Wiosna, wiosna wkoło, zabłysły kły
Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.
Prawie dwa lata czekaliśmy na kolejny tom „Zamku zwierzęcego” Delepa i Dorisona. Na szczęście jest to komiks, na który warto czekać i którego lektura spełnia wszystkie oczekiwania z nawiązką. Skończyła się już koszmarna i wyczerpująca zima. Czy wraz z nadchodzącą wiosną sytuacja zniewolonych zwierzaków ulegnie poprawie?
Omawiany dziś album, zatytułowany „Noc sprawiedliwych”, jest trzecim, przedostatnim odcinkiem całej opowieści. Co wiemy do tej pory? W opuszczonym przez ludzi zamku żyją zwierzęta – takie gadające i lekko zantropomorfizowane. Potężny byk Silvio i jego banda psów-ochroniarzy terroryzują resztę rezydentów – niczym w „Folwarku zwierzęcym” Orwella wykształciła się tu straszliwa dyktatura siły i przemocy. W pierwszym tomie pewien wędrowny szczur o imieniu Azelar dał nieco nadziei głodującym, marznącym i zmuszonym do katorżniczej pracy zwierzakom. Zwłaszcza pewnej kotce zwanej Miss Bengalore, która stała się nieformalną przywódczynią ruchu oporu. Ruchu raczej niecodziennego, bo opartego na walce całkowicie rezygnującej z przemocy. Nie można wygrać z gigantycznym bykiem w bezpośrednim, fizycznym starciu – trzeba znaleźć inne, bezkrwawe i co ważne legalne w obliczu obowiązującego (niesprawiedliwego) prawa, metody.


