Po rewolucji
Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.
Frank Miller nie myśli już chyba o wielkich, przełomowych dziełach komiksowych. Sprawia wrażenie twórcy, któremu wystarczy odcinanie kuponów od swej sławy. Warto zatem cofnąć się mocno w czasie do okresu, w którym rządził i dzielił w Marvelu (i nie tylko). Po rewolucji w „Daredevilu” opadł kurz i powstała nowa jakość – nic dziwnego zatem, że Frank Miller po krótkiej przerwie wrócił do jednego ze swoich ulubionych bohaterów.
Ale zanim się temu przyjrzymy, musimy na chwilę udać się jeszcze bardziej w przeszłość – do lutego i marca 1979 roku. Wtedy to młody i nieopierzony Frank Miller zastąpił Jima Mooneya w dwóch numerach komiksu „Peter Parker. The Spectacular Spider-Man”. To właśnie tu narysował Daredevila po raz pierwszy. Śmiałek i chwilowo oślepiony człowiek-pająk ścigają złoczyńcę, który każe nazywać się „Zamaskowanym Zakapiorem” (tak, naprawdę!). To taka typowa, nieco naiwna i banalna historia z zamierzchłych czasów Marvela – standardowa superbohaterszczyzna Brązowej Ery. Ale ziarno zostało zasiane – postać Diabła z Hells Kitchen tak spodobała się Millerowi, że postanowił zrobić wszystko, aby narysować ją ponownie. I to właśnie dzięki temu bardzo udanemu występowi zaproponowano mu pracę właśnie przy „Daredevilu”.

