Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KBOOM. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KBOOM. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 10 września 2026

Doktor bezwartościowy

Słyszeliście, co zrobił doktor Wertham?


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Fredric Wertham, czyli Friedrich Ignatz Wertheimer, urodzony pod koniec dziewiętnastego wieku w Norymberdze, znawcom i historykom komiksu jest bardzo dobrze znany. Napisana przez niego książka „Seduction of the Innocent”, w której badał negatywny wpływ komiksu na młodzież, była jedną z przyczyn powołania niesławnego „Comics Code Authority” – skrajnej cenzury całego medium. Dziś czytamy komiks (!) o życiu doktora Werthama, zwanego czasem „Dr. Werthless”.

Autorami komiksu są twórcy już nam znani – Harold Schechter i Eric Powell. To ich dziełem był wydany cztery lata temu komiks „Słyszeliście, co zrobił Eddie Gein?”. Wstrząsająca opowieść o jednym z najsłynniejszych morderców dwudziestowiecznej Ameryki stawiała postać człowieka-potwora w centrum narracji. Teraz również zetkniemy się (i to z kilkoma) przerażającymi mordercami, ale narracyjne reflektory skierowane będą na lekarza psychiatrii, który próbował zgłębić tajemnice ludzkiego umysłu. Tytułowy „Doktor bezwartościowy” chciał wiedzieć, czy przemoc zakodowana jest w ludzkim DNA, czy w głównej mierze przyczyniają się do niej czynniki zewnętrzne. Harold Schechter opowiada historię życia Werthama, zaczynając od samych początków jego kariery. Od zainteresowania psychologią i psychiatrią, poprzez podróż do Stanów Zjednoczonych i wyboistą drogę ku uznaniu w tamtejszym środowisku naukowym, aż do finalnego etapu, w którym doktor „Werthless” zajmował się analizą behawiorystyczną gwałcicieli, pedofilów, morderców i innych ludzkich bestii.

wtorek, 7 kwietnia 2026

Ta teksańska krew. Tom 1

Lepiej już było


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Południe Stanów Zjednoczonych jest zazwyczaj miejscem popkulturowo wdzięcznym. Tak jakby w Teksasie było łatwiej o zagadkę kryminalną do rozwiązania, gangsterskie porachunki lub rodzinne dramaty. Nowa seria rozpoczęta właśnie przez wydawnictwo KBOOM przenosi nas właśnie tam, do małego, rozpalonego i lekko przykurzonego Ambrose County.

Szeryf Joe ma już siedemdziesiąt pięć lat i żyje w marazmie. Jego życiową dewizą jest „lepiej już było” – faktycznie, teraz może być już tylko gorzej. Do Ambrose County wraca po latach niejaki Randy Terrill, który przed laty, razem ze swoim bratem Travisem, dał się poznać jako hulaka, zabijaka i miejscowy cwaniak. Randy’emu udało się uciec z Ambrose County – z jego grawitacyjnego przyciągania, któremu nie ulegają tylko najsilniejsi i najbardziej zdeterminowani. Teraz wraca, bo ktoś zabił jego brata. Szeryf Joe już wie, że będą kłopoty – Randy podejrzewa, że to miejscowy gangus, niejaki Kutner, pracodawca jego brata, mógł mieć coś wspólnego z morderstwem.

wtorek, 25 marca 2025

Critical Role. Vox Machina. Początek Tom 2

Kości były rzucane


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

KBOOM wydało w zeszłym roku drugi tom „Critical Role. Vox Machina. Początek” – komiks dla miłośników filmów animowanych w estetyce anime oraz gier fabularnych. Wiecie, takich starych, z mistrzem gry, rzucaniem kostkami i ekipą graczy przy stoliku.

W 2015 roku pojawiły się w internecie zapisy sesji gier RPG ze świata „Dungeons & Dragons”. Sieciowy serial „Critical Role” pojawił się między innymi na YouTube i Twitchu. Grupa aktorów i jeden mistrz gry, zabawne wizualizacje, mnóstwo humoru i zabawy – popularność zaskoczyła samych twórców. W 2018 roku Dark Horse Comics wydało pierwszy tom komiksu opowiadającego o początkach grupy, ich pierwszym spotkaniu i wyruszeniu na wspólną przygodę. Omawiany dziś tom drugi jest o tyle zgrabnie napisany, że nie wymaga znajomości poprzednich przygód – można siąść do lektury i razem z bohaterami iść od punktu A do B, C i tak dalej – odhaczając kolejne etapy rozgrywki. W Polsce komiks ten wyszedł w październiku 2023 roku nakładem KBOOM.

wtorek, 11 marca 2025

Kowboj z Szaolin. Grunt to rodzinka

Atak na percepcję


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Kowboj z Szaolin powraca! Przy okazji recenzji poprzedniego tomu pytałem: „Kto powstrzyma Geofa Darrowa?”. Niestety nikomu się to nie udało i znowu musimy ruszyć do akcji razem z „Buddą w stroju Johna Wayne’a”. Tak właśnie określił go gadający waran już na początku najnowszego tomu. Uściślijmy – gadający waran z Komodo z nieprzepracowaną traumą z dzieciństwa, żyjący teraz w wielkim, wprost gigantycznym mieście na równych prawach z ludźmi.

Geof Darrow nie przykłada wielkiej wagi do jakiejkolwiek wiarygodności świata przedstawionego czy psychologicznej głębi zamieszkujących go postaci. W jego komiksach zupełnie nie o to chodzi. Zobaczmy, co znajdziemy w czwartym tomie przygód Kowboja z Szaolin. Wspomniany już waran zauważa Kowboja w mieście i opowiada koledze, jak to został uratowany przez naszego bohatera zaraz po wykluciu z jaja i przeżył z nim absurdalną, pełną przemocy, krwi i latających członków przygodę na pustyni. Najpierw gonił ich ojciec warana, który chciał zjeść swego potomka, a potem surrealistyczny Dzieciochłop na latającej meduzie i cała masa innych dziwadeł.

czwartek, 28 grudnia 2023

Frankenstein żyje, żyje!

Epitafium


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Wydawnictwo KBOOM wznowiło właśnie po czterech latach powieść graficzną „Frankenstein żyje, żyje!”. Jak pisze w przedmowie scenarzysta Steve Niles, jest to dzieło przede wszystkim słynnego i nieodżałowanego Berniego Wrightsona, jednego z najlepszych grafików komiksowych w historii. I nie ma tu ni grama przesady, Wrightson był geniuszem.

Był, bo niestety zmarł w 2017 roku po ciężkiej chorobie. „Frankenstein żyje, żyje!” liczył wtedy trzy z zaplanowanych czterech części i był ostatnim komiksem amerykańskiego artysty. Był jednocześnie nieformalnym artystycznym sequelem „Frankensteina” z 1983 roku, czyli specjalnej ilustrowanej edycji słynnej powieści Mary Shelley. Ostatni tom omawianego dziś komiksu narysował znany z „Batmana” Kelley Jones, rysownik wyznaczony przez Wrightsona, niestety świadomego nadchodzącego końca. Znamy już dwa świetne komiksy będące owocem kooperacji Steve’a Nilesa i Berniego Wrightsona – „Miasto innych” oraz „Potworną kolekcję”. Obydwa są pastiszami, zwłaszcza ten drugi celuje w mocno pulpową rozrywkę, umowną makabrę i klimaty z popularnych „Opowieści z krypty”

środa, 23 sierpnia 2023

Morderca znad Green River: Prawdziwa historia detektywistyczna

Pół roku konfrontacji ze złem


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Wydawnictwo KBOOM wydało w zeszłym roku komiks opowiadający historię z rodzaju „true crime”. Teraz przyszła pora na kolejny, też czarno-biały i też bardzo oszczędny w środkach. Tym razem jednak o wiele mniej skupiamy się na postaci seryjnego mordercy i jego motywacjach – ważniejszy jest tu detektyw, próbujący rozwiązać sprawę.

Autorem scenariusza komiksu „Morderca znad Green River. Prawdziwa historia detektywistyczna” jest Jeff Jensen, syn Thomasa Jensena, policyjnego śledczego, który… między rokiem 1982 a 2001 próbował schwytać jednego z najbardziej nieuchwytnych seryjnych morderców w historii amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości. Przedmiotem śledztwa był „The Green River Killer”, Gary Leon Ridgway, oskarżony o zabicie co najmniej czterdziestu dziewięciu kobiet i dziewczyn w stanie Waszyngton. Mordował w latach osiemdziesiątych – głównie prostytutki, z usług których sam korzystał. Schwytano go na początku dwudziestego pierwszego wieku i postanowiono pójść z nim na układ – w zamian za pomoc w identyfikacji i odnalezieniu maksymalnie dużej ilości swoich ofiar (w wielu przypadkach były to nadal zaginione od lat mieszkanki Seattle i okolic) mógł spodziewać się złagodzenia wyroku.

niedziela, 16 kwietnia 2023

Miasto innych

Na początku był gotyk

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Jakakolwiek informacja o komiksach takiego duetu jak Steve Niles i Bernie Wrightson przykuwa uwagę (no, na pewno powinna) każdego miłośnika historii obrazkowych. Oto nadchodzi coś, czego trzeba przynajmniej spróbować, nawet jeśli twórczość wspomnianych panów nie trafia idealnie w czytelnicze gusta. „Miasto innych” pełne wampirów, zombiaków i wilkołaków charakteryzuje się prostotą scenariusza i złożonością grafiki – jak zwykle w przypadku tej dwójki.

„City of Others” wydane w czterech odcinkach w 2007 roku jest pierwszym efektem współpracy Nilesa i Wrightsona. To ten drugi, rozsławiony między innymi komiksami o „Potworze z bagien”, wpadł na pomysł zbudowania komiksowego miasta z przyległościami, gdzie obok nieświadomych niczego ludzi żyć będą prawdziwe potwory. „Miasto innych” miało być pierwszym etapem znacznie większego projektu, który jednak z powodu choroby Wrightsona, nie został ukończony. Wydana dwa i pół roku temu (również przez wydawnictwo KBOOM) „Potworna kolekcja” była zbiorem spin-offów omawianego dziś komiksu – teraz mamy okazję zobaczyć od czego się to wszystko zaczęło. A na początku był gotyk...

środa, 21 grudnia 2022

Kowboj z Szaolin. Kto powstrzyma panowanie?

Kto powstrzyma Geofa Darrowa?


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Kowboj z Szaolin po raz trzeci! Geof Darrow prezentuje kolejne efekty swojej mrówczej, zapierającej dech w piersiach efektami graficznymi, ale męczącej całokształtem, pracy. Trzeci tom tej bardzo niecodziennej serii nosi tytuł „Kto powstrzyma panowanie?”. A ja pytam: „Kto powstrzyma Geofa Darrowa?”.

Drugi tom, „Szwedzki bufet”, zakończył się wielką bitwą z zombiakami i zwałami trupów leżących na jednej z amerykańskich pustyń. Dzielny Kowboj, „japoniec albo chinol”, próbujący po prostu iść przed siebie w sobie tylko znanym celu, padł również. Grupa gadających bez sensu sępów krążąca nad martwymi (choć kto tam do końca wie jak to jest z zombiakami?) ciałami, otwiera tom trzeci – bardzo szybko dostają łomot od powracającego do świata żywych Kowboja i tyle ich widzimy. Kowboj za to ładuje się na pakę przejeżdżającego obok pickupa i udaje się do miasta – a tam czeka już na niego żądny zemsty Król Krab, przyczepiony do głowy i animujący ciałem jakiejś przypadkowej narkomanki. Inteligentny skorupiak ma na swoje usługi całe zastępy wymiotujących i załatwiających się gdzie popadnie psów (niektóre mają rzeźnickie noże jako protezy łap) a także gigantycznego, obrzydliwego knura biegłego w sztuce ninjutsu i pierdzącego najbardziej toksycznym gazem znanym ludzkości. Kowboj z Szaolin będzie musiał stawić im wszystkim czoła – przed nami kilkadziesiąt stron absurdalnej, bezsensownej, po prostu głupiej, ale obłędnie narysowanej, opowieści. 

czwartek, 10 listopada 2022

Słyszeliście, co zrobił Eddie Gein?

Nie pamiętam, żebym kogoś zabił


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Seryjni mordercy paradoksalnie od zawsze fascynowali konsumentów popkultury. Budzili oczywiście trwogę, obrzydzenie, byli potępiani i oceniani jednoznacznie. Ale mimo to budzili zainteresowanie – popkultura wykorzystuje te motywy od bardzo dawna. Wydawnictwo KBOOM wydało właśnie komiks autorstwa profesjonalnego badacza i pisarza specjalizującego się w gatunku „true crime” – poznamy dzieje jednego z najbardziej przerażających morderców naszych czasów.

Buffalo Bill z „Milczenia owiec” ubierał się w skóry zdarte ze swych ofiar. Leatherface z „Teksańskiej masakry piłą mechaniczną” nosił maski z odciętych twarzy. Norman Bates z „Psychozy” Roberta Blocha mordował w przebraniu własnej, nieżyjącej już, ale obecnej cały czas, matki. Twórcy wszystkich tych postaci inspirowali się historią Edwarda Theodore’a Geina, urodzonego w 1906 roku w Wisconsin. Ed Gein stał się niemal żywą legendą, straszydłem o ludzkiej twarzy, boogeymanem z miejskiej legendy. Nic dziwnego – pomimo tego, iż udowodniono mu zamordowanie tylko dwóch kobiet, uznany został za najpotworniejszego mordercę swoich czasów. W jego domu znaleziono krzesła z obiciami z ludzkiej skóry, naszyjniki z sutków, maski z ludzkich twarzy, kostiumy z wypreparowanej ludzkiej skóry, miski z czaszek i mnóstwo ludzkich szczątków. Ed Gein okazał się nie tylko mordercą, ale również nekrofilem i kanibalem. Ameryka zawrzała – twój sąsiad, „zawsze cichy i pomocny, który nie byłby w stanie zrobić niczego podobnego”, mógł być bestią i demonem.

wtorek, 19 kwietnia 2022

Kowboj z Szaolin. Szwedzki bufet

Nudna wizualna orgia

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Pierwszy tom „Kowboja z Szaolin”, wydany przez KBOOM, był zdecydowanie jednym z najbardziej oryginalnych komiksów, jakie pojawiły się w zeszłym roku w Polsce. Geof Darrow („Hard Boiled”), czyli maniak szczegółu i tytan pracy pokazał nam pełnię swoich możliwości. Teraz pora na tom drugi.

Główny bohater komiksu, mnich-kowboj znający sekrety sztuk walki klasztoru Szaolin, podróżował sobie na swoim gadającym ośle przez pustynię. Co chwilę ktoś go atakował – bandyci, latające potwory, horda zombie i tak dalej. A on z nimi walczył – łamał kości, gruchotał czaszki, odcinał kończyny, patroszył, nadziewał, dekapitował. I tak do samego końca pierwszego albumu. Tam, uzbrojony w wielki kij z zamocowanymi po obu stronach piłami motorowymi, osaczony został przez armię chodzących trupów. Warkot piły, chlupot krwi i dzikie wrzaski rozlegały się w podziemnych katakumbach. Czy może raczej w jelitach gargantuicznego żółwia, we wnętrzu którego odbyła się epicka bitwa. Jest jakaś szczątkowa fabuła, prawda?

wtorek, 2 listopada 2021

Opowieści z Akademii Umbrella. Tom 1. Wyglądasz jak śmierć

 

Klausie goes to Hollywood...


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Nie trzeba być wielkim wydawcą, aby zaproponować polskim czytelnikom komiks, którego samo posiadanie w ofercie powinno budzić zazdrość u konkurentów. Wydawnictwo KBOOM ma w swoim katalogu przynajmniej jeden taki produkt (no, może więcej, ale ten jest absolutnie bezdyskusyjny) – trzytomową „Akademię Umbrella”. Minął rok od publikacji ostatniego odcinka – pora zatem na spin-off.

Przygody dziwacznych superbohaterów, wychowanków nie żyjącego już Sir Reginalda Hargreevesa, absolwentów tajemniczej „Umbrella Academy” znamy nie tylko z komiksu. Za nami dwa sezony równie znakomitego (choć odbiegającego fabularnie od pierwowzoru) serialu, a trzeci jest właśnie w produkcji. KBOOM wydało właśnie pierwszy odcinek „Opowieści z Akademii Umbrella” – akcja komiksu zatytułowanego „Wyglądasz jak śmierć” dzieje się dziesięć lat przed tragicznymi wydarzeniami „Suity apokaliptycznej”. Sir Hargreeves ma dość jednego ze swoich uczniów – Klaus, zwany „Seansem” lub po prostu „Czwórką” zostaje wyrzucony z Akademii. Jego zamiłowanie do heroiny, nieodpowiedzialność i brak chęci zmiany nastawienia musiały się kiedyś zemścić. Klaus leci zatem do Hollywood, które w pewien bliżej nieokreślony sposób zdaje się być miejscem oferującym szansę takim przegrańcom jak on.

czwartek, 9 września 2021

Kowboj z Szaolin. Pierwsza Podróż

 

Kadry totalne


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

„Gdzieś w samym środku niczego, przedprzedwczoraj albo jakiś tydzień przed jutrem…” – tak oto zaczyna się „Kowboj z Szaolin”, jeden z najdziwniejszych i najoryginalniejszych komiksów wydanych w Polsce tego roku. Tekst ten ilustrowany jest całostronicowym kadrem z krajobrazem pustyni (ale takiej w stylu Kolorado a nie Sahary). Ale to nie jest taki kadr jakich wiele – gwarantuję, że osoby nieświadome z czym mają do czynienia, będą oniemiałe. Ale po kolei.

O czym to jest? Właściwie nie wiadomo. Przez nienazwaną pustynię, położoną nie wiadomo gdzie, podróżuje bezimienny mnich, wyrzucony z (dokładnie nie wiadomo za co) klasztoru Szaolin. Za towarzysza ma za to gadającego, przemądrzałego osła, wiernego fana Roberta Mitchuma i domorosłego filozofa – sam nie mówi prawie wcale. Cała treść komiksu to po prostu podróż mnicha na ośle wprost przed siebie i ciąg krwawych i skrajnie absurdalnych pojedynków. Jakiś gadający krab chce się na nim zemścić za zjedzenie narzeczonej, spod ziemi wyskakują dziwne, rymujące demony, z których jeden nie spocznie, póki nie zabije naszego bohatera, a na koniec i tak trafia on do brzucha jakiegoś gargantuicznego behemota, gdzie nadal, bez ustanku, walczy o przetrwanie przy użyciu np. dwóch pił motorowych przyczepionych do kija (służą też mu jako wiosła podczas podróży przez układ trawienny na brzuchu zdechłej krowy). Wszystko przy wtórze surrealistycznego, trudnego momentami do wytrzymania i w sumie pomijalnego, bełkotu osła. No, tak to właśnie wygląda – cała fabuła. A wymyślił ją Geof Darrow, autor rysunków do „Hard Boiled”.

wtorek, 19 stycznia 2021

Potworna kolekcja

Esencja pulpy


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Wydawnictwo KBOOM wraca po roku do komiksów Steve’a Nilesa i absolutnie genialnego Berniego Wrightsona. We wrześniu 2019 roku czytaliśmy „Frankenstein żyje, żyje!”, a dziś otrzymujemy komiksy powstałe trochę wcześniej. „Potworna kolekcja” to trzy rozbrajające, zabawne i po prostu znakomite „opowieści obrazkowe” – choć w kontekście tego, co Wrightson wyprawiał na papierze, jest to określenie nie oddające całej prawdy.

Bernie Wrightson jest komiksową legendą. Kojarzony jest przede wszystkim z pulpową grozą – jego pierwszym komiksem był 179 numer „House of Mystery” z kwietnia 1969 roku, kiedy to współpracował z Detective Comics jako freelancer. Najsłynniejsze dzieło z tego okresu to oczywiście „Swamp Thing” z 1972 roku – pierwsza seria o potworze z bagien ze scenariuszem Lena Weina. Wrightson narysował co prawda tylko dziesięć odcinków, ale to on ustalił raz na zawsze jak wygląda potwór – nikt już potem z tym nie próbował dyskutować. Rysownik przez całe swoje życie pozostawał w kręgach komiksowego horroru – jednym z jego najważniejszych dzieł są ilustracje do ekskluzywnego wydania „Frankensteina” Mary Shelley, które ukazało się w 1983 roku. Wspomniany „Frankenstein żyje, żyje!” jest tak naprawdę, według tego co mówił Steve Niles, „sequelem powieści Shelley i jej podsumowaniem”. Jak się okazało było to również podsumowanie twórczości Wrightsona i epitafium dla niej – grafik zmarł podczas pracy nad komiksem.

czwartek, 5 listopada 2020

Umbrella Academy. Hotel Niepamięć

Powrót po latach


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Dwa pierwsze tomy „Umbrella Academy” ukazały się kolejno w 2008 i 2009 roku. Dopiero po dziesięciu latach, we wrześniu 2019 roku, wydawnictwo Dark Horse Comics wydało tom trzeci – „Hotel Oblivion”. Minął dokładnie rok i możemy w końcu przeczytać go po polsku.

Trzeci tom opowieści o dysfunkcyjnej rodzinie groteskowych superbohaterów był jednym z najbardziej wyczekiwanych komiksów drugiej dekady dwudziestego pierwszego wieku. Autor scenariusza, Gerard Way, zapowiedział go już na Comic-Conie w 2009 roku, ale zaraz potem zajął się karierą muzyczną (był frontmanem „My Chemical Romance”) i sobie odpuścił. Duży odstęp czasu nie wpłynął jednak negatywnie na jakość najnowszego albumu – wydaje się, że „Hotel Niepamięć” pochodzi z jakiegoś innego wymiaru, w którym czas i przestrzeń rządzą się własnymi prawami.

czwartek, 7 maja 2020

Umbrella Academy. Dallas.

Narracyjna czkawka

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Według słów Gerarda Waya drugi tom „Umbrella Academy”, wydany ostatnio w Polsce przez KBOOM, miał być potwierdzeniem tego, że pierwsze sześć odcinków nie było jednorazowym wyskokiem, a sam autor myśli o serii rozpisanej na lata. „Dallas” ukazało się krótko po „Suicie apokaliptycznej” a potem przyszło dziesięć lat przerwy. Way zatem nie dopiął swego – ale i tak chwała mu za to, że próbował. Mamy bowiem do czynienia z rewelacyjną kontynuacją trzymającą poziom pierwowzoru.

Akademia Umbrella przestała istnieć. Drużyna siedmiu (w sumie sześciu, bo „Szóstka” umarła w przed laty podczas akcji i istnieje już tylko we wspomnieniach) superbohaterów ocaliła naszą planetę, ale tragiczne wydarzenia z końcówki pierwszego tomu spowodowały, że poszła w rozsypkę. W piwnicach pod gruzami wielkiej budowli, zniszczonej podczas odpierania apokalipsy, ukrywa się „Jedynka” – pogrążony w depresji Luther „Kosmochłopak”, były lider grupy, który teraz ma dość całego świata. Jego postępowania nie rozumie „Dwójka” – Diego „Kraken”, aktywnie próbujący rozwiązać tajemnicę zaginięcia „Piątki”, starca w ciele dziesięciolatka, prawdopodobnie porwanego przez bandę kolesi w dziwacznych, żółtych kostiumach. „Czwórka” – Klaus „Seans”, włóczy się po salonach piękności i ma jak zwykle wszystko gdzieś. „Trójka” – Allison „Plotka” pozbawiona dopiero co swoich mocy odwiedza w szpitalu „Siódemkę” – Vanyę „Białe Skrzypce” – przez którą w głównej mierze o mało nie doszło do zagłady. Allison nie może mówić, Vanya nic nie pamięta – ciężko o gorszy moment na reaktywację drużyny. Groteskowa Orkiestra Verdammten została pokonana – niestety na horyzoncie widać kolejne zagrożenie.

czwartek, 1 sierpnia 2019

God Country

To nie jest historia o magicznym mieczu

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Cormac McCarthy stwierdził kiedyś ze smutkiem, że Ameryka, a w szczególności Teksas, nie jest już krajem dla starych ludzi. To surowe i trochę przerażające miejsce staje się polem rozgrywki pomiędzy starym człowiekiem a siłami przekraczającymi jego pojmowanie – „God Country” ze scenariuszem Donny’ego Catesa, opowiada o niesamowitych wydarzeniach jakie miały miejsce na słynnym pograniczu, które tak często odwiedzał autor „Krwawego południka”. Czy naprawdę nie ma już dla naszego bohatera miejsca dla świecie?

Komiks poprzedzony jest cytatem z powieści McCarthy’ego, który zapowiada przyjście Gniewu Bożego. Faktycznie, w okolicach małego domku, w którym mieszka sędziwy, chory na Alzheimera, Emmett Quinlan, rozpętuje się burza apokaliptycznych rozmiarów. Emmetta odwiedza rodzina – jego syn Roy z żoną i małą córeczką – przerażona agresją dziadka i zaawansowanym postępem choroby. Emmett nie poznaje syna, synowej i wnuczki – bliscy obserwują jak powoli zamienia się w strasznego potwora. I wtedy dochodzi do boskiej interwencji – tornado niszczy chatę, na zgliszczach której chory znajduje wielki, trzyipółmetrowy, gadający miecz obdarzony magiczną mocą. Dzięki niemu Emmett wraca do stanu sprzed choroby, jest kochającym i troskliwym ojcem i dziadkiem. A przede wszystkim jest sobą, ze swoim „ja”, pamięcią i wspomnieniami, które tworzą z niego człowieka. Niestety zaraz potem na Ziemię przybywa niejaki Aristus, gigantyczny Bóg Wojny, który chce odzyskać miecz. Emmett wie już co straci pozbywając się magicznej broni – więc konfrontacja i walka przesuwająca góry zdaje się nieunikniona.

sobota, 27 lipca 2019

Umbrella Academy. Suita postapokaliptyczna.

Jazda bez trzymanki

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Wydawnictwo KBOOM, wydało właśnie bardzo specyficzny komiks superbohaterski, który w lutym tego roku doczekał się serialowej adaptacji na Netflixie. „Umbrella Academy” kojarzy się z różnymi tworami popkultury – powiedzmy może na początek, że jest to coś w stylu „Iniemamocnych” dla starszego odbiorcy i z kilkoma znaczącymi poprawkami. Mamy opowieść o dysfunkcyjnej rodzinie z niezaleczonymi ranami i traumami kształtującymi dorosłe życie jej członków, a wszystko to w formie szalonego komiksu pełnego czarnego humoru, groteskowej grozy i psychodeli.

„Wszystko stało się tego samego dnia, kiedy Tarmoszący Tom Gurney powalił ośmiornicę z Rigela X-9, o 21:38” – jak możemy wyczytać na pierwszej stronie komiksu. O tej właśnie godzinie, dokładnie w tym samym czasie, w różnych miejscach naszego globu narodziło się czterdzieści troje dzieci obdarzonych, jak się potem okazało, cudacznymi nadludzkimi mocami. Siedmioro z nich zostało adoptowanych przez niejakiego Reginalda Hargreevesa, bogatego przedsiębiorcę i naukowca, który zrobił to, jak sam przyznał prasie, „aby uratować świat”. Mali bohaterowie już od najmłodszych lat walczą z dziwacznymi superłotrami – robotami, zombie, robotami-zombie i tak dalej. Z niewyjaśnionych bliżej przyczyn grupa się rozpada i każdy z jej członków idzie w swoją stronę. Po dwudziestu latach wracają do Akademii Umbrella – miejsca, w którym się wychowali i uczyli superbohaterskiego rzemiosła. Ich mentor umarł a nad światem zawisło niebezpieczeństwo. Prawdopodobnie właśnie to, które Hargreeves miał na myśli przed laty.