Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alan Grant. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alan Grant. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 27 listopada 2025

Batman Arkham. Pingwin

Kwa, kwa, kwa!


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Tytułowe dźwięki wydaje oczywiście kaczka. Fani DC Comics wiedzą jednak, że są one także znakiem rozpoznawczym Pingwina, jednego z najpopularniejszych wrogów Batmana. Znakomity serial „Pingwin” platformy HBO Max dał Oswaldowi Cobblepotowi ostatnimi czasy drugie popkulturowe życie – może dlatego zaczynamy od niego.

Dlaczego „zaczynamy”? Otóż w latach 2017-2019 DC Comics wydawało albumy z serii „Batman. Arkham” zbierające wybrane odcinki komiksów z Batmanem, w których pojawili się jego najsłynniejsi wrogowie. Wyszły zbiory dotyczące Ra’s Al Ghula, Mr. Freeze’a, Clayface’a, Hugo Strange’a czy nawet „Córki Jokera”. No i oczywiście Pingwina – przed nami osiem wybranych opowieści o tym, bądź co bądź, tragicznym złoczyńcy. Zaczniemy w roku 1941, a skończymy w 2008 – czyli pełne spektrum przemian tej postaci.

niedziela, 21 lipca 2024

Batman Ziemia niczyja. Tom 3. Walka o Gotham

„Batman” bez Batmana


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Egmont kontynuuje największy jak do tej pory event uniwersum Batmana„Ziemię niczyją”. Nazwa jest nieco myląca, bo wydany właśnie trzeci tom zbiorczy w oryginale nosił tytuł „Road to No Man’s Land”, a właściwa „Ziemia niczyja” zacznie się w tomie czwartym – ale większego znaczenia to nie ma. Gotham, zdewastowane całkowicie trzęsieniem ziemi, przyjąć ma właśnie drugi, równie niszczycielski cios.

Dwa pierwsze tomy „Ziemi niczyjej” kontynuowały wydarzenia „Epidemii” i „Dziedzictwa” – eventów jakże istotnie wpływających na status quo mrocznego miasta. Pierwszy tom, pod tytułem „Kataklizm”, rozwalił ten nienaruszalny stan rzeczy w drobny mak – trzęsienie ziemi o sile 7,6 stopni w skali Richtera zrównało Gotham z ziemią. Drugi, czyli „Wstrząsy wtórne”, opowiada o dramatycznej walce Batmana i jego towarzyszy o ocalenie jak największej liczby mieszkańców oraz o powolnym i nieuniknionym upadku miasta. Teraz, przy okazji „Walki o Gotham”, przyszła pora na ostatnią próbę powstrzymania totalnej zagłady – ostatnim gwoździem do trumny będzie planowane odcięcie zrujnowanej i w połowie już opuszczonej metropolii od reszty kraju. „Ucieczka z Nowego Jorku” Johna Carpentera? No, mniej więcej.

niedziela, 7 kwietnia 2024

Uniwersum DC według Neila Gaimana

Cztery wywiady, coś tam pomiędzy i pogrzeb


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Szortal i została tam pierwotnie zamieszczona.

Omawiany dziś album zbiera kilka komiksów napisanych przez Neila Gaimana dla DC, ale z zaznaczeniem, że chodzi o ten najbardziej znany i największy obszar wydawniczy – historie o superbohaterach. Raz jest lepiej, raz gorzej – dla fanów autora „Sandmana” jest to w sumie i tak nieistotne. Gaiman to Gaiman.

Zaczynamy od trzydziestego szóstego numeru antologii „Secret Origins” ze stycznia 1989 roku. Seria ta przedstawiała czytelnikom nieznane (albo mniej znane) wersje genez najróżniejszych postaci uniwersum DC – wystartowała zaraz po „Kryzysie na nieskończonych Ziemiach”, więc materiału było mnóstwo. Neil Gaiman napisał „Korowód”, króciutką opowieść o tajemniczym inspektorze Stuarcie odwiedzającym Poison Ivy, zamkniętą w Arkham. Jedna z najbardziej znanych przeciwniczek Batmana opowiada mu inną historię swego życia niż ta powszechnie znana. Jednak o wiele ważniejszym elementem „Korowodu” niż cel założony przez „Secret Origins”, wydaje się niesamowity klimat pełen niepokoju i psychozy, przywodzący nieco na myśl pierwsze odcinki „Sandmana” – tak mniej więcej do pojedynku z Doctorem Destiny. Dużą rolę pełnią tu rysunki Marka Buckinghama, współpracującego już z Gaimanem przy okazji „Miracleman. Złota Era” – surowe, klimatyczne i takie właśnie „sandmanowskie”.

sobota, 30 marca 2024

Batman Ziemia niczyja. Tom 2. Wstrząsy wtórne

Barbarzyńska epoka


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Egmont konsekwentnie wydaje „Batmana” lat dziewięćdziesiątych. Mamy rok 1998 i preludium do wielkiego eventu „Ziemia niczyja”. Omawiane dziś „Wstrząsy wtórne” co prawda nie należą do niego formalnie, ale dla uproszczenia i efektu włączono je do siedmiotomowego cyklu zbiorczego. Gotham legło w gruzach – co dalej?

Pierwszy tom „Ziemi niczyjej”, noszący dramatyczny tytuł „Kataklizm”, rozpoczął się dosłownie trzęsieniem ziemi. Katastrofa o sile 7,6 stopni w skali Richtera zrównała miasto z ziemią – „Kataklizm” zebrał nietoperzowe tytuły („Detective Comics”, „Batman”, „Shadow of the Bat”, „Robin”, „Catwoman” i kilka wydań specjalnych) z początku 1998 roku i pokazał piekło w Gotham City. Pod koniec lektury widzimy, że kurz opada i trzeba żyć dalej. Bardzo niestandardowe i niezwykłe były to historie – nie chodziło w nich o żadne detektywistyczne zagadki ani walki z fizycznymi przeciwnikami. Podobnie jak we wcześniejszej „Epidemii” wróg jest niewidzialny, bezosobowy i niepowstrzymany.

niedziela, 3 marca 2024

Batman Ziemia niczyja. Tom 1. Kataklizm

Początek koszmaru


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Gotham staje przed zagrożeniem, z jakim nigdy jeszcze nie musiało się mierzyć. Wydawać by się mogło, że po apokaliptycznej „Epidemii” pomysł śmiercionośnego wirusa w najważniejszym po Metropolis mieście DC Comics, trudno będzie przebić. A tu proszę, redaktorzy „Batmana” proszą o potrzymanie piwa i urządzają w Gotham prawdziwe trzęsienie ziemi. I to wcale nie w przenośni.

Latem i jesienią 1996 roku trwało „Dziedzictwo”, całkiem udany event angażujący prawie wszystkie wydawane wówczas batkomiksy – „Detective Comics”, „Batman”, „The Shadow of the Bat”, „Robin”, „Catwoman” i „Azrael” (tylko już z założenia odseparowane zupełnie od ciągłości DC Comics „Legends of the Dark Knight” zostało pominięte). Kolejne półtora roku nie przyniosło żadnej rewolucji – wydarzenia w każdym z wymienionych tytułów szły własnym torem aż do początku 1998 roku. Zanim jednak do nich przejdziemy wspomnieć trzeba o krótkiej, czteroodcinkowej opowieści zamieszczonej na przełomie 1997 i 1998 roku w serii „Azrael”. To od niej właśnie zaczyna się pierwszy zbiorczy tom „Batman. Ziemia niczyja”, wydarzenia jeszcze większego niż wydany nie tak dawno w Polsce słynny, niezapomniany „Knightfall”.

niedziela, 25 lutego 2024

Punisher Epic Collection. Powrót do Wielkiego Nic

Album reprezentatywny


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

To już trzeci tom „Punisher. Epic Collection” w Polsce. Fani komiksów TM-Semic mają niebywałą okazję uzupełnić braki – nasze legendarne już wydawnictwo wydało swego czasu tylko dwie dwuodcinkowe historie z wszystkich, które znajdziemy w omawianym dziś albumie. Przed nami „Punisher” z lat 1989-1990, czyli z okresu szczytu swej popularności.

Poprzedni tom zawierał gigantyczną dawkę komiksów z początkowego okresu TM-Semic – odcinki 11-25 drugiej serii „Punishera” były wydane u nas na samym początku istnienia wydawnictwa. Scenarzysta Mike Baron i rysownik Whilce Portacio, dwaj niezwykle znani i lubiani twórcy wywindowali popularność Pogromcy na naprawdę wysoki poziom. Baron został, Portacio odszedł – zastąpił go Bill Reinhold, który pomimo zupełnie odmiennego stylu poradził sobie z wysoko zawieszoną poprzeczką. Marvel Comics kuło żelazo, póki gorące – oprócz regularnej serii (w dzisiejszym „Epicu” znajdziemy odcinki 26-34) wydano w tym czasie trzy tak zwane „powieści graficzne” i kolejny (już trzeci) „annual”. Wszystko to znajdziemy tutaj, w „Powrocie do Wielkiego Nic”.

niedziela, 17 grudnia 2023

Batman. Dziedzictwo

Indiana Wayne i starożytna zaraza


Uwielbiam „Batmana” z lat dziewięćdziesiątych. Pewnie jest nas wielu – a Egmont o tym wie. Mieliśmy już pięciotomowy „Knightfall”, potem „Contagion” a teraz przyszła pora na „Legacy”. Czyli mamy cały czas rok 1996 – okres, do którego wydawnictwo TM-Semic już nie dotarło (zakończyło działalność mniej więcej przed odcinkami „Epidemii”).

Wspomniany event „Contagion / Epidemia” miała miejsce wiosną 1996 roku. Gotham opanowała śmiertelna zaraza. Wywołał ją Filowirus Apokalipsy przemycony do metropolii przez Zakon Świętego Dumasa. Batman mierzył się z zagrożeniem do tej pory niespotykanym, no bo jak walczyć z niewidzialnym wrogiem? Wokół człowieka nietoperza sformowała się nieformalna „Bat-Rodzina” – Nightwing, Robin, Catwoman, Huntress, Oracle i Azrael robili wszystko, aby ocalić Gotham. W zasadzie bezpośrednio po „Epidemii” rozpoczyna się „Dziedzictwo”, czyli znów wydarzenie przewijające się przez niemal wszystkie bat-komiksy, choć tym razem rozproszenie to wydaje się być zrobione nieco na siłę.

czwartek, 9 listopada 2023

Batman Spawn

Tylko dla zatwardziałych fanów


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Chcesz lepszych wyników finansowych i wyższej sprzedaży? Zrób crossover! Historie przetaczające się przez kilka różnych, równolegle wydawanych serii to chleb powszedni amerykańskich wydawnictw komiksowych. Zwykle dotyczą one tytułów tylko jednego uniwersum. Czasem jednak dochodzi do crossoverów wyższego poziomu – kiedy spotykają się bohaterowie komiksów różnych wydawnictw. Tak się stało chociażby w roku 1994 (i to dwukrotnie). A teraz, po dwudziestu dziewięciu latach dwójka bohaterów po raz trzeci weszła sobie w drogę. Tylko że nie wiadomo w sumie po co – nie każdy crossover jest dobrą decyzją. Nawet jeśli dotyczy Spawna i Batmana.

Egmont wydał właśnie wszystkie trzy wspomniane komiksy w jednym tomie zbiorczym. Ale – ciekawostka – to ten najnowszy, wydany na początku 2023 roku, otwiera cały zbiór. Moim zdaniem taką decyzją wydawnictwo wyznacza od razu target albumu – skierowany jest on do osób znających zarówno Batmana i Spawna oraz świadomych tego, że kiedyś już doszło do ich konfrontacji. Ja zacznę jednak od opowieści umieszczonych w zbiorze jako druga i trzecia, czyli tych najstarszych, wydanych niemal trzydzieści lat temu. Słynny Todd McFarlane rozpoczął pisanie (i rysowanie) „Spawna” niemal dwa lata wcześniej – był to najlepiej sprzedający się tytuł nowopowstałego wydawnictwa Image, które stało się bardzo szybko poważną konkurencją dla DC Comics i Marvela.

niedziela, 3 września 2023

Batman. Epidemia

Niewidzialny wróg


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Superbohater walczy zazwyczaj z superłotrem. Może być też tak, że łapie bandytów, porywaczy albo złodziei. A co, jeśli stawić musi czoła wirusowi? Jeśli jego ukochane miasto sparaliżuje epidemia i zacznie się ono chylić ku upadkowi? Batman, już dwa lata po swoim powrocie do Gotham, zmierzył się właśnie z takim zagrożeniem.

Latem 1994 roku Batman przywdział charakterystyczny, czarny strój i znów zaczął pilnować porządku w mrocznym mieście. Echa „Knightfall” zaczęły cichnąć. Do marca 1996 roku w świecie Batmana nie było jakichś wielkich, rewolucyjnych wydarzeń. Kelley Jones, rysownik charakterystyczny, zadomowił się już na dobre w serii „Batman” i powoli przyzwyczajał czytelników do swego ekscentrycznego stylu. W „Detective Comics” rysownicy zmieniali się co kilka numerów, ale pisał zawsze Chuck Dixon, stary wyga. Pod koniec 1995 roku serie Batmana zostały wciągnięte w krótki, ale obejmujący całość uniwersum, crossover „Underworld Unleashed”, a wiosną 1996 roku doszło do epidemii w Gotham City. I właśnie to wydarzenie stanowi oś fabuły najnowszego komiksu z Batmanem od Egmontu.

niedziela, 18 czerwca 2023

Batman Knightfall. Tom 5. Nowy początek

Rycerz odnowiony

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.


Tego już w czasach TM-Semic nie poznaliśmy. Batman pokonał Azraela, a sam Azrael najwyraźniej poszedł po rozum do głowy, Robin powrócił do jaskini, Nightwing pojawił się ni stąd ni zowąd i tylko rozczarowanego i obrażonego Alfreda nadal brakuje. Bruce Wayne wrócił do roli człowieka-nietoperza, prawda? No niestety, sprawa jest trochę bardziej skomplikowana.

Czwarty zbiorczy tom „Batman. Knightfall” zakończony jest zeszytami, które ukazały się w sierpniu 1994 roku. Komiksy rozpoczynające omawiany dziś, ostatni piąty album, pochodzą z listopada tego roku (z małym wyjątkiem – Robin „zerowy” jest z października, co jeszcze wyjaśnię). A więc zanim do nich przejdziemy trzeba krótko wspomnieć o tym, co działo się podczas tej dwumiesięcznej „przerwy”. A działy się rzeczy istotne i wpływające na całe uniwersum – nadeszła „Godzina Zero. Kryzys w czasie!”, największy „kryzys” DC Comics od 1985 roku (patrz: „Kryzys na nieskończonych Ziemiach”) i restart uniwersum, choć nie tak dramatyczny i drastyczny jak ten sprzed dziewięciu laty. 

niedziela, 11 czerwca 2023

Batman Knightfall. Tom 4. Koniec mrocznych rycerzy

Rycerz odrodzony

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.


Latem 1993 roku Bane złamał Batmana a niejaki Jean-Paul Valley zajął jego miejsce. Minął rok – w sierpniu 1994 roku doszło do kulminacji następstw tego wydarzenia. Bruce Wayne wrócił do Gotham i założył z powrotem swój kostium – czwarty tom zbiorczy „Batman. Knightfall” opowiada o odrodzeniu mrocznego rycerza.

Cały wielki pięciotomowy cykl nosi nazwę „Knightfall”, ale tak naprawdę w omawianym dziś albumie znajdziemy uzupełnienie „Knightquest” i cały „Knightsend”. Poprzedni tom składał się w całości z odcinków pokazujących krucjatę nowego Batmana – Jeana-Paula Valleya zakutego w absurdalną, bardzo podrasowaną technicznie zbroję i niszczącego dorobek (głównie ten symboliczny) swego poprzednika. Niepełnosprawny Bruce Wayne siedzący na wózku inwalidzkim oraz opiekujący się nim Alfred Pennyworth pojawili się na jednym, może dwóch kadrach. Teraz przyszła pora, aby oddać im głos. Zobaczymy co porabiali w tym czasie i jak wyglądały ich poszukiwania porwanych przyjaciół – Jacka Drake’a (ojca aktualnego Robina) i pani doktor Shondry Kinsolving, z którą zaczęła łączyć Bruce’a dość intymna relacja.

niedziela, 4 czerwca 2023

Batman Knightfall. Tom 3. Krucjata mrocznego rycerza

Rycerz zastąpiony

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.


Trzeci tom „Batman. Knightfall” w całości koncentruje się na jednej, centralnej postaci. Bane’a już nie ma, siedzi w Blackgate. Niepełnosprawny Bruce Wayne i jego wierny Alfred zniknęli i pojawiają się na jakimś jednym kadrze pod koniec komiksu. Robina może i trochę tu znajdziemy, ale tylko z doskoku. Ale jest on, Jean-Paul Valley. Azrael, Rycerz Zakonu Świętego Dumasa. AzBat.

Saga „Knightfall” ma bardzo jasno sprecyzowaną strukturę. Najpierw był „Prolog”, czyli zbiór opowieści prowadzących do upadku Batmana („Venom”, „Miecz Azraela”, „Zemsta Bane’a” i pojedyncze zeszyty regularnych serii). Potem przyszedł czas na sam tytułowy „Knightfall” w dwóch częściach, zakończony przyjęciem przez Jeana-Paula Valleya roli Batmana i odejściem Bruce’a Wayne’a. Następujący po tym „Knightquest” ma trzy części. Dwie zatytułowane „The Crusade” i trzecią – „The Search”. To właśnie cała „Krucjata” znajduje się w omawianym dziś komiksie – „Poszukiwanie” znajdziemy dopiero w tomie czwartym. W skład „The Crusade” wchodzą pojedyncze zeszyty takich serii jak „Detective Comics”, „Batman”, „Shadow of the Bat” (przede wszystkim) oraz „Robin”, „Catwoman” i „Showcase” (jako niewielkie uzupełnienie) – wszystko wyszło pierwotnie między listopadem 1993 a czerwcem 1994 roku.

niedziela, 28 maja 2023

Batman Knightfall. Tom 2. Upadek mrocznego rycerza

Rycerz złamany

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.


W Stanach Zjednoczonych były to wakacje roku 1993. U nas zimowe ferie roku 1996. Wtedy to Bane złamał kręgosłup człowieka-nietoperza – w „Batmanie 1/96” od TM-Semic. To nie spojler, dajcie spokój – to widać na okładce. Zresztą jest to historia już na starcie zapowiadająca, co tak naprawdę się wydarzy. Drugi zbiorczy tom „Batman Knightfall” od ponad pół roku jest w sprzedaży – Egmont zebrał wszystko to, co dokładnie trzydzieści lat temu co miesiąc kupowaliśmy w kioskach.

Tydzień temu pisałem o „Prologu” – pierwszym tomie imponującej pięcioczęściowej edycji zbiorczej „Batman. Knightfall”. Poznaliśmy Jeana-Paula Valleya – egzekutora tajnego Zakonu Świętego Dumasa, młodego chłopaka uwarunkowanego przez „system” (czytaj: uśpione umiejętności nabyte przez pranie mózgu nabyte w dzieciństwie). To jego wziął pod swoje skrzydła Batman w nadziei, że uchroni go przed zgubnym działaniem rzeczonego „systemu”. Poznaliśmy też Bane’a, nadludzko inteligentnego i silnego człowieka napędzanego przez „venom”, skrajnie uzależniający specyfik wzmacniający siłę mięśni, któremu uległ wcześniej (ale się od niego uwolnił) sam Batman. Bane przybył do Gotham po to, aby pokonać Batmana – symbol nietoperza, uosabiający jego własny strach (czytaj: nieakceptowalną słabość) prześladuje go bowiem od dzieciństwa. Obserwujemy wreszcie samego mrocznego rycerza osuwającego się sukcesywnie w otchłań. Postępująca degrengolada psychiczna i fizyczna człowieka-nietoperza, obserwowana przez mocno zaniepokojonych Alfreda i Robina, nieustannie rośnie.

niedziela, 29 maja 2022

Lobo. Portret bękarta

Chaotyczne akty bezsensownej ultraprzemocy


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Szortal i została tam pierwotnie zamieszczona.

Ostrzeżenie: Ten album nie jest przeznaczony dla FRAJERÓW, PAJACÓW, GŁĄBÓW i ĆWOKÓW oraz osób o słabych nerwach! – tak krzyczy do nas tył okładki komiksu „Lobo. Ostatni Czarnian”. Wulgarnego i skrajnie przerysowanego kolesia o białej skórze i nieustającej ochocie na bijatykę znają nie tylko fani „TM-Semic”. Lobo rządził i dzielił w Polsce przed ćwierćwieczem – dziś powtórka z tej, jedynej w swoim rodzaju, rozrywki!

Lobo był jedną z najpopularniejszych postaci uniwersum DC Comics ostatniej dekady dwudziestego wieku. Nic dziwnego zatem, że TM-Semic u schyłku swego żywota wydawało jego przygody na potęgę. W 1983 roku, kiedy to Lobo pojawił się po raz pierwszy (i wyglądał inaczej niż w apogeum swej sławy i chwały) w trzecim zeszycie „Omega Men”, nic nie zapowiadało takiego sukcesu. Kosmiczny hulaka, łowca nagród, najemnik, przyjaciel delfinopodobnych kosmitów i rubaszny zabijaka – to on pojawił się w „Supermanie” 3/92 i spuścił tęgie lanie Kryptończykowi w jego antarktycznej samotni. Białoskóry drań tak spodobał się polskim czytelnikom, że dwa lata później, w ramach „Wydań specjalnych”, otrzymaliśmy pierwszy samodzielny album z tym (anty)bohaterem. W 2015 roku Egmont, w ramach swego ekskluzywnego cyklu „DC Deluxe”, wydał najwcześniejsze komiksy z ostatnim Czarnianem – te, od których tak naprawdę rozpoczął się boom na Lobo (TM-Semic zaczęło również od nich). 

niedziela, 15 maja 2022

Batman/Sędzia Dredd. Wszystkie spotkania

Bez trzymanki


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Szortal i została tam pierwotnie zamieszczona.

Crossovery w komiksie amerykańskim były w latach dziewięćdziesiątych chlebem powszednim. Te, o których opowiemy dzisiaj są szczególne z jednego powodu – amerykański Batman spotyka brytyjskiego Sędziego Dredda. Oto pięć konfrontacji jednego z najważniejszych europejskich bohaterów komiksowych z człowiekiem-nietoperzem i… Lobo!

Niezapomniane wydawnictwo „TM-Semic”, które trzydzieści lat temu zawojowało polski rynek komiksowy, oprócz miesięcznych serii zeszytowych bardzo szybko zaczęło publikować albumy specjalne o powiększonej ilości stron – ukazywały się w mniej więcej kwartalnym rygorze wydawniczym. W drugiej połowie 1993 roku otrzymaliśmy pierwszy komiks wydrukowany na papierze kredowym – „Batman/Judge Dredd. Sąd nad Gotham” ze scenariuszem Alana Granta i Johna Wagnera oraz ilustracjami faceta, który stał się dość szybko swego rodzaju ikoną dla czytelników TM-Semic. Simon Bisley fascynował i odrzucał jednocześnie – jego specyficzną „kreskę” można kochać lub nienawidzić, ale na pewno nie można przejść obok niej obojętnie. Polskie wydawnictwo, wydając ten album, zdecydowało się na ryzykowny krok, który nie do końca zwrócił się finansowo, ale na pewno zapisał się WIELKIMI literami w jego niezbyt długiej historii.