Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Robert E. Howard. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Robert E. Howard. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 26 marca 2019

Conan i skrwawiona korona

Conan dojrzały


„Conan i skrwawiona korona” jest drugim tomem opowiadań Roberta E. Howarda o najsłynniejszym bohaterze sword & sorcery w historii. Po dużej dawce krótszych form, które mogliśmy przeczytać w „Conanie i pradawnych bogach”, tym razem otrzymujemy tylko trzy historie – dwa długie opowiadania oraz jedną mini-powieść. Do tego, jak to zwykle u Howarda w Rebisie, mnóstwo niedokończonych szkiców, wprawek pisarskich, będących pierwowzorami wszystkich trzech opowieści oraz oczywiście świetna przedmowa i posłowie. Wszystko to zgodnie z ideą jak najwierniejszego oddania pierwotnych tekstów autora, wraz z jego (prawdopodobnymi) błędami rzeczowymi (sic!). Wszystkie trzy historie ukazały się po raz pierwszy w połowie lat trzydziestych w słynnym, pulpowym magazynie „Weird Tales” i przedstawiają postać Conana z różnych okresów życia.

niedziela, 16 września 2018

Conan i pradawni bogowie

Na Croma!

„Conan i pradawni bogowie” to pierwszy z trzech tomów opowiadań o najpopularniejszym herosie spod znaku magii i miecza w historii. Zebrane w nim teksty ułożone zostały w takiej kolejności w jakiej pisał je Robert E.Howard, czyli całkowicie nie zgodnej z chronologią wydarzeń z życia Conana. Sam autor zresztą porównywał siebie do kronikarza, który spisuje wspomnienia starego, legendarnego wojownika, przypominającego sobie w swobodnej rozmowie co lepsze fragmenty własnego życia. I tak, pierwszym opowiadaniem o Conanie jest historia z okresu, gdy jest już królem Aquilonii, kiedy to po wielu latach awantur, grabieży, konfrontacji z największymi kanaliami i potworami Ery Hyboryjskiej, zasiadł na tronie obcego królestwa i zaprowadził nim pokój.

„Feniks na mieczu” otwierający zbiór Rebisu jest przepisanym na nowo opowiadaniem „Tym toporem władam!”, gdzie to Kull, filozofujący banita z Atlantydy był głównym bohaterem. Opowiadanie napisane w 1929 roku, nie zostało wtedy przyjęte do druku, więc Howard postanowił przenieść akcję o (bagatela) kilkadziesiąt tysięcy lat w przyszłość, zmienić bohatera, dopisać nowe fragmenty i pod nowym tytułem spróbować szczęścia po raz drugi. W grudniu 1932 roku, w popularnym, pulpowym wydawnictwie „Weird Tales” pojawia się po raz pierwszy Conan, najbardziej znany i lubiany bohater Roberta E. Howarda. Era Thuriańska już dawno minęła, Wielki Kataklizm pogrążył w odmętach oceanu Atlantydę i Lemurię a prastara cywilizacja znana z opowiadań o Kullu cofnęła się w rozwoju do epoki kamienia łupanego. Robert E. Howard w eseju „Era Hyboryjska”, który znajdziemy pod koniec omawianego zbioru, wykłada swą fantastyczną historię dziejów i dokładnie tłumaczy jak na ruinach przedpotopowej cywilizacji wyrosły takie narody jak Stygijczycy, Aquilończycy, Cimmeryjczycy, Shemici, Brythuńczycy, Hyperporejczycy, Hyrkańczycy i wiele innych, o których czytamy w opowiadaniach o Conanie. Jesteśmy w czasach odległych o mniej więcej dwanaście tysięcy lat przed naszą erą, cywilizacja kwitnie – zupełnie wbrew wszystkim naukom, jakie wynieśliśmy ze szkół. To jest jednak zupełnie nieważne – literatura Howarda sprawdza się jako idealny eskapizm, urzeczywistnienie chłopięcego marzenia o wejście w buty niezniszczalnego, nie całkiem świętego lecz zawsze honorowego, bohatera. Conana.

poniedziałek, 14 maja 2018

Kull, banita z Atlantydy

Tym toporem władam!

Zanim nastała Era Hyboryjska i zanim pewien niezniszczalny wojownik, w którego filmową wersję wcielił się Arnold Schwarzenegger, zawojował cały świat, ludzka cywilizacja istniała, rozwijała się i upadała cyklicznie przez dziesiątki tysięcy lat. Przynajmniej w wyobraźni Roberta E. Howarda, twórcy postaci wspominanego już przeze mnie Solomona Kane’a oraz bohatera, któremu przyjrzymy się dziś – Kulla, wygnańca z Atlantydy i przyszłego króla Valusii, największego imperium ówczesnego, cywilizowanego świata. Howard wymyślił tę postać w czasie, gdy nawet nie marzył o popularności, jaką w przyszłości przyniesie mu Conan. Wszystko, co kiedykolwiek napisał o Kullu możemy znaleźć w zbiorze wydawnictwa Rebis, pod tytułem, oczywiście, „Kull, banita z Atlantydy”. Mamy tutaj opowiadania, które ukazały się pierwotnie w „Weird Tales” (jeszcze za życia Howarda), „King Kull” z 1967 roku, „Kull” z 1978 oraz (co chyba najważniejsze) teksty, które nigdy wcześniej nie ujrzały światła dziennego – wersje opowiadań prosto z howardowskiej maszyny do pisania.

Kiedy żył Kull? Nie wiadomo dokładnie. Może sto tysięcy lat temu, jak wynika to z opowiadania „Królowie nocy”, lub po prostu „kilkadziesiąt tysięcy”, o których czytamy w przedmowie. Na wielkim kontynencie o nazwie Thuria istniało wówczas kilka królestw, z których największym, najstarszym i najpotężniejszym była Valusia. Czasy, w których władzę nad Valusią dzierżył obcokrajowiec, uzurpator i budzący strach barbarzyńca o imieniu Kull, był okresem postępującego dekadentyzmu, erozji valusiańskiej państwowości i mocno wyczuwalnego nastroju nadchodzącego, choć przecież nie zapowiadanego, końca świata. Thuria, ląd stary i zmurszały, podobnie jak Cesarstwo Zachodniorzymskie pod koniec swojego istnienia, nękana była coraz bardziej zaciekłymi atakami barbarzyńców z Lemurii, Atlantydy oraz kontynentu Piktów. Nadchodzi Wielki Kataklizm, stare kontynenty znikną w odmętach oceanu a nowe wyłonią się spod jego powierzchni. Zdobycze wielkiej cywilizacji zaginą, legną na dnie morza, zapomniane, usunięte z ludzkiej pamięci. Nasza cywilizacja zostanie zresetowana, ludzie cofną się do epoki kamienia łupanego. Po wielu tysiącach lat powstanie nowa era – Era Hyboryjska, kiedy to świat się odrodzi. Powstaną wielkie narody – Cymmeryjczycy, Stygijczycy, Hyrkanijczycy, Aquilończycy i oczywiście Piktowie ze swym niezniszczalnym genomem.

poniedziałek, 12 lutego 2018

Solomon Kane Okrutne przygody

Odyseja pewnego paladyna

W zamierzchłym 1991 roku, dostałem w prezencie dwie powieści, od których zacząłem czytanie fantastyki. Pierwsza to „Wyprawa” Tolkiena (znana bardziej jako „Drużyna Pierścienia”), druga to „Conan”, pierwszy tom tzw. „czarnej serii” wydawnictwa PIK (kontynuowanej po pewnym czasie przez Amber). Przeczytałem potem jeszcze kilka tomów tej serii, zawsze nieodmienne zafascynowany przygodami głównego bohatera. Ale nie został on ze mną na lata, zapomniałem o nim. A teraz po mniej więcej ćwierćwieczu wracam do twórczości Roberta E. Howarda. Ale jeszcze nie do Conana. Oto Solomon Kane.

„Solomon Kane. Okrutne przygody” wydawnictwa Rebis to kompletny zbiór historii o pewnym niezniszczalnym purytaninie. Większość z nich została opublikowana na przełomie lat dwudziestych i trzydziestych ubiegłego wieku w słynnym, pulpowym magazynie „Weird Tales”. Niektóre w dopiero latach sześćdziesiątych w „The Howard Collector”. A część z nich to po prostu niedokończone szkice, fragmenty większych całości, których Howard nigdy nie dokończył. Pierwsze opowiadanie, w którym pojawia się Solomon Kane to „Czerwone cienie” z sierpnia 1928 roku. Dopiero rok później świat poznaje Kulla, banitę z Atlantydy, a po kolejnych trzech latach, w grudniu 1932 roku – Conana z Cymerii.