Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przygody Tintina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przygody Tintina. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 stycznia 2025

Przygody Tintina. Tom 6

To już jest koniec


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

W szóstej dekadzie dwudziestego wieku Tintin przeżywał swe najwspanialsze przygody – włóczył się po Księżycu, walczył z tajnymi agentami Skrainy i handlarzami niewolników na Bliskim Wschodzie. Gdy rozpoczęły się lata sześćdziesiąte, Hergè był u szczytu sławy – dwa pierwsze odcinki omawianego dziś albumu okrzyknięte zostały arcydziełami, dwa kolejne „historiami niepotrzebnymi” a piąta, niedokończona, tworem symbolicznie zamykającym cykl. Przed nami ostatnie „Przygody Tintina”.

Gdy kończyły się lata pięćdziesiąte, końca dobiegało też małżeństwo Hergè’a. Autor Tintina, przeżywający co rusz załamania nerwowe i depresje, uwikłał się dodatkowo w romans z koleżanką z pracy, dla której postanowił zostawić żonę. Wszystko to w świetle przysłowiowych reflektorów, wszak Hergè był na świeczniku – „Przygody Tintina” dorobiły się krytycznych analiz literackich, szeregu słuchowisk radiowych, filmów aktorskich i oczywiście wielkiej rzeszy fanów. Gdzieś tam w oddali na południowym zachodzie majaczyły już cienie dwóch nieustraszonych Galów, ale na razie to młody belgijski poszukiwacz przygód rozdawał karty. Hergè, pomimo tak wydawać by się mogło korzystnego położenia, dręczony był nie tylko wyrzutami sumienia z powodu romansu, ale i „snami o białej pustce”. Dochodziła do tego bliżej nieuzasadniona chęć nawiązania ponownego kontaktu ze swym chińskim przyjacielem Zhangiem, który tak bardzo pomógł mu zrozumieć kulturę Państwa Środka podczas pisania „Błękitnego Lotosu” (patrz: tom drugi). Z tego wszystkiego powstał „Tintin w Tybecie”, odcinek najbardziej chyba rozpoznawany i powszechnie wychwalany pod niebiosa. Oczywiście słusznie.

niedziela, 6 października 2024

Przygody Tintina. Tom 5

Lata pięćdziesiąte


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Czytamy „Przygody Tintina” po raz piąty i przedostatni. Jak zwykle mamy cztery albumy w wydaniu zbiorczym – są lata pięćdziesiąte, słońce wyszło zza czarnych chmur lat czterdziestych i napawa optymizmem. Tintin i jego kompania znów ruszają ku przygodzie.

Hergè pracował w słynnym magazynie „Tintin” od samego początku – od września 1946 roku. Pod koniec lat czterdziestych pracy było tak dużo, że zaczął potrzebować pomocy. Dlatego w 1950 roku, wraz z najbliższymi współpracownikami założył małą spółkę o nazwie „Studio Hergè” i zasiadł na fotelu prezesa. „Studio Hergè” pozostawało oczywiście w ścisłej współpracy z „Tintinem” – Hergè et consortes zapewnili sobie ochronę praw autorskich, wyższe wynagrodzenie i prestiż. Hergè nie zajmował się już wszystkim – delegował obowiązki i trudno jednoznacznie ustalić za które elementy komiksu odpowiadał bezpośrednio. Możemy być pewni, że na pewno za pomysły na główną linię fabularną – kolejna dwuczęściowa opowieść („Kierunek Księżyc” z 1953 i „Spacer po Księżycu” z 1954 roku) o przygodach naszych dzielnych bohaterów miała zawieść ich na powierzchnię ziemskiego satelity.

niedziela, 14 lipca 2024

Przygody Tintina. Tom 4

Beczka śmiechu


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

„Tajemnica Jednorożca” i kontynuujący jej fabułę „Skarb Szkarłatnego Rackhama” należą do najlepszych i najpopularniejszych odcinków „Przygód Tintina”. To był prawdziwy „złoty wiek” tego cyklu, mimo bardzo trudnych czasów końca Drugiej Wojny Światowej. Czwarty zbiorczy tom od Egmontu rozpoczyna się wyprawą w poszukiwaniu pirackiego łupu – właśnie po wspomniany tytułowy „Skarb…”

Czasy były mroczne – w roku 1943 Belgia pozostawała pod niemiecką okupacją. Hergè pracował dla „Le Soir”, gazety będącej pod całkowitą kontrolą nazistów – to w niej właśnie wydano w odcinkach „Tajemnicę Jednorożca”, kończącą omawiany ostatnio tom trzeci „Przygód Tintina”. „Skarb Szkarłatnego Rackhama” otwierający tom czwarty, jest jej bezpośrednią kontynuacją. Kapitan Baryłka, Miluś i Tintin wyruszają na pokładzie „Syriusza” na poszukiwania wraku „Jednorożca” i ukrytego w nim wielkiego skarbu. Dołącza do nich zupełnie nowa postać, niedosłyszący, całkowicie oderwany od rzeczywistości naukowiec Tryfon Lakmus, który pozostanie w „rodzinie Tintina” już na stałe. Nie brakuje oczywiście także Tajniaka i Jawniaka, którzy, jako urodzeni bohaterowie drugoplanowi i dostarczyciele skrajnie komediowego kontentu, bawią do łez. Podróż w nieznane, tajemnicza wyspa, eksploracja głębin i totalnie rozrywkowa, przygodowa i przezabawna fabuła.

niedziela, 17 marca 2024

Przygody Tintina. Tom 3

Zmiana kursu


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Trzeci tom zbiorczej edycji „Przygód Tintina” od Egmontu zawiera cztery kolejne odcinki przygód młodego reportera, chyba najsłynniejszej postaci w historii belgijskiego komiksu. Jesteśmy w czasach świetności Tintina - autor komiksu, legendarny Hergè, pomimo trudnych warunków i ograniczonej swobody twórczej (mamy lata 1939-1943) wprowadził bohatera w jego „złoty wiek”.

Drugi zbiorczy tom zakończył się „Czarną wyspą”, komiksem naznaczonym silnymi obawami wobec potęgi III Rzeszy i wizją nieuniknionej inwazji. Otwierające omawiany dziś tom „Berło Ottokara” wydawane było w odcinkach w „Le Petit Vingtième” od sierpnia 1938 do sierpnia 1939 roku – pierwszy odcinek ukazał się prawie pół roku po Anschlussie Austrii. Tintin wybiera się w poszukiwaniu przygód do wschodnioeuropejskiej Syldavii (taka trochę Rumunia, Albania i Jugosławia zmiksowane razem) zagrożonej inwazją ze strony Bordurii. Towarzyszy mu oczywiście wierny psiak Miluś i lekko zwariowany profesor Alembik, historyk, „specjalista od pieczęci” i ich kolekcjoner. Nawiązania do aneksji Austrii przez nazistów są oczywiste, choć Hergè wskazuje również na zajęcie Albanii przez faszystowskie Włochy, które miało miejsce już w trakcie wydawania „Berła Ottokara”. Ale polityczne nawiązania są bardzo subtelne i nienachalne – przygody Tintina są jak zwykle humorystyczne, fajnie narysowane, proste i dynamiczne. Tintin nadal jest jedynym człowiekiem zdolnym stawić czoło groźnym łotrom i spiskowcom – i robi to znów na swój rozbrajający sposób.

niedziela, 11 lutego 2024

Przygody Tintina. Tom 2

Ku lepszemu


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Jednocześnie z pierwszym zbiorczym tomem „Przygód Tintina” otrzymaliśmy tom drugi. O ile komiksy stanowiące zawartość pierwszego zbioru, Hergè nazywał „grzechami młodości”, tak te zamieszczone w zbiorze drugim mogą być podane za przykład dobrej i skutecznej nauki na owych błędach. Komiksy z Tintinem zaczęły przybierać kształt, z jakiego są po latach bardzo dobrze znane.

Na pewno wielką zasługą jest to, że w latach czterdziestych i pięćdziesiątych wszystkie cztery zeszyty, składające się na omawiany dziś album, zostały gruntownie poprawione, okrojone, mocno przerysowane i pokolorowane. Pierwotnie „Tintin” wychodził w czarno-białych odcinkach między 1934 a 1938 rokiem w młodzieżowym dodatku do gazety „Le Vingtième Siècle” – zaraz po zakończeniu publikacji danej opowieści wydawany był album zbiorczy (począwszy „Cygar faraona”, otwierających drugi tom „Przygód Tintina”, ukazywały się one pod egidą bardzo popularnego belgijskiego wydawnictwo Casterman). „Cygara faraona”, „Błękitny lotos”, „Pęknięte ucho” i „Czarna wyspa” – oto zestaw na dzisiaj.

niedziela, 4 lutego 2024

Przygody Tintina. Tom 1

Grzechy młodości


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.


Pod koniec ubiegłego roku Egmont sięgnął po klasykę chyba największego kalibru. „Przygody Tintina” Georgesa Prospera Remiego to komiksowe stare kino, archeologia, muzeum i podróż w czasie w jednym. 10 stycznia minęło dokładnie dziewięćdziesiąt pięć lat od debiutu postaci zabawnego belgijskiego reportera na łamach „Le Petit Vingtième”, młodzieżowego dodatku do gazety „Le Vingtième Siècle”. Przeczytajmy trzy pierwsze opowieści o jego przygodach.

Chyba każdy fan komiksu przynajmniej słyszał o Tintinie. Wymyślił go belgijski grafik, wspomniany Georges Prosper Remi, pseudonim „Hergé” – od zamienionych miejscami inicjałów swego pierwszego imienia i nazwiska. Właściciel prawicowej, katolickiej gazety „Le Vingtième Siècle” postanowił dołączać w czwartki specjalny dodatek dla młodzieży, którego redakcję powierzył właśnie Hergé’owi – dominować miały w nim obrazkowe historie „edukujące” w pewien sposób młodych odbiorców. Pojęcie „komiksu” nie było w 1929 roku sprecyzowane i jasno zdefiniowane, były to takie tam obrazki ze śmiesznymi gagami, bez trzymania się logiki czy sensu – zatem było to medium wdzięczne do tego celu. Tintin, dwudziestoletni (mniej więcej) młody mężczyzna i jego przezabawny pies Miluś (Milou) pojawiali się na łamach „Le Petit Vingtième” przez cały rok 1929 i początek 1930, aby doczekać się w końcu zbiorczego wydania pod tytułem „Tintin au pays des Soviets”, czyli „Tintin w kraju Sowietów”. Wydawnictwo Egmont zamieściło w pierwszym zbiorczym tomie „Przygód Tintina” tę właśnie opowieść oraz dwie kolejne, równie głośne co kontrowersyjne – „Tintin w Kongo” i „Tintin w Ameryce”. Tak, kontrowersyjne, ale – co niezwykle istotne – niekoniecznie reprezentatywne, jeśli chodzi o całość serii liczącej łącznie dwadzieścia cztery albumy.