Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Didier Poli. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Didier Poli. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 14 sierpnia 2025

Hawkmoon. Tom 2

Od „sword” do „sorcery”


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Po dwóch latach powraca „Hawkmoon”. Przenosimy się do świata odległej przyszłości, wymyślonego przez Michaela Moorcocka jeszcze w latach sześćdziesiątych. Komiksowa adaptacja powieściowego cyklu „The History of the Runestaff” dorobiła się właśnie trzeciego i czwartego albumu – wydanych w Polsce zbiorczo za sprawą Lost in Time.

Świat dalekiej przyszłości cofnął się w rozwoju do epoki średniowiecza. W Europie istnieją takie miejsca jak Moskovia, Kraina Bulgarów, Kamarg a za oceanem legendarne państwo Amarekh. Nikt już nie pamięta wysoko stechnicyzowanej cywilizacji – teraz po niebie i po ziemi przemieszczają się tajemnicze urządzenia, które jakoś działają, ale nikt dokładnie nie wie jak. Mamy do czynienia z sytuacją podobną do tej z „Ksiąg Nowego Słońca” Gene’a Wolfe’a – tam, zgodnie z twierdzeniem Artura C. Clarke’a, technologia była nieodróżnialna od magii. W tym dekadenckim, chylącym się ku upadkowi świecie, Imperium Granbretańskie pod wodzą bezlitosnego władcy Huona miażdży swym żelaznym butem kolejne kraje Europy. Jednym z nich było księstwo Köln, którego ostatnim prawowitym władcą mógłby być tytułowy Dorian Hawkmoon. Mógłby – gdyby Köln oparło się najeźdźcy a on sam nie został porwany przez barona Meliadusa, generała Granbretanii. W mrocznych kazamatach Londrii, stolicy Imperium, Hakwmoon zostaje zmuszony do szpiegowania na rzecz swych prześladowców i wysłany do Kamargu, ostatniego wolnego państwa na terenach dzisiejszej południowej Francji.

czwartek, 29 czerwca 2023

Hawkmoon. Tom 1

Au rebours


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Komiksowe adaptacje literatury fantasy sprzed lat nie są zbyt częstym zjawiskiem. Dlatego też warto zwrócić uwagę na komiks „Hawkmoon” imponujący gabarytami i przykuwający wzrok okładką. Magia, futurystyczna fantastyka, historia alternatywna (właściwie przyszłość alternatywna), przygoda, awantura i dużo batalistycznych scen. Brzmi ciekawie.

„Hawkmoon” to – na razie – dwa tomy. Pierwszy ukazał się na zachodzie we wrześniu zeszłego roku, drugi dopiero co – w maju tego roku. Wydawnictwo „Lost in Time” nie zasypiało gruszek w popiele i wydało obydwa w jednym, wielkim albumie zbiorczym dosłownie kilka dni temu. Pierwowzorem komiksu jest cykl powieści Michaela Moorcocka z końca lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku – „The History of the Runestaff”. Mieliśmy okazję to wszystko już w Polsce przeczytać – cztery krótkie powieści wydał legendarny Amber na samym początku lat dziewięćdziesiątych („Klejnot w czaszce”, „Amulet szalonego boga”, „Miecz świtu”, „Magiczna laska”). Wiecie, taka klasyka tamtych czasów – małe formaty i kolorowe, miękkie okładki z umięśnionymi kolesiami w stylu „Conana”. Głównym bohaterem był niejaki Dorian Hawkmoon, wojownik uwikłany w wydarzenia wielkiej wojny pomiędzy straszliwym Imperium Granbretańskim a resztą Europy.