Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wolverine. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wolverine. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 20 sierpnia 2026

Wolverine według Jasona Aarona. Tom 2

Szalony i cybernetyczny


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.


Drugi tom „Wolverine’a” ze scenariuszami Jasona Aarona skupiony jest na tylko jednej serii – „Wolverine. Weapon X” z lat 2009-2010. Nadal jednak jest to raczej zbiór historii mocno oderwanych od głównego kontinuum Marvela. Aaron wolał właśnie tak – swobodniej i niezobowiązująco.

Pierwszy zbiorczy tom był narracyjnym chaosem – zbierał zeszyty pisane przez Aarona w różnych momentach, których treść mocno zależała od bieżących wydarzeń w uniwersum. Teraz będzie trochę bardziej spójnie i niezależnie. Drugi zbiorczy tom składa się z jedenastu ostatnich odcinków „Weapon X” i dwóch pojedynczych komiksów, od których zaczniemy.

niedziela, 5 lipca 2026

Wolverine według Jasona Aarona. Tom 1

Zły i brzydki


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Wolverine jest jednym z najpopularniejszych superbohaterów w dziejach. I tak już chyba pozostanie – przynajmniej dopóki istnieć będzie komiks amerykański. W 2007 roku za pisanie przygód Rosomaka zabrał się Jason Aaron – Egmont wydał kilka lat temu wszystkie zeszyty jego autorstwa w czterech albumach zbiorczych. Oto pierwszy z nich. 

Wolverine zadebiutował w 1974 roku jako przeciwnik Hulka. Po latach stał się tak popularny, że Marvel w 1982 roku dał mu jego własną, limitowaną miniserię, która zakończyła się po czterech odcinkach. Dopiero w roku 1988 wystartowała seria druga, już nielimitowana – to właśnie ją możemy przeczytać w trzech do tej pory wydanych tomach „Wolverine. Epic Collection”. Seria ta liczyła aż 189 odcinków i wydawana była przez piętnaście lat – dobiegła końca dopiero w połowie 2003 roku. 

niedziela, 1 lutego 2026

Wolverine Epic Collection. Krew i pazury

Na szerokie wody


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Trzeci tom „Wolverine. Epic Collection” wprowadza nas w lata dziewięćdziesiąte. Przygody Rosomaka zaczyna pisać Larry Hama, człowiek w przyszłości niemalże utożsamiany z głównym bohaterem. Scenarzysta rozpoczął złoty okres Wolverine’a, a nie bez znaczenia było to, że pierwsze dwadzieścia pięć odcinków „ery Hamy” narysował znany i ceniony Mark Silvestri.

Omawiany dziś album „Krew i pazury” zawiera czternaście pierwszych zeszytów (od 31. do 44.) i dodatkowo znajdziemy w nim dwa one-shoty – „Bloodlust” i „Bloody Choices”. Słowo „krew” wydaje się nieusuwalne z tytułów komiksów z Rosomakiem tamtego okresu. No cóż, znak czasów – czytamy wszak komiksy wydane w 1990 i 1991 roku. Jesteśmy w okresie gwałtownego wzrostu popularności mutantów – już za chwilę pierwsze zeszyty „X-Force” i „X-Men” pobiją wszelkie rekordy sprzedaży, a wynik tej drugiej serii jest niepokonany do dziś. Nic dziwnego więc, że również i Wolverine znalazł się na fali wznoszącej.

niedziela, 8 grudnia 2024

Wolverine Epic Collection. Powrót do podstaw

W Madripoorze bez zmian


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Przed nami druga epicka kolekcja „Wolverine’a” z przełomu dziewiątej i dziesiątej dekady ubiegłego wieku. Logan, ukrywający swą tożsamość pod opaską na oko i pseudonimem „Patch” (związek oczywisty), nadal spędza cały wolny od działalności w X-Men czas w Madripoorze, supernowoczesnym i bardzo niebezpiecznym azjatyckim państwie-mieście à la Singapur/Hongkong. Facet nie umie odpoczywać – przecież otaczają go same indywidua wprost proszące się o solidny łomot.

Czas jest szczególny – mamy drugą połowę 1989 i pierwszą 1990 roku. Kilka miesięcy temu zakończyła się wielka awantura z Królową Goblinów i Darkchilde („X-Men. Punkty zwrotne. Inferno”), mutanci poszli w rozsypkę i dość mocno oddalili się od siebie. Nadal trwa tak zwana „era australijska”, X-Men używają do podróży dziwnych i niebezpiecznych portali zwanych „Siege Perilous”, a w Genoshy słychać coraz głośniej zapowiedzi „Planu X-Terminacji”. Logan Wolverine od czasu do czasu oczywiście pomaga swoim X-kamratom, ale dopiero gdy jest sam, gdy nie ograniczają go sztywne zasady Instytutu Charlesa Xaviera, jego prawdziwa, niemal zwierzęca natura wychodzi na wierzch. Nasz bohater zadomowił się w Madripoorze już całkiem nieźle, jest właścicielem połowy słynnego baru „Princess”, wplątuje się w najróżniejsze mafijne porachunki między dwiema siłami walczącymi o nieformalną władzę w mieście, a co jakiś czas musi stawić czoła ludziom Księcia Barana, sprawującemu władzę formalną. Czyli za dużo się nie zmieniło od czasu tomu pierwszego – tak też będzie do końca drugiego.

niedziela, 27 października 2024

Broń X

Jestem człowiekiem!


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Mianem najlepszego albumu „Mega Marvel” od TM-Semic najczęściej określa się „Weapon X”, wydany pod koniec 1994 roku. Po trzydziestu latach wydaje się jeszcze lepszy – Egmont wydał arcydzieło Barry’ego Windsor-Smitha (z dodatkami) w swej ekskluzywnej kolekcji „Marvel Limited”. Przed nami komiks z uniwersum Marvela, ale całkowicie pozbawiony jakichkolwiek superbohaterskich elementów – jedna z najlepszych rzeczy, jakie możecie przeczytać w tym roku.

Imponujący rozmiarami album składa się z czterech części. Od razu odhaczmy ostatnią, najmniej interesującą, choć na pewno godną uwagi – na końcu zbioru znajdziemy masę okładek, pin-upów, szkiców i graficznych niespodzianek. Wszystko autorstwa będącego wtedy u szczytu swych możliwości Barry’ego Windsor-Smitha. Kolejnym elementem zbioru jest 205 odcinek „Uncanny X-Men” z 1986 roku, który wydany był w Polsce przez TM-Semic jako część „X-Men” 3/93. Windsor-Smith pracował w 1986 roku z Chrisem Claremontem nad główną serią przygód mutantów. Po dwuczęściowej, znakomitej opowieści „Lifedeath” ze Storm i Forge w rolach głównych (też było w semicowych „X-Men”) duet Claremont/Smith zafundowali czytelnikom przedsmak późniejszej o pięć lat „Broni X”. Ta krótka, brutalna, genialnie narysowana historia o Lady Deathstrike i jej kompanach szukających zemsty na Loganie, pokazuje Rosomaka z nieco innej, ludzkiej strony. „Ranny wilk” jest odcinkiem dość istotnym – estetycznie i fabularnie powiązanym ze wspomnianym dziełem. A króciutki, kilkustronicowy short „Zaszczuty” z „Wolverine’a” 166 z 2001 roku, ze scenariuszem Franka Tieriego i grafikami oczywiście Windsor-Smitha, pozwala spojrzeć na legendarny już komiks z innej perspektywy.

czwartek, 7 marca 2024

Świt X. Wolverine

Krakoa, wyspa jak krew czerwona


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Wolverine jest chyba najpopularniejszym mutantem Marvela. Nic dziwnego zatem, że niemal po każdym restarcie czy reboocie uniwersum dostaje solową serię. Aktualnie trwająca (zadziwiająco długo jak na dwudziesty pierwszy wiek) inicjatywa „Marvel Fresh” wprowadziła już siódmą serię „Wolverine” na komiksowy rynek – ściśle powiązaną oczywiście z wydarzeniami z innych X-tytułów.

Jesienią 2019 roku Jonathan Hickman dał mutantom Marvela nowe życie. Jego „Ród X / Potęgi X” ustanowił nowe status quo – mutanci Marvela (zarówno ci dobrzy, jak i źli) stali się odrębnym, równoprawnym narodem w oczach świata. Legendarna żywa wyspa Krakoa została ich nowym domem, „Instytutem profesora Xaviera dla utalentowanej młodzieży” na skalę globalną. Społeczeństwo mutantów utworzyło kolejne państwo na mapie świata, które weszło w dyplomatyczne relacje z innymi krajami i do którego nie mają wstępu homo sapiens. Profesor X i Magneto, znów ramię w ramię i znów mający trochę odmienną wizję świata, prowadzą nosicieli genu X ku lepszej przyszłości.

niedziela, 28 stycznia 2024

Wolverine Epic Collection. Noce Madripooru

Kowboj i samuraj


Kto jest najpopularniejszym superbohaterem Marvela w Polsce? Obecnie odpowiedź nie jest oczywista, ale trzydzieści lat temu sprawa była jasna – TM-Semic wprowadziło na rynek „Spider-Mana” i „Punishera”, herosów bijących wówczas za oceanem rekordy popularności. Wtedy właśnie, w jednym z pierwszych odcinków „Pogromcy” pojawił się kudłaty, groźny, bezlitosny i naprawdę czadowy bohater – niejaki Rosomak!

Wydawnictwo Egmont rozpoczęło kilka lat temu wydawanie zbiorczych albumów opatrzonych wspólnym podtytułem – „Epic Collection”. I zgodnie z chyba jakąś niepisaną tradycją, albo po prostu odwołując się do czytelniczej nostalgii dzisiejszych czterdziestolatków, wystartowało ze „Spider-Manem” i „Punisherem”. A całkiem niedawno w „epickich kolekcjach” zagościł trzeci bohater. Kto? No właśnie Rosomak, Logan, Wolverine, Patch. Patch? Tak, to pod tym właśnie mniej znanym pseudonimem nasz bohater występuje w „Nocach Madripooru” – pierwszym tomie „Wolverine. Epic Collection” zbierającym prawie wszystkie najstarsze solowe przygody tego najsłynniejszego kanadyjskiego superbohatera. Prawie? To wymaga wyjaśnienia.

niedziela, 5 marca 2023

Wolverine. Vol 3. Tom 2

Komiks szerokoekranowy


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Szortal i została tam pierwotnie zamieszczona.

Czternaście miesięcy temu nakładem Mucha Comics wyszedł pierwszy zbiorczy tom trzeciej serii „Wolverine”. Ten pokaźny zbiór dziewiętnastu odcinków przygód Rosomaka napisał Greg Rucka a narysowali Darick Robertson i Leandro Fernandez. Znakomita rzecz, jeden lepszych komiksów A.D. 2022. Po dziesięciu miesiącach, w listopadzie ubiegłego roku, ukazał się tom drugi – skromniejszy objętościowo, ale równie dobry.

Greg Rucka miał pomysł na Logana. Wyciągnął go z X-Men, wysłał na amerykańską dzicz, kazał mu zdjąć superbohaterski kostium i narobił mu wielkich kłopotów. Amerykański scenarzysta odszedł z serii po numerze dziewiętnastym a pałeczkę przekazał dobrze nam znanemu Markowi Millarowi. Mamy grudzień 2004 roku – Millar ma pełne ręce roboty, pisze właśnie „Spider-Mana” dla imprintu „Marvel Knights”. Trzecia seria „Wolverine’a” również opatrzona była wówczas logiem „Rycerzy Marvela” – Mark Millar świetnie wpasował się w jej założenia, choć podszedł do niej trochę inaczej niż Rucka. Nadal jest to seria z wszech miar godna polecenia – nie dość, że Millar zaserwował naprawdę wciągającą i emocjonującą historię, to dodatkowo mamy tu Johna Romitę Jr. w najlepszej formie. Styl rysownika „od kanciastych twarzy, głów i sylwetek” jest nie do podrobienia i często wzbudzający kontrowersje – bo nacechowany lekką „millerozą” (zwłaszcza z okresu „Sin City”) lub lekceważeniem zasad anatomii. Ja tam bardzo lubię styl Romity – a w omawianym dziś komiksie grafik jest wręcz rewelacyjny.

czwartek, 3 lutego 2022

Wolverine. Vol 3. Tom 1

Amerykańska dzicz


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Szortal i została tam pierwotnie zamieszczona.

Wolverine’a wszyscy znamy. Bez niego nie byłoby X-Men – to prawda, choćbyśmy nie wiadomo jak bardzo próbowali ją negować. Wydawnictwo Mucha Comics wystartowało właśnie ze zbiorczą edycją przygód Rosomaka, wydawaną pierwotnie w odcinkach od lipca 2003 roku. Logan przemierza amerykańską prowincję, kanadyjskie lasy (jedno i drugie to bez wątpienia dzicz) i pakuje się w kłopoty. A jakże.

Za scenariusz odpowiada znany i uznany w komiksowym światku Greg Rucka. Jego wersja „Wolverine’a” to już trzecie podejście Marvela do solowych przygód Rosomaka – pierwsza, kilkuodcinkowa, napisana przez słynnego Chrisa Claremonta i narysowana przez równie sławnego Franka Millera, ukazała się w 1982 roku, druga natomiast wystartowała sześć lat później. Tak właściwie run Rucki jest jej przedłużeniem – druga seria zakończyła się na numerze sto osiemdziesiątym dziewiątym w czerwcu 2003 roku, a już miesiąc później ukazał się odcinek opatrzony po prostu numerem jeden. Skąd ten ruch wydawniczy?