Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Powergraph. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Powergraph. Pokaż wszystkie posty

sobota, 9 listopada 2019

Requiem dla lalek

Lepiej być


„Holocaust F” Cezarego Zbierzchowskiego, wydany w 2013 roku, wspominam jako jedną z najlepszych polskich powieści science fiction dwudziestego pierwszego wieku. Zanim jednak do niej wrócę (a potem przeczytam „Distortion” – najnowszą powieść autora), napisać chcę kilka słów o opowiadaniach. To właśnie w nich, stworzone przez autora i konsekwentnie odwiedzane w późniejszej twórczości, „uniwersum Rammy” zaczęło nabierać kształtu. „Requiem dla lalek”, wydane pierwotnie przez wydawnictwo „Fantasmagoricon” i rozszerzone potem o trzy dodatkowe teksty („Garcia”, „Płonąc od środka”, „Smutek parseków”) w e-bookowym wydaniu „Powergraphu”, jest świetnym wprowadzeniem do twórczości Zbierzchowskiego. 

Akcja wszystkich opowiadań osadzona jest w przyszłości (ciężko wyrokować jak odległej – nie ma tu jednoznacznych podpowiedzi), w świecie podobnym do naszego (mamy tu chociażby znane nam marki samochodów czy religie). Kraje, narodowości i miasta nazywają się jednak inaczej (np. mamy tu państwo Remarku, gdzie mieszają arejczycy, których obowiązującą religią jest wiara w Dzeusa i resztę greckiego panteonu – dobrze wiemy, że to odpowiednik „naszego” Bliskiego Wschodu i islamu). Ramma z kolei to domena supernowoczesnej i zepsutej do cna zachodniej cywilizacji. Pomysł na taki świat przedstawiony jest dość oryginalny, pozwalający na dużą swobodę fabularną przy jednoczesnym zachowaniu sedna jej przekazu – świat Rammy to rzeczywistość ziszczona w jakimś równoległym wszechświecie, który ma jednak bardzo dużo cech wspólnych z naszym.

niedziela, 22 października 2017

Różaniec


Odwracanie efektu motyla

W czasach, gdy regularnie czytałem Nową Fantastykę, felietony Rafała Kosika były jednym z moich ulubionych elementów czasopisma. O czym pisał Kosik? Przede wszystkim o tym, że nasz świat, ten tzw. „pierwszy”, rozwinięty i zakochany w technice, nie zauważa, że prawdopodobnie podcina gałąź, na której siedzi. Nasza krótkowzroczność, wygodnictwo, bezkrytyczne zawierzenie technologii i rezygnacja z samodzielnego myślenia może kiedyś doprowadzić do katastrofy.

Na jednym z paneli tegorocznego Coperniconu, zaproszeni goście (między innymi Rafał Kosik) rozmawiali o tym, czy sztuczna inteligencja niesie zagrożenia cywilizacyjne. Poruszony został temat dość kontrowersyjnego projektu, który Komunistyczna Partia Chin chciałaby uruchomić do 2020 roku. Miałby to być pewien system nadzoru, oparty na nagradzaniu lub karaniu obywateli za ich działalność. Chińczycy będą dostawać lub tracić punkty, w zależności tego, czy pewien informatyczny algorytm (nie człowiek) uzna ich działania za zgodne z założeniami pomysłodawców projektu. Kary mogą być różne – na przykład utrudnienia w otrzymaniu kredytu.

Podobna sytuacja ma miejsce w Różańcu, najnowszej powieści autora. Rafał Kosik napisał dystopijną fantastykę socjologiczną, opisującą świat, w którym technologia stała się praktycznie niewidzialna. Nie tylko ułatwia nasze życie, ale jest wręcz jego warunkiem koniecznym. Wrosła nieusuwalnie w codzienność jako wynik szeregu drobnych, kumulujących się od lat usprawnień naszej egzystencji. Przestaliśmy ją kontrolować.

sobota, 8 lipca 2017

Amnezjak

Wojny na symbole


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Szortal i została tam pierwotnie zamieszczona.

Zbiór opowiadań Jakuba Nowaka, wydany w tym roku przez wydawnictwo Powergraph, jest szczególny. Zawarte w nim opowiadania sprawiają wrażenie pisanych przede wszystkim dla idei i autorskiej potrzeby ekspresji, bez oglądania się na potrzeby rynku. Żaden z dziewięciu tekstów Nowaka nie uśmiecha się do czytelnika, żaden nie daje taryfy ulgowej. Są to rzeczy trudne, złożone pojęciowo i konstrukcyjnie i za każdym z nich kryje się głębia interpretacyjna, z jaką rzadko spotykam się przy okazji czytania antologii fantastycznych. Jakub Nowak przedstawia dziewięć światów rzetelnie zbudowanych od podstaw, prawie nie obudowując opowieści infodumpami, co wskazuje nie tylko na stawianie wysokich wymagań odbiorcy, ale i na spory kredyt zaufania do niego.

Co możemy znaleźć w Amnezjaku? Przede wszystkim olbrzymią różnorodność scenografii, dopracowanych tak szczegółowo i tak napakowanych detalami, że gdyby oddać je w ręce jakiejś fabryki do zarabiania pieniędzy, powstałyby na ich podstawie całe powieści albo kilkutomowe sagi. Tymczasem Nowak wyciska ze swych kreacji najgęstszą esencję, racząc czytelnika jednorazowymi małymi kieliszkami koncentratu. Espresso, które serwuje, występuje w kilku odmianach i smakach. Może to być dickowska multirzeczywistość osadzona w PRLu; agresywny cyberpunk niedalekiej przyszłości; cyberpunk-retro, swego rodzaju hołd dla Williama Gibsona; naładowana akcją wizja wojen sztucznych inteligencji, poziomem komplikacji settingu dorównująca Perfekcyjnej niedoskonałości Dukaja; wycieczka do środka głowy wielce nieszczęśliwego chłopaka, kreującego dodatkowe światy, aby poradzić sobie z rzeczywistością. To również wariacja na temat tego, co by było, gdyby teoria Dicka o nieistniejącym Lemie okazała się prawdziwa; wizja krakowskiego Wawelu jako szeregu bitów w postludzkim świecie; grająca mocno na emocjach opowieść o powrocie ojca do świata żywych w ciele własnego syna; i w końcu najbardziej rozhukana, nadekspresyjna, steampunkowa wizja dziewiętnastowiecznej Polski powleczonej tajemniczą grzybstą. Opowiadanie to, zatytułowane Karnawał, jest prawdziwym świadectwem niezwykłych możliwości wyobraźni Jakuba Nowaka – kombinacja dukajowych skoliodoi z organicznymi masami, przez które przedzierał się Multabazao Ursa. I wystarczył tylko ten jeden tekst, abym doświadczył takiej siły rażenia i bogactwa szczegółów, jakiego dawno nie spotkałem w polskiej fantastyce.