wtorek, 14 marca 2017

Wzburzenie

Wzburzenie to książka o czasach „sprzed”. Sprzed rewolucji seksualnej lat sześćdziesiątych, sprzed Wietnamu, sprzed Ery Wodnika, sprzed protestów antywojennych i idei pacyfizmu. Trwa wojna w Korei, mamy rok 1951 i czasy prezydenta Trumana, epokę skrajnego konserwatyzmu jako broni przed czerwonym zagrożeniem z drugiego końca świata. Philip Roth odmłodził swojego „typowego bohatera”, już nie jest to starzejący się Zuckerman z Trylogii Amerykańskiej ani Dawid Kepesh z Konającego zwierzęcia. Ale tak naprawdę to jest ten sam człowiek tylko, że wiele lat wcześniej bo u progu dorosłości. Główny bohater Wzburzenia to rówieśnik stetryczałych już z lekka protagonistów z większości poprzednich książek – jest on jednak również z epoki „sprzed”.

Marcus Messner ma osiemnaście lat. Jest synem rzeźnika z Newark (zaznaczmy, że koszernego, bo Marcus pomija ten fakt w swoim podaniu do szkoły), wychowywanym od dziecka w bardzo konserwatywnej, żydowskiej rodzinie. Rodzice chcą dla niego lepszej przyszłości, pragną aby robił coś więcej niż krojenie mięsa, najlepiej gdyby był prawnikiem. Marcus o dziwo, podziela ich zdanie i również chce tego samego (w czasach „sprzed” bunty przeciwko rodzicom należały raczej do rzadkości), przecież college i wykształcenie dadzą mu jeszcze jedną korzyść – uniknięcie koreańskiego piekła. Jednak Plan opracowany do najmniejszego szczegółu przez ojca-rzeźnika, który twierdzi, że życie i wszystkie wybory należy kontrolować nawet w najdrobniejszych elementach, aby uniknąć życiowych tragedii, przeradza się w ojcowską obsesję.

piątek, 10 marca 2017

Trainspotting

No to grzejemy

Irvine Welsh, Szkot z Edynburga, zadebiutował w 1993 roku powieścią opartą bardzo mocno na swoim własnym życiu, wspomnieniach z końca lat siedemdziesiątych, kiedy to heroina była „naturalnym elementem jego otoczenia” i sposobem na życie w Leith, jego rodzimej dzielnicy. Powieść napisana jest po angielsku, szkocku i miejscami twardą miejscową gwarą z Leith. Trainspotting okazał się potężnym uderzeniem, oskarżano go o szerzenie demoralizacji i zakłamywanie rzeczywistości, epatowanie obrzydliwymi scenografiami i przesadnie wulgarnym językiem, hołdowanie najniższym czytelniczym gustom.

Trainspotting został nominowany do nagrody Bookera jednak chwilę później usunięto go z listy nominowanych, ponieważ niektórzy recenzenci poczuli się obrażeni językiem, wydźwiękiem i „przesłaniem tej książki”, które odczytywano jako gloryfikację uzależnienia od narkotyków. A czym tak naprawdę ta powieść jest? Przede wszystkim zbiorem scenek rodzajowych z życia edynburskich dwudziestoparolatków - uliczników, którym zniknęły z radarów wszelkie cele życiowe. Każdy kolejny dzień to modlitwa o jak najszybsze nadejście nocy, która usunie w cień nudę, bezsens, brak perspektyw i jakiekolwiek przejawy planowania przyszłości dalszej niż kolejne dwie godziny. Młodzi mieszkańcy Leith przesiadują bezczynnie w barach, na ulicy, udają, że szukają pracy, żyją narkotykami, alkoholem, pornografią, imprezami i przemocą. 

środa, 8 marca 2017

Nowy wspaniały świat

Proszę państwa do Raju

Jeśli się dobrze zastanowić to Nowy wspaniały świat Aldousa Huxleya wydaje się niepokojąco trafną przepowiednią niektórych trendów rozwojowych zachodniej cywilizacji ostatnich kilkudziesięciu lat. Rozwój medycyny, który w coraz większym stopniu potrafi odejmować lat osobom starszym; ucieczka przed starzeniem się w farmakologię i chirurgię; postępująca kontrola prokreacji, odrywana często od sfery seksu i erotyki; postępująca swoboda seksualna, która nie cementuje związków międzyludzkich; coraz mniejsza rola rodziny jako najmniejszej komórki społecznej; karykaturalna poprawność polityczna, negująca fakt, że ludzie jednak różnią się między sobą i nie będą nigdy tacy sami i w końcu teoretycznie racjonalny pęd ku wzorcom humanistycznym oraz sekularyzacja jako naturalna konsekwencja dojrzewania świadomości społecznej.

Dlaczego to robimy? Co nas pcha ku takiej wizji? W Rozpustnym nasieniu Anthony Burgess przedstawił kołowrót historii, który kręci się w nieprzerwany sposób. Jeden z etapów tego obrotu, czyli tak zwana Era Pelagiańska jest wizją idealnego świata, w który powstał jako efekt wiary ludzi w humanistyczną siłę rozumu; w świat, który powstanie jako końcowy efekt RACJONALNEGO dążenia ludzi do zaspokojenia swoich potrzeb i osiągnięcia powszechnej szczęśliwości. U Burgessa taka wizja się załamuje, u Huxleya trwa nieprzerwanie – Era Pelagiańska zostaje zatrzymana w czasie, historia już się kołem nie toczy. Jest Raj. Humanistyczny, nie boski. Jak się to udało? I czy na pewno się udało?

poniedziałek, 6 marca 2017

Niewidzialne potwory

Imitacje

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Szortal i została tam pierwotnie zamieszczona.

To mógł być debiut Chucka Palahniuka. Niewidzialne potwory to jego pierwsza powieść , wydana jednak dopiero jako trzecia, uratowana przed zapomnieniem w szufladzie na fali popularności dwóch poprzednich. Jest to bardziej kontrowersyjna i rozgorączkowana wersja Fight Clubu, większy fabularny kolaż i eksperyment narracyjny niż Rozbitek. Formalnie mocniej i odważniej, ideowo jednak bardziej chaotycznie i mniej spójnie. Chuck Palahniuk i jego pierwszy skowyt, któremu dane było w końcu zabrzmieć w świecie.

Narratorką powieści jest wzięta modelka, której kariera gwałtownie się załamuje. Miała wszystko, uśmiechała się z okładek magazynów, biły się o nią domy mody, była uosobieniem marzenia wielu młodych dziewcząt. Miała chłopaka, agenta policji, którego kochała całym sercem. Miała przyjaciółkę – również modelkę – z którą brała udział w najbardziej prestiżowych sesjach zdjęciowych. Pocisk, który przebija szybę samochodu i odrywa jej dolną szczękę, zmienia całkowicie jej dotychczasowe życie. Koniec kariery, ból, szpital, strach przed lustrem i alienacja. Chłopak zostawia ją dla jej najlepszej przyjaciółki, praktycznie koniec świata.

niedziela, 5 marca 2017

Zwierzęta nocy

O lalkarzu doskonałym
Jak nigdy przedtem ostrzegam osoby, które nie czytały książki, że poniższy tekst może narzucić interpretację i być spojlerem.

Oryginalnym tytułem powieści jest Tony and Susan. Dwa pierwsze polskie wydania dochowały pod tym względem wierności pierwowzorowi. Wydanie najnowsze, które pojawiło się przy okazji zeszłorocznej, świetnej ekranizacji w reżyserii Toma Forda, to już Zwierzęta nocy. Tytuł, zarówno filmu jak i towarzyszącego mu wznowienia powieści, jest zapewne bardziej nośny niż ten właściwy, choć trafny tylko częściowo. Dlaczego?

Główną bohaterką powieści jest pani profesor Susan Morrow, matka trojga dzieci oraz żona znanego i poważanego chirurga Arnolda Morrowa, dla którego zostawiła przed ćwierćwieczem swojego pierwszego męża. Susan prowadzi życie dostatnie i spokojne, lecz niestety puste uczuciowo i pozbawione jakiejkolwiek egzystencjalnej autonomii. Susan odpływa co noc w krainę marzeń, śni historie, które są dla niej bardziej prawdziwe niż te, których jest świadkiem po przebudzeniu. Prawdziwsze, ponieważ prawdziwsza jest jej postać, występująca w nich po prostu jako Susan-człowiek a nie Susan-pochodna-oczekiwań-wszystkich-dookoła-i-więzień-tego-co-powinna-robić. Arnold to dla niej nieznajomy facet z którym spędziła ostatnie dwadzieścia pięć lat i z którym nie ma już wspólnych tematów. Mimo to podporządkowuje wszystkie życiowe decyzje idei przetrwania w związku za wszelką cenę, nawet wbrew sobie samej.

piątek, 3 marca 2017

Opowieści starego antykwariusza

Recenzja została przygotowana we współpracy z Carpe Noctem i tam pierwotnie opublikowana.

Opowieści starego antykwariusza wydawnictwa C&T to wybór piętnastu opowiadań grozy Montague Rhodesa Jamesa. Wszystkie opowiadania pochodzą z dwóch tomów wydanych w 1904 roku (Ghost Stories of an Antiquary) i w 1911 (More Ghost Stories of an Antiquary), które stanowią prawdziwą klasykę gatunku. Według znawców tematu, autor jest jednym z najważniejszych twórców opowiadań grozy, a dokładnie podgatunku określanego jako ghost stories. Dobór opowiadań jest znakomity i po zakończeniu jednego opowiadania, łapałem się na tym, że czytam od razu drugie. Czym są opowieści o duchach M. R. Jamesa?

Po pierwsze – wszystkie opowiadania łączy postać narratora, antykwariusza, który bliżej nam się nie przedstawia. Siedzimy u niego przy herbacie, sięga on po swe zakurzone już woluminy i opowiada nam co ciekawsze historie. Rzadko spotykam taki sposób narracji – antykwariusz jest kreatorem całego świata przedstawionego i jego władcą. W najmniej oczekiwanym momencie (gdy już wejdziemy w historię, zapomnimy o tym, że ktoś nam to opowiada i zaczynamy patrzeć oczyma bohatera opowiadania) kieruje opowieść na inne tory, ucina ją z zapowiedzią, że nie czas odkrywać wszystkie karty, lub zwyczajnie dodaje do wszystkiego swój subiektywny komentarz. Antykwariusz to alter ego samego Jamesa, który czytywał swoim gościom te opowiadania przy kominku w czasie Świąt. Świetne.

sobota, 25 lutego 2017

Siedemdziesiąt dwie litery

O kwantyfikacji niekwantyfikowalnego

Ted Chiang to amerykański pisarz science fiction, którego całym literackim dorobkiem jest tylko kilkanaście opowiadań. Nie napisał żadnej powieści i nie zamierza. I jednocześnie jest to jeden z najbardziej obsypanych nagrodami twórców fantastyki. Zdobył kilkukrotnie nagrody Hugo, Locus, Nebula oraz mnóstwo nagród pomniejszych (całkowicie popieram, choć ja bym te nagrody nieco poprzesuwał między opowiadaniami). Jest powszechnie znany i rozpoznawany w świecie literatury science fiction i wszystko to osiągnął (powtórzmy to wyraźnie) kilkunastoma opowiadaniami! Czy oznacza to, że jego teksty posiadają jakąś nadnaturalną siłę rażenia? Zdecydowanie tak. Zbiór Siedemdziesiąt dwie litery wydawnictwa Solaris, wydany w 2010 roku zawiera jedenaście pierwszych opowiadań Chianga, kolejne dwa pojawiły się w Polsce w zbiorach Kroki w nieznane z 2010 i 2012 roku a ostanie, bardzo krótkie w Nowej Fantastyce z października 2015. I to wszystko.

Wysokie uznanie z jakim spotyka się Chiang wynika według mnie z tego, że realizuje on perfekcyjnie założenia, które leżą u podstaw science fiction i dodatkowo używa do tego najlepszego możliwego narzędzia – krótkiej formy literackiej. Fantastyka naukowa (zwłaszcza ta twarda jej odmiana) to przede wszystkim literatura konceptu. Nie akcji, nie sensacji, nie poetyckiego języka, nie artystycznych wygibasów ani fabularnego mięsa. Tu przede wszystkim chodzi o wizję, ideę i filozofię, wobec których forma, fabuła, styl powinien pełnić służebną rolę.  W opowiadaniach Teda Chianga nie ma żadnych zbędnych elementów, każdy składnik jest potrzebny i ściśle zarachowany, zatem do zrozumienia tego co autor mówi, potrzeba pełnego skupienia i zaangażowania w lekturę.

Autor nie pisze opowiadań w jednym stylu. Różnicuje zarówno sposób pisania jak i formę narracji. Nieco ponad połowa tekstów to rasowe hard SF, choć nie we wszystkich przypadkach punktem wyjścia do budowy wymaganego w tym gatunku technologiczno-naukowego szkieletu jest znana nam rzeczywistość. Mamy standardowo pisane opowiadania fantastyczne, steampunk filozoficzny, tekst rodem z Cyberiady, szkatułkową fabułę w stylu Baśni tysiąca i jednej nocy, opowiadanie-cykl wywiadów reporterskich, szorty przypominające felietony naukowe i w końcu opowiadanie o specyficznej, podwójnej narracji, której struktura jest rewelacyjną ilustracją ideowego motywu przewodniego.