Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Joe Quesada. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Joe Quesada. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 7 września 2025

Amazing Spider-Man. Tom 5

Równa pochyła


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Dziś czytamy jeden z najważniejszych komiksów ze Spider-Manem pierwszej dekady dwudziestego pierwszego wieku, a kto wie, czy nie całej historii tej postaci. Komiks bardzo kontrowersyjny i mocno krytykowany po latach. Jeśli myślicie, że cały czas niedokończona w Polsce „Saga Klonów” wsadziła kij w mrowisko, to przeczytajcie piąty, ostatni tom „The Amazing Spider-Man” Johna Michaela Straczynskiego.

Straczynski nazywany był scenarzystą, który ocalił postać Spider-Mana. Na początku dwudziestego pierwszego wieku, na fali masowych komiksowych rewolucji otwierających nowe stulecie („X-Statix” Milligana, „New X-Men” Morrisona), wprowadził naprawdę dużo zmian w dotychczasowym status quo postaci człowieka-pająka. Ostatni, czwarty tom, był lekką zniżką formy Straczynskiego, ale gdy z oddali zaczęły dochodzić odgłosy zbliżającej się wojny domowej w uniwersum Marvela, scenarzysta znów stanął na wysokości zadania. I zagrał va banque, choć bardziej z inicjatywy wydawnictwa niż swojej.

niedziela, 31 sierpnia 2025

X-Men. Punkty zwrotne. Śmiertelne przyciągania

Początek nowej ery


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Oto ostatnie „Punkty zwrotne” złożone z odcinków sięgających czasów TM-Semic. Jeśli ktoś posiada ostatnie zeszyty polskiej edycji „X-Men” z lat 1996–1997, może je teraz wyciągnąć i przeplatać nimi lekturę omawianych dziś „Śmiertelnych przyciągań”. Będzie ona pełniejsza, ciekawsza i jeszcze fajniejsza.

Omawiany dziś zbiór jest oczywiście dalszym ciągiem komiksowej telenoweli o mutantach. Mamy rok 1993 i przeżyliśmy już wydarzenia zarówno „Legend X-Men” od Muchy, w których Magneto spłonął (prawdopodobnie) na pokładzie Asteroidy M spadającej na Ziemię, jak i „Pieśni Egzekutora”, podczas której doszło do wielkiej bitwy połączonych sił mutantów (w tym Cable’a, głównego bohatera tej opowieści) z szalonym i niezwykle groźnym Stryfe’em. Reperkusje tych wydarzeń były bardzo istotne – Cable wrócił do przyszłości; „Graymalkin”, orbitalna baza jego wychowanków z X-Force stała się celem organizacji S.H.I.E.L.D.; grupa Acolytes, wyznawcy ideologii supremacji mutantów autorstwa samego Magneto rozpierzchli się po Ziemi, knując dalsze plany; a tajemnicza zawartość pojemnika Stryfe’a wydostała się na wolność. Przed mutantami Marvela jeszcze siedem lat niezwykle ciężkich i wymagających lat dziewięćdziesiątych.

niedziela, 21 maja 2023

Batman Knightfall. Tom 1. Prolog

Rycerz udręczony

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.


Rok 1995 przyniósł czytelnikom niezapomnianego „TM-Semic” prawdziwe dramaty. Batman i Superman upadli – najpierw Doomsday zabił Człowieka ze Stali w „Supermanie 8/95” a potem przyszedł Bane i zmiażdżył człowieka-nietoperza. Trzask łamanego kręgosłupa rozległ się w styczniu 1996 w „Batmanie 1/96”. Rok temu Egmont wydał pierwszy z pięciu tomów „Batman. Knightfall”. To jedno z najważniejszych wydarzeń DC Comics lat dziewięćdziesiątych możemy w końcu w całości (!) przeczytać w Polsce. 

Pod koniec 1992 roku Superman zginął z rąk przerażającego Doomsdaya. Wydarzenie znane jako „Śmierć Supermana” wstrząsnęło amerykańskim komiksem i pociągnęło za sobą poważne kryzysy w życiu kolejnych kluczowych herosów uniwersum – Wonder Woman, Hala Jordana i Batmana. Tak właściwie to pomysł na historię o upadku mrocznego rycerza powstał niezależnie od historii o śmierci Kal-Ela – Peter Milligan, jeden z uczestników „brytyjskiej inwazji” już za na samym początku lat dziewięćdziesiątych nakreślił konieczne zmiany w życiorysie Bruce’a Wayne’a. Panująca wówczas od kilku lat Mroczna Era Komiksu przyniosła pewne trendy – miało być mocniej, ostrzej, bardziej cynicznie i blockbusterowo. Dennis O’Neill, redaktor naczelny wszystkich ukazujących się wówczas serii z Batmanem, zebrał ekipę i wyjaśnił w jaki sposób należy wprowadzić człowieka nietoperza w lata dziewięćdziesiąte. Wiedział już, że Jerry Ordway i jego kumple postanowili zabić Supermana, więc śmierć Batmana w tym samym czasie byłaby – delikatnie mówiąc – niestosowna. Trzeba zatem wymyślić coś innego.

niedziela, 1 maja 2022

Marvel Knights. Punisher. Tom 2

Po bandzie

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

W „Punisher MAX” Garth Ennis dał się poznać jako twórca piszący scenariusze całkowicie poważne i przeznaczone dla zdecydowanie dorosłego odbiorcy. Dziesięć wielkich tomów przygód Punishera mamy już na polski rynku. We wrześniu zeszłego roku Egmont cofnął się jeszcze trochę bardziej w czasie i rozpoczął trzytomowy cykl poprzedzający „MAX”. Dziś zajmiemy się jego tomem drugim.

Wspomniany „Punisher MAX” od Egmontu jest serią opatrzoną numerem siedem. Pierwszy tom wcześniejszego „Marvel Knights. Punisher” zbierał wszystkie dwanaście odcinków serii piątej oraz pierwsze sześć szóstej. Za sterami tego przedsięwzięcia stał również Garth Ennis, któremu dzielnie asystował Steve Dillon – panowie, niesieni falą sukcesu „Kaznodziei”, przywracali do życia Pogromcę. „Punisher” pod egidą „Marvel Knights” był w prostej linii przedłużeniem pewnych założeń i estetyki wspomnianego „Kaznodziei” – komiks z jajem, dosadnym poczuciem humoru, przekraczający czasem granice dobrego smaku, ale jednocześnie inteligentny i wciągający. I oczywiście tylko dla dorosłych.