Mad Max: Na drodze gniewu (2015)
Artykuł „Nie jedziesz, nie żyjesz” ukazał się pierwotnie w „Nowej Fantastyce” 5/2019.
Co to za wspaniały dzień!
Pomiędzy „Pod kopułą gromu” a „Na drodze gniewu” upłynęło dokładnie trzydzieści lat. Plan nakręcenia czwartej części powstał już w latach osiemdziesiątych, ale z powodów finansowych odłożono go do szuflady na wiele lat, aż do czasów, kiedy to Mel Gibson, z najróżniejszych powodów, nie mógł już być Szalonym Maxem. W 2009 roku potwierdzono ostatecznie, że zdjęcia do nowego filmu ruszą w 2011 roku w Australii, a potem na pustyniach Namibii. Studio Warner Brothers wyłożyło sto pięćdziesiąt milionów dolarów i dało całkowitą wolność twórczą Millerowi. Ze scenariuszem tylko w postaci storyboardów, z minimalnym udziałem CGI i innych komputerowych retuszy, powstał jeden z najlepszych filmów akcji ostatnich lat – „Mad Max: Fury Road”. George Miller chciał jak najbardziej wiarygodnie i realistycznie pokazać świat po zagładzie oraz osadzić go mocno na ziemi – efekt okazał się piorunujący. 15 maja 2015 roku sala kinowa w Cannes, podczas projekcji filmu poza konkursem głównym, rozbrzmiewała co chwila brawami.



