Na stryczek Judasza!
Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.
Batman jest tym bohaterem, którego DC Comics wysyła na crossovery najczęściej. Najnowszy, wydany dopiero co za oceanem, jest chyba najbardziej niecodzienny i niespodziewany. Jest to crossover interkontynentalny – superbohaterski komiks amerykański spotyka komiks europejski i to wcale nie pochodzący z tego największego i najbogatszego źródła, jakim jest rynek frankofoński. DC Comics krzyżuje się bowiem ze specyficznym, włoskim uniwersum Dylana Doga!
Zwariowanego detektywa w czerwonej koszuli wymyślił w 1986 roku Tiziano Sclavi a sam komiks wydawany jest przez włoską oficynę Sergio Bonelli Editore. Dylan Dog działa wraz ze swoim asystentem Groucho (wyglądającym, cóż za niespodzianka, jak jeden z braci Marx) w Londynie i walczy z całą menażerią postaci z horrorów, świetnie bawiąc się przy okazji wszystkimi cechami tejże konwencji. Biedny awanturnik, mieszkający w zagraconym mieszkanku, oderwany od rzeczywistości, niedzisiejszy i nie potrafiący odmówić sobie wpakowania w kolejną paranormalną awanturę. Dylan Dog to „detektyw do spraw koszmarów, ale dni spędza w towarzystwie kobiet ze snów” – jak mówi Groucho. „Dylan Dog” jest drugim najlepiej sprzedającym się włoskim komiksem w historii – nic dziwnego, że to z nim w spółkę wszedł drugi najpopularniejszy bohater DC Comics.
