Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2023-05. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2023-05. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 30 maja 2023

Deadpool Classic. Tom 6

Jak wyjść z twarzą

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.


Nowi scenarzyści, nowi rysownicy! Joe Kelly oddał stery Christopherowi Priestowi, a ten zaczął pakować Deadpoola w nowe kłopoty. Czy zmiana warty w „Deadpool Classic” oznacza inny pomysł na postać, inną stylistykę i – najistotniejsze – inną jakość? Zobaczmy.

Christopher Priest zaczął pisać Deadpoola pod koniec 1999 roku, od numeru trzydziestego czwartego. Odpowiedzialne zadanie, wszak trzeba było jakoś wprowadzić „najemnika z nawijką” w nowe tysiąclecie. Joe Kelly zakończył swój udział w serii na numerze poprzednim i dość porządnie pozamiatał – nie zostawił żadnych nie dokończonych wątków. Co nie znaczy, że Priest nie mógł do nich wrócić. Szósty tom „Deadpool Classic” od Egmontu zawiera dwanaście odcinków (od 34 do 45) wydanych między listopadem 1999 a październikiem 2000. Wszystkie odcinki napisał Priest oprócz jednego, nieco oderwanego od reszty – za niego odpowiadał Glenn Herdling.

niedziela, 28 maja 2023

Batman Knightfall. Tom 2. Upadek mrocznego rycerza

Rycerz złamany

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.


W Stanach Zjednoczonych były to wakacje roku 1993. U nas zimowe ferie roku 1996. Wtedy to Bane złamał kręgosłup człowieka-nietoperza – w „Batmanie 1/96” od TM-Semic. To nie spojler, dajcie spokój – to widać na okładce. Zresztą jest to historia już na starcie zapowiadająca, co tak naprawdę się wydarzy. Drugi zbiorczy tom „Batman Knightfall” od ponad pół roku jest w sprzedaży – Egmont zebrał wszystko to, co dokładnie trzydzieści lat temu co miesiąc kupowaliśmy w kioskach.

Tydzień temu pisałem o „Prologu” – pierwszym tomie imponującej pięcioczęściowej edycji zbiorczej „Batman. Knightfall”. Poznaliśmy Jeana-Paula Valleya – egzekutora tajnego Zakonu Świętego Dumasa, młodego chłopaka uwarunkowanego przez „system” (czytaj: uśpione umiejętności nabyte przez pranie mózgu nabyte w dzieciństwie). To jego wziął pod swoje skrzydła Batman w nadziei, że uchroni go przed zgubnym działaniem rzeczonego „systemu”. Poznaliśmy też Bane’a, nadludzko inteligentnego i silnego człowieka napędzanego przez „venom”, skrajnie uzależniający specyfik wzmacniający siłę mięśni, któremu uległ wcześniej (ale się od niego uwolnił) sam Batman. Bane przybył do Gotham po to, aby pokonać Batmana – symbol nietoperza, uosabiający jego własny strach (czytaj: nieakceptowalną słabość) prześladuje go bowiem od dzieciństwa. Obserwujemy wreszcie samego mrocznego rycerza osuwającego się sukcesywnie w otchłań. Postępująca degrengolada psychiczna i fizyczna człowieka-nietoperza, obserwowana przez mocno zaniepokojonych Alfreda i Robina, nieustannie rośnie.

czwartek, 25 maja 2023

Nieśmiertelny Hulk. Tom 3

W połowie drogi

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Szortal i została tam pierwotnie zamieszczona.

Horror cielesny i gore w komiksie superbohaterskim nie jest zjawiskiem częstym, więc zawsze intrygującym. Żeby daleko nie szukać – „Potwór z bagien” Scotta Snydera z DC Comics to jeden z bardzo udanych przykładów takiego połączenia. A co z Marvelem? Ano „Nieśmiertelny Hulk” i to już w trzecim tomie!

Al Ewing trochę namieszał. Jego Hulk jest prawdziwie nieśmiertelny – potnij go na tysiąc kawałków, a on i tak zrośnie się z powrotem i wymierzy ci sprawiedliwość. Ale tylko nocą, bo od wschodu do zachodu słońca to Bruce Banner siedzi za kierownicą. Pierwsze dwa tomy „Immortal Hulk” ujawniły jeszcze jedną rzecz – za tajemniczymi „Zielonymi Wrotami” istnieje przerażający „Świat Poniżej” (w oryginale „Below Place”), miejsce gorsze niż piekło, zamieszkałe przez byt zwany „One Below All”, antytezę najpotężniejszej istoty w całym Marvelu, czyli „One Above All”. Tak mocno Al Ewing uderzył w stół – aż zatrzęsło się uniwersum.

niedziela, 21 maja 2023

Batman Knightfall. Tom 1. Prolog

Rycerz udręczony

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.


Rok 1995 przyniósł czytelnikom niezapomnianego „TM-Semic” prawdziwe dramaty. Batman i Superman upadli – najpierw Doomsday zabił Człowieka ze Stali w „Supermanie 8/95” a potem przyszedł Bane i zmiażdżył człowieka-nietoperza. Trzask łamanego kręgosłupa rozległ się w styczniu 1996 w „Batmanie 1/96”. Rok temu Egmont wydał pierwszy z pięciu tomów „Batman. Knightfall”. To jedno z najważniejszych wydarzeń DC Comics lat dziewięćdziesiątych możemy w końcu w całości (!) przeczytać w Polsce. 

Pod koniec 1992 roku Superman zginął z rąk przerażającego Doomsdaya. Wydarzenie znane jako „Śmierć Supermana” wstrząsnęło amerykańskim komiksem i pociągnęło za sobą poważne kryzysy w życiu kolejnych kluczowych herosów uniwersum – Wonder Woman, Hala Jordana i Batmana. Tak właściwie to pomysł na historię o upadku mrocznego rycerza powstał niezależnie od historii o śmierci Kal-Ela – Peter Milligan, jeden z uczestników „brytyjskiej inwazji” już za na samym początku lat dziewięćdziesiątych nakreślił konieczne zmiany w życiorysie Bruce’a Wayne’a. Panująca wówczas od kilku lat Mroczna Era Komiksu przyniosła pewne trendy – miało być mocniej, ostrzej, bardziej cynicznie i blockbusterowo. Dennis O’Neill, redaktor naczelny wszystkich ukazujących się wówczas serii z Batmanem, zebrał ekipę i wyjaśnił w jaki sposób należy wprowadzić człowieka nietoperza w lata dziewięćdziesiąte. Wiedział już, że Jerry Ordway i jego kumple postanowili zabić Supermana, więc śmierć Batmana w tym samym czasie byłaby – delikatnie mówiąc – niestosowna. Trzeba zatem wymyślić coś innego.

czwartek, 18 maja 2023

Batman. Zagłada Gotham

To nadchodzi...

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

A gdyby tak Bruce Wayne urodził się w Gotham pod koniec dziewiętnastego wieku a przedziwne zbiegi okoliczności zgotowały mu los podobny do tego, który znamy z regularnych komiksów z Batmanem? I dodatkowo byłby to świat, w którym koszmary niejakiego Howarda Philipsa Lovecrafta przyjęły rzeczywistą postać?

Zanim przyszedł dość rewolucyjny „Nieskończony kryzys”, po którym w DC Comics zaczęło na nowo kiełkować pojęcie „Multiwersum”, wydawnictwo to zaczęło wydawać tak zwane „elseworldy”. Były to komiksy już z definicji wyjęte z obowiązującego kontinuum fabularnego DC i pokazujące, co by było, gdyby zmienić pewne jego założenia i umieścić popularnych bohaterów w sytuacjach niezwykłych. Pierwszym takim komiksem było dzieło Mike’a Mignoli„Batman. Gotham w świetle lamp gazowych” z roku 1989. Mignola, któremu nie przyszedł jeszcze wtedy do głowy pomysł na „Hellboya”, skonfrontował człowieka-nietoperza z Kubą Rozpruwaczem. Po jedenastu latach Mignola powrócił i wrzucił Batmana w realia późniejsze o cztery dekady – akcja „Zagłady Gotham” toczy się bowiem w roku 1928.

niedziela, 14 maja 2023

ARQ

Myślę, więc jestem – tym, kim myślę, że jestem

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

W pierwszej połowie 1999 roku, w bardzo krótkim odstępie czasu, pojawiły się w kinach trzy znakomite filmy z fabułą osadzoną w wirtualnych, wyimaginowanych rzeczywistościach. „Matrix”, „eXistenZ” i „Trzynaste piętro” – bohaterowie stopniowo odkrywali prawdę nie tylko o tym, że otaczający ich świat jest ułudą, ale i o tym, że nie są w nim bezpieczni. A jeszcze wcześniej, bo w 1995 roku, oglądaliśmy przygody Johnny’ego Mnemonica. Popkulturowe niepokoje końca wieku? Być może – jeśli tak, to zaniepokojony był również niemiecki twórca komiksowy, Andreas Martens.

W połowie lat dziewięćdziesiątych Andreas zarobiony był po uszy. Dopiero co skończył „Rorka” i bardzo wymagający artystycznie drugi tom „Cromwell Stone” a od razu wystartował z dwiema bardzo złożonymi narracyjnie i graficznie seriami. W 1996 roku ukazał się pierwszy odcinek „Koziorożca” a rok później wystartowała seria „Arq”. O pierwszym tytule już pisaliśmy – teraz przyszła pora na drugi. W obydwu mamy tak naprawdę ten sam sposób na komiks, zarówno pod względem narracyjnym (rysunek mówi zazwyczaj więcej niż tekst) i graficznym (porzucenie wczesnej fascynacji Berniem Wrightsonem i wypracowanie tego jakże charakterystycznego, choć lekko uproszczonego, stylu „późnego Andreasa”). „Koziorożec” był bardzo skomplikowany i wymagający, prawda? Z „Arq” jest podobnie, jeśli nie „bardziej”.

czwartek, 11 maja 2023

Luc Junior

Laboratorium gagów

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

W listopadzie zeszłego roku Egmont wystartował z „Klasycznymi komiksami Rene Goscinnego” – niezła gratka dla miłośników europejskiego komiksu humorystycznego sprzed ponad półwiecza. Nie ich zapewne tak wielu, jak fanów superbohaterszczyzny – tym bardziej trzymam kciuki za powodzenie tej inicjatywy. Dziś poznamy dzielnego młodego reportera, Luca Juniora!

Zbiorcze wydanie wszystkich jego siedmiu przygód, poszerzone o liczne materiały dodatkowe (archiwalne zdjęcia, szkice i anegdoty) a także pojedynczy, czarno-biały komiks „Bill Blanchart”, pojawiło się w Polsce jako pierwsze. W omawianym niedawno „Umpa-pie” tylko wspominałem o „Lucu Juniorze”. Obydwaj bohaterowie powstali i rozwijali się mniej więcej w tym samym czasie – w pracowitych, komiksowo rewolucyjnych latach pięćdziesiątych. Umpa-pa zaliczył falstart, poszedł do szuflady i powrócił w chwale w roku 1958. Luc Junior z kolei wydawany był bez żadnych przerw – Rene Goscinny i Albert Uderzo „wyprodukowali” sto pięćdziesiąt siedem plansz w stałym tempie jedna na tydzień. Luc Junior „żył” zatem równo trzy lata – od października 1954 do października 1957 roku. Skąd taka regularność?

niedziela, 7 maja 2023

Departament prawdy. Tom 3. Wolny kraj

Coraz szersza perspektywa

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.


„Departament prawdy” od Non Stop Comics był jednym z najdziwniejszych i zarazem najlepszych komiksów wydanych w Polsce w zeszłym roku. Wyszły wtedy dwa tomy, czyli połowa całej, zaczynającej meandrować w niezwykle skomplikowany sposób, historii. A teraz ukazał się tom trzeci, najbardziej oryginalny i szalony jak do tej pory. Nie regulujcie odbiorników, nie przecierajcie okularów – to nie pomyłka, to nie żart, to nie spisek. Choć w przypadku tego akurat komiksu spiskiem może być dosłownie wszystko. Nawet rzeczywistość.

Cała seria „The Department of Truth”, licząca sobie dwadzieścia dwa odcinki, dobiegła końca w listopadzie 2022 roku. Tom drugi zakończył się potężnym cliffhangerem – główny bohater serii, agent FBI Cole Turner, będzie musiał dokonać bardzo trudnych wyborów. Ale nastąpi to chyba na początku tomu czwartego, bo w tym wydanym właśnie przez Non Stop Comics… Turnera nie ma! „Wolny kraj” zbiera te odcinki, w których akcja zatrzymana na ostatniej stronie „Miasta na wzgórzu” nie porusza się nawet o milimetr. Nic nie szkodzi, na to przyjdzie jeszcze pora – tymczasem mamy okazję dowiedzieć się więcej o przeszłości Departamentu Prawdy, zasadach jego działania, celach i metodach a nade wszystko poszerzymy swą wiedzę o samym świecie komiksu i jego założeniach.

czwartek, 4 maja 2023

Colorado Train

Playlista prosto z piekła

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.


„Colorado Train” francuskiego scenarzysty i rysownika Alexa W. Inkera, to na pierwszy rzut oka „coś, co już było niejeden raz”. Ale tak właściwie, co z tego? Zwłaszcza, że podane jest to w ciekawej, intrygującej formie. A o to przecież chodzi w popkulturze z ograniczoną ilością wzorców – rekultywowanych i rekombinowanych wciąż i wciąż na nowo.

Co czytamy? Komiksową wersję nieznanej w Polsce powieści Thibaulta Vermota. Co rekultywujemy? Ano kilka rzeczy. Jest połowa lat dziewięćdziesiątych. Jesteśmy w małym, prowincjonalnym, górniczym miasteczku w Kolorado, dookoła którego rozciągają się opuszczone sztolnie i z rzadka używane sieci torów kolejowych. Głównymi bohaterami są nastolatki jeżdżące na deskorolkach, słuchający rockowej, punkowej i grunge’owej muzyki prosto z walkmanów, uciekający przed przemocą we własnych rodzinach, prześladowaniami w szkole, beznadzieją, brakiem perspektyw oraz szukający jakiejś własnej tożsamości i przynależności – a może też miłości i zrozumienia. Pewnego dnia znika ich szkolny oprawca, który po jakimś czasie znaleziony zostaje na odludzi – ale nie w całości. Dzieciaki lubią opowiadać sobie legendy o przerażającym Wendigo – czy to mityczna istota rozszarpała chłopaka? Nasi bohaterowie postanawiają sami rozwikłać tę zagadkę.

poniedziałek, 1 maja 2023

Deadpool Classic. Tom 5

Kryzys tożsamości

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Piąty zbiorczy tom „Deadpool Classic” jest ostatnim, do którego scenariusze napisał Joe Kelly. Autor postanowił zebrać jakoś do kupy wszystkie dotychczasowe wątki i uporządkować świat Deadpoola dla swojego następcy. Jak wyszło?

Średnio. Deadpool Kelly’ego był zawsze skrajnie przerysowanym, zbyt dużo gadającym, pozbawionym skrupułów i moralnych hamulców klaunem w masce „przypominającej Spider-Mana”. Mało logiczne i niewyszukane scenariusze, nigdy nie zwalniająca i wymykająca się narracyjnej kontroli akcja oraz ściany tekstu (pochodzące z wewnętrznych monologów i uszczypliwych komentarzy Deadpoola) – to był sposób na komiks. Jak chociażby w ostatnim tomie, w którym Wade Wilson powstrzymał kosmicznego „Mesjasza” przed odebraniem ludziom wolnej woli. Zadyma była – dosłownie – nieziemska. Taka, że Deadpoolowi ostro po niej odwaliło – porwał obdartego ze skóry prekognitę z „Landau, Luckman & Lake” i wstawił go w miejsce niezapomnianej Ślepej Al (pamiętacie tę starą wariatkę z syndromem sztokholmskim, którą Deadpool zamykał w sali pełnej ostrych narzędzi, prawda?).