Widmo nietoperza
Recenzja powstała przy współpracy z portalem Szortal i została tam pierwotnie zamieszczona.
Przyszła pora na czwarty komiks z uniwersum Białego Rycerza, czyli „Murphyverse”, jak to się przyjęło nazywać w fandomie. Piszę „komiks”, ale wiadomo, że chodzi o zebraną w jednym albumie miniserię – jej polski tytuł bardzo dobrze oddaje to, co znajdziemy w środku. Sean Murphy stworzył komiksowy świat, w którym ważne role odgrywają różni superherosi - nie tylko Biały Rycerz.
Co wyszło do tej pory? „Biały Rycerz”, „Klątwa Białego Rycerza” i „Biały Rycerz przedstawia Harley Quinn”. Świat, w którym toczy się akcja każdej z wymienionych opowieści, jest zupełnie odseparowany od mainstreamowego kontinuum DC Comics – Sean Murphy ma pełną swobodę w kreowaniu postaci, wydarzeń i wszelkiego rodzaju nawiązań do równolegle wydawanych komiksów z Batmanem. „Nie tylko Biały Rycerz” kontynuuje wydarzenia „Klątwy Białego Rycerza” (wydany między nimi komiks z przygodami Harley Quinn jest spin-offem odbiegającym od nich fabularnie). Minęło dwanaście lat od czasu, gdy Batman zdjął maskę i ujawnił światu, że jest Bruce’em Wayne’em. Oddał majątek miastu, trafił do więzienia i liczy na warunkowe zwolnienie. Gotham tymczasem, w którym porządku pilnuje już nie Batman, lecz znana z poprzednich komiksów paramilitarna milicja o nazwie GTO (Gotham Terrorism Oppression), przeszło niebywałą i zaskakującą metamorfozę.



