wtorek, 20 października 2020

Niewidzialna republika. Tom 1

Przygrywka tycia

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

W sierpniu tego roku na rynku komiksowym w Polsce pojawiły się dwa albumy wydawnictwa Amber. Nowy gracz zaserwował pierwsze tomy „Elf Quest” oraz „Niewidzialnej republiki” od wydawnictwa Image Comics. Przyjrzyjmy się dziś temu drugiemu.

Obydwie serie dzieli naprawdę wielki odstęp czasowy – „Elf Quest” zaczął wychodzić w roku 1978 a „Niewidzialna republika” dopiero w marcu 2015. Łączy je jednak jedna, zaskakująca cecha – obydwa komiksy zostały napisane i narysowane przez małżeńskie pary. Corinna Bechko i Gabriel Hardman stworzyli wspólnie scenariusz do piętnastu odcinków „Invisible Republic”, ale za rysunki zabrał się już tylko małżonek. Całość została podzielona na trzy pięcioczęściowe tomu zbiorcze – „Amber” wydał pierwszy z nich.

niedziela, 18 października 2020

Batman. Gotyk

W stylu retro
Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

W jednym z poprzednich odcinków cyklu czytaliśmy „Azyl Arkham” – genialną opowieść o Batmanie, który, w zakamarkach najbardziej przerażającego szpitala psychiatrycznego w historii komiksu, szukał prawdy o własnej naturze. Był to pierwszy komiks Granta Morrisona, w którym zajął się postacią człowieka–nietoperza – dziś drugi, napisany zaraz potem na fali popularności „Azylu”. Gotham mierzy się z jednym z największych zagrożeń jakie kiedykolwiek wisiało nad miastem.

Zanim jednak o tym opowiemy przenieśmy się na chwilę do listopada 1989 roku. To właśnie ta data widnieje na okładce rzeczonego „Arkham Asylum: A Serious House on Serious Earth”. Wielki sukces, Morrison na ustach wszystkich fanów Detective Comics. Dokładnie w tym miesiącu ma również premierę całkiem nowa seria: „Batman: Legends of the Dark Knight”. Do jej powstania, podobnie jak w przypadku „Azylu Arkham”, przyczynił się „Batman” Tima Burtona, który wszedł na ekrany kin pięć miesięcy wcześniej. Nowa seria, w odróżnieniu od dwóch już istniejących („Detective Comics” i „Batman”), miała być z założenia skierowana do czytelników nie śledzących na bieżąco przygód Batmana – miały to być krótkie (z początku zawsze pięcioodcinkowe) historie oderwane od głównego kontinuum DC i nie pozostające w żadnej zależności fabularnej także względem siebie. Każda z nich miała być pisana i rysowana przez inną parę twórców, którzy dostali naprawdę całkowitą swobodę – mogli cofać się do początków kariery Batmana, tworzyć alternatywne wizje rzeczywistości i robić z bohaterem co im się żywnie podoba – pod warunkiem oczywiście wysokiej jakości swej pracy.

wtorek, 13 października 2020

Die. Tom 1

Niechciany eskapizm

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

„Przed wyruszeniem w drogę należy zebrać drużynę” – ta mocno wyeksploatowana już sentencja, pochodząca z polskiej wersji gry „Baldur’s Gate”, jest świetnym punktem wyjścia do recenzji dzisiejszego komiksu. Pierwszy tom „Die”, wydany w sierpniu przez Non Stop Comics, jest kolejną propozycją z Image Comics na naszym rynku. Drużyna jest, choć wcale w podróż ruszać nie chce – droga wiedzie ku wydarzeniom z dzieciństwa, o których członkowie ekipy woleliby zapomnieć.

Początek komiksu przypomina trochę „Jumanji”. Mamy rok 1991. Szóstka nastolatków spotyka się na wspólnej „szesnastce” dwójki z nich i dosłownie wyparowuje z pokoju, ku przerażeniu matki gospodarza. Po dwóch latach dzieciaki pojawiają się nagle ni stąd ni zowąd w pomniejszonym składzie na ruchliwej ulicy. Straumatyzowani, okaleczeni fizycznie i psychicznie oraz z nieustannie powtarzaną mantrą „nie mogę nic powiedzieć”. Co się z nimi działo przez dwa lata i dlaczego jeden z nich nie wrócił? To wiedzą tylko one same – oraz my, czytelnicy. Tak, dokładnie tak, jak w przywoływanym „Jumanji”, przyjaciele zostali „wessani” do świata gry, która miała być tylko niewinną rozrywką.

niedziela, 11 października 2020

Sin City 3. Krwawa jatka

Hardboiled Berserker

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

W 2005 roku na ekrany kin weszła jedna z najlepszych adaptacji komiksu w historii – „Sin City” w reżyserii Roberta Rodrigueza, wspieranego przez samego Franka Millera i (gościnnie) Quentina Tarantino. Twórca „Pulp Fiction” odpowiada nawet za reżyserię króciutkiego, kilkuminutowego fragmentu filmu – sceny w której główny bohater, grany przez Clive’a Owena, wyobraża sobie, że dyskutuje w samochodzie z trupem Benicio del Toro.

W sumie nic dziwnego, że Rodriguez „odstąpił” przyjacielowi akurat ten fragment. Filmy Tarantino stoją dialogiem, a środkowy segment filmu oparty jest o trzeci tom komiksu Franka Millera – zdecydowanie bardziej bogaty w dialogi i treściwą, noirową narrację niż dwa pierwsze. „The Big Fat Kill”, w Polsce znany jako „Krwawa jatka”, to pięcioodcinkowa historia z przełomu 1994 i 1995 roku, wydana w Polsce już dwukrotnie. Ostatnio w 2015 roku w twardej oprawie – w zeszłym roku Egmont zwiększył nakład i dzięki temu dostaliśmy możliwość uzupełnienia swoich kolekcji.

czwartek, 8 października 2020

Green Lantern. Tom 1. Galaktyczny stróż prawa

Nie dla zielonych czytelników


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Grant Morrison zawsze budził skrajne emocje. Jego „Doom Patrol” jest uwielbiany lub równany z ziemią – obok tego komiksu nie przechodzi się obojętnie. Najnowsza seria, „The Green Lantern”, której scenariusze tworzy samodzielnie Szalony Szkot też będzie polaryzować czytelników – przygody Hala Jordana, działającego teraz jako kosmiczny policjant, wystawiają odbiorcę na poważną próbę.

Pierwszy odcinek „The Green Lantern” Granta Morrisona, z rysunkami Liama Sharpa, ukazał się za oceanem w styczniu 2019 roku. Seria ta jest spadkobierczynią dwóch poprzednich, zakończonych pod koniec 2018 roku – „Hal Jordan and the Green Lanterns Corps” Roberta Vendittiego oraz „Green Lanterns”. Głównym bohaterem runu Morrisona jest Hal Jordan, najsłynniejsza ziemska Zielona Latarnia – strażnik sektora 2814.1. Hal przebywa właśnie na Ziemi, a jego pierścień mocy jest całkowicie rozładowany – traf chciał, że niedaleko miejsca jego pobytu rozbija się statek z inną Zieloną Latarnią (to chyba już jest tradycją). Ciężko ranny kosmita, przypominający trochę jakiegoś stwora zastygłego w bursztynie („przekaż moim roztworom protokryształów, że bardzo je kocham”), zleca Halowi misję powstrzymania trzech złoczyńców, którzy dali właśnie nogę z rozbitego statku. Halowi wiatr zaczyna w końcu wiać w plecy – pierścień naładowany, kosmos stoi otworem, a planeta Oa, na której znajduje się źródło mocy Zielonych Latarni, wzywa go do siebie.

wtorek, 6 października 2020

Wtorek przed ekranem #47

Kevin  Smith - Sprzedawcy 2


Tekst ukazał się pierwotnie na portalu Esensja w cyklu "Do sedna".

„With no powers comes no responsibility

Umieszczona powyżej parafraza słynnego motta ze „Spider-Mana” widnieje na plakacie filmu „Clerks II”. Kolejna produkcja Kevina Smitha wchodzi do kin w 2006 roku – jest to ostatnia (nie licząc zeszłorocznego, nieudanego „Jay and Silent Bob Reboot”) wizyta w filmowym uniwersum reżysera. Czternaście lat temu kończyliśmy przygodę z View Askewniverse tak samo jak zaczynaliśmy – od wizyty w sklepiku „Quick Stop Groceries”.

niedziela, 4 października 2020

BBPO Piekło na Ziemi. Tom 4

Na Ziemi bez zmian

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

„Piekło na Ziemi” dobiegnie końca w tym dziwnym 2020 roku. Zanim jednak przyjdzie listopad i Egmont dostarczy nam piąty, ostatni tom tej wielkiej opowieści, powinniśmy zapoznać się z tomem czwartym. Biuro Badań Paranormalnych i Obrony ma nadal pełne ręce roboty – pomiot Ogdru Jahada obraca naszą planetę w perzynę, Hellboy już się z nami pożegnał i nikt się nie łudzi, że jest jakakolwiek szansa na powrót do normalności.

Na czym skończyliśmy? Gigantyczne potwory, przygotowujące grunt pod inwazję złego boga wprost z lovecraftowskich koszmarów, atakują bez pardonu już pod każdą szerokością geograficzną. Świat płonie, Wielka Brytania nie istnieje, ludzkość kładzie się pokotem, a jej niedobitki czczą swych koszmarnych oprawców (a jakże!). Do gry weszła rosyjska wersja B.B.P.O. pod dowództwem niejakiego Josifa Ninczajki, faceta z głową w słoju, którego motywacje nie są do końca jasne. Abe Sapien, kluczowy członek Biura, wychodzi ze śpiączki i znika, szukając wyjaśnień co do swojej roli w dziejącej się właśnie apokalipsie. Na szczęście szeregi organizacji zasila po dłuższej nieobecności Liz Sherman, Mroczna Phoenix uniwersum Dark Horse Comics. W niezmiennie świetnej formie jest Johann Krauss, a Kate Corrigan w dalszym ciągu sprawnie koordynuje zadania Biura. Niestety, zakończenie trzeciego tomu „B.B.P.O. Piekło na Ziemi” przyniosło hiobowe wieści – Korporacja Zinco ma się dobrze, podobnie jak jej demoniczny przywódca, Czarny Płomień, który na swój własny sposób chce wykorzystać obecną sytuację.