Londyn magiczny (zły)
Recenzja powstała przy współpracy z portalem
Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.
Warren Ellis jest już trzecim autorem serii
„Hellblazer”, którego komiksy możemy przeczytać w Polsce.
Egmont nie wydaje przygód Johna Contantine’a chronologicznie – najpierw były te
Briana Azzarello, potem słynny run
Gartha Ennisa a teraz, jedenaście odcinków Ellisa zamknięte w jednym, zgrabnym wydaniu zbiorczym. Londyński uliczny mag i życiowy włóczęga znowu stawia czoła złym mocom.
Wydaje się, że
Warren Ellis w ostatnich latach dwudziestego wieku nie sypiał, tylko cały czas pisał komiksy.
„Transmetropolitan”,
„Planetary”,
„Authority” i jeszcze kilka innych tytułów – wszystko to wychodziło w tym samym czasie i w żadnym przypadku nie było mowy o spadku jakości. Warren Ellis przejął
„Hellblazera” po
Paulu Jenkinsie, choć tak po prawdzie runy obydwu autorów dzieli jeszcze króciutki łabędzi śpiew
Gartha Ennisa –
„Syn człowieczy” ilustrowany przez
Johna Higginsa, który znamy z
ostatniego, zbiorczego tomu od Egmontu. Cały rok 1999 należy już do Ellisa – między lutym a grudniem wyszło dziesięć odcinków jego autorstwa, które zilustrowali najróżniejsi graficy. Niestety tylko dziesięć (a właściwie jedenaście) – o przyczynach tego stanu rzeczy wspomnę później.