Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Howard Mackie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Howard Mackie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 6 września 2026

Ghost Rider. Nocna masakra

Dorwać Ghost Ridera!

Trzeci zbiorczy tom „Ghost Ridera” od Muchy wydany został trochę z zaskoczenia, w miarę szybko po drugim. Mucha kuje żelazo, póki gorące, rozgrzany do białości piekielny motocykl Danny’ego Ketcha śmiało jedzie naprzeciw naszym oczekiwaniom. Czytaliście komiksy TM-Semic? Przed wami lektura obowiązkowa.

Wydany rok temu drugi tom zbiorczy „Ghost Ridera” zawierał historie znane z czasów TM-Semic („Świt synów nocy”, „Dusze Venoma”) oraz kilka odcinków uzupełniających. Mucha wydaje „Ghost Ridera” w stylu marvelowskiego „Epic Collection”. Główny szkielet fabularny tworzy trzecia seria „Ghost Rider”, rozpoczęta na początku 1990 roku (początek pamiętamy z naszego „Mega Marvel 1(2)/94”), która czasami potrzebuje uzupełnienia w postaci serii pobocznych. I tak „Świt synów nocy” z poprzedniego albumu składał się nie tylko z odcinków głównej serii, ale również z jej spin-offu o nazwie „Ghost Rider / Blaze. Spirits of Vengeance” oraz pierwszych odcinków nowych „piekielnych” serii Marvela z 1992 roku – „Nightstalkers”, „Morbius, The Living Vampire” i „Darkhold. Pages from the Book of Sins”. Wymieniam je nie bez powodu, bo wrócimy do nich przy okazji omawianego dziś trzeciego tomu.

niedziela, 5 października 2025

Ghost Rider. Świt synów nocy

Piekielny pop

Polscy fani komiksów Marvela z początku lat dziewięćdziesiątych mają obecnie w czym wybierać. Drugi zbiorczy tom „Ghost Ridera” od Muchy będzie bez wątpienia jednym z wyborów najczęstszych. Nie dość, że bohater jest po prostu kozacki i wręcz uosabiający tamte czasy, to dodatkowo mamy znakomite uzupełnienie strasznie pociętych i niepełnych wydań z czasów TM-Semic. „Gdy przelana zostaje niewinna krew, rodzi się Duch Zemsty, a w miejsce Danny’ego Ketcha pojawia się…”

„Ghost Rider!” W marcu 1990 roku wystartowała nowa, trzecia już seria z tym bohaterem. Howard Mackie (scenariusz) i Javier Saltares (rysunek) powołali go ponownie do życia, ale w odmienionej postaci. W widmowego motocyklistę zaczął wcielać się młody, dwudziestoletni Danny Ketch, a jego poprzednik, słynny Johnny Blaze, stał się bohaterem gościnnym. Kilka pierwszych odcinków tej serii poznaliśmy już ponad trzydzieści lat temu – w „Mega Marvel” numer 2.

Nowy Ghost Rider jest herosem na miarę lat dziewięćdziesiątych. Ma piekielny motocykl z płonącymi nieustannie kołami, magiczny łańcuch dzielący się i ponownie łączący na zawołanie, no i przede wszystkim „pokutne spojrzenie”, którym zadaje swoim ofiarom ten sam ból, który oni zadawali swoim – tylko, że spotęgowany kilkukrotnie. Mamy ostatnią dekadę dwudziestego wieku, Ghost Rider musi być prawdziwym badassem – takie czasy, takie potrzeby. Pierwszy zbiorczy tom od Muchy zawierał dwadzieścia początkowych odcinków serii. Howard Mackie zmodyfikował nieco samą naturę Ghost Ridera, zaczął wyjaśniać jego powiązania z demonem Zarathosem i zasady działania jego piekielnej mocy. Wspomniany Johnny Blaze, oryginalny Ghost Rider z lat siedemdziesiątych, długowłosy kaskader i awanturnik z wykałaczką w ustach i okularach przeciwsłonecznych na nosie, równie często pojedynkował się ze swoim następcą, co wchodził z nim w sojusze. Poprzedni album zakończył się wielką wojną z Mephisto, „Zodiakalnym Mordercą” oraz zapowiedzią powrotu skrajnie niebezpiecznego przeciwnika – Deathwatcha.

niedziela, 24 sierpnia 2025

Amazing Spider-Man Epic Collection. Sieć życia, sieć śmierci

Na wariackich papierach

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Przed nami ostatni jak na razie tom „The Amazing Spider-Man. Epic Collection” – chyba że Egmont sięgnie do tych starszych, jeszcze sprzed „Ostatnich łowów Kravena”. A kto wie, może kiedyś Marvel zdecyduje się wydać kolejne epickie kolekcje z czasów „Sagi klonów”, a my przeczytamy je w całości po polsku. Na razie mamy to, co mamy – pierwszą połowę 1995 roku i klona Petera Parkera buszującego po Nowym Jorku.

Omawiany dziś album nosi tytuł „Sieć życia, sieć śmierci” i jest typowym, przekrojowym zbiorem gromadzącym nie tylko wybrane odcinki wszystkich serii z człowiekiem-pająkiem wydawanych w 1995 roku, ale również albumy specjalne, takie jak „Spider-Man Unlimited” numer 8 oraz trzyczęściową historię „Funeral for an Octopus”. Wiemy już z poprzedniego albumu, że cztery główne pajęcze serie zostały podzielone między dwóch Spider-Manów. W „Web of Spider-Man” i „Spider-Man” działa Ben Reilly, alias Scarlet Spider – klon Petera Parkera powołany do życia jeszcze w latach siedemdziesiątych przez szalonego naukowca, Milesa Warrena, zwanego „Szakalem”. „The Amazing Spider-Man” i „The Spectacular Spider-Man” to domena dobrze nam znanego Petera Parkera, oryginalnego Spider-Mana. Ma on nie lada kłopoty – pod koniec poprzedniego tomu został zarażony przez Sępa dziwną trucizną i wydaje się, że tym razem jego dni są naprawdę policzone.

niedziela, 4 maja 2025

Amazing Spider-Man Epic Collection. Saga klonów

Początek bardzo długiej opowieści

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

To już przedostatni (jak na razie) tom kolekcji „The Amazing Spider-Man. Epic Collection”. Chyba że Egmont sięgnie głęboko w przeszłość, do czasów sprzed „Ostatnich łowów Kravena”. Tego nie wiem – na razie cieszmy się tym, co mamy. A mamy nie byle co – początek największego eventu w świecie „Spider-Mana” ostatniej dekady dwudziestego wieku. De facto jest to symboliczny początek końca lat dziewięćdziesiątych – okresu, w którym wydawnictwo Marvel Comics wpadło w tarapaty i niemal zakończyło swą działalność.

Cofnijmy się najpierw o dwie dekady. W „The Amazing Spider-Man” #149-151 z 1975 roku szalony naukowiec, niejaki Miles Warren, sklonował najpierw zmarłą dwa lata wcześniej Gwen Stacy, a potem samego Petera Parkera. Warren przyjął następnie pseudonim „The Jackal” i okazał się jednym z największych wrogów Spider-Mana tamtych czasów. Oryginał pokonuje klona, daje łupnia Jackalowi, a potem wraca do Nowego Jorku. Klon umiera w walce, a jego ciało trafia do jakiegoś głębokiego, niedostępnego miejsca. Sprawa teoretycznie zamknięta. W 1994 roku postanowiono wrócić do tego tematu – Superman i Batman mieli dopiero co swoje trzyaktowe kryzysy i wyszli na tym dobrze finansowo, więc może i Spider-Manowi warto zaserwować jakieś traumatyczne, zmieniające cały ułożony świat, przeżycia? I przy okazji na tym zarobić?

niedziela, 2 lutego 2025

Amazing Spider-Man Epic Collection. Skradzione życie

Peter Parker no more!

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

„Epickie kolekcje” Marvela obrodziły w 2024 roku wyjątkowo mocno. Przedostatnią z nich jest „Skradzione życie”, dwudziesty szósty tom „The Amazing Spider-Man. Epic Collection” (w Polsce dopiero dziesiąty – Egmont rozpoczął wydawanie od tomu siedemnastego). Jesteśmy na przełomie lat 1993 i 1994, tuż przed wielką rewolucją w miniuniwersum człowieka-pająka.

Zeszyty składające się na omawiany dziś album to „The Amazing Spider-Man” #381-393, dwudziesty ósmy „Annual” i pojedyncze numery pozostałych serii z Pająkiem tworzące w lutym 1994 roku coś w rodzaju „wewnętrznego crossovera”. Jeśli chodzi o polskie zeszyty TM-Semic, to jesteśmy w drugiej połowie roku 1996 (od 6/96 do 12/96) – wyszło u nas wszystko oprócz „Annuala” (żadna strata tak naprawdę). „Skradzione życie” jest bezpośrednią kontynuacją „Rzezi maksymalnej” – Shriek, Carnage i reszta bandy zostali powstrzymani i wydawać by się mogło, że życie Spider-Mana (a co za tym idzie również Petera Parkera) wróciło do normy. Ale to tylko pozory – rok 1994 przysporzy naszemu bohaterowi takiej skali problemów, z jaką mierzył się ostatnio w „Ostatnich łowach Kravena”, a później doświadczy z rąk samego J. Michaela Straczynskiego. Ale po kolei.

niedziela, 20 października 2024

Legendy X-Men. Jim Lee

Złota (a właściwie niebieska) era


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Mucha wydała „Legendy X-Men. Jim Lee” już w grudniu 2023 roku, ale wypada je omówić dopiero teraz, po ostatnich „Punktach zwrotnych” Egmontu. To w nich, podczas „Planu X-Terminacji”, Jim Lee został na pewien czas etatowym rysownikiem „The Uncanny X-Men” i przyczynił się do wzrostu popularności tejże serii. Jednak to, co zrobił niemal rok później, w październiku 1991 roku, przeszło najśmielsze oczekiwania – wydawnictwa, rynku i czytelników.

Crossover „X-Tinction Agenda” zakończył się w styczniu 1991 roku. Podczas ośmiu miesięcy mających miejsce między tymi wydarzeniami a fabułą omawianego dziś albumu działo się tak wiele, że materiału starczyłoby na kolejny, potężny tom. Najlepszym źródłem informacji po polsku o tym okresie są komiksy „X-Men” z czasów TM-Semic – odcinki od 6/94 do 12/94. W styczniu 1995 roku słynne wydawnictwo ruszyło właśnie z materiałem z dzisiejszych „Legend X-Men”. Zanim jednak się tym zajmiemy, warto w skrócie przybliżyć owe miesiące – są to historie nie tylko ciekawe, ale i istotne fabularnie.

niedziela, 19 listopada 2023

Ghost Rider. Danny Ketch

Gdy cierpią niewinni


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Szortal i została tam pierwotnie zamieszczona.

Mucha Comics nie ma może wielkiego repertuaru, ale jak czasem przywali, to z rury tak grubej, że echo słychać jeszcze przez długie miesiące. Tak stało się właśnie teraz – ukazało się ponad pięćsetstronicowe, wielkie tomiszcze z przygodami marvelowskiego bohatera dość słabo obecnego na polskim rynku. Oto nadjeżdża Ghost Rider!

Najpierw krótkie wprowadzenie. Bohater o pseudonimie Ghost Rider kojarzy się głównie z postacią z płonąca czaszką, ubraną w czarne skóry i podróżującą wielkim motocyklem. Prawda jest taka, że pierwszym Ghost Riderem był Carter Slade, kowboj, który po indiańskim rytuale stał się „Widmowym jeźdźcem” i ubrany na biało ścigał łotrów po preriach Dzikiego Zachodu. Był rok 1967, wyszło kilka komiksów z jego udziałem i sprawa ucichła. Gdy w roku 1972 w piątym numerze antologii „Marvel Spotlight” pojawił się wspomniany tajemniczy motocyklista z piekła rodem, „starego” Ghost Ridera przemianowano na „Phantom Ridera”, a nową ksywkę nosił od tej pory Johnny Blaze. Druga seria „Ghost Ridera” wydawana była aż dziesięć lat – zakończyła się po numerze osiemdziesiątym pierwszym, w czerwcu 1983 roku.