Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Grzegorz Rosiński. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Grzegorz Rosiński. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 22 października 2020

Skarga utraconych ziem

Prosta historia

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Był już „Western”, była „Zemsta Hrabiego Skarbka” – teraz pora na „Skargę utraconych ziem”. Egmont wznawia dzieła Grzegorza Rosińskiego w ramach „Mistrzów komiksu” (w tym roku czeka nas jeszcze słynny „Szninkiel”). O ile w poprzednich komiksach scenarzyści nie ustępowali zbytnio rysownikowi pod względem jakości swej pracy, tak tutaj przewaga Rosińskiego jest wyraźnie widoczna. Nie jest to jednak jakąś wielką niedogodnością – przygody księżniczki Sioban to porządny komiks fantasy, którego szkoda byłoby nie mieć na półce.

W 1992 roku Grzegorz Rosiński potrzebował urlopu od „Thorgala”. Jean Dufaux, belgijski scenarzysta komiksowy, podsunął wtedy mu pewien skrypt do zilustrowania – miała to być prosta historia fantasy, zamknięta w dwóch standardowych, mniej więcej pięćdziesięciostronicowych częściach. „Sioban” i „Blackmore” to dość zwyczajna, korzystająca skwapliwie z dorobku gatunku, opowieść o pewnej księżniczce, która ze wszystkich sił walczy o odzyskanie należnego jej tronu. Wyspa Eruin Dulea, na której toczy się akcja komiksu, przywodzi na myśl Wyspy Brytyjskie środkowych stuleci pierwszego tysiąclecia naszej ery. Jest to jednak kraina magiczna, rządzona twardą ręką przez złego maga Bedlama, uzurpatora, który przed laty zabił prawowitego władcę – ojca Sioban, zwanego Białym Wilkiem. To nie jedyny zły człowiek, z jakim musi mierzyć się bohaterka – jej matka, w celu zapewnienia bezpieczeństwa swemu rodowi wiąże się z wujem Sioban, przerażającym lordem Blackmore.

czwartek, 13 sierpnia 2020

Zemsta Hrabiego Skarbka

Potwierdzenie geniuszu

Drugi, po „Westernie”, komiks „Kolekcji dzieł wybranych Grzegorza Rosińskiego” od Egmontu. Wydany już wcześniej dwukrotnie teraz wyszedł w powiększonym formacie i z dodatkowymi planszami. Autor scenariusza, Yves Sente, pisze w przedmowie, że rysowanie (a raczej malowanie) „Zemsty Hrabiego Skarbka” wypełniło Rosińskiemu luki pomiędzy kolejnymi albumami „Thorgala”. Polski akcent w fabule, awanturnicza opowieść o piratach i egzotycznych miejscach, coś z czasów płaszcza i szpady i malarstwo o zabarwieniu erotycznym – to elementy składowe komiksu.

„Zemsta hrabiego Skarbka” opowiada o… zemście. Paryż, mniej więcej połowa dziewiętnastego wieku. Do miasta artystów przybywa tajemniczy polski hrabia – Mieszko Skarbek. Z pomocą pewnego bankiera szybko trafia na salony i planuje zemstę na bogatym, paryskim marszandzie Danielu Northbrooku. Kim jest Skarbek? Polakiem z powstańczą przeszłością? Kuzynem Fryderyka Szopena? Oszukanym i wrobionym w młodości w morderstwo malarzem, który teraz dochodzi sprawiedliwości? Komiks Sente i Rosińskiego to przepięknie namalowany kryminał, opowiadany w starym stylu – z bogatą narracją, równie bogato ilustrowaną. Czytelnik poznaje naprawdę złożoną, niebagatelną historię, opatrzoną tak sporą ilością twistów, iż pisanie czegokolwiek więcej o fabule byłoby niebezpieczne.

czwartek, 16 kwietnia 2020

Western

Antywestern

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

„Szninkiel” i „Thorgal” – te dwa bardzo dobrze nam znane tytuły przychodzą na myśl jako pierwsze, gdy mówimy o wspólnych dziełach Jeana Van Hamme’a i Grzegorza Rosińskiego. Ale jest jeszcze jeden komiks, może nie tak dobry i istotny jak te wymienione, niemniej jednak także godny uwagi. Zapraszamy na „Western”.

Gdy panowie stworzyli już dwudziesty piąty odcinek „Thorgala”, znany u nas pod tytułem „Błękitna zaraza”, zaczęło się nowe stulecie - a oni sami postanowili oderwać się na chwilę od serii. Van Hamme wspominał zawsze, że od dzieciństwa marzył o napisaniu komiksowego westernu, takiego standardowego i wręcz podręcznikowego – ze wszystkimi cechami gatunku. Jakiż tytuł byłby lepszy niż po prostu „Western”? Ta krótka, sześćdziesięciostronicowa historia składa się z elementów, które były już używane w dziesiątkach podobnych konstrukcji na przestrzeni minionego stulecia.

niedziela, 21 października 2018

Szninkiel

Zasady marketingu teologicznego



Artykuł powstał przy współpracy z portalem Esensja i został tam pierwotnie zamieszczony.

Grzegorz Rosiński jest twórcą, który bez wątpienia zasłużył sobie na epitet „legendarny”. Kryje się za tym pewien paradoks, o którym wspomina w jednym z udzielonych wywiadów. Otóż „legendą” staje się zazwyczaj wbrew swojej woli i wbrew swojej wiedzy. Im bardziej ucieka się od tego epitetu, tym bardziej on lgnie do człowieka. Rosiński nie chciał stać się legendą, podobnie jak bohater jednego z najważniejszych komiksów w dorobku autora – Szninkiel J’On.

W połowie lat osiemdziesiątych, Grzegorz Rosiński, narysowawszy już dziesięć „Thorgali” i mający za sobą debiutancki album o „Yansie” zapragnął jakiejś odmiany, czegoś co wyrazi w jakiś sposób jego samego. Miała to być kolejna seria opowiadająca całkowicie fikcyjną historię, umiejscowioną w jakiejś fantastycznej krainie, podobnej nieco do Śródziemia J.R.R. Tolkiena, nie zaangażowaną w żadne „słuszne sprawy i ideologie” oraz nie „opartą na faktach”. Złożył propozycję Jeanowi Van Hamme’owi i zaznaczył, że fajnie byłoby poeksperymentować z czernią i bielą, zrobić komiks celowo nie pokolorowany. Dodatkowo, scenariusz miał odzwierciedlać pewne poglądy na świat obydwu twórców (całkiem zbieżne, jak się okazuje), prezentować historię fantastyczną, ale pozbawioną magii tak bardzo jak się tylko da i w miarę możliwości bez bogów wyskakujących z maszyn. Innymi słowy, miała to być zamknięta całość, krótka historia z dobrze przemyślanym i jasno wyłożonym konceptem.

niedziela, 2 września 2018

Yans

Nazywam się Yans!


Artykuł powstał przy współpracy z portalem Esensja i został tam pierwotnie zamieszczony.

W 1988 roku pojawił się w Polsce komiks, który dziś, dokładnie trzy dekady później, pozostaje jednym z najżywszych komiksowych wspomnień z „tamtych lat”. „Yans – przybysz z przyszłości” wydany w magazynie „Komiks – Fantastyka” nr 1/1988. Bohater z nieprzytomną kobietą (może ukochaną?) na rękach, uciekający przed bliżej niezidentyfikowanymi żołnierzami, a wszystko w ponurej postapokaliptycznej scenerii. Zajrzyjmy do „Yansa” po trzydziestu latach jeszcze raz.