Do pełna!
Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.
Oto europejska fantastyka przygodowa skierowana (z różnych względów) tylko do dorosłego odbiorcy. Sporo jest takich komiksów, choć nie wszystkie zasługują na wysoką ocenę. Ale sześcioczęściowy „Cygan” z lat dziewięćdziesiątych, autorstwa Thierry’ego Smolderena i Enrico Mariniego, to w swoim gatunku najwyższa półka.
Egmont wydał już u nas „Cygana”. W latach 2001-2003 wyszły pojedynczo wszystkie odcinki - po dwudziestu latach mamy okazję przeczytać całość w wydaniu zbiorczym. Akcja komiksu toczy się pod koniec dwudziestego pierwszego wieku. Warstwa ozonowa została tak bardzo zniszczona, że nie można już podróżować samolotami. Doszło też do gwałtownego ochłodzenia klimatu – pokrywa śnieżna zawładnęła większością lądów. Planetę opasują sieci megaautostrad, w tym ta największa o nazwie „PA3K” („Podbiegunowa Autostrada Trójkontynentalna” – spójrzcie na mapę na wewnętrznej stronie okładki, a wszystko stanie się jasne). Wielkie światowe korporacje monopolizują transport i zarabiają na nim krocie. Nic dziwnego, że konkurują z nimi pojedynczy śmiałkowie, nieustraszeni, wyjęci spod prawa kierowcy ciężarówek, którzy też próbują uszczknąć z tortu coś dla siebie.
