Do góry
Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.
Przed nami ostatni zbiorczy tom „Ziemi niczyjej”, czyli wielkiego wydarzenia z uniwersum Batmana końca lat dziewięćdziesiątych. Gotham wita w XXI wiek całkowicie zrujnowane i skażone zbrodnią jak nigdy dotąd. Ale jest nadzieja. Skoro trafiliśmy na samo dno, dalsza droga może prowadzić już tylko do góry.
Dwa ostatnie albumy „Ziemi niczyjej”, czyli „Owoce ziemi” i „Kolej podziemna”, nie miały w zasadzie żadnego wspólnego wątku fabularnego. Od kiedy Gotham upadło, byliśmy świadkami swego rodzaju scenek rodzajowych, pojedynczych akcji Batmana i innych członków jego „rodziny” w różnych miejscach mrocznego miasta, lub po prostu jednoodcinkowych relacji przypadkowych (albo i nie) postaci. Wrażenie tych najważniejszych sprawiać zaczynają Bane, który znów jest w formie i właśnie wrócił do Gotham; Harley Quinn debiutująca w mainstreamowych komiksach z Batmanem; a także Joker, wyczuwający chyba nadciągający powoli wiatr zmian.







