Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tommy Lee Edwards. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tommy Lee Edwards. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 lipca 2026

Wolverine według Jasona Aarona. Tom 1

Zły i brzydki


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Wolverine jest jednym z najpopularniejszych superbohaterów w dziejach. I tak już chyba pozostanie – przynajmniej dopóki istnieć będzie komiks amerykański. W 2007 roku za pisanie przygód Rosomaka zabrał się Jason Aaron – Egmont wydał kilka lat temu wszystkie zeszyty jego autorstwa w czterech albumach zbiorczych. Oto pierwszy z nich. 

Wolverine zadebiutował w 1974 roku jako przeciwnik Hulka. Po latach stał się tak popularny, że Marvel w 1982 roku dał mu jego własną, limitowaną miniserię, która zakończyła się po czterech odcinkach. Dopiero w roku 1988 wystartowała seria druga, już nielimitowana – to właśnie ją możemy przeczytać w trzech do tej pory wydanych tomach „Wolverine. Epic Collection”. Seria ta liczyła aż 189 odcinków i wydawana była przez piętnaście lat – dobiegła końca dopiero w połowie 2003 roku. 

wtorek, 26 stycznia 2021

Superman. Amerykański obcy

Bardzo ludzki kosmita


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Szortal i została tam pierwotnie zamieszczona.

Egmontowski cykl „DC Deluxe” znowu bierze na tapet postać Supermana. Tym razem mamy kolejną opowieść o młodości Kryptończyka, czyli tematykę, którą podejmowało już wielu twórców – ostatnio chociażby Frank Miller w komiksie „Superman. Rok pierwszy”. Co takiego ma do zaoferowania Max Landis – scenarzysta „Supermana. Amerykańskiego obcego”?

Komiks Landisa różni się od poprzedników tym, że nie zawiera jednej, spójnej historii biegnącej nieprzerwanie od punktu A do Z. Zamiast tego mamy siedem krótkich opowieści z różnych etapów życia Clarka Kenta, ułożonych w porządku chronologicznym. Każdy z nich stanowi swego rodzaju kamień milowy w rozwoju Supermana – zmiany, jakie zachodzą w życiu bohatera pod wpływem tych wydarzeń są bardzo znaczące. Co ciekawe, każdą z siedmiu historii ilustruje inny rysownik – mamy tu całkowicie różne style, techniki i klimat poszczególnych opowieści.