Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Belgia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Belgia. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 6 sierpnia 2026

Ogr. Tom 1

Wojna i potwór


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Wojna Stuletnia była jednym z największych i najdłuższych konfliktów w historii Europy. Z tego powodu popkultura bardzo chętnie sięga do tego okresu – zarówno film, literatura jak i komiks. Całkiem niedawno przenieśliśmy się w te czasy za sprawą „Towarzyszy zmierzchu” Bourgeona, dziś zabierze nas tam Jean Dufaux.

Jest rok 1427. Francja płonie. Anglicy stają się stroną przeważającą w odwiecznym konflikcie, a Francuzi próbują się bronić – choć coraz rozpaczliwiej. Sytuacji nie ułatwia wewnętrzny podział kraju – sprzymierzeni z angielskimi najeźdźcami Burgundczycy walczyli z Armaniakami, poplecznikami francuskiego króla Karola VII. Kraj nie otrząsnął się jeszcze z traumy spod Azincourt, gdzie w 1415 roku angielscy łucznicy zmiażdżyli kilkukrotnie liczniejszą armię francuską. 

środa, 15 lipca 2026

Murena. Cykl pierwszy. Matka

Purpura i trucizna


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

„Murena” jest kolejnym komiksowym cyklem, który był kiedyś wydawany w Polsce w pojedynczych albumach, ale z różnych powodów został porzucony. Egmont zaserwuje nam go jeszcze raz – ale już w wydaniach zbiorczych. Jean Dufaux i Philippe Delaby opowiedzą o spiskach i intrygach na dworze cesarskim Nerona.

„Murena. Cykl pierwszy. Matka” zawiera cztery odcinki otwierające całą serię. W Polsce ukazały się już w 2002 i 2003 roku nakładem Egmontu – stanowią one zamkniętą fabularnie całość. Mamy rok 54 naszej ery – cezarem jest Klaudiusz, choć jak wiemy z historii zbyt długo na tronie już nie posiedzi. Jego czwartą już żoną jest Agrypina Młodsza, jego własna bratanica i matka przyszłego cezara Nerona. Agrypina robi wszystko, aby schedę po Klaudiuszu przejął usynowiony przez niego Neron, a co za tym idzie – ona sama. Klaudiusz jednak zwraca coraz większą uwagę na swego rodzonego syna z poprzedniego małżeństwa – kilkuletniego Brytanika. A że w czasach Cesarstwa Rzymskiego cezarów, którzy zmarli śmiercią naturalną, ze świecą szukać – Agrypina postanawia tę tradycję zdecydowanie kultywować.

wtorek, 6 stycznia 2026

Skarb widmo

Komiks filmowy


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Czy wśród najróżniejszych konwencji komiksowych możemy wyróżnić coś takiego jak „komiks filmowy”? Chodzi o kinowe kadrowanie, filmową narrację i wielkie, imponujące rozmachem ilustracje. Jeśli miałbym na szybko wskazać twórców, którzy dokładnie wiedzą, o co chodzi, bez wątpienia wybrałbym Matza i Xaviera.

Cztery komiksy autorstwa wspomnianego duetu wydało u nas Lost in Time. Pierwszy był „Wąż i kojot”, sensacyjno-awanturnicza opowieść o świadku koronnym w procesie mafijnym, który ukrywa się gdzieś w amerykańskim interiorze. Potem przyszła pora na dwa tomy „Tanga”, komiksu o perypetiach dwójki facetów, którzy uciekają od przygód, ale tak nieudolnie, że te za każdym razem ich doganiają. Teraz mamy „Skarb widmo”, nowość wydaną we Francji w maju 2025 roku, której akcja toczy się w tym samym świecie co „Wąż i kojot”.

czwartek, 20 listopada 2025

Wieże Bois-Maury. Tom 1

Średniowiecze bez filtra


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Hermann Huppen, podpisujący swe prace tylko swoim imieniem, jest jednym z najpopularniejszych europejskich twórców komiksowych dwudziestego wieku. Westernowy „Comanche”, postapokaliptyczny „Jeremiah” czy awanturniczy „Bernard Prince” są jego najbardziej znanymi w Polsce komiksami. Wróć – są jeszcze „Wieże Bois-Maury” i to na nich się dziś skupimy.

Wydawnictwo Elemental wydało niedawno dwa tomy „Brigantusa”, jeden z ostatnich komiksów Hermanna, narysowany do scenariuszy jego syna Yvesa Huppena. Hermann rysował „Brigantusa” już po osiemdziesiątce i, pomimo cały czas widocznego kunsztu, nie był to już ten sam poziom co czterdzieści lat wcześniej. Pierwszy tom zbiorczy „Wież Bois-Maury”, wydany również przez Elemental, zabiera nas właśnie do tych czasów, do szczytu popularności i możliwości belgijskiego grafika. Więcej – Hermann Huppen nie pełnił tu tylko funkcji rysownika, lecz również scenarzysty.

czwartek, 13 listopada 2025

Dystopolis

Groteska wśród neonów


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Dystopie nie muszą być zawsze poważne. Nie muszą skrywać drugiego dna ani komentować współczesności. „Dystopolis” holenderskiego twórcy Miela Vandepitte’a dokładnie takie jest, mimo iż tytuł jasno sugeruje, z jakim światem przedstawionym będziemy mieli do czynienia.

Dystopolis jest gigantycznym, cyberpunkowym, futurystycznym miastem przyszłości, jakich w popkulturze było wiele. Miel Vandepitte oddaje hołd głównie Moebiusowi – „ojcu” graficznej estetyki molochów znanych chociażby z „Blade Runnera” czy „Piątego elementu”. Miasto przeludnione, przepełnione latającymi pojazdami, wielopoziomowymi estakadami i gigantycznymi budowlami. Jest niebywale eklektyczne – obok fantastycznych wieżowców przyszłości stoją stare gotyckie katedry i wieże albo nawet starożytne posągi wielkości budynków. Dystopolis jest jednym wielkim galimatiasem i koszmarem urbanisty – zaprojektowane w ten sposób celowo, aby Vandepitte miał pole do graficznych popisów.

wtorek, 1 lipca 2025

Brigantus. Tom 2. Pikt

W ciemność


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Drugi tom „Brigantusa” od wydawnictwa Elemental kontynuuje wątki pierwszego i przerzuca głównego bohatera na drugą stronę barykady. Nie jest tam oczywiście lepiej, ale Brigantus dobrze wiedział, że tak będzie. W świecie, gdzie można stać tylko w deszczu lub pod rynną, przetrwanie zdaje się niemożliwe.

Mamy rok 84 naszej ery, znajdujemy się gdzieś w Kaledonii na mrocznych, zasnutych mgłą wrzosowiskach. Rzymianie nie wybudowali jeszcze słynnego Muru Hadriana, oddzielającego ich od dzikich i nieposkromionych Piktów. Toczą zatem co jakiś czas krwawe potyczki z walecznymi i nieokrzesanymi tubylcami, ponosząc wielkie straty nie tylko z ich rąk, ale i w wyniku starcia z dziką i pierwotną przyrodą. Pierwszy tom zakończył się ucieczką głównego bohatera, dwumetrowego, budzącego odrazę i lęk wśród pobratymców legionisty, skazanego za rzekomą zdradę podczas próby pacyfikacji pewnej piktyjskiej wioski. Ledwo żywy, pałający żądzą zemsty Meloniusz Brigantus zostaje w drugim tomie schwytany i uwięziony przez tych samych Piktów – wszak jest znienawidzonym najeźdźcą. Tymczasem w rzymskim obozie trwają przygotowania do kolejnego ataku na dzikich barbarzyńców.

wtorek, 27 maja 2025

Skorpion. Tom 5

Kierunek Egipt!


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Armando „Skorpion” Catalano udaje się do Stambułu tropem płatnej zabójczyni Mejai. Skomplikowana relacja, w jaką weszła wspomniana para w poprzednich albumach, staje się jeszcze bardziej złożona – ostatni, piąty tom zbiorczy „Skorpiona” powinien ją w końcu podsumować.

Omawiany dziś album składa się z trzynastego i czternastego odcinka oryginalnej serii, wydanych odpowiednio w 2020 i 2022 roku. Są one czymś w rodzaju nowego otwarcia – nie tylko porzucamy niemal wszystkich starych bohaterów, Rzym i wszystkie skomplikowane rodzinne koligacje Skorpiona, ale również poznajemy nowego rysownika. Enrico Marini odszedł, a jego miejsce zajął inny Włoch, Luigi Critone. Otwierający nasz dwuczęściowy album odcinek „Egipcjanin Tamose” jest pierwszym w serii, do którego lektury naprawdę nie trzeba znać poprzednich. Armando dowiedział się, że Mejai zaszła z nim w ciążę. Teraz, w Stambule, widzi ją znów na ulicy, uskuteczniającą swą skrytobójczą profesję, zamiast gdzieś w domowych pieleszach z półtorarocznym dzieckiem na ręku. Sam bohater nie wie, czego chce i co czuje – na (nie)szczęście jego wewnętrzne rozterki szybko znikają pod wpływem jak najbardziej zewnętrznego zagrożenia.

czwartek, 9 stycznia 2025

Tango. Tom 2

Bo do tanga trzeba dwóch


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

„Tango” pisane i rysowane jest według ustalonego schematu. Dwóch kumpli, młodszy w okolicach trzydziestki i starszy po pięćdziesiątce – jak Mel Gibson i Danny Glover lub Eddie Murphy i Nick Nolte – w poszukiwaniu nie przygód, lecz chwili spokoju, ciągle owe przygody znajdują. Bijatyka, romans, strzelanina, pościg samochodowy – a wszystko to w południowoamerykańskich scenografiach. Fajne czytadło, możecie mi wierzyć.

Wydawnictwo Lost in Time dostarczyło właśnie drugi zbiorczy tom serii „Tango”, złożony podobnie jak pierwszy z trzech odcinków. Sytuacja jest jak zwykle prosta – czytałeś tom pierwszy, więc dokładnie wiesz co dostaniesz; nie czytałeś, to przeczytaj zanim weźmiesz się za drugi. John Cruz (młodszy) i Mario Borges (starszy) pod koniec pierwszego tomu ledwo wykaraskali się z kłopotów. John, czyli tytułowy Tango, okazuje się dawnym tajnym współpracownikiem D.E.A. żyjącym teraz poza prawem – jego dawny zwierzchnik, agent Reyes pracujący teraz dla Interpolu, wystawia Johna na przynętę i liczy na to, że złapie dzięki temu groźną szajkę bandytów. John i Mario przywłaszczają sobie trzydzieści milionów dolarów w gotówce i ruszają w głąb kontynentu - mając nadzieję, że pozostawią za sobą przeszłość i wszelkie związane z nią kłopoty. Przeszłość, teraźniejszość i przyszłość mają jednak wobec nich zupełnie inne plany.

niedziela, 5 stycznia 2025

Przygody Tintina. Tom 6

To już jest koniec


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

W szóstej dekadzie dwudziestego wieku Tintin przeżywał swe najwspanialsze przygody – włóczył się po Księżycu, walczył z tajnymi agentami Skrainy i handlarzami niewolników na Bliskim Wschodzie. Gdy rozpoczęły się lata sześćdziesiąte, Hergè był u szczytu sławy – dwa pierwsze odcinki omawianego dziś albumu okrzyknięte zostały arcydziełami, dwa kolejne „historiami niepotrzebnymi” a piąta, niedokończona, tworem symbolicznie zamykającym cykl. Przed nami ostatnie „Przygody Tintina”.

Gdy kończyły się lata pięćdziesiąte, końca dobiegało też małżeństwo Hergè’a. Autor Tintina, przeżywający co rusz załamania nerwowe i depresje, uwikłał się dodatkowo w romans z koleżanką z pracy, dla której postanowił zostawić żonę. Wszystko to w świetle przysłowiowych reflektorów, wszak Hergè był na świeczniku – „Przygody Tintina” dorobiły się krytycznych analiz literackich, szeregu słuchowisk radiowych, filmów aktorskich i oczywiście wielkiej rzeszy fanów. Gdzieś tam w oddali na południowym zachodzie majaczyły już cienie dwóch nieustraszonych Galów, ale na razie to młody belgijski poszukiwacz przygód rozdawał karty. Hergè, pomimo tak wydawać by się mogło korzystnego położenia, dręczony był nie tylko wyrzutami sumienia z powodu romansu, ale i „snami o białej pustce”. Dochodziła do tego bliżej nieuzasadniona chęć nawiązania ponownego kontaktu ze swym chińskim przyjacielem Zhangiem, który tak bardzo pomógł mu zrozumieć kulturę Państwa Środka podczas pisania „Błękitnego Lotosu” (patrz: tom drugi). Z tego wszystkiego powstał „Tintin w Tybecie”, odcinek najbardziej chyba rozpoznawany i powszechnie wychwalany pod niebiosa. Oczywiście słusznie.

czwartek, 19 grudnia 2024

Skorpion. Tom 4

Tajemnica rodu Trebaldich


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Pisanie recenzji czwartego tomu „Skorpiona” nie różni się w zasadzie niczym od pisania wszystkich poprzednich. Stephen Desberg i Enrico Marini trzymają cały czas dość wysoki poziom od samego początku serii, nie zmieniając przy okazji konwencji ani sposobu na swój komiks ani na jotę. Krótko pisząc – znasz poprzednie tomy, więc doskonale wiesz, czego spodziewać się po kolejnym.

Trzy poprzednie tomy „Skorpiona” zawierały dziesięć oryginalnych albumów serii, wydanych w Polsce przed laty pojedynczo nakładem Egmontu i Taurus Media. W ostatnim, liczącym sobie aż cztery odcinki, od akcji i jej szalonych zwrotów rodem niemal z telenoweli aż huczało. Armando Catalano zwany „Skorpionem” obalił w końcu swego zaprzysięgłego wroga, papieża Cosimo Trebaldiego i dowiedział się przy okazji, że jest jego bratem. To nie spojler, w końcu, skoro czytacie recenzję czwartego tomu, to zakładam, że czytaliście trzy pierwsze. Państwo Kościelne drugiej połowy osiemnastego wieku stało się areną straszliwego terroru, płonących stosów rozpalonych przez popleczników Trebaldiego. Dziewięć rodów rządzących zakulisowo Rzymem od czasów początku Republiki nadal pozostaje w stanie zimnej wojny – choć, kto wie, być może abdykacja papieża oraz pojawienie się jego ojca, drugiego brata i ujawnienie rzymskiej arystokracji prawdziwej tożsamości i pochodzenia Skorpiona wywoła wojnę o zdecydowanie wyższej temperaturze.

niedziela, 6 października 2024

Przygody Tintina. Tom 5

Lata pięćdziesiąte


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Czytamy „Przygody Tintina” po raz piąty i przedostatni. Jak zwykle mamy cztery albumy w wydaniu zbiorczym – są lata pięćdziesiąte, słońce wyszło zza czarnych chmur lat czterdziestych i napawa optymizmem. Tintin i jego kompania znów ruszają ku przygodzie.

Hergè pracował w słynnym magazynie „Tintin” od samego początku – od września 1946 roku. Pod koniec lat czterdziestych pracy było tak dużo, że zaczął potrzebować pomocy. Dlatego w 1950 roku, wraz z najbliższymi współpracownikami założył małą spółkę o nazwie „Studio Hergè” i zasiadł na fotelu prezesa. „Studio Hergè” pozostawało oczywiście w ścisłej współpracy z „Tintinem” – Hergè et consortes zapewnili sobie ochronę praw autorskich, wyższe wynagrodzenie i prestiż. Hergè nie zajmował się już wszystkim – delegował obowiązki i trudno jednoznacznie ustalić za które elementy komiksu odpowiadał bezpośrednio. Możemy być pewni, że na pewno za pomysły na główną linię fabularną – kolejna dwuczęściowa opowieść („Kierunek Księżyc” z 1953 i „Spacer po Księżycu” z 1954 roku) o przygodach naszych dzielnych bohaterów miała zawieść ich na powierzchnię ziemskiego satelity.

wtorek, 17 września 2024

Dziki Zachód. Tom 3. Skalp za skalpem. Błoto i krew

Wzdłuż żelaznej drogi


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Lost in Time wydało właśnie trzeci tom „Dzikiego Zachodu” – a właściwie trzeci i czwarty połączone razem. Martha Jane Cannary i James Butler Hickok byli głównymi postaciami dwóch pierwszych – teraz ich losy zostaną związane nierozerwalnie ze sobą, a na dodatek pojawi się kilka nowych postaci.

Martha Jane Cannary to słynna Calamity Jane. James Butler Hickok to jeszcze słynniejszy Dziki Bill. Są to legendy dzikiego zachodu pojawiające się w popkulturze już nie raz od dziesięcioleci. Na początku trzeciego tomu widzimy ich w bardzo niekomfortowych położeniach. Ranna Jane zostaje uratowana przez niejakiego Charlesa Uttera (kolejna historyczna postać) i trafia do pobliskiego miasteczka. Pała żądzą zemsty – Dziki Bill zabił jej indiańskiego męża w walce, a na dodatek straciła dziecko. Hickok tymczasem pełni rolę szefa ochrony obozu robotniczego – kompania Union Pacific Railroad kładzie tory nieprzerwanie i boryka się z problemami dość charakterystycznymi. Wysoka rotacja pracowników, alkoholizm, burdy, strzelaniny. A na dodatek zbliża się do terytoriów Indian, co na pewno nie poprawi sytuacji.

niedziela, 14 lipca 2024

Przygody Tintina. Tom 4

Beczka śmiechu


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

„Tajemnica Jednorożca” i kontynuujący jej fabułę „Skarb Szkarłatnego Rackhama” należą do najlepszych i najpopularniejszych odcinków „Przygód Tintina”. To był prawdziwy „złoty wiek” tego cyklu, mimo bardzo trudnych czasów końca Drugiej Wojny Światowej. Czwarty zbiorczy tom od Egmontu rozpoczyna się wyprawą w poszukiwaniu pirackiego łupu – właśnie po wspomniany tytułowy „Skarb…”

Czasy były mroczne – w roku 1943 Belgia pozostawała pod niemiecką okupacją. Hergè pracował dla „Le Soir”, gazety będącej pod całkowitą kontrolą nazistów – to w niej właśnie wydano w odcinkach „Tajemnicę Jednorożca”, kończącą omawiany ostatnio tom trzeci „Przygód Tintina”. „Skarb Szkarłatnego Rackhama” otwierający tom czwarty, jest jej bezpośrednią kontynuacją. Kapitan Baryłka, Miluś i Tintin wyruszają na pokładzie „Syriusza” na poszukiwania wraku „Jednorożca” i ukrytego w nim wielkiego skarbu. Dołącza do nich zupełnie nowa postać, niedosłyszący, całkowicie oderwany od rzeczywistości naukowiec Tryfon Lakmus, który pozostanie w „rodzinie Tintina” już na stałe. Nie brakuje oczywiście także Tajniaka i Jawniaka, którzy, jako urodzeni bohaterowie drugoplanowi i dostarczyciele skrajnie komediowego kontentu, bawią do łez. Podróż w nieznane, tajemnicza wyspa, eksploracja głębin i totalnie rozrywkowa, przygodowa i przezabawna fabuła.

czwartek, 11 lipca 2024

Skorpion. Tom 3

Nie od razu Rzym zrujnowano

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Armando Catalano wraca do Rzymu po awanturniczych eskapadach po Ziemi Świętej. Trzeci zbiorczy tom „Skorpiona” gwałtownie przyspiesza i tak już pędzącą na łeb, na szyję akcję i gmatwa i tak już skomplikowaną intrygę. Oto klasyczny przypadek komiksu płaszcza i szpady – przenosimy się do stolicy Państwa Kościelnego.

Mamy połowę XVIII wieku – papieżem został kardynał Trebaldi, potomek jednego z ośmiu potężnych rodów wywodzących się jeszcze ze starożytnego Rzymu i zakulisowo rządzących całą Europą. Cóż może być potężniejszym narzędziem władzy niż religia, surowe dogmaty, bezlitosne oddziały Kawalerów Chrystusowych i kłamstwo silniejsze niż prawda? Tak rządzi właśnie nowy papież i choć nie jest tak obrazoburczo i groteskowo jak chociażby w „Borgii” Alejandro Jodorowsky’ego, to widać wyraźnie, że instytucja Kościoła Katolickiego w świecie komiksu jest po prostu organizacją mafijną. Trebaldi skrywa jednak pewien sekret, który wyjawiony mógłby zburzyć wielowiekowe status quo. Kluczem do pogrzebania owego sekretu na zawsze jest schwytanie, a najlepiej zabicie, nieuchwytnego Skorpiona – bawidamka, awanturnika, zabijakę, hulakę, złodzieja i poszukiwacza przygód.

czwartek, 20 czerwca 2024

Brigantus. Tom 1. Wygnaniec

W stronę światła


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Tak się jakoś złożyło, że w krótkim czasie ukazały się dwa komiksy z akcją osadzoną w starożytnej Szkocji, gdzie Piktowie stawiają opór rzymskim legionom. Różnica między nimi jest jednak diametralna – co możemy poczytywać tylko na plus.

Jednym z nich jest mroczny, oniryczny i bardzo mało rozrywkowy „Brigantus” Huppenów. Rysuje słynny Hermann (najbardziej znany chyba z „Jeremiaha”), pisze jego syn Yves H. (ukrywający swe nazwisko, podobnie jak wielu innych twórców popkultury unikający skojarzeń z o wiele słynniejszym rodzicielem). Akcja pierwszego tomu „Brigantusa” (drugi dopiero się pisze/rysuje) dzieje się w 84 roku naszej ery. Odział rzymskich legionistów przemierza ziemie dzikich Piktów i zbiera haracz w położonych tam wioskach. Rzymianie zostają rozbici przez rozwścieczonych tubylców i muszą odnaleźć drogę powrotną do swego obozu – a ta wiedzie przez dziką, koszmarną i spowitą mrokiem ziemię.

wtorek, 2 kwietnia 2024

Dom Usherów

Poe w wersji rozrywkowej


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Szortal i została tam pierwotnie zamieszczona.

Twórczość Edgara Allana Poego adaptowana jest bardzo ochoczo. Niekoniecznie wiernie, bo oryginał wybrzmiewa najlepiej w tej właśnie konwencji, w której został napisany. Taki był też główny cel tejże literatury – silna impresja, wrażenie, emocje. Jean Dufaux przełożył ją na komiks, choć właściwiej byłoby napisać – wykorzystał tylko niektóre jej motywy fabularne w celu opowiedzenia historii nieco innej. Znów udajemy się do posiadłości rodziny Usherów.

„Zagłada Domu Usherów” działa najlepiej w oryginale. Wiemy, o czym jest, to przecież jedno z najlepszych i najbardziej znanych opowiadań Poego – a liczy już sobie sto osiemdziesiąt pięć lat. Esencja literatury gotyckiej, romantyzm pełną gębą, groza docierająca do czytelnika w sposób subtelny i bardzo… niekomfortowy. Opowieść o dramacie rodzinnym Usherów, widzianym już na końcowym etapie przez bezimiennego narratora, uwiera bardzo mocno podczas lektury – jak seans „slow burn movie”. Największa groza czai się zawsze tam, gdzie szukalibyśmy jej w ostatniej kolejności.

niedziela, 17 marca 2024

Przygody Tintina. Tom 3

Zmiana kursu


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Trzeci tom zbiorczej edycji „Przygód Tintina” od Egmontu zawiera cztery kolejne odcinki przygód młodego reportera, chyba najsłynniejszej postaci w historii belgijskiego komiksu. Jesteśmy w czasach świetności Tintina - autor komiksu, legendarny Hergè, pomimo trudnych warunków i ograniczonej swobody twórczej (mamy lata 1939-1943) wprowadził bohatera w jego „złoty wiek”.

Drugi zbiorczy tom zakończył się „Czarną wyspą”, komiksem naznaczonym silnymi obawami wobec potęgi III Rzeszy i wizją nieuniknionej inwazji. Otwierające omawiany dziś tom „Berło Ottokara” wydawane było w odcinkach w „Le Petit Vingtième” od sierpnia 1938 do sierpnia 1939 roku – pierwszy odcinek ukazał się prawie pół roku po Anschlussie Austrii. Tintin wybiera się w poszukiwaniu przygód do wschodnioeuropejskiej Syldavii (taka trochę Rumunia, Albania i Jugosławia zmiksowane razem) zagrożonej inwazją ze strony Bordurii. Towarzyszy mu oczywiście wierny psiak Miluś i lekko zwariowany profesor Alembik, historyk, „specjalista od pieczęci” i ich kolekcjoner. Nawiązania do aneksji Austrii przez nazistów są oczywiste, choć Hergè wskazuje również na zajęcie Albanii przez faszystowskie Włochy, które miało miejsce już w trakcie wydawania „Berła Ottokara”. Ale polityczne nawiązania są bardzo subtelne i nienachalne – przygody Tintina są jak zwykle humorystyczne, fajnie narysowane, proste i dynamiczne. Tintin nadal jest jedynym człowiekiem zdolnym stawić czoło groźnym łotrom i spiskowcom – i robi to znów na swój rozbrajający sposób.

czwartek, 14 marca 2024

Tango. Tom 1

Buddy comics


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Niektóre komiksy napisane i narysowane są tak, że czas akcji jest w nich nieistotny – są aktualne teraz i były takie w dziesięć, dwadzieścia czy trzydzieści lat temu. Nie chcę używać tu określenia „ponadczasowy”, bo zupełnie nie o taki, niosący uniwersalne wartości czy idee komiks chodzi. Pierwszy tom „Tango” wydany przez Lost in Time serwuje odporną na upływ czasu rozrywkę, opartą na wypróbowanych schematach i zawsze działającą tak, jak trzeba.

John Cruz ma około trzydziestu lat i ukrywa się w małej wiosce w Andach. Nie mówi o sobie za wiele (jest narratorem komiksu), poza tym, że uwielbia ciszę, spokój i samotność. Ucieka nie wiadomo skąd i przed kim – tego jesteśmy pewni niemal od samego początku. Nie jest mu jednak dane żyć w oderwaniu od reszty świata. Nieznani sprawcy atakują dom jego aktualnego przyjaciela – John, gringo na którego wszyscy w okolicy wołają „Tango”, staje w obronie kumpla. Niestety otwiera tym samym drzwi, przez które włazi do jego życia tak bardzo niechciana i unikana przeszłość. Tango zdaje sobie sprawę, że spokojne dni minęły, ale jak mówi – nie ma co rozczulać się nad przeszłością, skoro to teraźniejszość domaga się pełnej uwagi i jeśli ma istnieć jakakolwiek przyszłość.

niedziela, 11 lutego 2024

Przygody Tintina. Tom 2

Ku lepszemu


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Jednocześnie z pierwszym zbiorczym tomem „Przygód Tintina” otrzymaliśmy tom drugi. O ile komiksy stanowiące zawartość pierwszego zbioru, Hergè nazywał „grzechami młodości”, tak te zamieszczone w zbiorze drugim mogą być podane za przykład dobrej i skutecznej nauki na owych błędach. Komiksy z Tintinem zaczęły przybierać kształt, z jakiego są po latach bardzo dobrze znane.

Na pewno wielką zasługą jest to, że w latach czterdziestych i pięćdziesiątych wszystkie cztery zeszyty, składające się na omawiany dziś album, zostały gruntownie poprawione, okrojone, mocno przerysowane i pokolorowane. Pierwotnie „Tintin” wychodził w czarno-białych odcinkach między 1934 a 1938 rokiem w młodzieżowym dodatku do gazety „Le Vingtième Siècle” – zaraz po zakończeniu publikacji danej opowieści wydawany był album zbiorczy (począwszy „Cygar faraona”, otwierających drugi tom „Przygód Tintina”, ukazywały się one pod egidą bardzo popularnego belgijskiego wydawnictwo Casterman). „Cygara faraona”, „Błękitny lotos”, „Pęknięte ucho” i „Czarna wyspa” – oto zestaw na dzisiaj.

niedziela, 4 lutego 2024

Przygody Tintina. Tom 1

Grzechy młodości


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.


Pod koniec ubiegłego roku Egmont sięgnął po klasykę chyba największego kalibru. „Przygody Tintina” Georgesa Prospera Remiego to komiksowe stare kino, archeologia, muzeum i podróż w czasie w jednym. 10 stycznia minęło dokładnie dziewięćdziesiąt pięć lat od debiutu postaci zabawnego belgijskiego reportera na łamach „Le Petit Vingtième”, młodzieżowego dodatku do gazety „Le Vingtième Siècle”. Przeczytajmy trzy pierwsze opowieści o jego przygodach.

Chyba każdy fan komiksu przynajmniej słyszał o Tintinie. Wymyślił go belgijski grafik, wspomniany Georges Prosper Remi, pseudonim „Hergé” – od zamienionych miejscami inicjałów swego pierwszego imienia i nazwiska. Właściciel prawicowej, katolickiej gazety „Le Vingtième Siècle” postanowił dołączać w czwartki specjalny dodatek dla młodzieży, którego redakcję powierzył właśnie Hergé’owi – dominować miały w nim obrazkowe historie „edukujące” w pewien sposób młodych odbiorców. Pojęcie „komiksu” nie było w 1929 roku sprecyzowane i jasno zdefiniowane, były to takie tam obrazki ze śmiesznymi gagami, bez trzymania się logiki czy sensu – zatem było to medium wdzięczne do tego celu. Tintin, dwudziestoletni (mniej więcej) młody mężczyzna i jego przezabawny pies Miluś (Milou) pojawiali się na łamach „Le Petit Vingtième” przez cały rok 1929 i początek 1930, aby doczekać się w końcu zbiorczego wydania pod tytułem „Tintin au pays des Soviets”, czyli „Tintin w kraju Sowietów”. Wydawnictwo Egmont zamieściło w pierwszym zbiorczym tomie „Przygód Tintina” tę właśnie opowieść oraz dwie kolejne, równie głośne co kontrowersyjne – „Tintin w Kongo” i „Tintin w Ameryce”. Tak, kontrowersyjne, ale – co niezwykle istotne – niekoniecznie reprezentatywne, jeśli chodzi o całość serii liczącej łącznie dwadzieścia cztery albumy.