Równa pochyła
Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.
Dziś czytamy jeden z najważniejszych komiksów ze Spider-Manem pierwszej dekady dwudziestego pierwszego wieku, a kto wie, czy nie całej historii tej postaci. Komiks bardzo kontrowersyjny i mocno krytykowany po latach. Jeśli myślicie, że cały czas niedokończona w Polsce „Saga Klonów” wsadziła kij w mrowisko, to przeczytajcie piąty, ostatni tom „The Amazing Spider-Man” Johna Michaela Straczynskiego.
Straczynski nazywany był scenarzystą, który ocalił postać Spider-Mana. Na początku dwudziestego pierwszego wieku, na fali masowych komiksowych rewolucji otwierających nowe stulecie („X-Statix” Milligana, „New X-Men” Morrisona), wprowadził naprawdę dużo zmian w dotychczasowym status quo postaci człowieka-pająka. Ostatni, czwarty tom, był lekką zniżką formy Straczynskiego, ale gdy z oddali zaczęły dochodzić odgłosy zbliżającej się wojny domowej w uniwersum Marvela, scenarzysta znów stanął na wysokości zadania. I zagrał va banque, choć bardziej z inicjatywy wydawnictwa niż swojej.



