czwartek, 26 marca 2020

Hellboy w piekle

„Pure Mignola”

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Szortal i została tam pierwotnie zamieszczona.

Scott Allie w przedmowie do „Hellboya w piekle” pisze jedną bardzo istotną rzecz. Otóż wydawnictwo Dark Horse Comics postanowiło podkreślić odrębność i wielkie znaczenie tej dziesięcioczęściowej miniserii dla całego uniwersum, rezygnując z kontynuowania numeracji z serii głównej. Nawet opasły tom zbiorczy, który trzymamy w ręku, nie ma na okładce numerka 7. Jest to również ukoronowanie drogi twórczej Mike’a Mignoli, podsumowanie całego piekielnego ćwierćwiecza, zainicjowanego w 1994 roku komiksem „Nasienie zniszczenia”. Wiemy z „B.B.P.O.”, że piekło hula po Ziemi dokładnie w tym samym czasie, gdy Hellboy przebywa „na dole”. 

„Hellboy w piekle” jest bezpośrednią kontynuacją „Burzy i pasji”, czyli pierwszej połowy szóstego tomu. Osoby, które nie czytały tego albumu, proszę o przerwanie lektury recenzji i sięgnięcie po poprzednie odcinki przygód czerwonego diabła. A reszcie przypominam, że przerażająca wiedźma Nimue wyrwała Hellboyowi serce i dosłownie wysłała go do piekła. Właśnie ten moment staje się punktem startowym poważnej zmiany – zarówno narracyjnej, jak i światotwórczej. Przenosimy się całkowicie ze świata realnego (pełnego co prawda czarów, potworów i demonów – ale jednak w miarę realistycznie nakreślonego) do krainy fantasmagorii, sennych majaków, wizji i symboli. 

wtorek, 24 marca 2020

Coda. Tom 1

Fantasy na kacu

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.


Całkiem niedawno mieliśmy okazję przeczytać pierwszy tom „Śnienia”, jednej z czterech serii „Sandman Uniwersum”. Prawdopodobnie już niedługo przyjdzie pora na ciąg dalszy (drugi tom komiksu Simona Spurriera wyszedł w Stanach mniej więcej miesiąc temu). Zapoznajmy się w międzyczasie z innym komiksem autora, pisanym równolegle do „Śnienia”. Non Stop Comics wydało właśnie pierwszy z trzech tomów „Cody”.

Oto świat, który był kiedyś podobny do wielu innych uniwersów high fantasy powstałych w popkulturze. Był pełen magii, światła, jednorożców, czarodziejów, potężnych królów i fantastycznych stworzeń. Aż przyszło „Zdławienie” – nieokreślona bliżej apokalipsa, która zniszczyła magię i zepchnęła świat niemal na krawędź zagłady. Królestwa popadły w ruinę, większość fantastycznych ras już nie istnieje (np. Ilfy, czyli źródło magii tego świata), wszędzie szerzy się przemoc, korupcja i zło. Resztki magii, zgromadzone w tajemniczej, zielonej cieczy zwanej „akkerem”, stały się najcenniejszą walutą tego świata.

niedziela, 22 marca 2020

Inwazja z Ganimedesa

Przygodowa powieść science fiction – zrób to sam!

Artykuł został opublikowany pierwotnie na portalu Esensja w cyklu „Na rubieżach rzeczywistości”.

„Inwazja z Ganimedesa” jest jedną z dwóch powieści Philipa K. Dicka, które powstały w kooperacji z innym twórcą. Jest to też kolejna książka pisana na szybko, dla pieniędzy a nie idei, zawierająca więcej szalonych pomysłów i zwrotów akcji niż jakakolwiek inna. Tak jakby autorzy używali czegoś w rodzaju zwariowanego generatora fabuł science fiction i nie mogli przestać. Po prawdzie tak właśnie było.

Dom Philipa K. Dicka w East Oakland był na początku lat sześćdziesiątych miejscem częstych spotkań towarzyskich zaprzyjaźnionych twórców science fiction. Jednym z nich był Ray Nelson, pisarz, który nigdy szczególnie nie wybił się w swoim gatunku i kojarzony jest głównie z krótkiego opowiadania „Eight O'Clock in the Morning”. Ten króciutki tekst, traktujący – a jakże – o inwazji kosmitów, przerobiony został po latach na komiks zatytułowany „Nada”, który z kolei zainspirował Johna Carpentera do nakręcenia „Oni żyją!”. Omawiana dzisiaj pozycja początkowo nie miała być wcale powieścią o najeźdźcach z kosmosu, lecz zza oceanu – Dick z zapałem roztaczał przed swoimi gośćmi wizje ewentualnej kontynuacji „Człowieka z wysokiego zamku”. Przyjaciele wrzucali swoje pomysły do wspólnego kotła, co prowadziło potem do niezliczonych mutacji i przeobrażeń pierwotnych koncepcji. Sequel jednego z arcydzieł Dicka nigdy nie powstał, ale z tej swego rodzaju burzy mózgów powstał szkielet zwariowanej powieści o ataku Ganimedejczyków („gańczyków”) na Ziemię.

czwartek, 19 marca 2020

Invincible. Tom 5

Dorastamy

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Szortal i została tam pierwotnie zamieszczona.

„Pora na coś nowego” – zdaje się mówić Robert Kirkman, scenarzysta „Invincible”, jednej z najciekawszych serii superbohaterskich, jakie możemy obecnie kupić na polskim rynku. Piąty tom przygód Marka Graysona nie przynosi co prawda żadnej rewolucji w sposobie narracji czy w rysunku – to nadal młodzieżowe superhero, przeznaczone tak naprawdę dla komiksowych geeków w każdym wieku – ale mamy jednak spore zmiany w samym życiu bohatera. Niezwyciężony zaczyna po prostu powoli wchodzić w dorosłość.

Czwarty tom skończył się tajnym przymierzem, jakie zawarł Cecil Steadman, szef rządowej Globalnej Agencji Obrony, z doktorem Sinclairem, szalonym naukowcem, którego Invincible w amoku omal nie pozbawił życia. Steadman chce wykorzystać Reanimenów doktora – potworne hybrydy ludzi i maszyn – do pracy dla rządu i obrony planety. Ta decyzja staje się zarzewiem konfliktu pomiędzy Niezwyciężonym a jego dotychczasowym chlebodawcą. Tak jakby Mark Grayson miał za mało problemów – Viltrumianie mogą zaatakować Ziemię w każdej chwili, a na domiar złego nasz bohater musi potykać się co chwila z coraz bardziej cudacznymi przeciwnikami. O wielu zagrożeniach nawet nie wie – tylko czytelnik widzi, jak kolejni arcyłotrzy (ci dobrze znani lub zupełnie nowi) ustawiają się w kolejce do bijatyki.

wtorek, 17 marca 2020

Wtorek przed ekranem #36

Alejandro G. Iñárritu - Biutiful



Tekst ukazał się pierwotnie na portalu Esensja w cyklu "Do sedna".


„Dlaczego nie odchodzisz? Co cię tutaj trzyma?”



Czwarty film Alejandro Gonzáleza Iñárritu jest pierwszym zrealizowanym bez Guillermo Arriagi, który w głównej mierze odpowiadał za celowo poszatkowaną i nielinearną narrację pierwszych trzech. Paradoksalnie żaden film z tak zwanej „trylogii śmierci” nie mówi tyle o umieraniu, co omawiany dzisiaj „Biutiful”.

niedziela, 15 marca 2020

Top 10

Komiks nadmiaru

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

„Top 10” Alana Moore’a nie zawiera żadnych poważnych, filozoficznych treści. Nie próbuje nawet aspirować do miana wielkiego, ponadczasowego dzieła, czyli takiego statusu, jakie zupełnie mimowolnie osiągnęło kilka jego wcześniejszych powieści graficznych. „Top 10” to bezpretensjonalna rozrywka i zabawa gatunkiem – najzabawniejszy i najlżejszy w przekazie komiks „Maga z Northampton”.

Lata osiemdziesiąte, które Alan Moore przepracował w większości dla Detective Comics były nieustającym pasmem sukcesów. Powstały wtedy takie tytuły jak „Saga o potworze z bagien”, „Strażnicy”, „Zabójczy żart” czy „V jak vendetta” – żeby wspomnieć tylko te najważniejsze. Wielki komiksowy moloch nie szanował jednak swojej kury znoszącej złote jaja i po serii nieporozumień oraz niesprawiedliwych decyzji stracił Alana Moore’a. Był rok 1989 i Brytyjczyk postanowił poszukać własnej drogi. Zajął się komiksem niezależnym – najbardziej znane dzieła z tego okresu to bardzo głośne i kontrowersyjne „Prosto z piekła” oraz oskarżane o pornografię „Zagubione dziewczęta”. Długo jednak poza mainstreamem nie pozostał – w 1992 roku do Alana Moore’a odezwał się nikt inny jak Jim Lee.

czwartek, 12 marca 2020

BBPO Piekło na Ziemi. Tom 3

Będą już tylko częściowe zwycięstwa

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Szortal i została tam pierwotnie zamieszczona.

„Piekło na Ziemi” trwa. To już trzeci zbiorczy tom opowieści o Biurze Badań Paranormalnych i Obrony, walczącym z pomiotem Ogdru Jahada – gigantycznymi potworami obracającymi w perzynę naszą planetę przy wtórze trzęsień ziemi, erupcji wulkanów i ryku tsunami. Wiemy już doskonale, że B.B.P.O. nie ma co liczyć na pomoc Hellboya – ich walka jest tym trudniejsza i bardziej desperacka.

Dużo się działo w drugim tomie. Kapitan Daimio umarł po krwawym i obłędnie narysowanym starciu z Darrylem Wendigo. Mumia Panya dalej coś knuje, Johann Kraus czuje się coraz lepiej w swoim nowym kombinezonie, Liz Sherman nadal przebywa wiadomo gdzie, a Abe Sapien jest w śpiączce i nikt nie wie, czy i kiedy się wybudzi. Pojawiło się kilku nowych bohaterów – nastoletnia Feniks potrafiąca przepowiadać przyszłość i cała zgraja „zwykłych ludzi”, czyli agentów B.B.P.O. pozbawionych jakichkolwiek supermocy, ale za to dzierżących naprawdę wielkie spluwy (albo miecze).