Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Richard Corben. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Richard Corben. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 5 grudnia 2024

Mglisty wymiar

Deliryczna degrengolada


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

„Mglisty wymiar” Richarda Corbena miałby gigantyczne szanse w plebiscycie na najbardziej szalony i oryginalny komiks roku 2024, gdyby takowy plebiscyt istniał. Zapomnijcie o logicznej fabule, związkach przyczynowo-skutkowych i standardowym rysunku. Wkraczacie w domenę delirycznej degrengolady. Wkraczacie do… mglistego wymiaru.

Richard Corben zmarł w 2020 roku w wieku osiemdziesięciu lat. „Mglisty wymiar” wydany właśnie przez Kulturę Gniewu jest jego ostatnim dokonaniem – wydawanym w odcinkach od 2012 roku a w albumie zbiorczym dopiero w zeszłym roku nakładem Dark Horse Comics. Corben jest już legendą w komiksowym świecie, twórcą oryginalnym i budzącym raczej skrajne uczucia. Od zawsze związany z komiksem niezależnym, piszący i rysujący zarówno do słynnego „Metal Hurlant”, jak i nie mniej popularnego „Heavy Metal”, w Polsce znany między innymi z kilku komiksów ze świata „Hellboya” („Lichwiarz”!), kilku odcinków „Hellblazera” Briana Azzarello i oczywiście autorskich „Duchów zmarłych” na podstawie twórczości Poego. Nie da się tego artysty (a właściwie jego twórczości) pomylić z żadnym innym – przekonacie się o tym, gdy tylko wkroczycie do… mglistego wymiaru.

czwartek, 23 grudnia 2021

Hellboy i BBPO. Tom 1. 1952-1954

Hellboy młodzieńczy


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Album „BBPO. Znany diabeł” zwieńczył wieloodcinkową historię potwornej (dosłownie) apokalipsy. Mike Mignola i „jego ludzie” spopielili całą Ziemię i zapełnili ją humanoidalnymi żabami. Nie ma już co opowiadać, zresztą szkoda psuć TAKIE zakończenie jakimiś nikomu niepotrzebnymi sequelami. Ale co stoi na przeszkodzie, aby zabrać czytelników w przeszłość?

Wydawnictwo Egmont ma w tej chwili na tapecie dwa spin-offy „Hellboya” i „BBPO”. Pierwszy tom „Abe’a Sapiena”, wydany przed kilkoma miesiącami, był naprawdę obiecujący – kolejny ukaże się już w styczniu 2022 roku. Drugim tytułem – właśnie tym, w którym przeniesiemy się wstecz w czasie – będzie „Hellboy i BBPO”, opowiadający o początkach kariery Piekielnego Chłopca w Biurze Badań Paranormalnych i Obrony. Cała seria liczy dwadzieścia pięć odcinków i obejmuje okres od 1952 do 1956 roku, kiedy to młody, niekoniecznie piękny i niezbyt bogaty (w doświadczenia) Hellboy stawia pierwsze kroki jako agent BBPO. Pierwszy tom, zatytułowany po prostu „1952-1954” zawiera dziesięć zeszytów i kilka materiałów dodatkowych, wydanych w międzyczasie w różnych albumach specjalnych. 

czwartek, 29 lipca 2021

Punisher MAX. Tom 7

 Po drugiej stronie lustra

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.


Siódmy tom „Punishera” w wersji MAX to powrót Gartha Ennisa! Ten pokaźnych rozmiarów album zbiera te historie ze scenariuszami Irlandczyka, które nie przynależą do żadnej regularnej serii z Punisherem w roli głównej. Każdą z opowieści ilustruje inny grafik - niektórych znamy, innych jeszcze nie. Różnorodność nie wpływa jednak na jakość komiksu. Omawiany dziś album jest jednym z najlepszych w cyklu.

Zaczynamy od jednej z najgłośniejszych fabuł z Pogromcą w historii. Czteroczęściowa opowieść „Born” powstała tuż przed komiksami, które mieliśmy okazję przeczytać w pierwszym tomie „Punishera MAX” od Egmontu. Przenosimy się do Wietnamu, do roku 1971, kiedy to Frank Castle dowodził opuszczoną przez Boga, Amerykę i wielkich generałów placówkę nieopodal granicy z Kambodżą. Tak, jesteśmy niedaleko „jądra ciemności” z „Czasu apokalipsy” Francisa Forda Coppoli – baza Valley Forge to piekło na ziemi, w którym każdego nieco słabszego psychicznie człowieka czeka szaleństwo. A może jest tak, że tylko szaleni mogą tu przetrwać? Garth Ennis wyraźnie sugeruje, że to właśnie w Valley Forge narodził się „Punisher”, mroczna strona osobowości Franka Castle’a. Późniejsze wydarzenia w Central Parku, gdzie zginęła rodzina naszego bohatera, tylko ją umocniły i ostatecznie ukształtowały. Jakże mocna jest ta opowieść, jakże niesamowicie napisana i zilustrowana – Darick Robertson, znany w Polsce przede wszystkim z „Transmetropolitan” Warrena Ellisa, wyczynia to graficzne cuda. Oczywiście Frank w jego wydaniu wygląda jak młody Marlon Brando (a jakże by inaczej!?) – chyba nigdy jeszcze nie był tak przerażający.

czwartek, 21 maja 2020

Hellboy. Opowieści

Piekielny suplement

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Szortal i została tam pierwotnie zamieszczona.

Tak naprawdę pożegnaliśmy już Hellboya. „Hellboy w piekle” zamknął wszystkie wątki i podsumował całe dwadzieścia pięć lat kariery czerwonego diabła. Dla oddanych fanów i koneserów Egmont ma jeszcze jedną niespodziankę. „Hellboy. Opowieści” to zbiór krótkich komiksów o piekielnym chłopcu, które przenoszą nas w czasie do różnych momentów jego życia. Pierwotnie wydane zostały w trzech komiksach – „The Midnight Circus”, „Hellboy in Mexico” oraz „Into the Silent Sea”. 

„Cyrk o północy” to pojedyncze, dłuższe opowiadanie, w którym cofamy się do roku 1948. Mike Mignola (scenariusz) i Duncan Fegredo (rysunki) opowiadają historię małego Hellboya, który wymknął się pewnej nocy z tajnej bazy B.B.P.O. i trafił do dziwnego, na poły nierealnego, wędrownego cyrku. Mignola jawnie nawiązuje tu do „Pinokia” Carlo Collodiego i „Jakiś potwór tu nadchodzi” Raya Bradbury’ego. Komiks wydany został w październiku 2013 roku – Mignola potrzebował odskoczni od pisanego wówczas „Hellboya w piekle”. Nasz bohater dopiero dorasta i nie zdaje sobie jeszcze sprawy ze swego przeznaczenia. 

niedziela, 2 czerwca 2019

Hellblazer. Brian Azzarello. Tom 1

Constantine za oceanem

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Szortal i została tam pierwotnie zamieszczona.

Większość miłośników komiksu prawdopodobnie słyszała o Johnie Constantinie – facecie w szarym prochowcu, którego spowijają kłęby papierosowego dymu. „Hellblazer”, pierwsza, trzystuodcinkowa seria z tym bohaterem w roli głównej, ukazywała się od stycznia 1988 roku do kwietnia 2013 roku i przez całe to ćwierćwiecze była flagową pozycją imprintu DC Vertigo. Pod koniec pierwszej dekady obecnego wieku „Hellblazer” zawitał do Polski – mieliśmy wtedy okazję poznać jego przygody napisane przez Gartha Ennisa, autora znakomitego „Kaznodziei”. Teraz John Constantine powraca nad Wisłę – wydawnictwo Egmont rozpoczyna jeden z kilku zapowiadanych runów „starego” „Hellblazera” od Vertigo – na początek Brian Azzarello.

Kim jest John Constantine, którego kojarzymy już nie tylko z komiksu, ale i z adaptacji – filmowej oraz serialowej? To Anglik z Liverpoolu, urodzony w 1953 roku. Ten potomek starego rodu magów zadebiutował w komiksie w 1985 roku – w trzydziestym siódmym numerze „Sagi o potworze z bagien” autorstwa Alana Moore’a. Na co dzień zajmuje się egzorcyzmami, paranormalnymi śledztwami, naukami tajemnymi, walką z demonami różnej maści i stopniowym przywoływaniem tylko jednego potwora – raka płuc. Jest rasowym antybohaterem, cynicznym twardzielem, niebezpiecznym dla otoczenia i bardzo dwuznacznym moralnie, zapijaczonym łajdakiem. John, co jest ewenementem w długodystansowych seriach komiksowych, starzeje się w realnym czasie, upływającym wraz z kolejnymi odcinkami serii. Brian Azzarello zabiera nas do roku 2000 – Constantine ma czterdzieści siedem lat i ląduje w pace.

środa, 19 września 2018

Hellboy. Tom 4

Intermedium

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Szortal i została tam pierwotnie zamieszczona.

Hellboy opuścił Biuro Badań Paranormalnych i Obrony w sierpniu 2002 roku w epizodzie „Trzecie życzenie”. Mike Mignola oddał się potem pracy przy realizacji pierwszej ekranizacji komiksu o Piekielnym Chłopcu i tworzył w wielkich bólach „Wyspę”. Została ona wydana dopiero trzy lata później, w sierpniu 2005 roku. Obydwa wspomniane odcinki mogliśmy przeczytać w trzecim zbiorczym tomie „Hellboya”. Dziś pora na czwarty. Dochodzi w nim do kolejnego przełomu, porównywalnego do odejścia naszego bohatera z B.B.P.O. Otóż Mike Mignola wciąga innych rysowników do tworzenia serii. 

Po „Trzecim życzeniu” autora dopadła niemoc twórcza, spotęgowana chronicznym brakiem czasu. Praca z Guillermo del Toro i nieustające konsultacje związane z filmem odwlekały finalizację „Wyspy”. Scott Allie, redaktor Dark Horse Comics, pisze w przedmowie do czwartego tomu, że udało mu się „rozruszać” nieco Mike’a – latem 2003 roku wychodzi antologia krótkich form komiksowych, „The Dark Horse Book of Hauntings”, w której pojawia się „Eksperyment doktora Carpa”. Jest to króciutka opowieść o walce Hellboya z demonicznym naukowcem, która przeleżała swoje w szufladzie pracowni autora. W latach 2004–2006 ukazały się trzy kolejne antologie, zatytułowane odpowiednio „…of Witchcraft”, „…of the Dead” i „…of Monsters” – w każdej z nich pojawia się kilkustronicowa miniatura autorstwa Mignoli. Odwiedzamy Norwegię i słuchamy opowieści wiedźmy, która walczyła ze skandynawskimi trollami; dajemy łupnia ghulowi rozsmakowanemu w rozkładających się zwłokach lub jesteśmy świadkami starcia z hydrą w bardzo pomysłowej trawestacji mitu o Herkulesie.