Pokazywanie postów oznaczonych etykietą John Carpenter. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą John Carpenter. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 27 sierpnia 2019

Wtorek przed ekranem #20

John Carpenter - zakończenie


Artykuł o Johnie Carpenterze ukazał się pierwotnie w magazynie OkoLica Strachu.

„Give me a bucket of blood and I’ll just dump it on you!”

Film to przede wszystkim rozrywka




Minęło dziewięć lat od premiery „Oddziału”. John Carpenter milczy. Oczywiście filmowo, bo w wywiadach się udziela. Potwierdza to, co powiedział głośno na planie „Duchów Marsa” siedemnaście lat temu – nie kocha już kina. Powrócił na krótko do formy w roku 2005 ale w ostatecznym rozrachunku, film o pięć lat późniejszy pokazuje, że John Carpenter jest już zmęczony. On sam porównuje zawód reżysera do pracy w kopalni, zwłaszcza gdy ma się już ponad pięćdziesiąt lat. Ale tak naprawdę czy musi jeszcze cokolwiek udowadniać? Jest legendą za życia, reżyserem prawdziwie kultowym i spełnionym. Robił w życiu przecież to wszystko o czym marzył od dzieciństwa.

Proces twórczy Johna Carpentera nigdy nie był planowym dążeniem do stworzenia jak najlepszej fabuły. Była to zawsze próba podzielenia się z widzem tym, co akurat w duszy gra, nawet wtedy, gdy scenariusz nie był jego. Pomysły przychodziły ot tak, znikąd, powstawały na bazie wieloletniej fascynacji kinem i muzyką, rodziły się intuicyjnie. Reżyser to oczywiście człowiek odpowiedzialny za całokształt produkcji, ale, jak niejednokrotnie podkreślał Carpenter, jest to opowiadacz historii. To jest zawsze jego podstawowe zadanie – storytelling. Najlepsze opowieści to te, które docierają do widza bezpośrednio, są proste i pozbawione formalnych ozdobników. Carpenter zawsze chciał, żeby jego widz podczas oglądania filmu śmiał się, bał, płakał, przeżywał historię wraz z bohaterem a potem opowiadał innym ludziom co widział, słyszał i czego doświadczył.

wtorek, 20 sierpnia 2019

Wtorek przed ekranem #19

John Carpenter - Oddział


Artykuł o Johnie Carpenterze ukazał się pierwotnie w magazynie OkoLica Strachu.

„Don't let this place get to you”

Odcinanie kuponów




„Oddział” jest standardowym horrorem z dość dużą ilością jump-scare’ów. Jest filmem zrobionym poprawnie technicznie i dźwiękowo. Ale jednocześnie jest to jeden z najbardziej przewidywalnych i chyba po prostu nudnych filmów, jakie dane było mi zobaczyć. Otóż mamy rok 1966. Policja doprowadza młodą, osiemnastoletnią dziewczynę do zamkniętego oddziału w szpitalu psychiatrycznym. Dziewczyna twierdzi, że ma na imię Kristen i nie pamięta zupełnie nic sprzed momentu aresztowania. W oddziale przebywa również kilka innych dziewczyn w jej wieku, choć z fabuła filmu nie wyjaśnia przyczyn ich izolacji. Okazuje się też, że wszystkie wcześniejsze rezydentki znikały systematycznie w tajemniczych okolicznościach – personel jednak, o dziwo, nabiera wody w usta i nie odpowiada na żadne pytania coraz bardziej przerażonej Kristen. Dziewczyny i pracownicy szpitala zdają się kryć przed bohaterką jakąś straszliwą tajemnicę a jej wołanie o pomoc, skierowane do koleżanek lub do doktora prowadzącego oddział, trafia w próżnię. Kristen musi uciec za wszelką cenę, zwłaszcza, że zaczyna doświadczać obecności upiornej istoty – ni to zjawy, ni to rozkładającego się trupa jakiejś kobiety.

wtorek, 13 sierpnia 2019

Wtorek przed ekranem #18

John Carpenter - Mistrzowie horroru


Artykuł o Johnie Carpenterze ukazał się pierwotnie w magazynie OkoLica Strachu.

„The film is magic”

Podwójny Polański, poproszę




John Carpenter wrócił do kina po dziewięciu latach (o czym za chwilę) i znowu zmieszano jego film z błotem. Jednak to co wydarzyło się po drodze, w roku 2005, zdaje się przeczyć stwierdzeniu, że ten reżyser się skończył. Otóż, cztery lata po „Duchach Marsa”, John Carpenter został zaproszony na pewne tajemnicze spotkanie. Mick Garris, znany reżyser i scenarzysta, zaprosił na obiad innych twórców filmowych horrorów i przedstawił swój projekt. Zaproponował nakręcenie nowej serialowej antologii horroru. Tym razem, w odróżnieniu od „Worka na zwłoki”, miało być wszystko na poważnie. Powstaje serial „Masters of Horror”. Zbierał on umiarkowanie pozytywne recenzje w trakcie emisji kolejnych odcinków, aż do części ósmej, wyreżyserowanej przez Johna Carpentera. Ten odcinek, zatytułowany „Cigarette Burns” został w większości przypadków uznany za najlepszy w pierwszym, trzynastoczęściowym sezonie.

wtorek, 6 sierpnia 2019

Wtorek przed ekranem #17

John Carpenter - Duchy Marsa


Artykuł o Johnie Carpenterze ukazał się pierwotnie w magazynie OkoLica Strachu.

„It’s time to stay alive”

Strzał w kolano




Kolejny western Carpentera jest opowieścią osadzoną w roku 2176. Ziemianie terraformowali Marsa, pozakładali tam kolonie i kopalnie – zasiedlili czerwoną planetę. Specjalny oddział policji marsjańskiej ma za zadanie odebrać z pewnej górniczej placówki groźnego przestępcę, Jamesa „Niszczyciela” Williamsa (Ice Cube). Gdy przybywają na miejsce, znajdują całkowicie opustoszałą osadę, z Williamsem i kilkoma innymi osobami zabarykadowanymi w więzieniu. Jedna z uwolnionych kobiet przedstawia się jako doktor Whitlock i opowiada historię pewnego dziwnego odkrycia w głębinach kopalni. Naukowcy uwolnili z podziemi jakieś niematerialne, pradawne istoty, które opanowały mieszkańców osady, zamieniając ich w groźne półdzikie istoty – dziwną mieszankę orków Petera Jackona i madmaxowych zbirów. Krótko potem dowódczyni policyjnego oddziału pada ofiarą zwyrodnialców, a reszta ekipy (między innymi Natasha „Gatunek”[1] Henstridge, jako porucznik Ballard i Jason „Turkish”[2] Statham, jako bezustannie smalący do niej cholewki sierżant Jerycho) wraz z „Niszczycielem” i jego kumplami oraz resztą ocalałych kolonistów zaczynają walczyć o przeżycie.

wtorek, 30 lipca 2019

Wtorek przed ekranem #16

John Carpenter - Wampiry


Artykuł o Johnie Carpenterze ukazał się pierwotnie w magazynie OkoLica Strachu.

„Wherever you go, l will find you. l will hunt you down, and l will kill you.”

Od świtu do zmierzchu




John Carpenter nie zraził się katastrofalnym przyjęciem „Ucieczki z Los Angeles”. Nakręcił potem jeszcze dwa kolejne westerny, których akcja nie toczy się na Dzikim Zachodzie. Pierwszym z nich są „Wampiry” z 1998 roku. Jest to ekranizacja powieści Johna Steakley’a o tym samym tytule, dodatkowo mocno inspirowana twórczością Sama Peckinpaha, a zwłaszcza jego słynną, ociekającą krwią, „Dziką bandą”. Reżyser chciał zrobić „western wampiryczny”, który pokaże mocno już przecież eksploatowaną w kinie tematykę z trochę innej perspektywy.

wtorek, 16 lipca 2019

Wtorek przed ekranem #15

John Carpenter - Ucieczka z Los Angeles


Artykuł o Johnie Carpenterze ukazał się pierwotnie w magazynie OkoLica Strachu.

„Welcome to the human race”

Snake, czyli 10 godzin Gomory




W połowie lat dziewięćdziesiątych Kurt Russell był u szczytu sławy. Zawsze powtarzał, że najwięcej zawdzięczał Johnowi Carpenterowi – Bob „Snake” Plissken, R.J. MacReady a zwłaszcza Jack Burton[1] były genialnymi rolami, które na stałe zapisały się w popkulturze. Kurt Russell uwielbiał postać Snake’a, więc mocno naciskał aby John Carpenter nakręcił sequel „Ucieczki z Nowego Jorku”. Wyciągnął z szafy swój przykurzony kostium z pierwszego filmu i aktywnie włączył się w pisanie scenariusza. Pod koniec 1995 roku ruszyły zdjęcia do kolejnego filmu z Snake’em w roli głównej, a przyczyniły się do tego dwie rzeczy. Po pierwsze John Carpenter był bardzo zdegustowany klimatem i stylem życia panującym w Hollywood. Próżność, kasa, kult ciała i powierzchowności, konsumeryzm. Po drugie, w 1994 roku w Los Angeles miało miejsce silne trzęsienie ziemi, jakby sam Bóg postanowił zrobić porządek z tą współczesną Sodomą i Gomorą.

wtorek, 9 lipca 2019

Wtorek przed ekranem #14


John Carpenter - Wioska przeklętych


Artykuł o Johnie Carpenterze ukazał się pierwotnie w magazynie OkoLica Strachu.


„The eyes are the windows to the soul.”

Uwaga, dzieci!


W 1960 roku zekranizowano powieść science fiction, autorstwa Johna Wyndhama, zatytułowaną „Kukułcze jaja z Midwich”. „Wioska przeklętych”, która jest bardzo wierną adaptacją książki, opowiada o przerażających, niewytłumaczalnych wypadkach, jakie miały miejsce w małym angielskim miasteczku. W tym krótkim nieco ponadgodzinnym filmie, z fabułą mocno nawiązującą do zimnowojennych strachów, wybrzmiewają nieco poważniejsze tony niż w większości radosnych i naiwnych filmów science fiction kończącego się dziesięciolecia. Była to skrajnie pesymistyczna historia.

wtorek, 2 lipca 2019

Wtorek przed ekranem #13

John Carpenter - W paszczy szaleństwa


Artykuł o Johnie Carpenterze ukazał się pierwotnie w magazynie OkoLica Strachu.

„Reality isn't what it used to be…”

Horror w Hobb’s End


I znowu nadchodzi apokalipsa. Tym razem najpotężniejsza, niedwuznaczna, nieodroczona, jawna i nieodwołalna. Scenariusz autorstwa Michaela DeLuca gotowy był już pod koniec lat osiemdziesiątych. John Carpenter, kiedy zwrócono się do niego z propozycją wyreżyserowania, odmówi. Nie miał czasu, startowały właśnie wielkie przygotowania do produkcji „Wspomnień niewidzialnego człowieka”. W 1993 roku był już gotowy, osiągalny i zachwycony. Jako fan Howarda Phillipsa Lovecrafta nie mógł nie przyjąć tej propozycji.

wtorek, 25 czerwca 2019

Wtorek przed ekranem #12

John Carpenter
Wspomnienia niewidzialnego człowieka
Worek na zwłoki


Artykuł o Johnie Carpenterze ukazał się pierwotnie w magazynie OkoLica Strachu.


„I want my molecules back!”

Wells po stu latach


Lata osiemdziesiąte się skończyły. Kolejny film Johna Carpentera był znowu wielkobudżetową produkcją ze skomplikowanymi efektami specjalnymi. Tym razem do twórcy „Cosia” zgłosiło się studio Warner Bros z propozycją wyreżyserowania murowanego hitu o facecie, który stał się niewidzialny. Projekt był oczkiem w głowie będącego wówczas u szczytu sławy Chevy Chase’a. Widział w nim możliwość pokazania się od bardziej dramatycznej strony. Nie można przecież być ciągle Clarkiem Griswoldem[6]. Carpenter powiedział: „czemu nie?” i oto w 1992 roku na ekrany kin wchodzą „Wspomnienia niewidzialnego człowieka”, wyprodukowane za wielką, jak na tamte czasy, sumą czterdziestu milionów dolarów. W filmie pojawia się również Daryl Hannah w roli ukochanej bohatera granego przez Chase’a i ścigający go zawzięcie Sam Neill.

wtorek, 18 czerwca 2019

Wtorek przed ekranem #11

John Carpenter - Oni żyją!


Artykuł o Johnie Carpenterze ukazał się pierwotnie w magazynie OkoLica Strachu.



„I have come here to chew bubble gum and kick ass. And I’m all out of buble gum...”


Kongres futurologiczny campowo rysowany


W jednym z wywiadów zapytano Carpentera, czy film „Oni żyją!” był wyrazem jego niechęci do rządu. Potwierdził, ale zaznaczył, że chodziło tu wyłącznie o czasy reganomiki[1] i jej ultrakonserwatywny kurs na liberalizm gospodarczy. Reżyser stwierdził, że absolutnie nie jest anarchistą, bo to nie rząd jest według niego problemem. Dobry rząd to zbawienie dla państwa, zaś zły, to nic innego jak kłopoty. Scenariusz do filmu powstał pod wpływem obserwacji tego, co działo się w Stanach Zjednoczonych podczas drugiej kadencji Ronalda Reagana. Bogatsi stawali się coraz bogatsi, a biedniejsi coraz biedniejsi.

wtorek, 11 czerwca 2019

Wtorek przed ekranem #10

John Carpenter - Książę ciemności


Artykuł o Johnie Carpenterze ukazał się pierwotnie w magazynie OkoLica Strachu.



„You will not be saved by the holy ghost. You will not be saved by the god Plutonium. In fact, YOU WILL NOT BE SAVED!”


Antymateria, determinizm i zielone gluty


„Wielka draka w chińskiej dzielnicy” była największą finansową porażką Carpentera jak do tej pory. Szybko się jednak otrząsnął i zrobił jeden z lepszych horrorów lat osiemdziesiątych. Oczywiście bez udziału wielkich hollywoodzkich maszyn do robienia pieniędzy.

„Książę ciemności” nazywany jest wspaniałą mieszanką kwantowej fizyki, teologii i gotyckiego horroru. To druga część nieformalnej apokaliptycznej trylogii Johna Carpentera, do której należy również „Coś” oraz „W paszczy szaleństwa”„Książę ciemności”, podobnie jak antarktyczny horror z Kurtem Russellem, opowiada o końcu świata. I uzasadnia go niemal tak samo, o czym za chwilę.

wtorek, 4 czerwca 2019

Wtorek przed ekranem #9

John Carpenter - Wielka draka w chińskiej dzielnicy


Artykuł o Johnie Carpenterze ukazał się pierwotnie w magazynie OkoLica Strachu.


„Is it getting hot in here, or is it just me?”

Mortal Kombat na wesoło


Komiksy były kolejną – obok filmów – pasją małego Johna Carpentera. Zwłaszcza te pulpowe, pełne grozy i makabry. Jako najważniejsze i najbardziej lubiane wspomina trzy serie, które w dzieciństwie namiętnie czytywał w tajemnicy przed rodzicami, zamiast iść spać. „The Vault of Horror”, „The Tales from the Crypt” oraz „The Haunt of Fear”. Końcówka lat czterdziestych i pierwsza połowa lat pięćdziesiątych była prawdziwym Eldorado dla miłośnika tego rodzaju rozrywki. Czarna magia, przerażający kosmici czający się w mroku, otwierające się trumny, kosmata łapa wynurzająca się z ciemności w celu porwania nadobnej dziewicy, chodzące szkielety, mumie, wampiry, wilkołaki, czarownice, szaleni naukowcy.

wtorek, 28 maja 2019

Wtorek przed ekranem #8

John Carpenter - Gwiezdny przybysz


Artykuł o Johnie Carpenterze ukazał się pierwotnie w magazynie OkoLica Strachu.



„Define „love…”

„E.T.” dla dorosłych


Wielkooki kosmita z „E.T.” to był słodziak. Wszystkim się podobał. Nic dziwnego, że odniósł gigantyczny sukces kasowy – włożone dziesięć milionów dolarów przyniosło prawie osiemdziesięciokrotny zwrot. Jakże musieli pluć sobie w brodę włodarze studia Columbia Pictures, którzy co prawda dostali skrypt tego filmu jako pierwsi, ale zrezygnowali z niego na rzecz innej opowieści o kolejnym przyjacielskim kosmicie. Film, który zdecydowali się zrealizować był finansową klapą, dwa razy droższą od „E.T.” i ledwo dającą radę pokryć poniesione koszty. O jakim filmie mowa? O „Gwiezdnym przybyszu” w reżyserii nie kogo innego jak Johna Carpentera. Film w ogólnym wydźwięku bardzo przypomina film Stevena Spielberga – jest tu kosmita, słabnący z dnia na dzień, któremu musimy pomóc wrócić do domu. Oglądamy „E.T.” dla dorosłych.

wtorek, 21 maja 2019

Wtorek przed ekranem #7

John Carpenter - Christine


Artykuł o Johnie Carpenterze ukazał się pierwotnie w magazynie OkoLica Strachu.




„It’s a piece of shit, Arnie!”

Mike Myers ze stali


Na początku lat osiemdziesiątych wszyscy chcieli ekranizować Kinga. Trzy pierwsze powieści przeniesione na ekran, czyli „Carrie” Briana DePalmytelewizyjne „Miasteczko Salem” i niesamowite „Lśnienie” Kubricka były finansowymi samograjami. Zaczął się boom roku 1982, kiedy to wystartowały przygotowania do „Martwej strefy”, „Cujo”, „Podpalaczki” i „Christine”. To właśnie za tę ostatnią powieść zabrał się John Carpenter i, co ciekawe – scenariusz, casting i zdjęcia rozpoczęły się zanim powieść w ogóle została wydana. Wszyscy uważali bowiem, że nie ma najmniejszych szans na niepowodzenie, to musi się udać. Fanów horroru połączenie King-Carpenter po prostu elektryzowało. A sam Carpenter, jak często przyznaje, bardzo potrzebował wtedy pracy.

wtorek, 14 maja 2019

Wtorek przed ekranem #6

John Carpenter - Coś


Artykuł o Johnie Carpenterze ukazał się pierwotnie w magazynie OkoLica Strachu.




„You’ve gotta be fucking kidding!”

Opowieść o paranoi i niezauważonej apokalipsie


Oglądaliście uważnie „Halloween”? Laurie Strode, opiekunka do dzieci z miasteczka Haddonfield w stanie Illinois, w halloweenową noc przed czterdziestu laty oglądała ze swym podopiecznym pewien czarnobiały film z lat pięćdziesiątych. Wielkie tytułowe litery, głośna muzyka, teatralne gesty i absurdalny scenariusz. Na Ziemi ląduje kosmita, skrzyżowanie Borisa Karloffa i gigantycznego pora, który pozbawia krwi każdego napotkanego człowieka. Ta typowa dla swojego okresu produkcja, to „Istota z innego świata”, jeden z ulubionych filmów Johna Carpentera. Jest to adaptacja opowiadania „Kim jesteś?” z 1938 roku, autorstwa Johna W. Campbella. To także pierwowzór jednego z najlepszych filmowych horrorów wszech czasów.

wtorek, 7 maja 2019

Wtorek przed ekranem #5

John Carpenter - Ucieczka z Nowego Jorku


Artykuł o Johnie Carpenterze ukazał się pierwotnie w magazynie OkoLica Strachu.




Uwielbiam Kurta Russella. Uwielbia go też John Carpenter – pytany o najlepszych aktorów, z którymi współpracował, wymienia go zawsze w pierwszej kolejności. Tak naprawdę to właśnie Carpenter otworzył Russellowi drzwi do Hollywood.



wtorek, 30 kwietnia 2019

Wtorek przed ekranem #4

John Carpenter - Mgła


Artykuł o Johnie Carpenterze ukazał się pierwotnie w magazynie OkoLica Strachu.



Now what kind of a fog blows against the wind?

Ghost story


Pomysł na kolejny film narodził się podczas promocji „Ataku na posterunek 13” w Wielkiej Brytanii. John Carpenter i Debra Hill, producentka filmowa i współpracownica reżysera, wybrali się na wycieczkę do Stonehenge. Wielka, zielona łąka spowita była mgłą, która według Carpentera wyglądała i zachowywała się bardzo nienaturalnie – zupełnie jakby coś w niej się poruszało. Reżyser pokazał mgłę palcem i powiedział: „To o tym zrobimy jeden z naszych kolejnych filmów!”. „Mgła”, następny po „Halloween” horror, okazał się wspaniałym powrotem do kolejnej fascynacji z czasów dzieciństwa – pulpowych opowieści niesamowitych, które mały John czytał w słynnym komiksie „The Tales from the Crypt”.

wtorek, 23 kwietnia 2019

Wtorek przed ekranem #3

John Carpenter - Halloween


Artykuł o Johnie Carpenterze ukazał się pierwotnie w magazynie OkoLica Strachu.


But you can't kill the boogeyman!

Slasher z Sèvres



Pod koniec liceum, jak pewnie większość mojego pokolenia, obejrzałem „Krzyk” Wesa Cravena – świetny pastisz tzw. slasher movie[1]. Jest tam jedna pamiętna scena: towarzystwo siedzi na kanapie i ogląda film z przerażoną, biegającą w kółko Jamie Lee Curtis. Wszędzie browar, popcorn i przednia zabawa. Nabijają się z wszystkich charakterystycznych tricków, stosowanych w tego rodzaju filmach, nie wiedząc oczywiście, że twórca Freddy’ego Kruegera umieścił ich w kolejnym. Jeden z bohaterów wymienia kilka reguł, których musimy się trzymać, aby wyjść cało ze slashera: nigdy nie uprawiać seksu, nigdy nie pić alkoholu lub zażywać narkotyków i nigdy, nigdy, pod żadnym pozorem nie mówić „zaraz wracam”.

wtorek, 16 kwietnia 2019

Wtorek przed ekranem #2

John Carpenter - Atak na posterunek 13



Artykuł o Johnie Carpenterze ukazał się pierwotnie w magazynie OkoLica Strachu.



John Carpenter powiedział kiedyś, że każdy, kto kiedykolwiek robił film niskobudżetowy, inspirował się „Nocą żywych trupów” George’a A. Romero. Filmy niezależne, robione za małe pieniądze i pozbawione destrukcyjnego wpływu hollywoodzkiej maszyny, były najlepszym sposobem na rozpoczęcie reżyserskiej kariery. Praca z filmem niskobudżetowym to swoboda działania. Gdy przychodzi po ciebie Hollywood i proponuje ci kasę, musisz wiedzieć, że robi to tylko po to, aby zarobić jeszcze więcej kasy. Jesteś inwestycją i nieważna jest już wtedy twoja reżyserska wizja. No ale co z tymi żywymi trupami? Zaraz do tego wrócimy.


wtorek, 9 kwietnia 2019

Wtorek przed ekranem #1


John Carpenter - The Dark Star



Artykuł o Johnie Carpenterze ukazał się pierwotnie w magazynie OkoLica Strachu.



John Carpenter skończył w tym roku siedemdziesiąt lat. Jest twórcą otoczonym prawdziwym kultem, jego filmy w erze VHS były dostępne w prawie każdej wypożyczalni kaset video. W czasach swoich kinowych emisji nigdy nie osiągały oszałamiających sukcesów, a wręcz przeciwnie – spotykały się raczej z negatywną oceną ze strony krytyków i widzów. Zarzucano im hołdowanie niskim instynktom, przesadne epatowanie przemocą i brutalnością. No tak, były takie – tylko czy ma to jakiekolwiek znaczenie, w obliczu tego, że są to po prostu filmy, które można oglądać z taką samą przyjemnością po kilka razy? Skąd ich siła? Może dlatego że John Carpenter jest reżyserem, który prawdziwie i wprost bezgranicznie kocha kino. Kocha też muzykę – ścieżki dźwiękowe do wielu swoich filmów tworzył samodzielnie. Tę miłość i bezkompromisowe podejście do sztuki filmowej widać w każdej jego produkcji – wszystkie są, podobnie jak u innego kinowego rozrabiaki, Quentina Tarantino, oznaczone jego osobistym, niepowtarzalnym, twórczym stemplem. John Carpenter zostawia w każdym swoim filmie kawałek duszy i nawet te obiektywnie rzecz biorąc słabsze produkcje, warto poznać.