Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jeph Loeb. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jeph Loeb. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 11 października 2026

Ultimate X-Men. Tom 9

Na końcu był chaos


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Ostatni, dziewiąty tom „Ultimate X-Men” jest zwieńczeniem naszej długiej przygody w alternatywnym świecie X-Men, którą w Polsce rozpoczęliśmy sześć lat temu. Do dobrze nam znanego Roberta Kirkmana dołączają dwaj inni scenarzyści – Jeph Loeb i Aron E. Coleite. Razem zamkną dzieje „Mutantów ostatecznych”.

Poprzedni tom zakończył się wielką bitwą z Sentinelami i bliźniętami von Strucker z Fenris International. Hellfire Club z Emmą Frost i Sebastianem Shawem na czele nadal chcą uwolnić moc Phoenix drzemiącą w Jean Grey. Do tego pojawili się Morlokowie, Front Wyzwolenia Mutantów i Wirus Dziedzictwa – wszystko to w swoich wersjach świata „Ultimate”. Robert Kirkman zapowiedział też nadejście Shadow Kinga i Apocalypse’a. Od tych właśnie wydarzeń zaczyna się omawiany dziś, dziewiąty tom.

niedziela, 12 lipca 2026

X-Men. Punkty zwrotne. Onslaught

Era cudów dobiega końca


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

„Onslaught” – oto przedostatnie „Punkty zwrotne” lat dziewięćdziesiątych. Mutanci Marvela zmierzą się z jednym z najpotężniejszych przeciwników w swojej historii. Ba, po raz pierwszy skorzystają z pomocy innych znanych drużyn – Avengers i Fantastycznej Czwórki. Lata dziewięćdziesiąte osiągnęły swe apogeum – to właśnie „Onslaught” kumuluje wszystkie cechy dekady w sposób najbardziej reprezentatywny.

W ostatnich „Punktach zwrotnych” mieliśmy do czynienia z „Przymierzem Falangi” – atakiem biocybernetycznego bytu, którego skrajna obcość nie przystawała do standardowego obrazu przeciwnika X-Men. Zaraz potem Marvel postanowił podjąć rękawicę rzuconą przez DC Comics, które najpierw „zabiło” Supermana a potem złamało kręgosłup Batmanowi – wielkie zmiany w status quo flagowych bohaterów napędzały sprzedaż. W komiksach ze Spider-Manem rozpoczęła się „Saga klonów” a świat X-Men został dosłownie zniszczony. W lutym 1995 roku ukazały się ostatnie zeszyty regularnych serii z mutantami a miesiąc później w ich miejsce weszły ich alternatywne wersje. Oto nastąpiła „Era Apocalypse’a” – czteromiesięczna odskocznia od mainstreamu, w której poznaliśmy równoległe uniwersum Marvela. To w nim ziściło się marzenie jednego z największych wrogów X-Men – Apocalypse podbił Ziemię i urządził nie-mutantom krwawą łaźnię.

niedziela, 26 kwietnia 2026

Batman. Hush

Przepisywanie Batmana


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

„Batman. Hush” był jedną z najgłośniejszych historii z Człowiekiem-Nietoperzem początku dwudziestego pierwszego wieku. „Hush” to pseudonim przeciwnika Batmana – jednego z najniebezpieczniejszych, z jakimi ten kiedykolwiek się zetknął. Jak zwykle okazuje się, że siła fizyczna jest niczym w porównaniu do siły umysłu.

Dwunastoodcinkowy „Hush” powstawał w tajemnicy przed prasą w 2002 roku. Jeph Loeb kilkanaście miesięcy wcześniej zakończył prace nad „Mrocznym zwycięstwem”, a Jim Lee na dobre zadomowił się w DC Comics po tym, jak w 1998 roku sprzedał temu wydawnictwu swoje własne – Wildstorm. Opowieść „Hush” ukazała się ostatecznie w serii „Batman” między grudniem 2002 a listopadem 2003 roku i okazała się wielkim sukcesem sprzedażowym. Co słychać u Batmana? Próbuje uwolnić dziesięcioletniego chłopca z rąk Killer Croca, który zażądał za niego dziesięciu milionów dolarów okupu. Dziwna sprawa – Killer Croc to dzika bestia i nigdy nie popełniał tego rodzaju przestępstw. Pieniądze przeznaczone na okup kradnie Catwoman, a Batman prawie traci życie podczas misji ratunkowej. I od tego momentu robi się jeszcze dziwniej…

niedziela, 11 stycznia 2026

Pogromcy nieznanego muszą zginąć

Życie w pożyczonym czasie


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Ostatnio w Polsce ukazało się całkiem sporo komiksów autorstwa duetu Jeph Loeb i Tim Sale. Dziś przeczytamy ich pierwsze wspólne dzieło. Ośmioodcinkowa seria „Challengers of the Unknown” z 1991 roku, opatrzona sufiksem „vol. 2”, wydana została właśnie przez Egmont jako „Pogromcy Nieznanego muszą zginąć!”. Czemu „vol.2”, dlaczego muszą zginąć i o co w ogóle chodzi?

„Challengers of the Unknown” to czteroosobowa grupa śmiałków, która rzuca wyzwanie szeroko pojętemu „nieznanemu”. Oto Walter „Profesor” Haley, zawodowy nurek głębinowy i oceanograf; Lester „Rocky” Davis, amerykański mistrz olimpijski w zapasach; Kyle „Ace” Morgan, pułkownik armii USA i doświadczony pilot oraz Matthew „Red” Ryan, akrobata i mistrz walki wręcz. Pojawili się po raz pierwszy w szóstym odcinku antologii „Showcase” z 1957 roku – wymyślili ich słynny Jack Kirby i nieco mniej znany Dave Wood. Bohaterowie wsiedli razem do samolotu, który rozbił się potem na Ziemi. Panowie cudem ocaleli – katastrofa zbliżyła ich do siebie na tyle, że postanowili połączyć siły i po prostu ruszyć w świat na poszukiwanie przygód. W końcu, jak sami stwierdzili, „żyją od teraz w pożyczonym czasie”, a skoro długi trzeba spłacać, to może warto żyć tak, jakby każdy dzień miał być ostatnim. Wszyscy bowiem musimy umrzeć, ale oni chyba szczególnie.

niedziela, 6 lipca 2025

Catwoman. Rzymskie wakacje

Kiedy wejdziesz między wrony...


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Egmont kontynuuje wznawianie komiksów Jepha Loeba i Tima Sale’a. Przed nami „Catwoman. Rzymskie wakacje”. To już piąty album zbiorczy tego duetu, jaki pojawił się na naszym rynku w ciągu ostatniego roku (pierwszy ukazał się w maju 2024). I choć na tle poprzednich wypada słabiej, to i tak każdy fan DC Comics powinien go przeczytać. To przecież Loeb i Sale!

Najlepszy jest oczywiście „Batman. Długie Halloween”, album, którego nie boję się nazwać arcydziełem i komiksem genialnym. Jego kontynuacją był „Batman. Mroczne zwycięstwo”, opowiadający o konsekwencjach wojny o dominację w przestępczym światku Gotham między odchodzącą już powoli do lamusa mafią a „freakami” – Jokerem, Pingwinem, Podwójną Twarzą czy Strachem na Wróble. Gdzieś tam latał między nimi Batman – rozdarty i odrzucający swoje człowieczeństwo na rzecz niekończącej się wendety. No i oczywiście pojawiła się też Catwoman próbująca odnaleźć się jakoś w roli zaniedbywanej kochanki Bruce’a Wayne’a i perfekcyjnej włamywaczki. Selina Kyle odkryła, że prawdopodobnie łączy ją coś z gothamską mafijną rodziną Falcone. Zdeprymowana obojętnością człowieka–nietoperza i zaintrygowana zdobytymi informacjami opuszcza Gotham po odcinku piątym i wraca dopiero pod koniec, w dwunastym.

niedziela, 20 kwietnia 2025

Batman. Mroczne zwycięstwo

Bezsenność w Gotham


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Egmont wznowił w zeszłym roku dwa genialne komiksy z Batmanem w roli głównej – obydwa napisane i narysowane przez dokładnie ten sam duet. Jeph Loeb i Tim Sale to przykład pary twórców, których kooperacja skazana była na sukces – panowie czuli postać Batmana jak mało kto i wiedzieli, jak należy o niej opowiadać. Najpierw było wspaniałe „Długie Halloween”, a potem nieustępujące mu jakością „Mroczne zwycięstwo”. Dziś czytamy to drugie.

„The Dark Victory” jest czternastoczęściową opowieścią pozostającą, podobnie jak jej poprzedniczka, poza obowiązującą fabularną ciągłością DC Comics. „The Long Halloween”, wydane w 1997 roku, słusznie okrzyknięto jednym z najważniejszych komiksów nie tylko w historii Batmana, ale i całego DC Comics. Historia ta, dziejąca się w świecie legendarnego „Roku pierwszego” Franka Millera, opowiada o walce pewnego nieoczywistego triumwiratu z przestępczością w Gotham City. Sojusz świeżo upieczonego komisarza Jima Gordona z prokuratorem okręgowym Harveyem Dentem i tajemniczym człowiekiem-nietoperzem wydaje się na pierwszy rzut oka niemożliwy – seryjny morderca, określony jako „Holiday” (bo zabijał w święta zapisane w kalendarzu), zostaje jednak powstrzymany i osadzony w Arkham. Cena, jaką musiała zapłacić wspomniana trójca, okazuje się bardzo wysoka – Harvey Dent, poparzony kwasem i zniszczony psychicznie, przechodzi na drugą stronę. Staje się „freakiem”, dziwolągiem, jakich cała masa obrodziła w Gotham City, spychając do defensywy dotychczasowych królów zbrodni w mieście – mafijne rodziny Falcone i Maroni. Barbarzyńcy znowu atakują Rzym – Two-Face, cesarz/konsul/generał - porzuca swe stanowisko i dołącza do agresorów. „Mroczne zwycięstwo” opowiada o konsekwencjach tej inwazji. Dotknęły one zarówno Jima Gordona, Batmana, jak i całe miasto.

niedziela, 13 kwietnia 2025

Superman na wszystkie pory roku

Zbyt dobry, by był prawdziwy


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Egmont wznawia „Supermana na wszystkie pory roku”. Pewnie trochę przyczyniła się do tego zapowiadana na lipiec kinowa premiera „Supermana” Jamesa Gunna. I bardzo dobrze, takie komiksy jak ten warto czytać i trzymać na półce w razie, gdyby naszła ochota na powtórkę. Niezależnie od pory roku.

Trzynastoodcinkowy genialny „Batman. Długie Halloween” zakończył się w grudniu 1997 roku. Jeph Loeb i Tim Sale byli u szczytu popularności, a rok 1998 miał stać pod znakiem drugiej wielkiej ikony DC Comics – Supermana. Tak też się stało – jesienią ukazał się czteroodcinkowy „Superman For All Seasons”, jeden z najlepszych komiksów z Człowiekiem ze Stali lat dziewięćdziesiątych. Cztery odcinki, cztery pory roku, czterech narratorów. Wszystko ładnie ułożone w pewną zamkniętą i wewnętrznie do siebie nawiązującą klamrę. „Wiosna” jest opowieścią Jonathana Kenta, przybranego ojca pewnego chłopca znalezionego osiemnaście lat temu w kapsule na środku pola. Chłopiec ów, Clark, kończy liceum i zaczyna zastanawiać się co dalej. Jego rosnące nadludzkie moce wydają się marnować w Smallville, małej mieścinie, której zagraża co jakiś czas jakieś tornado lub powódź, ale przecież w innych miejscach globu zagrożonych ludzkich istnień jest więcej. Jak chociażby w gigantycznym, nowoczesnym Metropolis.

niedziela, 1 grudnia 2024

Batman. Nawiedzony rycerz

Cierpienia młodego Batmana


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Halloween za nami. Tak się złożyło, że Egmont wznowił przy tej okazji dwa komiksy z Batmanem, które dość mocno związane są z tą tematyką. O wspaniałym i jakże ważnym „Długim Halloween” już pisałem – era „freaków” nastąpiła po erze „zwykłej” przestępczości a Two-Face stał się symbolem tej przemiany. Dziś czytamy „Nawiedzonego Rycerza”, komiks wcześniejszy, nie tak znakomity, ale też istotny – bez niego „Długie Halloween” by nie powstało.

Zacznijmy jednak od pewnej serii z Batmanem, rozpoczętej w listopadzie 1989 roku i zawsze funkcjonującej gdzieś na uboczu, poza głównym kontinuum. „Batman. Legends of the Dark Knight” miała z założenia opowiadać o pierwszych latach działalności człowieka-nietoperza w Gotham i nie trzymać się zbytnio założeń podstawowej ciągłości fabularnej – dzięki temu autorzy mogli puścić wodze fantazji. Podobnie zresztą rzecz miała się z „Rokiem pierwszym” Franka Millera i Davida Mazzucchelliego z 1987 roku, komiksem-kamieniem węgielnym nowej (Mrocznej) ery w historii Batmana i całego uniwersum – ulokowany poza kanonem zupełnie swobodnie opowiedział o tytułowym pierwszym roku kariery Batmana. Szefostwo DC postanowiło połączyć jakość „Roku pierwszego” z potencjałem „Legend Mrocznego Rycerza” – efektem była trzyczęściowa miniseria „Batman. Legends of the Dark Knight. Halloween Special” z odcinkami wydawanymi zawsze w listopadzie w latach 1993-1995. Oto „Strachy”, „Szaleństwo” i „Duchy” – trzy wydarzenia, które w pewnym stopniu ukształtowały zarówno młodego Batmana, jak i młodego Bruce’a Wayne’a.

niedziela, 24 listopada 2024

Batman. Długie Halloween

Freak fight!


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Trzy tygodnie temu było Halloween. Dokładnie dwadzieścia osiem lat temu wydano pierwszy odcinek serii, która zakończyła się rok później po trzynastu odcinkach i do dziś uznawana jest za jedną z najważniejszych, jeśli chodzi o uniwersum Batmana. U progu swej superbohaterskiej kariery Mroczny Rycerz stawiał czoło przede wszystkim gothamskiej mafii, a nie wariatom z Arkham. Ci, niczym ćmy do światła, dopiero zlatywali się do miasta.

Nie byłoby omawianego dziś „Długiego Halloween” bez wcześniejszego „Roku pierwszego” Franka Millera i Davida Mazzucchelliego. Znamy dobrze ten jeden z najlepszych komiksów z Batmanem – pierwszy rok jego superbohaterskiej działalności w Gotham zbiegł się z przybyciem do miasta porucznika Jamesa Gordona i wielką antyprzestępczą krucjatą asystenta prokuratora okręgowego Harveya Denta. Metropolia jest w rękach mafii – Carmine „Rzymianin” Falcone rządzi większością miasta, choć musi liczyć się z rosnącą w siłę konkurencją w postaci Sala „Bossa” Maroniego. Batman, Gordon i Dent likwidują korupcję w gothamskiej policji i zadają cios mafii, ale nie na tyle mocny, aby ją pokonać. Batman zdobywa pierwsze doświadczenia, zawiera niepisany pakt o nieagresji z awansowanymi (na kapitana) Gordonem i (na prokuratora okręgowego) Dentem. No mamy też debiut Catwoman, byłej kobiety lekkich obyczajów, obecnie włamywaczki i złodziejki.

niedziela, 3 lipca 2022

X-Men. Era Apocalypse'a. Tom 4 - Zmierzch

Ostateczne starcie


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Szortal i została tam pierwotnie zamieszczona.


Era Apocalypse’a dobiega końca, choćby nie wiem jak mocno temu zaprzeczał. Nakładem Muchy wyszedł właśnie „Zmierzch”, czwarty tom niesamowitej opowieści komiksowej z roku 1995, w której mutanci Marvela wcielają się w nowe, alternatywne do obowiązujących wówczas w mainstreamie, role. Zobaczmy, jak to się wszystko kończy i wraca – to nie spojler, o tym wszyscy wiedzą – do status quo sprzed „Ery…”.

Recenzję rozpocznę tak, jak wiele innych dotyczących któregoś tam już z kolei tomu zamkniętej historii. Jeśli nie czytaliście poprzednich trzech tomów, powinniście się z nimi zapoznać i potem – ewentualnie – tu wrócić. Choć od razu zaznaczam – wszystko to, co pisałem o jakości, stylu, charakterystycznych cechach i odniesieniach do uniwersum Marvela zawartych w poprzednich albumach, mogę z czystym sumieniem powtórzyć w przypadku tomu ostatniego. Krótko – w komiksach ze świata „X-Men” z roku 1995 szalony, potężny Legion zabił własnego ojca, Charlesa Xaviera, w wyniku czego świat całkowicie się odmienił. Innymi słowy – stara rzeczywistość została anihilowana i powstał wszechświat alternatywny. Najstarszy, najsilniejszy, niepokonany mutant imieniem Apocalypse i jego pomagierzy (mutanci – zarówno ci z „dobrej”, jak i „złej” strony oryginalnej rzeczywistości) systematycznie mordują ludzką rasę w imię idei mutanciej supremacji. Jedynymi osobnikami zdolnymi stawić mu opór są X-Men dowodzeni przez Magneto. Gdy do Magneto dociera Bishop, jedyny ocalały ze „starej” rzeczywistości, ten uświadamia sobie, że żyje w świecie, który nigdy nie powinien zaistnieć. No, tyle wystarczy wiedzieć, aby zdecydować czy przeczytać poprzednie tomy.

niedziela, 5 grudnia 2021

X-Men. Era Apocalypse'a. Tom 3 - Wojna

X-Patchwork


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Szortal i została tam pierwotnie zamieszczona.


Przed nami trzeci zbiorczy tom „X-Men. Era Apocalypse’a”. Wydawnictwo Mucha, podobnie jak w przypadku opublikowanego niedawno „The Spectacular Spider-Man”, samo dokonało wyboru i kompilacji zeszytów wchodzących w skład tej czterotomowej edycji. Nie bez znaczenia jest tu także udział (nie bójmy się użyć tego słowa) legendarnego Marvel-Arka, gospodarza stron klubowych niezapomnianego „TM-Semic”. Oto marvelowskie lata dziewięćdziesiąte w pełnej krasie.

Krótkie wprowadzenie: „Era Apocalypse’a” była jednym w kilku eventów komiksowych Marvela pierwszej połowy lat dziewięćdziesiątych. Marvel (DC Comics również) wystawiło wówczas na trudną próbę wielu swoich bohaterów – wszystko to w celu zwiększenia sprzedaży i walki o rynek. W przypadku „X-Men” anihilowano całą rzeczywistość – osiem popularnych serii z mutantami przestało się ukazywać. W ich miejsce weszło osiem zupełnie nowych tytułów, w których świat uniwersum Marvela wyglądał zupełnie inaczej. Była to „Ziemia-295”, alternatywna rzeczywistość, w której Charles Xavier zginął z rąk swego oszalałego syna i nigdy nie rozpoczął działań na rzecz pojednania ludzi i mutantów. W tym świecie drużyna X-Men, jaką wszyscy znamy, nigdy nie powstała, a najstraszliwszy mutant w dziejach, niepokonany Apocalypse, przejął władzę nad światem.

czwartek, 18 lutego 2021

X-Men. Era Apocalypse'a. Tom 2 - Rządy

Totalna nostalgia

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Szortal i została tam pierwotnie zamieszczona.


Oto drugi tom najbardziej wyczekiwanego komiksu o „X-Menach” na polskim rynku od momentu, w którym wydawnictwo „Mucha” go zapowiedziało. Wracamy do szalonych lat dziewięćdziesiątych, do czasów wspominanego z rozrzewnieniem „TM-Semic” i przygód mutantów, w których dominuje akcja, eksplozje, ekwilibrystyczne pozy i posągowe, skąpo odziane superbohaterki (no, superbohaterowie zresztą też).

David Haller alias „Legion” mocno narozrabiał – lekko mówiąc. Jego nieprzemyślana „pomoc” w ziszczeniu się „największego marzenia ojca”, czyli znanego nam wszystkim Charlesa Xaviera, powoduje anihilację całego wszechświata. Legion cofa się o dwadzieścia lat z zamiarem zabicia Magneto, czyli odwiecznego wroga Profesora X – traf chciał, że pechowo zabija swojego ojca. Działanie wykradzionego kryształu M’Kraan powoduje w tym momencie powstanie zupełnie nowej „odnogi” rzeczywistości – takiej, w której „nasza” grupa „X-Men” i jej pochodne nigdy nie powstały, a straszliwy mutant o imieniu Apocalypse podporządkował sobie całą planetę i zaprowadził na niej faszystowskie rządy homo superior. „Stary świat” zniknął – podobnie jak wszystkie dotychczasowe serie komiksowe z mutantami. Na ich miejsce, w marcu 1995 roku, weszły zupełnie nowe – z tytułami i bohaterami z nowo powstałej komiksowej rzeczywistości. 

niedziela, 6 września 2020

X-Men. Era Apocalypse'a. Tom 1 - Świt

Największy koszmar Charlesa Xaviera

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Szortal i została tam pierwotnie zamieszczona.


Uwaga, uwaga! Oto chyba najbardziej wyczekiwany komiks roku wśród wszystkich fanów niezapomnianego wydawnictwa TM-Semic. Moglibyśmy go przeczytać już dwadzieścia lat temu, gdyby rzeczone wydawnictwo nie zakończyło serii „X-Men”. Wtedy to, w lipcu 1997 roku, po pięćdziesięciu trzech numerach, pożegnaliśmy się z mutantami Marvela. TM-Semic zatrzymało się na komiksach, które w oryginale wyszły za oceanem w marcu 1994 roku – do omawianej dziś „Ery Apocalypse’a” zabrakło dosłownie roku. Event ten uchodzi za jeden z najważniejszych i najlepszych w dziejach mutantów – dzieją się tu rzeczy Niesamowite i Niesłychane. Na szczęście jest Mucha Comics, która uśmiecha się szeroko do czterdziestoletnich (choć nie tylko) fanów TM-Semic. Ale po kolei.