Dobra końcówka
Recenzja powstała przy współpracy z portalem Szortal i została tam pierwotnie zamieszczona.
Przygody jedynej reprezentantki naszego gatunku wśród milionów obywateli Armady, gigantycznego konwoju przemierzającego galaktykę, dobiegają końca. Egmont wydał właśnie piąty i – na razie – ostatni tom zbiorczy. Navis jest już dojrzałą kobietą, a nie zwariowaną nastolatką jak na samym początku historii. Z wszelkimi przeciwnościami losu radzi sobie jednak cały czas w ten sam sposób – z determinacją, odwagą i uśmiechem.
Piąty tom zawiera odcinki od szesnastego do dwudziestego – wydane między 2014 a 2019 rokiem. Przed lekturą warto przypomnieć sobie fabuły tomu czwartego, bo nie mamy już do czynienia z tak bardzo autonomicznymi i zamkniętymi odcinkami, jak przed laty. Zaczynamy od zeszytu pod tytułem „Chłód”, w którym Navis powraca na planetę Tri-JJ 768, nieodmiennie targaną rewolucjami i wojnami domowymi. Pamiętamy dobrze ten świat z tomu pierwszego – Navis nie tylko dzielnie walczyła u boku rebeliantów, ale i poznała bliską swemu sercu osobę. Teraz, po kilku latach, wraca z misją z ramienia Armady, ale nie jest sama. Znani nam z poprzednich odcinków Bobo, robot Snivel i syn naszej bohaterki o imieniu Yannsej również mają w niej swój udział.



