Krew na zboczach Etny
Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.
Po dość długiej, ponad półtorarocznej, przerwie wydawnictwo Taurus Media powraca do awanturniczej opowieści z akcją osadzoną na Sycylii. Cofamy się w czasie o niemal tysiąc lat – drugi tom „Ira Dei”, ze scenariuszem Vincenta Bourgeau i rysunkami Ronana Toulhoata, rozpoczyna się krótko po wydarzeniach tomu pierwszego. Idzie wojna.
Głównym bohaterem tomu pierwszego był normandzki książę Robert, zdradzony przez Kościół i uwięziony w jakiejś anatolijskiej kopalni soli. Kardynałowie, którzy upozorowali jego śmierć, podjęli chyba niezbyt rozsądną decyzję – postanowili wysłać go potem na Sycylię, aby wkradł się w łaski Haralda, dowódcy jednej z armii pozostającej na usługach Cesarstwa Bizantyjskiego. Robert (noszący teraz dla niepoznaki imię Tankred) przekonany, że to Bizancjum stoi za jego krzywdami, bardzo szybko realizuje własne cele – razem z oddziałami Haralda zdobywa twierdzę Taorminę a także legendarne „złoto Kaidów” ukryte w jej podziemiach. Na koniec, jak to zwykle bywa, prawda wychodzi na jaw. Towarzyszący Robertowi/Tankredowi diakon Szczepan zostaje uwięziony zaraz po tym, gdy nasz bohater dowiaduje się o tym, kto tak naprawdę pozbawił go tytułu i honoru.

