Zaranna, po ucieczce z przerażającego psychicznego więzienia, postanowił ocalić czarownicę Sycorax. Wiedźma, była kochanka Lucyfera i matka jego syna, dostała tylko trzy dni życia – po tym czasie, jako aberracja naturalnego porządku rzeczy, umrze już na dobre. Lucyfer ruszył na wyprawę mającą na celu ocalenie jej duszy – przy okazji o mało nie rozpętał niszczycielskiej wojny w Zaświatach.

niedziela, 3 kwietnia 2022

Lucyfer. Tom 3

Coś kontra nic

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Egmont wydał niedawno trzeci, zbiorczy tom „Lucyfera” autorstwa Mike’a Careya. Magiczna opowieść o Gwieździe Zarannej zmierza powoli ku końcowi. Ale tak naprawdę powoli – wszak mamy do czynienia z kolejnym „omnibusem”, albumem liczącym sobie siedemset stron wypełnionym po brzegi fantastyczną fikcją. Niełatwą w lekturze – zaznaczmy.

Cała seria o Lucyferze, autorstwa Mike’a Careya liczy sobie siedemdziesiąt pięć odcinków, podzielonych na trzy tomy o podobniej (mniej więcej) objętości. Tom drugi, zakończył się w sposób zapowiadający naprawdę emocjonujące wydarzenia. Lucyfer uratował duszę Elaine Belloc, wnuczki samego Boga i własnej bratanicy, puszczając z dymem Dworce Ciszy i miliardy ich mieszkańców. Postanowił też przepędzić ze swojego wszechświata wszystkie bóstwa, bożków i inne nadnaturalne istoty, aby raz na zawsze zapobiec powstawaniu tam jakichkolwiek kultów. Zapomniał niestety o matce Mazikeen, Lilith, władczyni istot pozostających w odwiecznym konflikcie zarówno z Niebem jak i Piekłem. W Piekle włada człowiek, niejaki Christopher Rudd, który zlikwidował miejsca wiecznych kaźni i chce humanizować demony. Ojciec Elaine, Archanioł Michał, postawił się w końcu własnemu ojcu i podobnie jak Lucyfer postanowił wyrwać się z kajdan narzuconego przez Boga determinizmu. Sam Stwórca z kolei opuścił Srebrne Miasto, porzucił Niebo i nikt nie wie, gdzie przebywa. Zagubione anioły przeczuwają, że teraz nad Niebem zawiśnie prawdziwe niebezpieczeństwo.

czwartek, 20 stycznia 2022

Lucyfer. Boska tragedia. Tom 2

Sztuka cierpienia


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Pierwszy tom „Lucyfera” był najlepszym komiksem wśród wszystkich otwierających nowe serie w ramach „Sandman Uniwersum”. Zanosi się na to, że drugi tom będzie najlepszy wśród wszystkich kontynuacji.  

Lucyfer, Gwiazda Zaranna, Niosący Światło, Syn Boży – narodził się na łamach „Sandmana” Neila Gaimana a największą popularność zdobył za sprawą genialnych komiksów Mike’a Careya (uwaga – nakładem Egmontu, w lutym 2022 roku ukaże się trzeci, już ostatni, gruby tom „Lucyfera” tego właśnie autora). Dan Watters, któremu powierzono opowieść o losach Gwiazdy Zarannej w ramach nowej inicjatywy DC Comics, przedstawił go w pierwszym tomie jako wielką niegdyś postać, zdegradowaną do figury ślepego, ułomnego starca, nie potrafiącego się uwolnić od „więzienia ludzkiego ciała”. Pierwszy tom opowiadał o sztuce ucieczek – do największej doszło pod koniec komiksu, kiedy to Lucyfer wrócił do swej „normalnej” postaci a la „młody David Bowie” i odzyskał swą potęgę. Razem z nim powróciła z martwych czarownica Sycorax, jego dawna kochanka i matka ich jedynego syna, wielkiego, potwornie oszpeconego, Kalibana.

niedziela, 12 września 2021

Lucyfer. Tom 2

Po krawędzi monety


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Ależ to jest cegła! Drugi zbiorczy tom „Lucyfera” Mike’a Careya liczy sobie aż sześćset osiemdziesiąt stron – jest to, bagatela, dwadzieścia dziewięć odcinków serii. Miłośników „magicznego zakątka DC Comics” („Sandman”, „Hellblazer”, „Potwór z bagien” …) nie muszę przekonywać do tego tytułu. Jest to rzecz zdecydowanie warta uwagi.

Dobrze wiemy kim jest Lucyfer w uniwersum DC. To Samael, Gwiazda Zaranna, zbuntowany anioł, syn Boży, zesłany do piekła za bunt przeciwko Ojcu. Pozbawiony skrzydeł przez Morfeusza, ukrywa się na Ziemi pod postacią eleganckiego mężczyzny i próbuje wydostać się z deterministycznego więzienia, w którym jego (i nasz) Stwórca zamknął swoją kreację. Pod koniec pierwszego tomu wyzwał swego wszechmocnego ojca na pojedynek – sam dokonał aktu stworzenia. Jego wszechświat to antyteza naszego – jest rajem, w którym nie wolno oddawać czci nikomu. To miejsce, gdzie jest się prawdziwie wolnym, gdzie nie istnieje fatum a każdy jest naprawdę kowalem własnego losu. Bramy wszechświata Lucyfera zostały otwarte – każdy, komu nie w smak życie według boskiego, niezmiennego scenariusza, może tu przybyć. Tylko co na to Niebiosa?

niedziela, 23 maja 2021

Lucyfer. Tom 1

Wolności!


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Wydawnictwo Egmont kontynuuje zasilanie polskiego rynku komiksowego najróżniejszymi, coraz bardziej ekskluzywnymi i „grubymi” wydaniami zbiorczymi. Jedną z najważniejszych premier kwietnia jest pierwszy z trzech tomów „Lucyfera” ze scenariuszem Mike’a Careya. Oto jedna z najpotężniejszych istot w uniwersum Detective Comics – przyobleczona w ludzką postać knuje swoje własne, przerastające nasze rozumienie, plany.

„Lucyfer zrzekł się tytułu Króla Zaświatów i zamieszkał na Ziemi, a konkretnie w Los Angeles, gdzie prowadzi świetnie prosperujący bar i szykuje się na długą, spokojną emeryturę. Taką historię opowiedział Neil Gaiman w sadze „Pora mgieł” w ramach serii „Sandman”. To streszczenie wystarczy, żeby ze zrozumieniem przeczytać niniejszą książkę” – pisze Mike Carey w przedmowie do pierwszego tomu „Lucyfera”. 

czwartek, 11 czerwca 2020

Lucyfer. Diabelska komedia. Tom 1

Sztuka ucieczek

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

I oto przyszła pora na kolejny komiks z uniwersum Sandmana – linii wydawniczej powstałej z okazji trzydziestolecia pierwszego komiksu o Śnie z Nieskończonych. Widzieliśmy już jak Królestwo Snu zmierza ku apokalipsie („Śnienie”) a uwięziona w nim bogini Erzulie rozpaczliwie walczy o życie („Dom szeptów”). Dziś poznamy historię Księcia Piekieł, który – podobnie jak bohaterowie poprzednich serii – także tkwi w więzieniu.

Zapowiedź „Lucyfera” była już w swego rodzaju zwiastunie całego nowego przedsięwzięcia DC – komiksie „Sandman Uniwersum”. To właśnie tam kruk Matthew, który ruszył na poszukiwanie Daniela, następcy Morfeusza, trafił do koszmarnego miejsca – ruin baru, który należał kiedyś do Lucyfera. Był to najbardziej niejasny i enigmatyczny fragment komiksu – dowiedzieliśmy się tylko tyle, że Książę Piekieł ma syna, któremu pragnie przedstawić matkę, czyli „kogoś kogo on sam nigdy nie miał”. Pierwszy tom „Lucyfera”, zatytułowany „Diabelska komedia”, już na samym początku pogłębia i tak już dość dużą konsternację.