Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jeff VanderMeer. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jeff VanderMeer. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 1 marca 2026

Finch

Na grzybach


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Dziś udamy się do Ambergris po raz trzeci i ostatni – Jeff VanderMeer kończy swoją nieformalną trylogię. Oto „Finch”: forma czarnego kryminału w stylu „hardboiled”, trzecioosobowa narracja i scenografia rozbuchana jak u Chiny Mieville’a to mieszanka bardzo niecodzienna. Wpisuje się jednak w założenia „New Weird” idealnie.

„Fincha” można oczywiście czytać bez znajomości poprzednich powieści i opowiadań, ale jest to doświadczenie niepełne. Jeff VanderMeer zbudował wielki, fantastyczny świat, którego założenia i historię warto poznać wcześniej. Zbiór „Miasto szaleńców i świętych” opowiada o Ambergris, wielkim mieście-molochu zbudowanym przed wiekami na miejscu Cinsorium, starej osady, w której przodkowie Ambergian urządzili masakrę miejscowej ludności. A może raczej „ludności” – dziwaczni, tubylczy „grzybianie”, zwani przez swych oprawców Szarymi Kapeluszami, zmuszeni zostali do ucieczki pod ziemię. Schowani w nieskończonych labiryntach, czekają aż odwróci się karta historii. Szansa pojawia się w drugiej powieści z tego świata; „Shriek. Posłowie” opowiada o życiu ekscentrycznego historyka opętanego żądzą poznania prawdy na temat Szarych Kapeluszy. Duncan Shriek próbuje rozwikłać tajemnicę „Ciszy”, wydarzenia, w którym przed kilkoma stuleciami zniknęło nagle ponad dwadzieścia tysięcy mieszkańców Ambergris. Schodzi do podziemi, przechodzi makabryczną „grzybową” przemianę i zdaje się być u progu rozwiązania zagadki przerażających dawnych mieszkańców miasta. I wtedy dochodzi do katastrofy.

niedziela, 25 stycznia 2026

Shriek: Posłowie

Dygresje i transgresje


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Aby pisać o zjawisku popkulturowym, które trwało w pewnym okresie czasu i wywarło znaczący wpływ na potomnych, zacząć należy od najbardziej charakterystycznych i definiujących owo zjawisko tworów. W przypadku „New Weird”, które swe apogeum osiągnęło w pierwszej dekadzie XXI wieku, takie nazwiska jak China Miéville i Jeff VanderMeer nasuwają się automatycznie.

O Miéville’u już trochę pisałem – jego „Żelazna Rada” zamknęła tryptyk powieści osadzonych w uniwersum Bas-Lag, a kolejne książki (o których oczywiście nie zapomnę), choć nadal w konwencji New Weird, nie mają już z Nowym Crobuzon, miastem-molochem tego świata, nic wspólnego. Inną gigantyczną, eklektyczną, lekko przerażającą i scenograficznie rozbuchaną metropolią New Weird było w tamtych latach Ambergris, które również doczekało się (choć raczej nieformalnej) trylogii. Otwierające ją „Miasto szaleńców i świętych” Jeffa VanderMeera, zbiór najróżniejszych dziwacznych form literackich, to wręcz podręcznikowy przykład literatury New Weird i definicja konwencji. Dziś czytamy drugą część.

niedziela, 8 października 2023

Miasto szaleńców i świętych

Grzyby, karły, kałamarnice i metafikcje

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Ambergris, podobnie jak Gormenghast, Nowe Crobuzon czy Viriconium, jest dziwnym, lekko przerażającym miejscem pojawiającym się w kilku jeszcze dziwniejszych tworach literackich. Jest to „miasto bezprawia, jedno z najstarszych miast na świecie, którego nazwę utworzono od ambry, najcenniejszej i najbardziej tajemniczej wydzieliny wieloryba”. Ambergris nie jest miejscem nawiedzonym – jest miejscem, które nawiedza.

„Miasto szaleńców i świętych”, wydane w „ostatecznej formie” w Polsce tylko raz – w 2008 roku nakładem Solarisu – wychodziło za oceanem kilkukrotnie, za każdym razem powiększane o nowe materiały. Zbiór opowiadań? No, prawie. Raczej zbiór bardzo niecodziennych form literackich, wymagających od czytelnika cierpliwości i otwartości na nowe – niekoniecznie pozytywne – doświadczenia. Autorem jest jeden z najbardziej znanych reprezentantów nurtu „New Weird” – twórca, który w jednym z wywiadów powiedział, że gdyby nie pisał o Ambergris, to chybaby oszalał. Jeden z tekstów zbioru staje się w świetle tego stwierdzenia niebywale autobiograficzny – chyba sam Jeff VanderMeer tylko wie, ile w nim prawdy, a ile fikcji.