Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fury MAX. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fury MAX. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 28 sierpnia 2025

Fury MAX. Tom 2

Liczą się wojny, nie lata


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Drugi tom „Fury. MAX” jest chyba najlepszym komiksem z szefem S.H.I.E.L.D., jaki możemy obecnie przeczytać na polskim rynku. I ciekawostka – Fury nie należy tu do wspomnianej organizacji, jest za to agentem CIA i specem od brudnej roboty. Kolejny komiks Gartha Ennisa (i Gorana Parlova) umieścić powinniśmy poza kontinuum uniwersum Marvela, albo przynajmniej bardzo ostrożnie go tam wpasowywać.

Inicjatywa MAX, którą w Polsce najlepiej znamy z „Punishera” (notabene Gartha Ennisa), zakłada skrajny realizm, odcięcie od superbohaterszczyzny i realny upływ czasu. To dlatego Nick Fury, podobnie jak Frank Castle, jest już starszym facetem po sześćdziesiątce, podsumowującym swoje życie. Robi to w podłym hotelu z flaszką whisky w jednej ręce i dyktafonem w drugiej. Historia zatytułowana w oryginale „Nick Fury. My War Gone By” to cztery epizody z życia agenta – życia wypełnionego wojnami, stratami i nieustanną walką.

niedziela, 6 kwietnia 2025

Fury MAX. Tom 1

Przyznaj się, lubisz to


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Garth Ennis opowie nam dziś, dlaczego Nick Fury nosi opaskę na lewym oku. Między innymi oczywiście – razem z rysownikiem Darickiem Robertsonem przedstawi nam dwie historie dowódcy słynnej organizacji S.H.I.E.L.D. Jedną dziejącą się współcześnie, drugą w czasach drugiej wojny światowej, kiedy to Fury miał dwadzieścia kilka lat i był sierżantem armii amerykańskiej.

Tak właściwie mamy tu do czynienia z bardzo fajnym nawiązaniem do komiksowych początków tej postaci w czasie wielkiej komiksowej rewolucji Marvela. W maju 1963 roku wystartowała seria „Sgt. Fury and his Howling Commandos” Stana Lee i Jacka Kirby’ego (bo kogóż innego?!), w której śledzić można było przygody specjalnej jednostki wojskowej walczącej z nazistami podczas wojny. Jednocześnie w grudniu tego samego roku Nick Fury zaczął występować w odnoszącej wówczas wielkie sukcesy serii „Fantastic Four” jako szpieg i jeden z najważniejszych agentów amerykańskiej organizacji S.H.I.E.L.D. Wydany właśnie przez Egmont pierwszy tom „Fury. MAX” przywołuje obydwie wersje Fury’ego. W dwóch sześcioodcinkowych opowieściach mamy do czynienia najpierw z podstarzałym, zgorzkniałym i zmęczonym życiem człowiekiem, który zjadł zęby na wszelkiego rodzaju tajnych misjach wywiadowczych, a potem z młodym, niedoświadczonym, ale niezwykle walecznym, żołnierzem. Fani komiksu amerykańskiego wiedzą, że Garth Ennis i Darick Robertson są autorami niesamowitych „Chłopaków” – wiedzą zatem, czego mogą się spodziewać. I dokładnie to otrzymują.