Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jim Steranko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jim Steranko. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 21 grudnia 2025

Nick Fury. Agent SHIELD

Bunt wobec tyranii kadrów


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Egmontowy cykl wydawniczy „Marvel Limited” prezentuje klasykę Marvela, która – z racji formatu owego cyklu – była przełomowa nie tylko z powodu fabuły, ale (chyba głównie) poprzez warstwę graficzną. Wydany właśnie imponujący zbiór „Nick Fury, Agent S.H.I.E.L.D.” idealnie wpisuje się w obydwa założenia. Jim Steranko, jeden z ówczesnych marvelowskich geniuszy komiksu, zaprasza nas na podróż w czasie do apogeum Srebrnej Ery.

Nick Fury nie zawsze był agentem S.H.I.E.L.D. (Strategic Homeland Intervention, Enforcement and Logistics Division). W roku 1963, czyli w czasach gwałtownej inwazji Stana Lee i Jacka Kirby’ego, kiedy to nowe komiksy superbohaterskie pojawiały się jak grzyby po deszczu, Marvel postanowił wydać coś z zupełnie innej beczki. W marcu tego roku wystartowała nowa seria – „Sgt. Fury and His Howling Commandos”, opowieść o jowialnym, twardym jak skała, absurdalnie męskim sierżancie armii USA i grupie komandosów piorących nazistów podczas drugiej wojny światowej. Fury nie miał jeszcze opaski na oku, nosił zarost i kurzył cygara – proste, pełne strzelanin i pościgów opowieści sprzedawały się świetnie mimo wielkiej konkurencji w postaci „Fantastycznej Czwórki”, „Spider-Mana” czy „Kapitana Ameryki”. A propos – Kapitan pojawiał się czasem w „Sgt. Fury”, wszak był to okres jego intensywnej, wojennej działalności, choć ze zrozumiałych względów Sierżanta Fury’ego nie znajdziemy w starszych o dwie dekady komiksach z Kapitanem (wydawanych wtedy pod egidą „Timely Comics” – jeszcze nie Marvela).