Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jim Baikie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jim Baikie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 18 października 2026

Uniwersum DC według Alana Moore'a

Alan Moore na obcej ziemi


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Przed nami kolejny album z cyklu „DC Deluxe”. Zebrano w nim pojedyncze komiksy autorstwa Alana Moore’a, napisane dla DC Comics. Zaczniemy od roku 1985, kiedy to uniwersum DC, jakie wtedy znano, dobiegało definitywnego końca, a skończymy na roku 2000, czyli okresie wielkiej kłótni Moore’a ze swoim pracodawcą.

Egmont wydał do tej pory już dwa zbiory „Uniwersum DC według…” – czytaliśmy komiksy Mike’a Mignoli i Neila Gaimana. Miały one wszystkie zalety i wady tego rodzaju wydań zbiorczych – najlepsze komiksy danego artysty, przy jednoczesnym uczuciu chaosu i fragmentaryczności niektórych opowiadań. To samo mamy w omawianym dziś „Uniwersum DC według Alana Moore’a” – podobnie jak dwa wcześniej wymienione, ten zbiór przeznaczony jest dla fanów tego autora, którzy dość dobrze orientują się w historii DC Comics. Czarownik z Northampton zaczął pisać dla DC w roku 1982, kiedy to w dwudziestym numerze „Swamp Thing” wystartował ze swoją niesamowitą „Sagą o potworze z bagien”. W roku 1985, kiedy to komiksy z Potworem biły rekordy popularności, Alan Moore zaczął zajmować się innymi wybranymi bohaterami DC. Był to bardzo specyficzny okres – szefostwo DC wiedziało, że za chwilę uniwersum w dotychczasowym kształcie przestanie istnieć. Alan Moore miał wtedy pole do popisu i wykorzystał tę szansę najlepiej jak mógł.

czwartek, 29 lutego 2024

Opowieści jutra

Moore na wesoło


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Alan Moore powraca! Po raz pierwszy w Polsce wydane zostały jego „Opowieści jutra”, zbiór dwunastu odcinków humorystycznej antologii – kpiącej i drwiącej, błyskotliwej i inteligentnej. Ponad dwadzieścia lat temu Czarownik z Northampton uzupełnił ofertę swego własnego wydawnictwa o rzecz bardzo wtedy potrzebną.

America’s Best Comics – nie wiem, czy na przełomie wieków wydawnictwo Moore’a publikowało rzeczywiście najlepsze komiksy w Ameryce, ale było bezkonkurencyjne, jeśli chodzi o sprawne i udane wykorzystywanie elementów popkultury. „Top 10”, „Tom Strong”, „Promethea” – oto rewelacyjne długie serie z tak zwaną ciągłością fabularną. Ale Moore chciał poeksperymentować i zawrzeć w komiksach wiele pomysłów, których nie chciał za bardzo rozwijać. To miały być tylko gagi, żarty, nawiązania do kultury popularnej, mieszanki konwencji, intelektualne zabawy, karykaturalne wizje i popisy erudycji. To musiały być krótkie formy.