Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pablo Raimondi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pablo Raimondi. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 14 września 2023

JLA. Wieża Babel

JLA wita wiek XXI


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Amerykańska Liga Sprawiedliwości to najsłynniejsza i najpopularniejsza superbohaterska grupa DC Comics. Nie była jednak przez cały czas grupą stabilną – zmieniały się jej składy, comiesięczne serie powstawały i upadały. W drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych nastąpił renesans „Justice League of America” – wszystko za sprawą Granta Morrisona. Ale… to nie o nim – przynajmniej dzisiaj – chciałbym opowiedzieć.

Dlaczego zatem w ogóle o nim wspominam? Morrison – z przerwami – pisał „JLA” od numeru pierwszego (styczeń 1997) do czterdziestego pierwszego (maj 2000). Niesamowity był to okres – w listopadzie „erę Morrisona” omówię dokładnie. Gdy w tak zwanym międzyczasie Szalony Szkot nie mógł dotrzymać redakcyjnych deadline’ów, w jego miejsce wchodził Mark Waid, doświadczony i uznany twórca odpowiedzialny chociażby za genialną opowieść „Kingdom Come”. A gdy Morrison odszedł z serii już na stałe, Waid został jej pełnoetatowym scenarzystą. Wydawnictwo Egmont wydało ostatnio album „JLA. Wieża Babel” w ramach cyklu „DC Deluxe”. Komiks ten wypełnia luki runu Morrisona i prezentuje pierwsze odcinki „JLA” po jego odejściu. I od razu rozwiewam wszelkie obawy – oczywiście warto znać odcinki Morrisona, aby w pełni cieszyć się fabułami Waida, ale zostało to wszystko napisane tak, że w sumie… nie trzeba.

niedziela, 4 lipca 2021

Domena królów

Okres przejściowy


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Dziś znowu lecimy w kosmos uniwersum Marvela. Oto kolejny zbiorczy album od wydawnictwa Egmont sygnowany logo „Marvel Classic”. Poznamy w nim finał długiej opowieści zapoczątkowanej w komiksie „X-Men. Mordercza geneza” – to w nim pojawił się Wulkan, trzeci brat braci Summers i z miejsca stał się jednym z najgroźniejszych przeciwników z jakimi przyszło mierzyć się mutantom. To on był głównym inicjatorem „Wojny królów”, wielkiego starcia dwóch potężnych, kosmicznych imperiów – Kree i Shi’ar.

Co warto wiedzieć siadając do lektury „Domeny królów”? Wojna się właśnie skończyła. Nowi władcy imperium Kree, nadludzcy Inhumans, przy pomocy zbuntowanych przeciwko Wulkanowi oddziałów Shi’ar i grupy kosmicznych piratów, znanych jako Starjammers, rzucili przeciwników na kolana. Wulkan zginął w walce z Black Boltem – przywódcą Inhumans, który chciał zakończyć wojnę poprzez detonację „bomby terrigenowej”, mającej wynieść wszystkie (prawie wszystkie) galaktyczne rasy na wspólny, wysoki poziom rozwoju i zakończyć wszelkie konflikty. Nie do końca się to udało – Shi’ar zostało co prawda pokonane, ale wybuch bomby „rozdarł tkaninę czasoprzestrzeni”, a wiadomo przecież, że nic dobrego z takich rozdarć jeszcze nie wylazło. Nowym władcą Shi’ar został Gladiator, szef imperialnej straży, a w Kree rządzi Meduza, wdowa po Black Bolcie. Spokój jest tylko pozorny – imperia liżą rany, coś przerażającego spogląda z wyrwy w czasoprzestrzeni, starożytne Bractwo Raptorów zaczyna realizować swój „Wielki Cel” a na domiar złego do życia powrócił Adam Magus, niebywale potężna, zła i bezlitosna istota o nieokiełznanej rządzy władzy.