Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Norm Breyfogle. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Norm Breyfogle. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 27 listopada 2025

Batman Arkham. Pingwin

Kwa, kwa, kwa!


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Tytułowe dźwięki wydaje oczywiście kaczka. Fani DC Comics wiedzą jednak, że są one także znakiem rozpoznawczym Pingwina, jednego z najpopularniejszych wrogów Batmana. Znakomity serial „Pingwin” platformy HBO Max dał Oswaldowi Cobblepotowi ostatnimi czasy drugie popkulturowe życie – może dlatego zaczynamy od niego.

Dlaczego „zaczynamy”? Otóż w latach 2017-2019 DC Comics wydawało albumy z serii „Batman. Arkham” zbierające wybrane odcinki komiksów z Batmanem, w których pojawili się jego najsłynniejsi wrogowie. Wyszły zbiory dotyczące Ra’s Al Ghula, Mr. Freeze’a, Clayface’a, Hugo Strange’a czy nawet „Córki Jokera”. No i oczywiście Pingwina – przed nami osiem wybranych opowieści o tym, bądź co bądź, tragicznym złoczyńcy. Zaczniemy w roku 1941, a skończymy w 2008 – czyli pełne spektrum przemian tej postaci.

sobota, 30 marca 2024

Batman Ziemia niczyja. Tom 2. Wstrząsy wtórne

Barbarzyńska epoka


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Egmont konsekwentnie wydaje „Batmana” lat dziewięćdziesiątych. Mamy rok 1998 i preludium do wielkiego eventu „Ziemia niczyja”. Omawiane dziś „Wstrząsy wtórne” co prawda nie należą do niego formalnie, ale dla uproszczenia i efektu włączono je do siedmiotomowego cyklu zbiorczego. Gotham legło w gruzach – co dalej?

Pierwszy tom „Ziemi niczyjej”, noszący dramatyczny tytuł „Kataklizm”, rozpoczął się dosłownie trzęsieniem ziemi. Katastrofa o sile 7,6 stopni w skali Richtera zrównała miasto z ziemią – „Kataklizm” zebrał nietoperzowe tytuły („Detective Comics”, „Batman”, „Shadow of the Bat”, „Robin”, „Catwoman” i kilka wydań specjalnych) z początku 1998 roku i pokazał piekło w Gotham City. Pod koniec lektury widzimy, że kurz opada i trzeba żyć dalej. Bardzo niestandardowe i niezwykłe były to historie – nie chodziło w nich o żadne detektywistyczne zagadki ani walki z fizycznymi przeciwnikami. Podobnie jak we wcześniejszej „Epidemii” wróg jest niewidzialny, bezosobowy i niepowstrzymany.

niedziela, 28 maja 2023

Batman Knightfall. Tom 2. Upadek mrocznego rycerza

Rycerz złamany

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.


W Stanach Zjednoczonych były to wakacje roku 1993. U nas zimowe ferie roku 1996. Wtedy to Bane złamał kręgosłup człowieka-nietoperza – w „Batmanie 1/96” od TM-Semic. To nie spojler, dajcie spokój – to widać na okładce. Zresztą jest to historia już na starcie zapowiadająca, co tak naprawdę się wydarzy. Drugi zbiorczy tom „Batman Knightfall” od ponad pół roku jest w sprzedaży – Egmont zebrał wszystko to, co dokładnie trzydzieści lat temu co miesiąc kupowaliśmy w kioskach.

Tydzień temu pisałem o „Prologu” – pierwszym tomie imponującej pięcioczęściowej edycji zbiorczej „Batman. Knightfall”. Poznaliśmy Jeana-Paula Valleya – egzekutora tajnego Zakonu Świętego Dumasa, młodego chłopaka uwarunkowanego przez „system” (czytaj: uśpione umiejętności nabyte przez pranie mózgu nabyte w dzieciństwie). To jego wziął pod swoje skrzydła Batman w nadziei, że uchroni go przed zgubnym działaniem rzeczonego „systemu”. Poznaliśmy też Bane’a, nadludzko inteligentnego i silnego człowieka napędzanego przez „venom”, skrajnie uzależniający specyfik wzmacniający siłę mięśni, któremu uległ wcześniej (ale się od niego uwolnił) sam Batman. Bane przybył do Gotham po to, aby pokonać Batmana – symbol nietoperza, uosabiający jego własny strach (czytaj: nieakceptowalną słabość) prześladuje go bowiem od dzieciństwa. Obserwujemy wreszcie samego mrocznego rycerza osuwającego się sukcesywnie w otchłań. Postępująca degrengolada psychiczna i fizyczna człowieka-nietoperza, obserwowana przez mocno zaniepokojonych Alfreda i Robina, nieustannie rośnie.

niedziela, 10 kwietnia 2022

Batman. Narodziny demona

Batman jak Bond

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Jednym z największych wrogów Batmana jest Ra’s al Ghul, zwany „Głową Demona” (lub po prostu Demonem), złoczyńca trochę przeszarżowany koncepcyjnie i chyba najbardziej oderwany od mroków Gotham wśród wszystkich, którym stawiał czoła człowiek-nietoperz. „Narodziny demona”, trylogia wydana w jednym albumie przez Egmont w ramach „DC Deluxe” czyni Demona drugim, równorzędnym głównym bohaterem.

Ra’s al Ghul pojawił się w komiksach po raz pierwszy w 1971 roku i kojarzył się dość mocno z archetypicznym wizerunkiem Doktora Fu Manchu. Od samego początku był to łotr dość „kreskówkowy”, przypominający galerie przeciwników Jamesa Bonda z początkowych filmów cyklu. Przerysowany, długowieczny, korzystający często z kuracji w tak zwanej „Jamie Łazarza”, czyli zbiorniku z cieczą o właściwościach nie tylko odmładzających, lecz i przywracających do życia. Kąpiele w Jamie Łazarza wypaczają stopniowo umysł i sprowadzają na złą drogę, zatem nie dziwi fakt, że Ra’s al Ghul stał się złoczyńcą. A cel teoretycznie ma światły – ocalenie naszej planety przed katastrofą ekologiczną. Tylko, że po drodze do celu wyeliminować musi zarazę – ludzi.