Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Todd McFarlane. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Todd McFarlane. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 22 grudnia 2024

Spawn

Piekielne lata Todda McFarlane'a


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.



Todd McFarlane był obok Jima Lee najpopularniejszym twórcą czasów TM-Semic. Zarówno w Polsce, jak i na świecie – do dziś jest (żywą) legendą. To on wymyślił bohatera najdłużej wydawanej w pełni autorskiej serii komiksowej w Stanach Zjednoczonych. Każdy fan komiksu superbohaterskiego słyszał o demonicznym przybyszu z samego dna piekieł, który zaprzedał duszę diabłu. Oto Spawn.

czwartek, 9 listopada 2023

Batman Spawn

Tylko dla zatwardziałych fanów


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Chcesz lepszych wyników finansowych i wyższej sprzedaży? Zrób crossover! Historie przetaczające się przez kilka różnych, równolegle wydawanych serii to chleb powszedni amerykańskich wydawnictw komiksowych. Zwykle dotyczą one tytułów tylko jednego uniwersum. Czasem jednak dochodzi do crossoverów wyższego poziomu – kiedy spotykają się bohaterowie komiksów różnych wydawnictw. Tak się stało chociażby w roku 1994 (i to dwukrotnie). A teraz, po dwudziestu dziewięciu latach dwójka bohaterów po raz trzeci weszła sobie w drogę. Tylko że nie wiadomo w sumie po co – nie każdy crossover jest dobrą decyzją. Nawet jeśli dotyczy Spawna i Batmana.

Egmont wydał właśnie wszystkie trzy wspomniane komiksy w jednym tomie zbiorczym. Ale – ciekawostka – to ten najnowszy, wydany na początku 2023 roku, otwiera cały zbiór. Moim zdaniem taką decyzją wydawnictwo wyznacza od razu target albumu – skierowany jest on do osób znających zarówno Batmana i Spawna oraz świadomych tego, że kiedyś już doszło do ich konfrontacji. Ja zacznę jednak od opowieści umieszczonych w zbiorze jako druga i trzecia, czyli tych najstarszych, wydanych niemal trzydzieści lat temu. Słynny Todd McFarlane rozpoczął pisanie (i rysowanie) „Spawna” niemal dwa lata wcześniej – był to najlepiej sprzedający się tytuł nowopowstałego wydawnictwa Image, które stało się bardzo szybko poważną konkurencją dla DC Comics i Marvela.

niedziela, 8 maja 2022

Amazing Spider-Man Epic Collection. Kosmiczne przygody

Dobra zmiana

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Czwarty tom „The Amazing Spider-Man. Epic Collection” ukazał się na polskim rynku zaskakująco szybko po trzecim. Trzymam kciuki za takie tempo wydawnicze – przygody człowieka-pająka z ery TM-Semic to czołówka moich ulubionych komiksów. Może bardziej przez nostalgię niż jakość – ale czy to ma jakiekolwiek znaczenie?

W Polsce jest to tom czwarty, a według chronologii zbiorów Marvela – już dwudziesty (co nie znaczy, że w Stanach wyszły wszystkie poprzedzające). Tym razem mamy grudzień 1989 roku i pierwsze półrocze 1990. Pierwszą połowę tomu zajmuje jedno wielkie wydarzenie – dziesięcioodcinkowe „Akty zemsty”, które (w przypadku samego Spider-Mana) przewinęły się wtedy przez trzy równolegle wydawane tytuły: „The Amazing Spider-Man”, „The Spectacular Spider-Man” i „The Web of Spider-Man”. 

„Akty zemsty” koncentrowały się przede wszystkim na tytułach związanych z Avengers i Fantastyczną Czwórką. Loki zakłada tajną organizację największych superzłoczyńców Marvela, do której należą nie byle jakie łotry – Doktor Doom, Wizard, Red Skull, Magneto, Mandaryn, Kingpin i Sebastian Shaw. Ich celem – jak zwykle – zniszczenie swych odwiecznych wrogów: Avengers, X-Men, Spider-Mana, Fantastycznej Czwórki, Daredevila, żeby wymienić tylko najważniejszych. Plan polegał na zamianie przeciwników – swoich starych, „etatowych” łotrów superbohaterowie znają od podszewki. Więc może to niech Magneto zaatakuje Spider-Mana a na przykład ktoś od Doktora Dooma weźmie się w zamian za X-Men. Niestandardowi przeciwnicy mają spore szanse na zwycięstwo – właśnie z powodu elementu zaskoczenia i braku przyzwyczajenia do schematów.

niedziela, 6 lutego 2022

Amazing Spider-Man Epic Collection. Inferno

Na szczycie

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

„The Amazing Spider-Man. Epic Collection” to chyba jedna z najlepszych inicjatyw wydawniczych Egmontu minionego roku. W grudniu wyszedł trzeci zbiorczy tom, ponownie zabierający nas w przeszłość człowieka-pająka. Bardzo szczególny jest to okres – zwłaszcza dla polskich fanów, pamiętających „epokę TM-Semic”. Jest to też ten czas, w którym słynny Todd McFarlane był na samym szczycie.

Najnowszy tom „epickiej kolekcji” dotyczy w całości roku 1989 (nie ma w nim tylko grudniowych odcinków, które znajdziemy w kolejnym). Kariera kanadyjskiego rysownika była w rozkwicie, każdy chciał czytać „The Amazing Spider-Man” – najlepszą serię z Pajęczakiem tamtych czasów. Wszystkie odcinki tejże serii zawarte w omawianym dziś albumie już czytaliśmy po polsku – ukazały się one nakładem wspomnianego TM-Semic, między październikiem 1991 i majem 1992 roku. Teraz, dokładnie trzydzieści lat później, możemy je przeczytać w całości (TM-Semic zwykło wycinać niektóre strony, aby zmieścić się w ich założonej ilości, choć akurat „Spider-Mana” dotknęło to w najmniejszym stopniu), w nowym tłumaczeniu i z o niebo lepszym liternictwem (choć nie pamiętam, abym w 1992 roku narzekał kiedykolwiek na nieczytelność tekstu).

niedziela, 8 sierpnia 2021

Amazing Spider-Man Epic Collection. Venom

Nowa epoka

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Egmont kontynuuje „epicką kolekcję” komiksów ze Spider-Manem. Drugi, pięćsetstronicowy album zbiorczy „The Amazing Spider-Man. Epic Collection” ukazał się właśnie na polskim rynku. Dla fanów uniwersum Marvela jest to rzecz niezmiernie ważna – oto za rysowanie przygód Pająka zabrał się nikt inny jak sam Todd McFarlane. Ale nie tylko jego interpretację postaci Spider-Mana zobaczymy – rysowało go wówczas bardzo wielu twórców. McFarlane’a pamiętamy i znamy po prostu najbardziej – z polskich, komiksowych lat dziewięćdziesiątych i ery „TM-Semic”.

Omawiany dziś tom kolekcji jest tak naprawdę tomem osiemnastym i zawiera komiksy z grudnia 1987 i całego 1988 roku (poprzedni, inaugurujący serię w Polsce był oczywiście siedemnasty i zbierał wybrane zeszyty z końca 1986 i prawie wszystkie z 1987 roku). Szesnaście jeszcze wcześniejszych tomów „Epic Collection” to głównie wirtualne zestawy wybranych zeszytów, z których faktycznie wydano za oceanem tylko kilka – Marvel nie wyklucza, że kiedyś wyjdą wszystkie. Mamy grudzień 1987 roku. Peter Parker wrócił właśnie do Mary Jane po kilkutygodniowym pobycie w grobie, do którego złożył go Kraven Myśliwy. Nie będzie mu jednak dane zbyt długo zagrzać miejsca u boku ukochanej.

niedziela, 22 września 2019

Todd McFarlane - Spider-Man

Pajęcze lata Todda McFarlane'a

Artykuł powstał przy współpracy z portalem Esensja i został tam pierwotnie zamieszczony.


Dzisiaj coś dla osób, które w latach dziewięćdziesiątych czekały co miesiąc z niecierpliwością na nowe komiksy TM-Semic. Pamiętacie swój pierwszy? Ten, od którego zaczęła się Wasza przygoda? Ja pamiętam. To był marzec 1991 roku – na okładce, jakiś latający koleś z wąsikiem, ubrany w zielony kombinezon i złoty hełm, strzelał do Spider-Mana w czarnym kostiumie. Komiks ten był szczególny nie tylko dla mnie – był to również pierwszy odcinek serii o człowieku-pająku narysowany przez legendarnego Todda McFarlane’a. W Stanach Zjednoczonych komiks ten też wyszedł w marcu – tylko trzy lata wcześniej jako 298 numer słynnego „The Amazing Spider-Man”.