Kierunek Egipt!
Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.
Armando „Skorpion” Catalano udaje się do Stambułu tropem płatnej zabójczyni Mejai. Skomplikowana relacja, w jaką weszła wspomniana para w poprzednich albumach, staje się jeszcze bardziej złożona – ostatni, piąty tom zbiorczy „Skorpiona” powinien ją w końcu podsumować.
Omawiany dziś album składa się z trzynastego i czternastego odcinka oryginalnej serii, wydanych odpowiednio w 2020 i 2022 roku. Są one czymś w rodzaju nowego otwarcia – nie tylko porzucamy niemal wszystkich starych bohaterów, Rzym i wszystkie skomplikowane rodzinne koligacje Skorpiona, ale również poznajemy nowego rysownika. Enrico Marini odszedł, a jego miejsce zajął inny Włoch, Luigi Critone. Otwierający nasz dwuczęściowy album odcinek „Egipcjanin Tamose” jest pierwszym w serii, do którego lektury naprawdę nie trzeba znać poprzednich. Armando dowiedział się, że Mejai zaszła z nim w ciążę. Teraz, w Stambule, widzi ją znów na ulicy, uskuteczniającą swą skrytobójczą profesję, zamiast gdzieś w domowych pieleszach z półtorarocznym dzieckiem na ręku. Sam bohater nie wie, czego chce i co czuje – na (nie)szczęście jego wewnętrzne rozterki szybko znikają pod wpływem jak najbardziej zewnętrznego zagrożenia.




