Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Darick Robertson. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Darick Robertson. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 6 kwietnia 2025

Fury MAX. Tom 1

Przyznaj się, lubisz to


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Garth Ennis opowie nam dziś, dlaczego Nick Fury nosi opaskę na lewym oku. Między innymi oczywiście – razem z rysownikiem Darickiem Robertsonem przedstawi nam dwie historie dowódcy słynnej organizacji S.H.I.E.L.D. Jedną dziejącą się współcześnie, drugą w czasach drugiej wojny światowej, kiedy to Fury miał dwadzieścia kilka lat i był sierżantem armii amerykańskiej.

Tak właściwie mamy tu do czynienia z bardzo fajnym nawiązaniem do komiksowych początków tej postaci w czasie wielkiej komiksowej rewolucji Marvela. W maju 1963 roku wystartowała seria „Sgt. Fury and his Howling Commandos” Stana Lee i Jacka Kirby’ego (bo kogóż innego?!), w której śledzić można było przygody specjalnej jednostki wojskowej walczącej z nazistami podczas wojny. Jednocześnie w grudniu tego samego roku Nick Fury zaczął występować w odnoszącej wówczas wielkie sukcesy serii „Fantastic Four” jako szpieg i jeden z najważniejszych agentów amerykańskiej organizacji S.H.I.E.L.D. Wydany właśnie przez Egmont pierwszy tom „Fury. MAX” przywołuje obydwie wersje Fury’ego. W dwóch sześcioodcinkowych opowieściach mamy do czynienia najpierw z podstarzałym, zgorzkniałym i zmęczonym życiem człowiekiem, który zjadł zęby na wszelkiego rodzaju tajnych misjach wywiadowczych, a potem z młodym, niedoświadczonym, ale niezwykle walecznym, żołnierzem. Fani komiksu amerykańskiego wiedzą, że Garth Ennis i Darick Robertson są autorami niesamowitych „Chłopaków” – wiedzą zatem, czego mogą się spodziewać. I dokładnie to otrzymują.

wtorek, 27 czerwca 2023

Deadpool Classic. Tom 7

Dużo kobiet!

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.


Joe Kelly ukształtował Deadpoola w latach dziewięćdziesiątych – mieliśmy okazję czytać jego scenariusze aż w pięciu pierwszych tomach „Deadpool Classic”. Tom szósty zebrał odcinki Christophera Priesta, poprowadzone trochę inaczej – i w moim odczuciu lepiej. A teraz tom siódmy – pisze kolejny scenarzysta, Jimmy Palmiotti.

Palmiotti zaczął od krótkiej przygody Wade’a Wilsona, zamieszczonej pierwotnie w dwudziestym ósmym numerze „X-Men Unlimited” z września 2000 roku. Bardzo dziwny to odcinek, niby wariacja na temat „Sin City” Franka Millera, ale jakaś taka skrajnie poważna i ponura. To jest inny Deadpool niż ten, którego znaliśmy do tej pory. Poczucia humoru za grosz, ale to chyba miało tak być. W każdym razie oprócz pewnej zabawy nie swoją konwencją, Palmiotti zaznacza już tutaj wokół czego (kogo) kręcić się będą jego fabuły. No, wokół kobiet!

niedziela, 1 maja 2022

Marvel Knights. Punisher. Tom 2

Po bandzie

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

W „Punisher MAX” Garth Ennis dał się poznać jako twórca piszący scenariusze całkowicie poważne i przeznaczone dla zdecydowanie dorosłego odbiorcy. Dziesięć wielkich tomów przygód Punishera mamy już na polski rynku. We wrześniu zeszłego roku Egmont cofnął się jeszcze trochę bardziej w czasie i rozpoczął trzytomowy cykl poprzedzający „MAX”. Dziś zajmiemy się jego tomem drugim.

Wspomniany „Punisher MAX” od Egmontu jest serią opatrzoną numerem siedem. Pierwszy tom wcześniejszego „Marvel Knights. Punisher” zbierał wszystkie dwanaście odcinków serii piątej oraz pierwsze sześć szóstej. Za sterami tego przedsięwzięcia stał również Garth Ennis, któremu dzielnie asystował Steve Dillon – panowie, niesieni falą sukcesu „Kaznodziei”, przywracali do życia Pogromcę. „Punisher” pod egidą „Marvel Knights” był w prostej linii przedłużeniem pewnych założeń i estetyki wspomnianego „Kaznodziei” – komiks z jajem, dosadnym poczuciem humoru, przekraczający czasem granice dobrego smaku, ale jednocześnie inteligentny i wciągający. I oczywiście tylko dla dorosłych.

czwartek, 3 lutego 2022

Wolverine. Vol 3. Tom 1

Amerykańska dzicz


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Szortal i została tam pierwotnie zamieszczona.

Wolverine’a wszyscy znamy. Bez niego nie byłoby X-Men – to prawda, choćbyśmy nie wiadomo jak bardzo próbowali ją negować. Wydawnictwo Mucha Comics wystartowało właśnie ze zbiorczą edycją przygód Rosomaka, wydawaną pierwotnie w odcinkach od lipca 2003 roku. Logan przemierza amerykańską prowincję, kanadyjskie lasy (jedno i drugie to bez wątpienia dzicz) i pakuje się w kłopoty. A jakże.

Za scenariusz odpowiada znany i uznany w komiksowym światku Greg Rucka. Jego wersja „Wolverine’a” to już trzecie podejście Marvela do solowych przygód Rosomaka – pierwsza, kilkuodcinkowa, napisana przez słynnego Chrisa Claremonta i narysowana przez równie sławnego Franka Millera, ukazała się w 1982 roku, druga natomiast wystartowała sześć lat później. Tak właściwie run Rucki jest jej przedłużeniem – druga seria zakończyła się na numerze sto osiemdziesiątym dziewiątym w czerwcu 2003 roku, a już miesiąc później ukazał się odcinek opatrzony po prostu numerem jeden. Skąd ten ruch wydawniczy?

wtorek, 7 grudnia 2021

Hellblazer. Wzlot i upadek

Komiks skrojony na miarę


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

„DC Black Label”, czyli linia wydawnicza, której zadaniem było godne zastąpienie zlikwidowanego w styczniu 2020 roku „DC Vertigo”, regularnie oferuje nowe tytuły.  Czytelnicy DC Comics nie są zgodni co do tego, czy ta nowa inicjatywa wydawnictwa jest udana – duża część fanów twierdzi po prostu, że „to już nie to”. Na którą stronę przeważy szalę najnowszy komiks „DC Black Label” w Polsce?

„Hellblazer. Rise and Fall” to trzyczęściowa historia autorstwa Toma Taylora, wydana pierwotnie między listopadem 2020 a kwietniem 2021 roku. Rysuje nie byle kto, bo sam Darick Robertson, którego charakterystyczne rysunki znamy z „Transmetropolitan” Warrena Ellisa lub „Chłopaków” Gartha Ennisa. Oto nowa opowieść z Johnem Constantine’em w roli głównej – zgodnie z założeniem „DC Black Label” jest ona nie związana z podstawowym kontinuum fabularnym DC, a co za tym idzie autor scenariusza miał o wiele większą swobodę twórczą i pole do popisu.

czwartek, 29 lipca 2021

Punisher MAX. Tom 7

 Po drugiej stronie lustra

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.


Siódmy tom „Punishera” w wersji MAX to powrót Gartha Ennisa! Ten pokaźnych rozmiarów album zbiera te historie ze scenariuszami Irlandczyka, które nie przynależą do żadnej regularnej serii z Punisherem w roli głównej. Każdą z opowieści ilustruje inny grafik - niektórych znamy, innych jeszcze nie. Różnorodność nie wpływa jednak na jakość komiksu. Omawiany dziś album jest jednym z najlepszych w cyklu.

Zaczynamy od jednej z najgłośniejszych fabuł z Pogromcą w historii. Czteroczęściowa opowieść „Born” powstała tuż przed komiksami, które mieliśmy okazję przeczytać w pierwszym tomie „Punishera MAX” od Egmontu. Przenosimy się do Wietnamu, do roku 1971, kiedy to Frank Castle dowodził opuszczoną przez Boga, Amerykę i wielkich generałów placówkę nieopodal granicy z Kambodżą. Tak, jesteśmy niedaleko „jądra ciemności” z „Czasu apokalipsy” Francisa Forda Coppoli – baza Valley Forge to piekło na ziemi, w którym każdego nieco słabszego psychicznie człowieka czeka szaleństwo. A może jest tak, że tylko szaleni mogą tu przetrwać? Garth Ennis wyraźnie sugeruje, że to właśnie w Valley Forge narodził się „Punisher”, mroczna strona osobowości Franka Castle’a. Późniejsze wydarzenia w Central Parku, gdzie zginęła rodzina naszego bohatera, tylko ją umocniły i ostatecznie ukształtowały. Jakże mocna jest ta opowieść, jakże niesamowicie napisana i zilustrowana – Darick Robertson, znany w Polsce przede wszystkim z „Transmetropolitan” Warrena Ellisa, wyczynia to graficzne cuda. Oczywiście Frank w jego wydaniu wygląda jak młody Marlon Brando (a jakże by inaczej!?) – chyba nigdy jeszcze nie był tak przerażający.

niedziela, 20 grudnia 2020

Chłopaki

Pięcioro przeciwpancernych i pies

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Gdy przyszły lata osiemdziesiąte dwudziestego wieku, komiks superbohaterski przestał być w końcu postrzegany jako infantylna, niewymagająca rozrywka. Zaczęły się jego najróżniejsze „dekonstrukcje” i „rewizje” – najsłynniejsze wyszły spod ręki znanego nam wszystkim Alana Moore’a („Miracleman”, „Strażnicy”). Co by było, gdyby herosi istnieli w realnym świecie, takim jaki widzimy za oknem? Dwadzieścia lat po „Strażnikach” na to pytanie spróbował odpowiedzieć Garth Ennis przy pomocy Daricka Robertsona.

W październiku 2000 roku ukazuje się ostatni odcinek jednego z najlepszych komiksów „DC Vertigo”. „Kaznodzieja”, ze scenariuszem Gartha Ennisa i rysunkami Steve’a Dillona, dobiegł końca. Cztery miesiące później zamknięto inną słynną serię tego imprintu – Darick Robertson skończył rysować „Transmetropolitan” Warrena Ellisa. Obydwa komiksy odbiły się szerokim echem – zatem wieść, która gruchnęła cztery lata później, zelektryzowała fanów. Ennis i Robertson robią razem komiks – tym razem superbohaterski – pod egidą „Wildstorm”, czyli tego kieszonkowego uniwersum Detective Comics, które wydało na świat „Top 10”, czy „Śpiocha”. Pierwsze sześć odcinków „The Boys” ukazuje się między październikiem 2006 a lutym 2007 roku – nagła kasacja serii była wielkim zaskoczeniem. Otóż, według relacji Ennisa, „antysuperbohaterski” wydźwięk komiksu był dla Detective Comics nie do zniesienia. Było to trochę niezrozumiałe, wszak mocno uderzające w religię treści „Kaznodziei” problemu nie stwarzały. Jak się potem okazało „superbohaterstwo to biznes” – Detective Comics potwierdziło, zupełnie nieświadomie, podstawową tezę „The Boys”. Na szczęście komiks Ennisa trafił do nieco mniejszego wydawnictwa – „Dynamite Entertainment” zaczyna od numeru siódmego, ledwie trzy miesiące po rezygnacji „Wildstorm”. DC dało nawet specjalną „dyspensę” Robertsonowi, aby mógł rysować dalej (obowiązywała go wtedy umowa na wyłączność). Panowie wspominali po latach, że nigdy nie mieli takiej swobody twórczej jak w „Dynamite” – granice praktycznie nie istniały. I to naprawdę widać.

czwartek, 7 listopada 2019

Transmetropolitan. Tom 5

Potęga dziennikarstwa

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Szortal i została tam pierwotnie zamieszczona.

Wybieramy się w piątą, ostatnią podróż do Miasta – wielkiej, futurystycznej aglomeracji, pełnej kłamstw, zła, niesprawiedliwości i całkowitej obojętności na ludzką krzywdę. Całkowitej? Nie! Jest jeden człowiek, któremu zależy na Prawdzie. Jest ktoś, kto chce zdemaskować potwora rządzącego miastem i otworzyć oczy pogrążonym w letargu mieszkańcom. Oto Spider Jeruzalem, gonzo-dziennikarz z misją, uzależnieniem od twardych narkotyków i nieuleczalną chorobą mózgu.

Na początku ostatniego tomu Pająk jest w pożałowania godnym położeniu. Rozpętana przez siły rządowe ruinoburza, zrównująca z ziemią całe kwartały miasta, przyczyniła się również do zniszczenia wszystkich cyfrowych dowodów, jakie gromadził przeciwko prezydentowi Stanów Zjednoczonych. Dodatkowo Jeruzalemowi kończy się czas – wirus, którego ofiarą padł w poprzednich odcinkach, systematycznie niszczy jego mózg. Dziennikarz ma rok, aby pozałatwiać wszystkie sprawy i dokończyć krucjatę, którą prowadzi już od długiego czasu. Wyjęty spod prawa, ścigany przez wyszkolonych zabójców działających z polecenia Gary’ego Callahana, tracący co chwilę kontakt z rzeczywistością i znienawidzony przez swoje „paskudne asystentki”, ma do wykonania misję – postawić „Uśmiechniętego” przed sądem.

czwartek, 11 lipca 2019

Transmetropolitan. Tom 4

Pająk partyzant

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Szortal i została tam pierwotnie zamieszczona.

Przed nami już czwarty, przedostatni tom „Transmetropolitan” – opowieści o perypetiach futurystycznej wersji słynnego Huntera S. Thompsona, który walczy o Prawdę. Pająk Jeruzalem, cyniczny i bezkompromisowy dziennikarz, który popadł w konflikt z „Uśmiechniętym” – nowo wybranym prezydentem Stanów Zjednoczonych – ma mocno przerąbane. Warren Ellis zaczyna przygotowywać grunt pod wielki finał i wszystko wskazuje na to, że w ostatniej bitwie nikt nie będzie brał jeńców.

W trzecim tomie Pająk wraz ze swoimi „paskudnymi asystentkami” musiał szybko uciekać przed zemstą prezydenta. Zniknął, schował się gdzieś i planuje odwet. Niby go nie ma, a jego wpływy wydają się większe niż kiedykolwiek. Wszyscy mówią o zwolnionym ze „Słowa” niepokornym dziennikarzu – unieśmiertelnia go internet i powszechnie dostępne środki przekazu. Pająk nawiązuje kontakty z „Dziurą”, czyli półlegalną stroną internetową, na której może nadal publikować swoje artykuły. Wciąż wbija szpile „Uśmiechniętemu” i jest w o tyle lepszej sytuacji, że nie ogranicza go żaden redaktor naczelny. Pająk pisze to, co chce – to, co było do tej pory jego pracą, staje się misją.

środa, 21 listopada 2018

Transmetropolitan. Tom 3

Nikt nie może zadrzeć z PRAWDĄ

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Szortal i została tam pierwotnie zamieszczona.

Gary Callahan, nazywany „Uśmiechniętym”, wygrał wybory prezydenckie i poprzysiągł zemstę Pająkowi Jeruzalemowi. Drugi tom „Transmetropolitan” kończy się zapowiedzią nieuniknionego starcia pomiędzy nowym najpotężniejszym obywatelem Stanów Zjednoczonych a zrozpaczonym i wściekłym dziennikarzem. Ludzie Ameryki przyszłości dokonali swego wyboru, zamienili zło oswojone i tłumaczone pewnymi zasadami na zło cyniczne i nieograniczone zgoła niczym. Lepsze może i jest wrogiem dobrego, ale gorsze jest na pewno przyjacielem złego.

Pięcioczęściowa kolekcja zbiorczych wydań „Transmetropolitan” ma bardzo przejrzystą strukturę. Sześćdziesiąt odcinków serii podzielono na dwunastoczęściowe tomy – w przypadku najnowszego, trzeciego, jest dokładnie tak samo. Układ odcinków tego tomu to 2x (1+1+1+3) – mamy dwie tury trzech pojedynczych epizodów, przedstawionych w formie monologu, felietonu okraszonego obrazkami z życia Pająka, urywków programów telewizyjnych lub krótkich historyjek (na przykład zupełnie bez udziału Jeruzalema, tylko z „paskudnymi asystentkami” w rolach głównych) oraz dwie dłuższe, trzyczęściowe historie, które przywodzą na myśl rundy pojedynku bokserskiego. W pierwszej Pająk zalicza potężnego sierpowego i pada na ring. Gdy z trudem dochodzi do siebie i staje w końcu na nogi, przechodzi do zdecydowanego kontrataku w drugiej.

czwartek, 9 sierpnia 2018

Transmetropolitan. Tom 2

Z nienawiści do wszystkiego

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Szortal i została tam pierwotnie zamieszczona.

Warren Ellis powiedział kiedyś, że komiks to takie medium, które nie może służyć tylko rozrywce. Musi również wyrażać poglądy autora. Drugi tom „Transmetropolitan” jest tego wzorowym przykładem. Na pierwszy plan wysuwa się tu zagadnienie dziennikarstwa i polityki. Pająk Jeruzalem, główny bohater komiksu, pokazuje jakie powinny być podstawowe powinności dziennikarza oraz dowiaduje się, że „polityka jest jak opryszczka…”.

Kontrowersyjny, lekko szalony, wiecznie naćpany i nienawidzący świata dziennikarz, żyjący w cyberpunkowym świecie przyszłości, to centralna postać całej serii. Po dość luźno powiązanych ze sobą perypetiach z pierwszego tomu teraz wplątany zostaje w dużą historię, która stanowi oś fabuły kolejnej części serii. Pająk Jeruzalem nadal pracuje dla „Worda”, gazety, w której ma swoją stałą rubrykę. Właśnie zaczyna się kampania prezydencka i przeciwko obecnemu prezydentowi, nazywanemu „Bestią” będzie startował kandydat partii opozycyjnej. Pająk wie, że polityka śmierdzi – w końcu to właśnie książki o polityce i niechciana popularność, jaką mu przyniosły, zmusiły go do ucieczki w leśne ostępy, gdzie zastaliśmy go na samym początku pierwszego odcinka. Niestety redaktor naczelny wydaje mu jasne polecenie – ma pisać o prawyborach, które wyłonią oponenta Bestii.

poniedziałek, 9 lipca 2018

Transmetropolitan. Tom 1

Gonzo przyszłości!

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Szortal i została tam pierwotnie zamieszczona.

Myślicie, że „Kaznodzieja” jest komiksem obrazoburczym, epatującym przemocą, wulgaryzmami i trochę przejaskrawioną wizją świata? No to mam dla was rzecz jeszcze bardziej kontrowersyjną. Pierwszy tom zbiorczego wydania „Transmetropolitan” Warrena Ellisa i Daricka Robertsona zabiera nas w szaloną podróż do Miasta przyszłości, gdzie królują narkotyki i zbrodnia, a szacunek dla drugiego człowieka nie istnieje. Poznajcie Pająka Jeruzalema, ćpuna, degenerata, dziennikarza i antybohatera, którego nie sposób zapomnieć. Tak samo jak nie sposób zapomnieć pewnego kulturowego i kultowego zjawiska sprzed półwiecza, jakim było gonzo – dziennikarstwo pewnego szalonego Amerykanina, Huntera S. Thompsona.

Thompson pisał artykuły o ówczesnym amerykańskim społeczeństwie, tkwiąc zawsze w środku omawianych wydarzeń i nierzadko aktywnie w nich uczestnicząc. Pisane były dosadnym, wulgarnym językiem, z ekstremalnie subiektywnym komentarzem obserwowanych zdarzeń oraz często (prawie zawsze) pod wpływem środków odurzających. Trafiały do redakcji przeważnie w ostatniej chwili przed oddaniem numeru do druku, czyli bez szans na redakcję. Pająk Jeruzalem, sławny na cały świat autor dwóch kontrowersyjnych książek o polityce, robi dokładnie to samo. Poznajemy go w momencie, gdy tkwi w swojej pustelni w górach, do której uciekł od świata, fanów, zgiełku, kultury i znienawidzonej rzeczywistości. Ale rzeczywistość upomina się o Pająka – wydawca, który zlecił mu przed pięcioma laty napisanie dwóch kolejnych książek i zapłacił mu za to kupę kasy z góry, chce odebrać swoje zamówienie. Pająk, który forsę przepił, przepalił i przepuścił w najróżniejsze sposoby przez swój organizm, musi wracać do Miasta, bo  potrafi pracować tylko w bezpośrednim kontakcie z rzeczywistością, którą opisuje.