Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Edgar Allan Poe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Edgar Allan Poe. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 2 kwietnia 2024

Dom Usherów

Poe w wersji rozrywkowej


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Szortal i została tam pierwotnie zamieszczona.

Twórczość Edgara Allana Poego adaptowana jest bardzo ochoczo. Niekoniecznie wiernie, bo oryginał wybrzmiewa najlepiej w tej właśnie konwencji, w której został napisany. Taki był też główny cel tejże literatury – silna impresja, wrażenie, emocje. Jean Dufaux przełożył ją na komiks, choć właściwiej byłoby napisać – wykorzystał tylko niektóre jej motywy fabularne w celu opowiedzenia historii nieco innej. Znów udajemy się do posiadłości rodziny Usherów.

„Zagłada Domu Usherów” działa najlepiej w oryginale. Wiemy, o czym jest, to przecież jedno z najlepszych i najbardziej znanych opowiadań Poego – a liczy już sobie sto osiemdziesiąt pięć lat. Esencja literatury gotyckiej, romantyzm pełną gębą, groza docierająca do czytelnika w sposób subtelny i bardzo… niekomfortowy. Opowieść o dramacie rodzinnym Usherów, widzianym już na końcowym etapie przez bezimiennego narratora, uwiera bardzo mocno podczas lektury – jak seans „slow burn movie”. Największa groza czai się zawsze tam, gdzie szukalibyśmy jej w ostatniej kolejności.

sobota, 19 stycznia 2019

Studnia i wahadło

Nawet w grobie nie wszystko zanika




Artykuł należy do serii "Nie długość się liczy" #9

Jakiejkolwiek śmierci, byle nie w studni!

Bezimienny narrator, w bliżej nieokreślonych okolicznościach, zostaje skazany na śmierć przez hiszpańską inkwizycję. Po ogłoszeniu wyroku traci przytomność. Odpływa z rzeczywistości w fantasmagoryczne rojenia i symbole zrozumiałe tylko podświadomie, przez krótką chwilę istnienia w tym bardzo niestabilnym ontologicznie miejscu, do którego odchodzimy opuszczając świat realny. Narrator powraca do rzeczywistości, ale jakby nadal śnił – trafił do miejsca, gdzie panuje absolutna cisza i nieprzenikniona ciemność. Znajduje się prawdopodobnie w lochach inkwizycji, w pomieszczeniu, na środku którego znajduje się otwór prowadzący w głąb nieprzeniknionej studni. Na jej dnie czyha niezdefiniowany horror.

piątek, 2 grudnia 2016

Opowieści miłosne, śmiertelne i tajemnicze


Opowieści miłosne, śmiertelne i tajemnicze wydawnictwa Vesper to mój pierwszy kontakt z twórczością Poego. Zebrano tu wszystkie najważniejsze (po prawdzie – prawie wszystkie) nowele autora i zaprezentowano je nie chronologicznie, lecz tematycznie. Równolegle z lekturą książki, poczytałem trochę o biografii Poego i sprawdziłem listę jego utworów. Doszedłem do wniosku, że w temacie tego autora, nie potrzeba mi już żadnej innej książki niż ta właśnie od Vespera. Tu jest wszystko co potrzeba, aby poznać legendę, o której słyszał przecież chyba każdy. No to co z tą legendą zatem?

Po pierwsze, naprawdę warto choć trochę poznać biografię Poego, aby nabrać pewnej perspektywy i szerszego spojrzenia na jego twórczość. Po drugie, należy zwrócić uwagę na to, że Poe pisał 170-180 lat temu (lata trzydzieste i czterdzieste XIX wieku to szczyt jego drastycznie przerwanej kariery). To był romantyzm, trochę inny od tego naszego, z Mickiewiczem i Słowackim na czele. Poe nie pisał ku pokrzepieniu żadnych serc, pisał przede wszystkim o swoich własnych fascynacjach i obsesjach. Ocena tej twórczości jest trudna, nie mamy tej wrażliwości, wiedzy o świecie co ludzie sprzed prawie dwustu lat, nie pętają nas ówczesne konwenanse. Świat bardzo się zmienił i odbiór Poego siłą rzeczy zmienił się również. Po trzecie w końcu, warto zwrócić uwagę na to jak wielkim źródłem inspiracji dla późniejszych utworów literackich był Poe (Artur Conan Doyle, Agata Christie, H.P. Lovecraft, Oscar Wilde, Juliusz Verne, Edgar Rice Burroughs czy w końcu nasz Stefan Grabiński – wymieniam tylko tych najbardziej znanych).