Strącona poprzeczka
Artykuł należy do cyklu „XX lat Biblioteki grozy wydawnictwa C&T”. Odcinek czternasty.
Musiało w końcu kiedyś dojść do tej sytuacji. Któryś tom „Biblioteki grozy” wydawnictwa C&T musiał się kiedyś okazać najsłabszy z dotychczasowych. „Gość Draculi” Brama Stokera niestety taki jest – ale i tak czyta się to całkiem nieźle.
Zbiór ukazał się w 1914 roku, dwa lata po śmierci autora. Zadbała o to Flaurence Stoker, wdowa po zmarłym i wykonawczynie jego testamentu. „Gość Drakuli” zawiera dziewięć opowiadań – pięć publikowanych było w latach dziewięćdziesiątych poprzedniego wieku, a cztery miały swój pierwszy raz dopiero w tym zbiorze. Wspomniane lata dziewięćdziesiąte to słynny „Dracula”, jeden z moich wyrzutów sumienia, powieść cały czas nie przeczytana choć – wiadomo – treść znam z ekranizacji. Bram Stoker nie był oczywiście autorem jednego przeboju, choć tak jest czasem kojarzony. Na „Draculę” przyjdzie czas, na razie czytamy o jego gościu, czyli… Jonathanie Harkerze.
