Powrót na właściwe tory
Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.
„Odrodzenie” miało być dla uniwersum „Czarnego Młota” tym, czym są „kryzysy” dla DC Comics. Szumne zapowiedzi nie zostały dotrzymane, ale też nikt nie brał ich na poważnie. Dziś Lucy Weber kontynuuje swą misję ocalenia uniwersum i swej rodziny – przed nami trzeci, ostatni tom „Czarnego Młota. Odrodzenia”.
I znowu mamy cztery odcinki. Nie będę ukrywał faktu, że nie kończą one tak naprawdę opowieści o uniwersum Jeffa Lemire’a – „Odrodzenie” jest po prostu kolejną miniserią z fabułą osadzoną w tym właśnie świecie, a zaraz pojawią się kolejne spin-offy i następna seria kontynuująca główny wątek fabularny. Lemire jest spryciarzem – skoro to są osobne serie, a nie jedna, to nie musi się spieszyć i dotrzymywać comiesięcznego deadline’u. Przed przystąpieniem do lektury trzeciego tomu „Odrodzenia” warto jednak przypomnieć sobie dwa pierwsze.


