Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Elemental. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Elemental. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 20 listopada 2025

Wieże Bois-Maury. Tom 1

Średniowiecze bez filtra


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Hermann Huppen, podpisujący swe prace tylko swoim imieniem, jest jednym z najpopularniejszych europejskich twórców komiksowych dwudziestego wieku. Westernowy „Comanche”, postapokaliptyczny „Jeremiah” czy awanturniczy „Bernard Prince” są jego najbardziej znanymi w Polsce komiksami. Wróć – są jeszcze „Wieże Bois-Maury” i to na nich się dziś skupimy.

Wydawnictwo Elemental wydało niedawno dwa tomy „Brigantusa”, jeden z ostatnich komiksów Hermanna, narysowany do scenariuszy jego syna Yvesa Huppena. Hermann rysował „Brigantusa” już po osiemdziesiątce i, pomimo cały czas widocznego kunsztu, nie był to już ten sam poziom co czterdzieści lat wcześniej. Pierwszy tom zbiorczy „Wież Bois-Maury”, wydany również przez Elemental, zabiera nas właśnie do tych czasów, do szczytu popularności i możliwości belgijskiego grafika. Więcej – Hermann Huppen nie pełnił tu tylko funkcji rysownika, lecz również scenarzysty.

wtorek, 1 lipca 2025

Brigantus. Tom 2. Pikt

W ciemność


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Drugi tom „Brigantusa” od wydawnictwa Elemental kontynuuje wątki pierwszego i przerzuca głównego bohatera na drugą stronę barykady. Nie jest tam oczywiście lepiej, ale Brigantus dobrze wiedział, że tak będzie. W świecie, gdzie można stać tylko w deszczu lub pod rynną, przetrwanie zdaje się niemożliwe.

Mamy rok 84 naszej ery, znajdujemy się gdzieś w Kaledonii na mrocznych, zasnutych mgłą wrzosowiskach. Rzymianie nie wybudowali jeszcze słynnego Muru Hadriana, oddzielającego ich od dzikich i nieposkromionych Piktów. Toczą zatem co jakiś czas krwawe potyczki z walecznymi i nieokrzesanymi tubylcami, ponosząc wielkie straty nie tylko z ich rąk, ale i w wyniku starcia z dziką i pierwotną przyrodą. Pierwszy tom zakończył się ucieczką głównego bohatera, dwumetrowego, budzącego odrazę i lęk wśród pobratymców legionisty, skazanego za rzekomą zdradę podczas próby pacyfikacji pewnej piktyjskiej wioski. Ledwo żywy, pałający żądzą zemsty Meloniusz Brigantus zostaje w drugim tomie schwytany i uwięziony przez tych samych Piktów – wszak jest znienawidzonym najeźdźcą. Tymczasem w rzymskim obozie trwają przygotowania do kolejnego ataku na dzikich barbarzyńców.

czwartek, 20 czerwca 2024

Brigantus. Tom 1. Wygnaniec

W stronę światła


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Tak się jakoś złożyło, że w krótkim czasie ukazały się dwa komiksy z akcją osadzoną w starożytnej Szkocji, gdzie Piktowie stawiają opór rzymskim legionom. Różnica między nimi jest jednak diametralna – co możemy poczytywać tylko na plus.

Jednym z nich jest mroczny, oniryczny i bardzo mało rozrywkowy „Brigantus” Huppenów. Rysuje słynny Hermann (najbardziej znany chyba z „Jeremiaha”), pisze jego syn Yves H. (ukrywający swe nazwisko, podobnie jak wielu innych twórców popkultury unikający skojarzeń z o wiele słynniejszym rodzicielem). Akcja pierwszego tomu „Brigantusa” (drugi dopiero się pisze/rysuje) dzieje się w 84 roku naszej ery. Odział rzymskich legionistów przemierza ziemie dzikich Piktów i zbiera haracz w położonych tam wioskach. Rzymianie zostają rozbici przez rozwścieczonych tubylców i muszą odnaleźć drogę powrotną do swego obozu – a ta wiedzie przez dziką, koszmarną i spowitą mrokiem ziemię.

czwartek, 30 maja 2024

Mity Cthulhu według Lovecrafta

Obrazy grozy


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Dwa dni temu pisałem o pierwszy tomie „Biblioteki grozy” wydawnictwa C&T. Lovecraft – wiadomo. Klasyczna literatura grozy jest pojęciem o wiele obszerniejszym, niż mogłoby się wydawać, lecz jeśli mamy zaczynać jej poznawanie to koniecznie od żelaznych klasyków. Wśród osób niesiedzących głęboko w temacie najbardziej rozpoznawane są dwa nazwiska – Edgar Allan Poe i Howard Philips Lovecraft. Dziś poznamy kolejną popkulturową interpretację dzieł tego drugiego – graficzną.

Zbiór „Mity Cthulhu według Lovecrafta” ukazał się w 2018 roku. Same komiksy wchodzące w jego skład są jednak dużo starsze – wychodziły w odcinkach już na początku lat osiemdziesiątych w czasopiśmie, które ostatecznie zbankrutowało. Trafiły do szuflady i po ponad trzech dekadach ponownie ujrzały światło dzienne. Jose Villarubia pisze w przedmowie, że oto przed nami „trzy najlepsze historie Howarda Philipsa Lovecrafta, mistrza kosmicznej grozy”. Trudno się z tym zgodzić, choć to trzecie faktycznie mogłoby powalczyć o podium. Są to raczej opowiadania istotne ze względu na ustanawiane przezeń kamienie milowe w twórczości Lovecrafta. Z przedmowy dowiadujemy się też co nieco o samym autorze, bardzo doświadczonym hiszpańskim grafiku Estebanie Maroto, specjalizującym się w komiksie mającym na celu wyrzucenie czytelnika ze strefy komfortu i wzbudzenie niepokoju. W przypadku Lovecrafta podjął się zadania trudnego nad wyraz, ale podołał.