Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kaznodzieja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kaznodzieja. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 24 stycznia 2019

Kaznodzieja. Tom szósty

Ostatnie rozdanie

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Szortal i została tam pierwotnie zamieszczona.

Szósty, ostatni tom „Kaznodziei” to zamykanie wątków, duchowe rozliczenia, rachunki sumień, odkupienia, darowanie win, sądy, wyroki i egzekucje. Swoje pięć minut mają wszystkie ważne postacie z wszystkich dotychczasowych odcinków – niektóre dostają nawet dziesięć czy piętnaście. A skoro przez cały czas grzebaliśmy w amerykańskich mitach, opowieść musi zakończyć się w miejscu mitycznym. Alamo, gdzie  teksańscy rewolucjoniści stoczyli słynną bitwę z wojskiem Republiki Meksyku, staje się sceną dramatycznych wydarzeń. Pora na wyrównanie wszystkich rachunków.

Zanim jednak dotrzemy do Alamo, musimy wrócić na chwilę do miejsca, w którym rozstaliśmy się z naszymi bohaterami. Jesse Custer próbuje za wszelką cenę znaleźć Cassidy’ego i zrozumieć jego postępowanie. Prawda o irlandzkim wampirze okazuje się przerażająca – Cassidy jest tym rodzajem człowieka (ba, nawet nie człowieka), który nie zasługuje na drugą szansę. Jesse nie może ruszyć na dalsze poszukiwania Boga, dopóki nie usunie ciernia wbitego mu przez jego najlepszego przyjaciela. 

środa, 28 listopada 2018

Kaznodzieja. Tom piąty

Amerykański mit

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Szortal i została tam pierwotnie zamieszczona.

Pod koniec czwartego tomu „Kaznodziei” Jesse Custer leżał na ziemi, znokautowany bardzo mocnym życiowym ciosem. Na początku tomu piątego zastajemy go stojącego na jakimś molo – fale się kłębią, niebo się chmurzy, wiatr wieje, a wierny pies waruje przy nodze. „Czasami bywa tak, że po prostu kończy ci się Ameryka” – mówi do niego Jesse, a my widzimy, że nie jest mu wcale wesoło. Co znaczą te słowa? W jaką kabałę wplątał się kaznodzieja, który postanowił znaleźć samego Boga i zadać mu kilka trudnych pytań? Co się znowu stało? 

Sześć miesięcy przed tą sceną, a krótko po opuszczeniu Cassidy’ego i Tulip, Jesse dociera do prowincjonalnego miasteczka gdzieś w Teksasie. Salvation jest mieściną prosto z popkulturowych wyobrażeń amerykańskiego południa. Mały bar, biuro szeryfa, kilka domków i wielka przetwórnia mięsa tuż za miastem. Jej właściciel, pan Quincannon, karykaturalna kopia „Cegłówki” z „Przekrętu” Guya Ritchiego, trzęsie całą okolicą i opłaca szeryfa. Dzięki temu jego ludzie mogą po robocie bezkarnie rozrabiać w miasteczku a on sam zatruwa pobliską rzekę odpadami z fabryki. A dodatkowo chroni go pani adwokat, nazistka lubiąca przebierać się w czarną skórę nabijaną ćwiekami i spędzać czas w garderobie obwieszonej pejczami i portretami Hitlera. 

wtorek, 24 kwietnia 2018

Kaznodzieja Tom czwarty

W poszukiwaniu drugiej szansy

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Szortal i została tam pierwotnie zamieszczona.

Jesse, Tulip i Cassidy nadal szukają Boga. Chcą mu zadać serię niewygodnych pytań. Czwarty tom „Kaznodziei” przynosi wyraźne przyspieszenie akcji oraz powrót groteskowego Herr Starra, nowego Wszechojca tajnej organizacji Graal. Bierzemy udział w największej i najbardziej spektakularnej zadymie jak do tej pory. A do tego (co stało się już regułą) otrzymujemy aż trzy historie specjalne, przybliżające nam ważne drugoplanowe postacie. Powoli, lecz nieodwołalnie, szykujemy się na finał.

Odcinki specjalne, podobnie jak miało to miejsce w trzecim tomie, rysowane są przez nowych twórców. Historię dwóch zabójczo niebezpiecznych rednecków z luizjańskich bagien, których znamy z pierwszego tomu „Kaznodziei”, ilustruje znany grafik – Carlos Ezquerra. Opowieść zupełnie nic nie wnosi do głównego wątku, jednak nie wyobrażam sobie, aby mogło jej zabraknąć. Ennis w rozbrajający sposób parodiuje kiczowate filmy akcji sprzed trzydziestu lat, robiąc z Jody’ego (prześladowcy rodziny małego Jessego) współczesnego Conana z blondyną owiniętą wokół uda. 

Richard Case zabiera nas do pierwszej połowy lat dziewięćdziesiątych – czasów garażowych brzmień prosto z Seattle, flanelowych koszul w kratę i buntowniczych tekstów Kurta Cobaina. Dowiadujemy się w jaki sposób Gębodupa – którego zostawiliśmy w momencie, gdy zaczął robić karierę w showbiznesie – zasłużył sobie na swój przydomek. Przygnębiający odcinek, w którym nie ma tak naprawdę pozytywnych postaci: ojciec, ultrakonserwatywny oszalały wojskowy, żywcem wyjęty z filmu „American Beauty”; matka-alkoholiczka udająca, że nie widzi przemocy wobec swojego dziecka i w końcu syn, całkowicie oderwany od rzeczywistości egocentryk z obsesją na punkcie własnej niedoli – kopia bohatera komiksu „Śmierć: Wysoka cena życia” Neila Gaimana.

niedziela, 11 marca 2018

Kaznodzieja Tom trzeci

Nietypowa logika damsko-męska

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Szortal i została tam pierwotnie zamieszczona.

Serial „Zmiennicy”, ostatnie dzieło legendarnego Stanisława Barei, oprócz częstego punktowania absurdów życia w Polsce roku 1986, brał na tapetę również stereotypy związane z męską lub żeńską wizją świata. A także wizją mieszaną, będącą wypadkową dwóch pierwszych. Ba, jego czwarty odcinek miał nawet charakterystyczny tytuł – „Typowa logika damsko-męska”. Co wspólnego mają perypetie warszawskich taksówkarzy sprzed trzydziestu lat z trzecim tomem nowej edycji „Kaznodziei”? To znaczy: oprócz rzucającego się nieco w oczy lekkiego podobieństwa aparycji głównych bohaterów?

Spójrzmy najpierw na zawartość komiksu. Ostatni odcinek drugiego tomu był originem mojej ulubionej postaci całej historii – wampira Cassidy’ego. Po zakończeniu trzeciego tomu musiałem jednak mocno zrewidować swój rozkład sympatii do bohaterów „Kaznodziei” – ale pozwolę wam samodzielnie przekonać się, co mam na myśli. Akcja w najnowszej części wyhamowuje, jest więcej zadumy, analizy psychologicznej, rozmów przy stoliku lub w łóżku i sporo retrospekcji. Groteskowy i niezamierzenie prześmieszny Herr Starr zostaje nowym Wszechojcem Graala – organizacji, z którą walczyliśmy w tomie drugim. Starr oczywiście nadal snuje swoje absurdalne plany wobec Jessego. Ale cała sprawa Graala jest tu tylko delikatnie zaznaczona, na kolejne przyspieszenie akcji musimy chyba poczekać. Tymczasem skupiamy się na trójce bohaterów i ich coraz bardziej skomplikowanej relacji. Ale najpierw spin-off.

Garth Ennis zaprosił do gry nowych rysowników. Steve Dillon, zajęty pracą nad regularną serią o Kaznodziei, nie miał czasu, aby narysować historię przerażającego Świętego od morderców. Nową poboczną fabułę Ennisa zilustrowali zatem Steve Pugh i Carlos Ezquerra, tworząc wraz z nim krwawy, przejaskrawiony i przygnębiający antywestern – wzorowany, jak zaznaczył sam Ennis, na filmie „Bez przebaczenia”, w reżyserii Clinta Eastwooda. Opowieść o tym, jak powstał niezniszczalny i bezlitosny Święty od morderców, to nowa wersja mitu o Dzikim Zachodzie. Ennis mówi, że to jego ulubiony kawałek całego „Kaznodziei”. Mit ulepiony z mitów, radykalne rozliczanie kulturowej historii Dzikiego Zachodu, która powstała przecież na fundamentach z krwi, pożogi, masowych mordów i szalejącego bezprawia. Postać Świętego jest nieskończenie tragiczna. Tak bardzo zaprzeczał on swojej własnej naturze, że gdy spadła maska, skrywająca jego prawdziwe „ja”, powstało piekło na Ziemi.

poniedziałek, 4 grudnia 2017

Kaznodzieja Tom drugi

Aż do końca świata

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Szortal i została tam pierwotnie zamieszczona.

Pierwszy tom nowej edycji Kaznodziei kończy się bardzo charakterystyczną widokówką. Jesse i Tulip obejmują się na tle trawionej przez iście piekielny ogień rezydencji Babci i przysięgają sobie miłość aż do końca świata. Garth Ennis wie, jakie obrazki działają na odbiorcę, zna spuściznę popkultury i nie waha się jej użyć. Drugi tom opowieści o przygodach nietypowego Kaznodziei to dalszy ciąg atrakcyjnej i wyjątkowo udanej żonglerki ogranymi motywami. Bohaterowie powinni dalej poszukiwać Boga, tymczasem muszą szukać po prostu sposobu na przeżycie.

Jesse i Tulip otrzymują od życia nową szansę. Długo tłumione uczucia eksplodują i dwójka bohaterów zaczyna bardzo namiętnie nadrabiać stracone lata. Ekstaza, szczęście, sielanka – w powietrzu wisi wyraźna zapowiedź nadchodzących problemów. To wszystko musi się spieprzyć, o czym byśmy czytali w przeciwnym razie? Nasza zakochana na nowo para spotyka ponownie irlandzkiego wampira Cassidy’ego i szybciutko wpada w kłopoty. Heroina, znaleziona w mieszkaniu dziewczyny Cassidy'ego, okazuje się własnością Jesusa de Sade, króla perwersji, przy którym organizatorzy imprezy z Salò, czyli stu dwudziestu dni Sodomy to niewinni żartownisie. Dodatkowo, na Jessego zagina parol organizacja Graal, będąca czymś w rodzaju sekretnej loży, pociągającej za wszystkie możliwe sznurki w świecie polityki i Kościoła. Jesse, Tulip i Cass będą musieli stawić czoła ogólnoświatowemu spiskowi, spiskowi wewnątrz tego spisku, poznają karykaturalnego ojca D'Aronique, „seksualnych detektywów”, znerwicowanego Herr Starra, wysoko postawionego członka Graala, ukrywającego w torbie kuriozalny przyrząd nabijany ćwiekami i szokującego więźnia celi numer 99. Ponownie zobaczymy Świętego od Morderców, stojącego za stosem podziurawionych ciał.

czwartek, 31 sierpnia 2017

Kaznodzieja Tom pierwszy

Gdzie się chowasz, Boże?

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Szortal i została tam pierwotnie zamieszczona.

Egmont  wydał w tym roku w jednym albumie zbiorczym pierwszych dwanaście części legendarnego już komiksu o poszukiwaniu Boga. We wszystkich blurbach, recenzjach i artykułach możemy przeczytać o tym, jak bardzo jest on kontrowersyjny, obrazoburczy i obrzydliwy. Te marketingowe chwyty oczywiście spełniają swoje zadanie, jednak w moim odczuciu niepotrzebnie skupiają  uwagę odbiorcy właśnie na tym aspekcie. Umyka wtedy trochę innych, wartościowych rzeczy, jakie możemy znaleźć w Kaznodziei.

W Niebie, zamieszkałym przez Boga i anielskie zastępy, dochodzi do potwornego skandalu . Jeden z Aniołów  Serafinów płodzi wraz z nieznaną demonicą  zupełnie nowy byt, nazwany Genesis. Istota ta, o mocy niemal dorównującej boskiej, ucieka ze swojego więzienia, w którym była przetrzymywana przez wystraszonych mieszkańców Nieba, dociera na Ziemię i, delikatnie mówiąc, zakłóca mszę prowadzoną przez młodego pastora Jessego. Ten, jak się okazuje, nieprzypadkowo wybrany śmiertelnik, po wydostaniu się ze zgliszczy spalonego kościoła i spod stosu zwęglonych ciał  parafian, zyskuje moc rozkazywania Słowem. Może zmusić każdego (no, prawie każdego) do wykonywania swojej woli bez dyskusji. Próbując dociec, co tak naprawdę się wydarzyło i kim, lub czym, jest tajemnicza istota, która wstąpiła w jego ciało, dowiaduje się, że dobry Bóg i nasz Pan uciekł z Nieba, w którym zaczyna panować chaos. Jesse, wraz z Tulip, swoją opuszczoną przed pięcioma laty dziewczyną, i Cassidym, irlandzkim stuletnim wampirem przypominającym typowego amerykańskiego rozrabiakę, postanawia odnaleźć Boga i zmusić go do wyjaśnienia, dlaczego zaniedbuje swoje obowiązki. Tymczasem tropem trójki bohaterów podąża Święty od Morderców, maszyna do zabijania, niezniszczalny byt wysłany przez anioły w pogoni za Genesis.