Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Keith Giffen. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Keith Giffen. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 29 października 2023

Anihilacja

Nowe status quo


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.


Wielkie crossovery Marvela, z miejscem akcji rozciągniętym na całe parseki i zatrzęsieniem bohaterów pojawiających się ni stąd, ni zowąd w najmniej oczekiwanych momentach, nie zawsze są komiksami z najwyższej półki. Ale są lubiane właśnie z powodu wielkiej skali i fabularnego rozmachu – a niektóre, jak omawiana dziś „Anihilacja”, zmieniają „kosmos Marvela” w sposób istotny.

niedziela, 29 maja 2022

Lobo. Portret bękarta

Chaotyczne akty bezsensownej ultraprzemocy


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Szortal i została tam pierwotnie zamieszczona.

Ostrzeżenie: Ten album nie jest przeznaczony dla FRAJERÓW, PAJACÓW, GŁĄBÓW i ĆWOKÓW oraz osób o słabych nerwach! – tak krzyczy do nas tył okładki komiksu „Lobo. Ostatni Czarnian”. Wulgarnego i skrajnie przerysowanego kolesia o białej skórze i nieustającej ochocie na bijatykę znają nie tylko fani „TM-Semic”. Lobo rządził i dzielił w Polsce przed ćwierćwieczem – dziś powtórka z tej, jedynej w swoim rodzaju, rozrywki!

Lobo był jedną z najpopularniejszych postaci uniwersum DC Comics ostatniej dekady dwudziestego wieku. Nic dziwnego zatem, że TM-Semic u schyłku swego żywota wydawało jego przygody na potęgę. W 1983 roku, kiedy to Lobo pojawił się po raz pierwszy (i wyglądał inaczej niż w apogeum swej sławy i chwały) w trzecim zeszycie „Omega Men”, nic nie zapowiadało takiego sukcesu. Kosmiczny hulaka, łowca nagród, najemnik, przyjaciel delfinopodobnych kosmitów i rubaszny zabijaka – to on pojawił się w „Supermanie” 3/92 i spuścił tęgie lanie Kryptończykowi w jego antarktycznej samotni. Białoskóry drań tak spodobał się polskim czytelnikom, że dwa lata później, w ramach „Wydań specjalnych”, otrzymaliśmy pierwszy samodzielny album z tym (anty)bohaterem. W 2015 roku Egmont, w ramach swego ekskluzywnego cyklu „DC Deluxe”, wydał najwcześniejsze komiksy z ostatnim Czarnianem – te, od których tak naprawdę rozpoczął się boom na Lobo (TM-Semic zaczęło również od nich).