„Psychozę”, film z 1960 roku w reżyserii Alfreda Hitchcocka, znają chyba wszyscy kinomani. O jej książkowym pierwowzorze słyszy się mniej. Króciutka powieść Roberta Blocha została wydana w kwietniu 1959 roku, osiemnaście miesięcy po głośnym aresztowaniu jednego z najbardziej przerażających seryjnych morderców w historii – Eda Geina. Czy Bloch inspirował się postacią zbrodniarza? Twierdził, że gdy pisał powieść nie znał szczegółów sprawy. Wiedział tylko, że w sąsiednim, cichym miasteczku doszło do makabrycznych zbrodni – takich w które wprost trudno uwierzyć. Bloch postanowił zatem opowiedzieć historię o pewnym potworze, całkowicie zakamuflowanym, żyjącym gdzieś na rubieżach małej społeczności, która nie ma zielonego pojęcia o prawdziwej naturze odludka. Monstrum może być twoim sąsiadem i mówić ci co rano „dzień dobry” z uśmiechem na twarzy. Uważny czytelnik znajdzie pod koniec powieści krótką wzmiankę o morderstwach Geina – Bloch postanowił zaznaczyć w ten sposób, że co nieco zapożyczył z historii o Rzeźniku z Plainfield. To dlatego wymyślona przez niego postać tak bardzo zbliżona była do przerażającego mordercy przebierającego się w ludzką skórę. Po szczegóły odsyłam do biografii Geina – zwrócić tu należy uwagę na historię jego relacji z matką oraz „kobiecy garnitur”, który w przypadku „Psychozy” jest po prostu mniej makabryczny.
