Pokazywanie postów oznaczonych etykietą BOOM Studios. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą BOOM Studios. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 26 maja 2026

Dom Slaughterów. Tom 6. Lazur

Coś zabija… przyjemność z lektury


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Spin-off serii „Coś zabija dzieciaki” odsunął się już fabularnie od swojej macierzy i dorobił się jak na razie sześciu tomów. Tak właściwie opowiada on naprzemiennie dwie historie – w numerach nieparzystych śledzimy poczynania niejakiego Rzeźnika, a w parzystych mamy „kolorowe” historie grozy powiązane ze sobą kilkoma postaciami.

„Kolorowe”? Tom drugi nosił tytuł „Szkarłat” i opowiadał o Edwinie Slaughterze, próbującym rozwiązać zagadkę makabrycznych morderstw w okolicach Jeziora Wisconsin. Tom czwarty to „Alabaster”, czyli perypetie „wabika” – małego chłopca wystawianego na przynętę podczas polowania na potwory. Omawiany dziś album sygnowany jest kolejnym kolorem – „Lazurem”. Oto Nolan, śledczy Lazurowych Masek, który musi rozwiązać tajemnicę niewyjaśnionych zgonów w kolejnych Domach Zakonu. Wspomniani bohaterowie poprzednich tomów zostają zaangażowani w śledztwo, choć nie jako pomocnicy Nolana, lecz raczej jako przedmioty dochodzenia. Coś zabija łowców… i wszystko wskazuje na to, że z tymi wszystkimi wydarzeniami mogą mieć coś wspólnego „totemy”, czyli specyficzne przedmioty należące do poszczególnych łowców.

wtorek, 15 lipca 2025

Dom Slaughterów. Tom 5. Wojna Rzeźnika

Siła rozpędu


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Wydawnictwo Non Stop Comics regularnie wydaje komiksy ze świata, w którym „Coś zabija dzieciaki”. Główna seria z Ericą Slaughter w roli głównej bohaterki dobiegła końca po czterdziestu odcinkach (przynajmniej na razie). Jedyny spin-off składa się w tym momencie już z trzydziestu zeszytów – my czytamy przedostatni tom zbiorczy.

„Dom Slaughterów” ma przejrzystą konstrukcję. Zbudowany jest z następujących po sobie, lekko powiązanych fabularnie, pięcioodcinkowych historii. Omawiana dziś „Wojna Rzeźnika” składa się z numerów 21-15, wydanych w pierwszej połowie 2024 roku. Tym razem jednak nawiązania do poprzednich opowieści są znaczne – trzeba znać „Powrót Rzeźnika” i nie zaszkodzi przeczytać „Alabaster”. Jace Boucher, drugi (po wspomnianej Erice) renegat Zakonu Świętego Jerzego nadal jest solą w oku dwóch najpotężniejszych rodów – Boucherów i Slaughterów. Reprezentanci obydwu Domów spotykają się zatem na naradzie – Jace Boucher musi zostać znaleziony i błyskawicznie zabity. Tylko w ten sposób rody uratują honor w oczach pozostałych członków Zakonu. Tymczasem Jace, nadal ukrywający się ze swoimi wychowankami w głębokim lesie, wydaje się być zadowolony z takiego obrotu sprawy. Jeszcze nigdy tylu jego zaprzysięgłych wrogów nie zebrało się w jednym miejscu. Czas na polowanie.

czwartek, 21 listopada 2024

Dom Slaughterów. Tom 4. Alabaster

Zmęczenie materiału


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Seria komiksowa, z akcją osadzoną w świecie, w którym „Coś zabija dzieciaki”, trzyma poziom. Dobrze się to czyta i ogląda. Spin-off, zbierający w pięcioodcinkowych fabułach różnego rodzaju odnogi wyrastające z boków głównej serii, aż tak dobrego, równego poziomu nie prezentuje. Non Stop Comics wydało właśnie czwarty tom „Domu Slaughterów”, zatytułowany „Alabaster” – a ja czytam już trochę z obowiązku i rozpędu. Trochę już za dużo tej estetyki i ciągle tego samego sposobu na komiks.

„Alabaster” opowiada o dziejach pewnego budzącego niepokój, milczącego i pozbawionego obydwu rąk chłopca, który w Domu Białych Masek pełni szczególną rolę. Jest „Wabikiem” potrafiącym dosłownie wywabić potwory i wystawić je na atak swoich „kolegów”. Cudzysłów zamierzony, wszak członkowie Białych Masek są wyjątkowo antypatyczną zbieraniną psychopatów i okrutników. Wabik skierowany zostaje do pewnej rodziny zastępczej, w której przebywa (lub przebywają) dziecko urzeczywistniające potwora „klasy Oscura”. Musi wykorzystać swoje umiejętności, aby nie tyle ocalić pozostałe dzieci, co koniecznie zdemaskować sprawcę całego zamieszania i umożliwić swoim kompanom interwencję. Czyli wiadomo – poleje się krew.

wtorek, 4 czerwca 2024

Dom Slaughterów. Tom 3. Powrót Rzeźnika

Rzeźnia numer dwa


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Trzeci tom „Domu Slaughterów”, czyli spin-offu serii „Coś zabija dzieciaki”, serwuje nam kolejną pięcioodcinkową historię, dość mocno połączoną z wydarzeniami tomu pierwszego. Warto znać wszystkie poprzednie albumy, także serię główną – fabuła jest jednak mocno osadzona w realiach, których autor już w ogóle nie tłumaczy.

Bohaterem pierwszego tom „Domu Slaughterów”, czyli „Znamienia Rzeźnika”, był Aaron Slaughter. Tym kolesiem na drugim planie, połączonym z Aaronem dość intensywną relacją, był Jace Boucher, wychowanek Domu Białych Masek. Jace założył azyl dla dzieci osieroconych przez potwory i wykorzystywanych często przez Zakon Świętego Jerzego, jako przynęty na owe monstra. Postanowił po prostu dać im choćby namiastkę normalnego życia. Finał „Znamienia Rzeźnika” kończy pewien etap w życiu Jace’a – teraz, wraz z odcinkiem jedenastym otwierającym „Powrót Rzeźnika”, dowiadujemy się co dalej.

wtorek, 12 grudnia 2023

Dom Slaughterów. Tom 2. Szkarłat

Przypadek Edwina Slaughtera

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.


Non Stop Comics wydało niedawno najdziwniejszy, najbardziej ambitny i chyba najmniej zrozumiały po pierwszym czytaniu komiks z uniwersum „Coś zabija dzieciaki”. Główna seria ma już pięć tomów i fabularnie jest dość prosta. Spin-off zatytułowany „Dom Slaughterów” już taki nie jest. Czy to zaleta? Zdania będą zapewne podzielone.

Pierwszy tom „Domu Slaughterów” zawierał pięć odcinków i nosił tytuł „Znamię rzeźnika”. Perypetie Aarona Slaughtera wysłanego na tajemniczą misję charakteryzowały się zdecydowanie mniejszą ilością akcji w porównaniu z główną serią – dominował spokój, dziwny nastrój i groza nieco bardziej subtelna. Tom drugi („Szkarłat”) składa się z kolejnych pięciu zeszytów i opowiada zupełnie inną historię – jest nowy bohater i nowe tajemnice. Odejście od dynamicznej akcji, horroru cielesnego i pulpowej grozy jest jeszcze bardziej wyraźne – śmiem twierdzić, że jest to najbardziej statyczny fabularnie, wymagający skupienia i powtórnego odczytania komiks, jaki wydawnictwo Non Stop Comics wydało w tym roku.

czwartek, 16 listopada 2023

Znajdujemy ich, gdy już są martwi. Tom 3

Wszystko jest lepsze od śmierci


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Non Stop Comics zakończyło we wrześniu dwie trzytomowe serie. Jedną z nich jest opowieść o tytule niezwykle charakterystycznym – „Znajdujemy ich, gdy są już martwi”. Ambitne, nie serwuje prostej rozrywki, lecz każe się chwilę zastanowić, to science fiction nie odpowiada jasno na pytania stawiane podczas lektury dwóch pierwszych tomów. I bardzo dobrze – bo tu ich być nie może.

Lektura trzeciego albumu ma sens tylko w przypadku dobrej znajomości dwóch poprzednich – to jest tak naprawdę jedna opowieść, zamknięta w piętnastu częściach, nieustannie nawiązująca do wcześniejszych odcinków. Osoby nieznające w ogóle tego komiksu odsyłam do recenzji tomu pierwszego, a pozostałych zapraszam do kolejnego skoku w czasie. Fabułę tomów pierwszego i drugiego dzieli pięćdziesiąt lat. Pamiętamy smutną historię Georges’a Malika, kapitana statku kosmicznego pozyskującego surowce z ciał martwych bogów unoszących się w przestrzeni kosmicznej. Gdy ruszył w nieznane, aby odnaleźć wreszcie boga żywego, zniknął i powrócił jako obiekt kultu – sam stał się rzeczonym martwym bogiem wielkości asteroidy orbitującym nieopodal odległej ludzkiej kolonii, gdzieś na obrzeżach galaktycznej cywilizacji. Drugi tom opowiada o bezczelnej kradzieży gigantycznego boskiego ciała przez dawnych towarzyszy Malika i następującej po niej eksplozji malikizmu, czyli nowej galaktycznej religii. Akcja trzeciego tomu rozpoczyna się znowu po niemal półwiecznej przerwie – bez obaw, będą retrospekcje.

czwartek, 20 kwietnia 2023

Dom Slaughterów. Tom 1. Znamię rzeźnika

Zawsze będą jakieś potwory

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.


„Coś zabija dzieciaki”! I robi to od wieków – tylko tajny Zakon Świętego Jerzego zna prawdę o całkowicie niedostrzegalnych przez dorosłe osoby demonicznych potworach kryjących się w mroku nocy. Cztery dotychczas wydane tomy tejże serii miały jedną główną bohaterkę – Ericę Slaughter. W oczekiwaniu na tom piąty czytamy pierwszą część spin-offu serii z innym bohaterem na pierwszym planie.

Pierwszy tom „Domu Slaughterów” napisany został przez Jamesa Tyniona IV we współpracy z Tate’em Brombalem i narysowany przez nowego grafika – Chrisa Shehana. Duch rysownika oryginału krąży nad komiksem – Werther Dell’Edera, zaprojektował wcześniej całość. Nie widać za bardzo różnicy w grafice – Shehan sprawnie naśladuje swego kolegę po fachu. Czyli nadal mamy do czynienia z komiksową grozą (choć jest tu jej zdecydowanie mniej niż w głównej serii) narysowaną w specyficzny, „zamaszysty” sposób.

czwartek, 6 października 2022

Znajdujemy ich, gdy już są martwi. Tom 2

O kilku takich, co ukradli boga


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Od dramatycznych wydarzeń kończących pierwszy tom „Znajdujemy ich, gdy są już martwi” minęło niemal pięćdziesiąt lat. A działy się rzeczy niesłychane – dziś, przy okazji recenzji drugiego tomu, możemy o nich wspomnieć bez ryzyka spojlera. Ba, mając na uwadze fabułę, nawet musimy.

W 2367 roku załoga „czteroosobowej jednostki autopsyjnej”, czyli statku kosmicznego „Vihaan II”, zajmującego się pobieraniem materiału z unoszących się w przestrzeni międzygwiezdnej ciał martwych bogów(!), ruszyła w nieznane. Podobno gdzieś, gdzie nie zapuścił się żaden człowiek, można znaleźć żywego boga – ryzyko jest gigantyczne, ale potencjalny zysk wręcz niewyobrażalny. Dowódca „Vihaana II”, kapitan Georges Malik, zaginął w akcji… ale, jak pokazują ostatnie strony pierwszego tomu, sam powrócił do znanego nam wszechświata jako martwy bóg wielkości gigantycznej asteroidy. Co to może oznaczać? Czy to rzeczywiście Malik w nowej postaci, czy może coś to go tylko przypomina i jest większe kilka milionów razy? Co tu się do ciężkiej choroby dzieje?!

czwartek, 9 grudnia 2021

Znajdujemy ich, gdy już są martwi. Tom 1

Oto ciała ich


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

„Znajdujemy ich, gdy są już martwi” – dość oryginalny tytuł, prawda? Równie oryginalny jest sam koncept, czyli kosmiczne żniwa na ciałach martwych bogów. Al Ewing, twórca znakomitego „Nieśmiertelnego Hulka”, tym razem proponuje science fiction, które czerpie co prawda z dorobku Jacka Kirby’ego ale ostatecznie i tak idzie własną drogą.

Jest wiek dwudziesty czwarty. Ludzkość wyczerpała zasoby planety i zmuszona została szukać surowców w kosmosie. Kilkuosobowe „statki autopsyjne” przemierzają galaktykę w poszukiwaniu tych najcenniejszych – dosłownie wykrawanych z ciał martwych, gargantuicznych istot unoszących się w przestrzeni kosmicznej? Kim są owi „bogowie”? Prawdziwymi Bogami? Pozostałością po upadłej cywilizacji? Dlaczego ludzie „znajdują ich, gdy już są martwi”? Dlaczego tak trudno do nich dotrzeć? A może gdzieś tam daleko, za siedmioma gwiazdozbiorami, można znaleźć żywego reprezentanta ich „gatunku”?

wtorek, 15 grudnia 2020

Coda. Tom 3

Wata cukrowa


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Wydany właśnie przez Non Stop Comics, trzeci tom komiksu „Coda” zawiera cztery ostatnie odcinki serii – wędrowny bard, na którego mówią „Hum”, kontynuuje swą smętną wędrówkę przez postapokaliptyczny, „postmagiczny” i rozlatujący się na kawałki świat. Drugi tom zakończył się dla niego bardzo niewesoło – zobaczmy, czy w ogóle udało mu się podnieść po życiowym nokaucie.

Świat wykreowany przez Simona Spurriera rażony został straszliwym kataklizmem – pozbawiony magii, która krążyła niegdyś w atmosferze i płynęła rzekami, zdegenerował się do miejsca „umierającego na zwyczajność”. Rekwizyty fantasy zmurszały, sztandary z jednorożcami wypłowiały a dostojne kiedyś Ilfy zmuszone są ukrywać się przed światem, który ochoczo toczy z nich „akker”, czyli zieloną ciecz z resztkową zawartością magii. Nasz bohater znalazł w końcu swoją ukochaną „urczycę” – reprezentantkę rasy, która bezpośrednio przyczyniła się do zagłady. Zakochany po uszy i oderwany od rzeczywistości uroił sobie, że będzie w stanie ustrzec ją przed jej prawdziwą naturą – czyli tymi okresami w życiu, kiedy to każdy „urken” wpada w berserk i oddaje się we władanie demona przemocy. Tylko, że po wydarzeniach z drugiego tomu, jego „narzeczona” o imieniu Serka daje mu jasno do zrozumienia, że nie chce się zmieniać – Hum zostaje sam, na środku pustkowia ze złamanym sercem i nauczką, której chyba mu było trzeba.

wtorek, 11 sierpnia 2020

Coda. Tom 2

Opowieść o bardzie nudziarzu

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Drugi z trzech tomów „Cody” Simona Spurriera i Matiasa Bergary to kolejna wizyta w świecie po magicznej apokalipsie – przewodnikiem jest oczywiście pewien bard, na którego wołają „Hum”. Bohater nadal nie dopiął swego, choć przecież odnalazł tę, której szukał cały pierwszy tom – swoją ukochaną żonę „opętaną przez demona”. Ale gdyby to wystarczyło cała historia zakończyłaby się na pierwszym albumie.

Świat komiksu to miejsce wypełnione niegdyś magią po brzegi – pełne było kryształowych wież, ilfów, czarodziejów i magii, zredukowanej teraz do niesłychanie cennej, zielonej substancji zwanej „akkerem”. Wszystkiemu winne „Zdławienie” – kataklizm, którego przebieg i przyczyny przybliżył nam pod koniec pierwszy tom „Cody”. Po wielkiej, apokaliptycznej w swych rozmiarach i skutkach, bitwie, piękna kraina rodem z powieści „high fantasy” zamieniła madmaxowe pustkowie, pełne bólu, krwi i przemocy. Pierwszy tom kończy się w momencie, gdy poznajemy prawdziwą naturę Serki, czyli żony barda i jej „opętania”. Serka i Hum wyruszają tropem gigantycznego miasta na kołach zwanego Gromgrodem, ciągniętego przez wielkiego, napędzanego magią olbrzyma, Gromgoga. Motywacje Serki są jasne – zemsta na „pilocie” Gromgoga, reprezentancie rasy odpowiedzialnej za jej niedolę. Motywacje Huma nie do końca – ale to już odkryjecie sami.

wtorek, 24 marca 2020

Coda. Tom 1

Fantasy na kacu

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.


Całkiem niedawno mieliśmy okazję przeczytać pierwszy tom „Śnienia”, jednej z czterech serii „Sandman Uniwersum”. Prawdopodobnie już niedługo przyjdzie pora na ciąg dalszy (drugi tom komiksu Simona Spurriera wyszedł w Stanach mniej więcej miesiąc temu). Zapoznajmy się w międzyczasie z innym komiksem autora, pisanym równolegle do „Śnienia”. Non Stop Comics wydało właśnie pierwszy z trzech tomów „Cody”.

Oto świat, który był kiedyś podobny do wielu innych uniwersów high fantasy powstałych w popkulturze. Był pełen magii, światła, jednorożców, czarodziejów, potężnych królów i fantastycznych stworzeń. Aż przyszło „Zdławienie” – nieokreślona bliżej apokalipsa, która zniszczyła magię i zepchnęła świat niemal na krawędź zagłady. Królestwa popadły w ruinę, większość fantastycznych ras już nie istnieje (np. Ilfy, czyli źródło magii tego świata), wszędzie szerzy się przemoc, korupcja i zło. Resztki magii, zgromadzone w tajemniczej, zielonej cieczy zwanej „akkerem”, stały się najcenniejszą walutą tego świata.

piątek, 17 stycznia 2020

Snow Blind

Z rodziną to najlepiej na zdjęciach

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.

Bardzo ciepło przyjęta komiksowa trylogia „Grass Kings” Matta Kindta, z charakterystycznymi rysunkami Tylera Jenkinsa, przetarła drogę dla kolejnych prac tego amerykańskiego grafika. Non Stop Comics sięga znowu do oferty jednego z mniejszych komiksowych wydawnictw amerykańskich – „BOOM! Studios” i prezentuje „Snow Blind”.

Tym razem mamy do czynienia z zamkniętą całością. Polskie wydanie „Snow Blind” zawiera wszystkie cztery odcinki tej miniserii. Za scenariusz odpowiada Ollie Masters. który w Polsce pojawia się po raz pierwszy. Jak przyznał w wywiadzie, chciał poruszyć w tym komiksie dwie kwestie: skuteczność programu ochrony świadków w dobie wszechobecnego internetu i zagadnienie erozji więzi rodzinnych. Co ma jedno do drugiego? W „Snow Blind” bardzo dużo.