Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jacek Dukaj. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jacek Dukaj. Pokaż wszystkie posty

sobota, 24 października 2026

In Partibus Infidelium

                                            To wy Go ukrzyżowaliście

Artykuł należy do serii "Nie długość się liczy" #26


„Mój Boże, mój Boże; ludzie Żydami kosmosu. Czy takie właśnie jest nasze przeznaczenie?”

„In Partibus Infidelium” to ostatnie opowiadanie zbioru „W kraju niewiernych” (tytułowe zresztą). Mało tu akcji – chodzi raczej o pewien eksperyment myślowy, podobny do tych jakie przeprowadzał Stanisław Lem w „Dziennikach gwiazdowych” – to opowiadanie przypomina zresztą „Podróż dwudziestą drugą”, w której Ijon Tichy spotyka pewnego misjonarza krzewiącego wiarę wśród kosmitów w odległych zakątkach kosmosu.

wtorek, 6 października 2026

Medjugorie

                                 On rozmawia tylko ze mną

Artykuł należy do serii "Nie długość się liczy" #25


„Teraz już nie tysiąclecia i wieki; nie ta skala. Dni, minuty i sekundy – takie są pokolenia. Chwila jest bliska (…) Gdzieś tam we Flords, w niskich asemblerach, w zerojedynkowym szumie, pośród plików systemowych – zapisana została właśnie trzecia część Biblii, testament Najnowszy, Dzieje Postsetyckie, Apokalipsa Mutawaska.”

„Medjugorie” jest opowiadaniem Jacka Dukaja, ale gdyby mi ktoś dawno temu zasugerował autorstwo Neala Stephensona to bym uwierzył. W świecie przyszłości niezwykle zaawansowane i wydaje obliczeniowo komputery są w stanie wyznaczyć algorytm objawień. Dosłownie wskazują miejsce i czas teofanii oraz osobę, która jej doświadczy. Pewna bogata korporacja wysyła w te miejsca oddziały łowców objawień. W opowiadaniu poznajemy taką właśnie ekipę, która gdzieś w Afryce, tam, gdzie diabeł mówi dobranoc, próbuje wykonać zadanie i zarejestrować objawienie. Są w samym środku wojny między miejscowymi watażkami i w każdej chwili mogą paść ofiarą bojówek jednej lub drugiej strony.

wtorek, 15 września 2026

Katedra

     Czekamy na Architekta


Artykuł należy do serii "Nie długość się liczy" #24


„Pozbawiony autora przedmiot o oczywistej teleologii. Bo kto mi poda nazwisko twórcy Katedry? Kto mi wskaże architekta, z którego zamysłu powstała ta porażająca wyobraźnię kompozycja kształtów? Komu złożyć hołd? Kto jest autorem tego dzieła sztuki?”

„Katedra” jest najbardziej znanym wczesnym opowiadaniem Jacka Dukaja. Do wzrostu popularności przyczyniła się oczywiście krótka impresja Tomasza Bagińskiego z 2002 roku, nominowana do Oscara w kategorii krótkometrażowych filmów animowanych. „Katedra” Bagińskiego jest jednak reinterpretacją tylko fragmentu opowiadania – wizyty księdza Pierre’a Lavone’a w oszałamiającej budowli wyrosłej z nanotechnologicznych ziaren (żywokrystu) gdzieś na planetoidzie o nazwie Róg. Gigantyczna „katedra” okala grób świętego Izmira Predu, który przed laty poświęcił siebie, aby ocalić rozbitków na Rogu. Ksiądz Lavone został wysłany przez Kościół, potężną i niezwykle bogatą organizację, która chce dowodu lub zaprzeczenia cudów, które podobno dzieją się w okolicach grobu Izmira. W zależności od wyników badań księdza planetoida Róg może zostać ocalona przed grawitacyjnym wpływem gwiazdy Madeleine ściągającej całe Izmiraidy (grupę planetoid, do których należy Róg) do swojej studni grawitacyjnej. Jeśli jednak Kościół zaniecha wszelkich działań Róg razem z – być może – świętym miejscem kultu poszybuje w czarną otchłań kosmosu i zniknie na zawsze.

sobota, 29 sierpnia 2026

Ruch generała

                            Wojna, akurat! W jakim świecie ty żyjesz?!


Artykuł należy do serii "Nie długość się liczy" #23

„Twoje ciało to sploty klątw psychokinetycznych i sensorycznych, twoje myśli to kłębowisko demonów, jesteś jednym, wielkim, chodzącym zaklęciem, homeostatycznym zawirowaniem magii!”

W jednym z numerów „Nowej Fantastyki” z 1997 roku ukazał się esej Jacka Dukaja pod tytułem „Filozofia fantasy”. Dukaj stwierdził tam, że konwencja fantasy skostniała w średniowiecznym sztafażu a przecież daje ona nieograniczone możliwości światotwórcze. „Ruch generała” z 2000 roku, opowiadanie otwierające zbiór „W kraju niewiernych”, pokazuje, że można inaczej. Oto świat pełen magii, rzeczywistość, w której wielkie Imperium Warzhadów stawia czoła legionom Ptaka – dwie strony mają na swych usługach czarowników (nazywanych tu „urwitami”), potężne klątwy i zmodyfikowane magicznie wojska. Po stronie króla Bogumiła Warzhada walczy Generał Żarny, osiemsetletni, najwyraźniej nieśmiertelny mag, którego ciało uległo przez lata niezliczonym modyfikacjom. Teraz generał przypomina raczej cyborga niż postać z książek fantasy.

wtorek, 28 lipca 2026

Muchobójca

                                                             Różne są magie


Artykuł należy do serii "Nie długość się liczy" #22

„Ale przecież nie jeden człowiek w kosmosie”

W popkulturze dominuje proste wyobrażenie kosmity. W gruncie rzeczy to my sami tylko ucharakteryzowani – z ludzką percepcją, rozumieniem świata, zmysłami, mentalnością i moralnością. Jednym z największych przeciwników takiego podejścia, prawdziwym orędownikiem Obcości pisanej wielką literą był Stanisław Lem (patrz: „Fiasko”). Jacek Dukaj w „Muchobójcy” prezentuje taki sam pogląd. Jest „Lemem w wersji light”.

sobota, 11 lipca 2026

Ziemia Chrystusa

  Nie ma wszechświata bez Boga


Artykuł należy do serii "Nie długość się liczy" #21

„Świat zyskał zupełnie inne oblicze przez samą świadomość człowieka, że ktoś nad nim stoi”

„Ziemia Chrystusa” opowiada o podróżach między wszechświatami równoległymi. Na „naszej” Ziemi, nazywanej w opowiadaniu Ziemią Stalina (bo jak się okazuje to jego postać była kluczowa w rozwoju naszej planety) wynaleziono machinę zwaną „katapultą”. Od tej pory można wysyłać ekspedycje lub organizować zbrojne wypady np. na Ziemię Dukaja, Ziemię Ludwika XVI itd. Bohaterowie opowiadania wysłani zostają, aby zbadać podejrzanie cichy, jakby bezludny świat, który okazuje się tytułową „Ziemią Chrystusa”. Otóż w tej wersji naszego wszechświata Bóg istnieje naprawdę – nie trzeba w niego wierzyć czy prowadzić na ten temat teologicznych dysput. Wszechmocny, wszechobecny i wszechwiedzący Bóg po prostu jest – wszędzie, gdzie nie spojrzysz. Wiele Ziem zwiedzili nasi bohaterowie, nigdy jednak nie byli tak przerażeni jak tu.

wtorek, 16 czerwca 2026

IACTE

 Życie jest życiem, jakiekolwiek by nie było


Artykuł należy do serii "Nie długość się liczy" #20


„Czy wiesz, gdzie jesteś? – szeptał mrok. – Czy wiesz, kiedy jesteś? Czy wiesz, kim jesteś? Czy wiesz, czy w ogóle jesteś?”

Indianin Luis, Podążający za Cieniem, pół-Cayuga, pół Francuz, przeniesiony zostaje ze swojego dobrze znanego świata do rzeczywistości przeczącej zdrowemu rozsądkowi. Okazuje się, że Luis nie jest prawdziwym człowiekiem, lecz urzeczywistnionym snem. Grupa Ziemian-kolonistów rozbiła się na odległej planecie i stawia czoło jednemu z pozostałych załogantów, niejakiemu Saint-Pierce’owi. Luis, powołany do życia w niezwykłym miejscu zwanym Grotą Snów, ma być tropicielem idealnym – tylko będzie w stanie znaleźć kryjówkę przeciwnika. Oto istota z krwi i kości powstała w tytułowym IACTE, miejscu nieograniczonego potencjału, wzmocnionej probabilistyki, pierwowzorze późniejszego „Skoliodoi” z „Innych pieśni”.

środa, 3 czerwca 2026

Szkoła

My cię nauczymy czego masz chcieć



Artykuł należy do serii "Nie długość się liczy" #19

„Rzeczywistość się akceptuje albo rzeczywistość nie akceptuje ciebie i dopiero wtedy jest naprawdę źle”

„Nauczanym. Ku przestrodze” – tak zaczyna się opowiadanie „Szkoła” z 1996 roku. Dziewięcioletni Puno mieszka w jakichś bliżej nieokreślonych slumsach Ameryki Południowej, gdzie każdego dnia musi walczyć o życie. Takich jak Puno jest wielu – bezimiennych dzieciaków wykorzystywanych przez rówieśników i dorosłych, przyzwyczajonych do spania z prowizorycznym nożem pod poduszką. Puno jest dzikim zwierzęciem gotowym w każdej chwili wgryźć się w szyję swego rozmówcy. On i jemu podobni, zapomniani przez wszystkich i niepoliczalni, nie znają rzeczywistości innej niż ta, w której biorą udział w polowaniu – albo gonią, albo uciekają. 

sobota, 23 maja 2026

Irrehaare

 Myśli moje nie są moje





Artykuł należy do serii "Nie długość się liczy" #18

„Nieskończone ciągi liczbowe. Gęstość pakowanych w mrok terabajtów. Pamięć nieskończona. Gorąca ciemność informacji: jeden zero jeden zero zero jeden jeden… Pamiętasz? Samorodny, z nocy bezwoli poczęty. Bit z bitem. Mapa wszechwiedzy. Ty nie możesz umrzeć, nie w Irrehaare. Masz tę przewagę nad ludźmi. Paradoksalnie, ty jako twór sztuczny, możesz zadać sobie pytanie: Po co istniejesz?”

Powtarzanie Dukaja to świetna okazja do reaktywacji cyklu „Nie długość się liczy”. A że obok mało którego opowiadania autora można przejść obojętnie, to właśnie on zdominuje cykl na mniej więcej dziesięć kolejnych odcinków. Rozpisywał się nie będę, będzie naprawdę krótko. Dziś „Irrehaare” z 1995 roku.

czwartek, 22 stycznia 2026

Xavras Wyżryn i inne fikcje narodowe

Co nam po moralnym zwycięstwie?


„Lód” Jacka Dukaja będzie miał niedługo osiemnastkę! Uświadomiłem sobie, że od lat nie czytam Dukaja, a to błąd i to całkiem spory. Zanim zatem ta wspaniała powieść obchodzić będzie okrągłe dwudzieste urodziny postanowiłem powtórzyć wszystko, co napisał Dukaj. Mam dwa lata, powinienem zdążyć. Zaczniemy oczywiście od „Xavrasa Wyżryna” i dołączonych do niego w pewnym momencie „innych fikcji narodowych”.

„Xavras Wyżryn” wydany został pierwotnie w 1997 roku przez pamiętną superNOWĘ razem z nowelą „Zanim noc”. Ten drugi tekst jest horrorem z akcją umiejscowioną w czasach niemieckiej okupacji. Czytamy w nim o nazistowskim okultyzmie, żydowskiej kabale i grozie z czwartego wymiaru, ale głównie o dukajowych eksperymentach z fizyką, matematyką a nawet metafizyką. Autor był niezadowolony z ostatecznego kształtu noweli, a sarkał głównie na zbyt daleko idące uproszczenia, jeśli chodzi o wykorzystanie idei dodatkowego wymiaru przestrzennego. „Zanim noc” jest bardzo wczesnym tekstem, całkiem niezłym, lecz nieobowiązkowym. „Xavrasa Wyżryna” z kolei przeczytać trzeba koniecznie, jeśli naprawdę chcemy poznać twórczość Dukaja.

sobota, 8 grudnia 2018

Serce mroku

Wstąpiłem w Piekło. Piekło zamknęło się za mną i nade mną.



Artykuł należy do serii "Nie długość się liczy" #8

„Serce Mroku” świadomie odbijało Conrada; to opowiadanie stanowi właśnie bezpośredni efekt lektury oryginału – czułem wtedy, że muszę coś takiego napisać, bo mi łeb pęknie. Afrykańskie skoliodoi z „Innych pieśni” trzeba zaliczyć do wpływów nieświadomych: nie zaprzeczę linii skojarzeń, ale nie mam pamięci takiej inspiracji w trakcie pisania. – Jacek Dukaj w wywiadzie.


Ciemność – Niemożliwa tresura

Planeta Mrok jest kolejną wersją Conradowskiego Konga (albo wietnamsko-kambodżańskiej dżungli Coppoli). Podobnie jak w „Czasie apokalipsy” jest ona „wielkim niczym”, miejscem o które biją się futurystyczni Sowieci, Jankesi, Japońcy i Szwaby. Druga wojna światowa przeniosła się w kosmos i toczy się już tylko bezwładnością propagandy – skoro już tu dotarliśmy to nie możemy się wycofać bo oznaczałoby utratę twarzy. Mrok to planeta, której obcość o kilka rzędów przekracza afrykańską dżunglę z „Jądra ciemności”. Młody świat, przepełniony życiem w miliardach odmian fauny i flory, których istnienie jawnie przeczy teorii ewolucji, miejsce gdzie „na jednym kilometrze kwadratowym znajdziesz więcej gatunków niż w całej Eurazji”. Mrok to „przerost życia ponad logikę, estetykę i konieczność”.