Magia, komputery, mordobicie
Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.
Gdy trochę ponad rok temu przeczytałem pierwszy tom „Ptaków nocy”, otwierający pięćdziesięcioczteroodcinkowy run Gail Simone, zastanawiałem się czy Egmont zdecyduje się wydać kolejne odcinki. I oto są – drugi, zbiorczy tom „Birds of Prey” (nadal bez Harley Quinn – choć to akurat dobrze) pojawia się na naszym rynku.
Ptaki nocy liczą już sobie trójkę członkiń. Nieformalną szefową jest Barbara Gordon, pseudonim Oracle, była Batgirl, przykuta do wózka inwalidzkiego w wyniku wydarzeń z „Zabójczego żartu”. Genialna hakerka i specjalistka od wszelkiej elektroniki pomaga zdalnie swoim koleżankom – Black Canary (Dinah Lance) i Huntress (Helena Bertinelli). Pierwsza współpracuje z Oracle „od zawsze”, druga dołączyła do ekipy pod koniec pierwszego tomu. W omawianym dziś albumie pojawi się jeszcze czwarta zawodniczka, ale to już zobaczycie sami. Trzy (cztery) panie stawiają czoła najróżniejszym bandziorom i łotrom spod ciemnej gwiazdy, często wyposażonym (no pewnie, przecież to uniwersum DC) w nadludzkie moce.

