Człowiek dwóch światów
Recenzja powstała przy współpracy z portalem Esensja i została tam pierwotnie zamieszczona.
Tom King od kilku lat jest jedną z największych gwiazd DC Comics. Dorobił się wielkiego grona fanów, ale też sporej grupy krytyków. Nigdy nie ukrywałem, że zaliczam się do tych pierwszych – najnowszy komiks Kinga w Polsce zaliczam do jego najważniejszych dokonań. Egmont wydał w październiku „Strange Adventures” sygnowane logo DC Black Label. Nowy imprint nie zawsze spełniał pokładane w nim nadzieje, ale tym razem nie zawiódł pod żadnym względem.
Dwunastoczęściowa seria „Strange Adventures” z lat 2020-2021 jest już piątą noszącą ten tytuł. Pierwszą była antologia science fiction, która wystartowała we wrześniu 1950 roku, w czasach zmierzchu Złotej Ery i upadku pierwszej fali superbohaterów. Była antologią jakich wiele, choć pod jednym względem świetnie wpasowywała się w dominujące wówczas nurty popkulturowe – złote czasy prostego, pulpowego science fiction trwały wtedy w najlepsze. Omawiany dziś komiks nawiązuje do swej starszej o siedem dekad poprzedniczki nie tylko konwencją, ale i tytułem, który w tym przypadku dotyczy postaci głównego bohatera – Adama Strange’a.
